Wielki hit Spice Girls obchodzi urodziny. Które? Poczujesz się naprawdę staro!

Spice Girls, mimo że istniały tylko 2 lata, zdobyły oszałamiającą popularność i uznanie krytyki, publiczności i producentów gadżetów.
Spice Girls, mimo że istniały tylko 2 lata, zdobyły oszałamiającą popularność i uznanie krytyki, publiczności i producentów gadżetów. Fot. Geri Halliwell/ Facebook.com
20 lat temu, 8 lipca, premierę miał chyba jeden z najważniejszych utworów w historii muzyki i popkultury. Nie najlepszy, nie najpiękniejszy, raczej dość dziwny. "Wannabe" zespołu Spice Girls. Miałam wtedy siedem lat i desperacko szukałam swojej muzyki. Nie chciałam już słuchać tego, co rodzice i starsza siostra, dość już miałam The Beatles (jak to zabawnie brzmi). Pokochałam, a może wmówiłam sobie, że kocham Spicetki.

Oczywiście najbardziej lubiłam Emmę Bunton – słodką dwudziestolatkę o przesadnie miłej twarzy, z blond kucykami, która kochała buty na koturnach i pastelowe kolory. Dlatego nosiła przydomek Baby Spice.
Pamiętam, kiedy dziewczyny będąc u szczytu sławy pojawiły się w polskiej telewizji. Chyba nigdy wcześniej i później nie zazdrościłam tak Arturowi Orzechowi. Najbardziej byłam zachwycona żartem Emmy, która na pytanie o wiek odpowiedziała, że ma 12 lat (oczywiście dowcip polegał na tym, że miała 21). Artur Orzech śmiał się, zaśmiewałam się i ja.



Najbardziej irytowała mnie Sporty Spice – Mel C, która po rozpadzie zespołu zrobiła największą karierę muzyczną, prawdopodobnie dlatego, że miała oryginalny głos. Jako siedmiolatka czułam, że jest najbardziej wulgarna – chociaż na zdrowy rozsądek za taką miała uchodzić Geri. Teraz takie dziewczęta nazywa się dresiarami. Czyli jeśli jesteś chłopakiem – nie podchodź, bo dostaniesz z półobrotu w twarz bez powodu.
Wielką dumę czułam, kiedy mój ulubiony, młodziutki wtedy piłkarz o twarzy Kena i z firanką zrobioną z grzywki oświadczył się Posh Spice. David Beckham poprosił o rękę najspokojniejszej, najbardziej eleganckiej kobiety, jaką mogłam sobie wtedy wyobrazić.

Czułam, że jesteśmy do siebie podobne. Nawet podczas zabaw z koleżankami w Spicetki zawsze przypadała mi jej rola, bo na Emmę się nie nadawałam. Victoria była nieśmiała i ja też. Ona miała ciemne włosy do ramion, ja też. Pani Beckham dziś jest ikoną mody, a jej mąż David umięśnionym herosem. Ich małżeństwo to dobrze prosperująca maszyna do zarabiania pieniędzy.

Nie do końca rozumiałam, jaką rolę w zespole grały Geri Halliwell i Mel B. Nie rozumiałam seksualności tej pierwszej i nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ta druga jest w zespole przez poprawność polityczną. Geri (Ginger Spice) była jak kloc, brzydka i nieprzyjemna. Melanie Brown (Scary Spice) szalona i zabawna, ale za bardzo przypominała mi Mel C. Teraz wiem, że Geri była trzonem zespołu, to ona wymyśliła jego nazwę i inspirowała koleżanki do porzucenia formuły girlsbandu sterowanego przez speców od rozrywki.
Kiedy teraz myślę o Spice Girls, zastanawiam się, dlaczego nie mogłam wybrać sobie innego zespołu. Ich utwory chyba nigdy mi się nie podobały, mimo to na święta pod choinkę dostawałam ich kasety i maltretowałam nimi rodzinę. Nie rozumiałam tekstu i śpiewałam zmyślone słowa niby-angielskie. Podejrzewam, że dałam się ponieść modzie na ten najbardziej dochodowy girlsband w historii, uwieść się kolorom i szaleństwu. Jednak zmęczona ich muzyką zawsze chociaż na jeden dzień wracałam do Beatlesów.

"Wannabe" określane jest jako manifest kobiecości. Być może dlatego kilka dni temu Victoria Beckham z dumą opublikowała przeróbkę słynnego teledysku. Organizacja The Global Goals nagrała klip, na którym kobiety z całego świata tańczą przeciw łamaniu ich praw. To tylko potwierdza, jak dużą moc, nawet po 20 latach ma największy hit Spicetek.
Według danych z serwisu Spotify, "Wannabe" ma ponad 95 milionów odtworzeń, a łączny czas, którym użytkownicy serwisu słuchali utworów Spice Girls to...1000 lat! Szacuje się, że zespół, który nie istnieje już od ponad 16 lat wciąż ma 2,6 miliona fanów na całym świecie – najwięcej w USA, Wielkiej Brytanii, w Niemczech i w Meksyku.

Przy pisaniu tego tekstu słuchałam Spice Girls- pierwszy raz od kilkunastu lat. Wciąż nie do końca rozumiem, dlaczego tak bardzo kochałam jubilatkę "Wannabe", chociaż teraz ma dla mnie wielką wartość sentymentalną. Jednak nogi zaczęły rwać mi się do tańca przy "Stop" i "Who Do You Think You Are", wzruszyłam się przy piosenkach "Mama" i "Too Much", ponownie zakochałam się w "Something Kinda Funny" i w "Never Give Up On The Good Times".
Odkryłam, że dziewczyny w swojej muzyce oddawały hołd amerykańskiemu funk i nawet inspirowały się wczesnym rapem - chociaż bardzo subtelnie, bo w końcu miały być ulubienicami nastolatek.

Dziwna to była miłość, która jak się okazuje – do końca we mnie nie umarła. Dzisiaj inaczej niż 20 lat temu odbieram tę muzykę i jej kolorową otoczkę, bardziej świadomie. Można mówić, że Spicetki były popkulturową papką, ale nikt nie powie, że był to mdły kleik.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...