Gorące historie na plażę, które nie przegrzeją twojego mózgu nawet przy 35 stopniach

Kiedy temperatura rośnie, a obok szumi morze, wybieramy zupełnie inne lektury, niż w zimowe wieczory. 123rf zdjęcie seryjne / mihtiander
Większość z nas pracuje na co dzień intelektualnie, rozpalając zwoje do czerwoności miliardami komend komunikowanych spięciami. Na wakacjach mamy dosyć, chcemy choć przez tydzień czy dwa być amebami porozumiewającymi się monosylabami i radośnie wystawiającymi nos na spalenie. Do tego specjalnego czasu ambitne lektury po prostu nie pasują.

Zresztą jak tu się skupić, kiedy pierwsze trzy dni były pochmurne i teraz, żeby osiągnąć opaleniznę godną tygodnia na Maderze, za który słono zapłaciliśmy, musimy walczyć. Aneksja leżaka we wczesnych godzinach porannych i wyleżenie na nim z zaciśniętymi zębami do zachodu to nie przelewki. W takich warunkach boimy się o życie tabletu, a tego, co dzieje się na ekranie komórki nie widzimy nawet po podkręceniu ustawień jasności do maksimum. Pozostaje stary, dobry papier.



Wybraliśmy pięć książek, po które żadna z nas nie sięgnęłaby w warunkach innych niż wakacje. Niezwykłe miłości, gorące romanse i pikantne opisy mogą bawić na zaskakująco wielu poziomach. Możemy podążać za zapętloną fabułą ze spokojem, mając świadomość, że co jak co, ale komercyjne romansidło na pewno nie skończy się dla Melindy, Lucylli czy Anny Luisy tragicznie. Wedle prawideł gatunku ma być wszak „emocjonalnie satysfakcjonujące”. Możemy też dusić się ze śmiechu i przewracać oczami do woli na dialogach z gatunku „Ależ Ronanie, czy chcesz, czy naprawdę chcesz...mnie całą? – Tak najdroższa, och tak, nawet nie wiesz... Twoje oczy są jak cienisty napój z omszałej studni w upalny dzień...”. Z kolei koleżanki zdychające właśnie w biurze z pewnością ucieszą się z mmsa z palmą okraszonego kwiecistą erotyczną metaforą („jego wzniesiony rumak parzył wzwodem udo Bernadetty jak żelazko ustawione na prasowanie lnu”). Dla wielu kobiet może to być także pierwsze w życiu zetknięcie z literaturą fantastyczną.

To, że coś jest żenujące do bólu, nie znaczy, że nie wciąga. Bestsellerowe autorki romansów sprawnie posługują się sztuczkami i przyciskami, które sprawiają, że nawet mimo bezdennie złych dialogów i opisów chcemy wiedzieć, co będzie dalej, a czasem zdarzy się nam nawet uronić ukradkiem kilka westchnień. To trochę tak jak z hollywoodzką superprodukcją o dramatycznej miłości – możemy zgrzytać zębami i chodzić z nudów po więcej popcornu, a potem i tak ryczeć „dlaczego on umarł”. Potrzebne każdemu z nas od czasu do czasu emocjonalne katharsis rzadko miewa podmurówkę filozoficzną.

„Piękny drań” Christina Lauren
Pod pseudonimem Christina Lauren kryją się dwie dziewczyny – Christina Hobbs i Lauren Billings, które, jak to w przypadku autorek powieści erotycznych dla kobiet bywa podejrzanie często, zaczynały jak autorki fanfiction. To gatunek w którym internauci rozwijają, na kanwie opublikowanych już powieści, dalsze losy bohaterów, najczęściej ze śmiałymi scenami erotycznymi (w sieci pełno np. kontynuacji „Harry'ego Pottera” z gorącymi momentami). W 2009 roku Christina i Lauren poznały się online, a rok później zaczęły razem pisać. „Piękny drań” to ich debiutancka powieść, która stała się natychmiast międzynarodowym bestsellerem na miarę „50 twarzy Grey'a”.

Fabuła jest prosta jak budowa cepa – Chloe niebawem kończy studia, jest zdolna, piękna i przebojowa. Trafia do jednej z firm w Chicago, w której stery przejął niedawno Bennett Ryan, tytułowy piękny drań. Zaledwie na 20 stronie para pada sobie w ramiona (i nie tylko), jednak nie oznacza to bynajmniej, że to typowe romansidło biurowe ze złośliwie węszącą koleżanką i karteczkami przekazywanymi sobie chyłkiem przy automacie z kawą. Rumieńców powieści dodaje fakt, że Bennett i Chloe od pierwszych chwil pałają do siebie nienawiścią, a fakt, że co jakiś czas dają gwałtowny upust swojemu pożądaniu niczego między nimi nie zmienia. Ryan jest szefem jak z koszmaru, który nie przebiera w słowach, rozstawia pracowników po kątach i budzi powszechny popłoch. Chloe jest zaś jedyną, która nie daje sprowadzić mu się do parteru. No, przynajmniej nie w przenośni.

„Śmiałe marzenia” Nora Roberts
Żeby wypluć z siebie ponad 200 powieści pokaźnych rozmiarów w niewiele ponad 30 lat, trzeba mieć niewątpliwie...cóż coś trzeba mieć na pewno. Natchnienie, zmysł do interesów, zdiagnozowany pracoholizm, wielomilionowe długi...opcji jest wiele. „Śmiałe marzenia” bestsellogennej autorki to pierwsza część jej „Sagi marzeń" (więc nie musicie się rozstawać z bohaterami po urlopie). Nad morzem, które jak wiemy najbłękitniejsze jest przecież właśnie w mitycznej Kalifornii, dorastają trzy dziewczynki. Każda z nich jest inna, ale łączy je przyjaźń, która dobiega końca gdy 18-letnia Margo wyjeżdża by stawiać pierwsze kroki na wybiegach Nowego Jorku i Mediolanu.

Mija dziesięć lat, uporządkowana księgowa Kate i marzycielka Laura, której życie zdążyło dać już w kość, nadal mieszkają w miasteczku, w którym się wychowały. Nieoczekiwanie na Zachodnie Wybrzeże wraca również Margo, która po skandalu z jej udziałem jest zmuszona zrezygnować z modelingu. Dawna przyjaźń rozkwita na nowo, jak gdyby kobiety wcale się nie rozstawały. Nie zabraknie też oczywiście romantycznych uniesień. Podnoszące na duchu romansidło bez przyprawiających o rumieńce fraz o przytulnych dziuplach.

„Shirley” Charlotte Brontë
Jeśli jedziecie nad polskie morze i czytanie tomiszcza zatytułowanego „Piękny drań” odrobinę was zawstydza, możecie sięgnąć po romans incognito, a do tego klasyk, jak wydana w 2011 „Shirley”. Twórczości sióstr Brontë większości kobiet przedstawiać nie trzeba. Wszystkie podkochiwałyśmy się jako nastolatki w Panu Rochesterze i płakaliśmy nad uczuciem Katy i Heathcliffa. „Shirley” to druga z zaledwie pięciu napisanych przez starszą z sióstr powieści, która w Polsce ukazała się 162 lat po oryginale.

„Jeżeli ten wstęp wzbudził w Tobie, Czytelniku, nadzieję na romantyczne wrażenia, czeka Cię zawód. Czy liczysz na sentymentalizm, poezję, rozmarzenie? Czy spodziewasz się płomiennych uczuć, ekscytacji i melodramatu? Ucisz swoje oczekiwania, sprowadź je na ziemie. Leży przed Tobą coś autentycznego, prozaicznego i namacalnego” – ostrzega Charlotte na początku, jednak obietnicy nie dotrzymuje. Choć tło społeczno-obyczajowe zostało rzeczywiście odmalowane z dbałością o szczegóły, wątek romansowy, czy też może raczej miłosny, nie zostaje zepchnięty na drugi plan. To opowieść o konflikcie klas, małżeństwie rozumianym jako transakcja i naiwności pierwszej miłości, w którą rzucamy się bez uprzedzeń i bez namysłu.

„Francuski jedwab” Sandra Brown
Rudowłosa piękność Claire jest właścicielką firmy produkującej ekskluzywną bieliznę erotyczną z (jakżeby inaczej) francuskiego jedwabiu. Brzmi kuriozalnie? To dopiero początek! Kiedy w mieście zostaje zamordowany fanatyczny kaznodzieja zaangażowany w walkę z demoralizacją społeczeństwa, podejrzenia padają na projektantkę. Do śledztwa zostaje oddelegowany młody i przystojny asystent prokuratora, któremu coraz trudniej zachować bezstronność w sprawie zmysłowej podejrzanej. Kiedy zabójca zostaje znaleziony, między bohaterami wybucha namiętny romans. Jednak to nie koniec ich perypetii, bowiem Claire nieoczekiwanie decyduje się przyznać do zabójstwa. Co nią kieruje? Jak potoczą się dalsze losy gorącego romansu? Żeby się dowiedzieć musicie sięgnąć po romans Sandry Brown. Ubawicie się podwójnie, bo poza ukrytym dla miłośniczek gatunku komizmem drzemiącym już w samej fabule, Sandra Brown jest niewątpliwie autorką obdarzoną poczuciem humoru. Dla fanek kuriozalnych sytuacji i jedwabnych fig.

„Real” Katy Evans
Mrau-mrau-mrau. Tytułowy bohater powieści Katy Evans, której druga część szczytuje obecnie na polskich listach bestsellerów, ma ciało twarde i wyrzeźbione niczym Dawid Michała Anioła. Nie jest jednak fanem sterydów i właścicielem kilku garażowych sztang, ale zawodowym pięściarzem, a przy tym niezłym awanturnikiem. Choć fanek ma wiele, nie zwraca na kobiety większej uwagi. Aż do momentu, kiedy do wspierającego go zespołu ekspertów dołącza młoda rehabilitantka Brooke Dumas (już sam zestaw imienny to majstersztyk, eksplodujący w głowie połączeniem „Mody na sukces” z „Trzema muszkieterami”). Niewinny flirt przeradza się w zwierzęcy magnetyzm ciał. Poza warstwą erotyczną jest jeszcze ta fabularna – mroczny sekret Remy'ego i przeszłość Brooke, niedoszłej mistrzyni olimpijskiej, której karierę przerwał wypadek. Dla kobiet lubiących mężczyzn kulturalnych i miłych, ale fantazjujących o samcach alfa. Cykl Katy Evans cieszył się taką popularnością, że rozrósł się (póki co) w pięciotomową sagę. Miliony kobiet nie mogą się mylić...

Są dwa schorzenia, które nie ominą nikogo z nas, niezależnie od płci, przekonań i grupy krwi – ból wątroby po weselu na prowincji i złamane serce. A skoro problemy miłosne i erotyczne uniesienia dotykają w jakimś stopniu wszystkich, można założyć, że romanse to literatura nieomal uniwersalna. No a przynajmniej bardzo zabawna.


Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...