Co faceci tak naprawdę myślą o kobiecych ubraniach? Pokazaliśmy im kilka stylizacji i zapytaliśmy o zdanie

Fashion Week w Mediolanie, 2015 123rf zdjęcie seryjne / Eugenio marongiu
Myślicie, że wiecie jakie ciuchy podobają się facetom? Nie byłabym taka pewna. Jeszcze tydzień temu sama byłam przekonana, że przecież wiadomo i wszystkim z grubsza to samo, co nie nastrajało mnie entuzjastycznie do tematu. Miałabym pisać, że taliowane sukienki, czerwone paznokcie i szpilki? Że na obcych kobietach głębokie dekolty i krótkie spódniczki, ale na własnych zazwyczaj już nieco mniej? Wydawało mi się, że nie dość, że to wiedza powszechna, to jeszcze banał.

Deklarujemy szumnie, że ubieramy się dla siebie. Nie dla mężczyzn spotykanych na wolnym wybiegu ulic, ani nawet nie dla własnego partnera. Przecież faceci nie znają się w ogóle na modzie, a ich umiejętność rozróżniania barw zatrzymała się na 12 kolorach kredek Bambino, których używali w podstawówce. Oba te twierdzenia mijają się z prawdą o kilka przecznic. Fakt, na co dzień może i mamy w poważaniu opinię mężczyzn, ale zrewidujcie proszę historię swoich pierwszych randek i problem doboru stroju. Nikt nie chce być oceniony negatywnie przez obcą osobę, a już na pewno nie przez taką, która się nam podoba. I tak dziewczyna, która na co dzień pomyka w męskich półbutach z westchnieniem odkurzy baleriny kupione dwa lata temu, a miłośniczka koszulek z nadrukami rozważy sukienkę. O wygląd mający nas zbliżyć do tego, co wyobrażamy sobie jako przyjęty kanon „atrakcyjnej dziewczyny” dbamy też w kilku innych sytuacjach – na weselach, imieninach babć, zapoznawczym obiedzie z rodzicami/przyjaciółmi lubego. Zanim następnym razem zrezygnujecie z emblematów swojej stylówy w imię niezbyt jasnego ideału, zastanówcie się czy naprawdę musicie.

Jak kobieta ubiera się w jakieś udziwnione rzeczy, albo wybiera ubrania wyglądające na męskie, to moje pierwsze skojarzenie jest takie, że ma coś niepoukładane w życiu.
– Karol, 32 lata

Co do konstatacji o stosunku większości mężczyzn do trendów – być może nie mieli nigdy w rękach modowego magazynu, ani nie oglądali streamingu z pokazu w Mediolanie, ale żyją w społeczeństwie, chodzą po mieście i mają oczy. Naprawdę nietrudno rozróżnić modnie ubraną osobę od tej, która jest 3 lata w tyle, albo w ogóle nie zwraca na ubrania uwagi. Przez analogię – orientujecie się przecież, która koleżanka jest fashion (victim) nawet jeśli o nowych trendach wiecie tylko tyle, że od jakiegoś czasu noszenie sneakerów do sukienek przestało być modowym faux pas. To po prostu widać. Oczywiście przeciętny mężczyzna nie zauważy niuansów, pozwalających na rozróżnienie ofiary mody od dziewczyny, która po prostu stara się być na bieżąco, ale naprawdę jest w stanie rozpoznać kobietę, która sprawnie porusza się w świecie trendów.

Nie chodzi o sam ubiór, ale o to, jak gra on z buzią i fryzurą. Mam takie zdjęcie mojej dziewczyny, na którym ma czapkę, ukulele i jakieś spodnie od piżamy, a wygląda zachwycająco i na swój sposób stylowo. Prawdziwy styl zawsze jest trochę nonszalancki. Bardzo ważna jest też mimika. Nie mam na myśli takich banałów jak szeroki uśmiech, tylko raczej te wszystkie kobiece minki i grymasy.
– Piotrek, 28

Co ciekawe, stylizacje, które zostały przez pytanych mężczyzn podsumowane (i to bez pudła!) jako „modne”, zostały ocenione korzystniej niż te, które w ich odczuciu znajdowały się poza trendami. Młodym facetom modna kobieta kojarzy się z nowoczesnością, kreatywnością, a nawet (sic!) z inteligencją (jeden z panów, notabene informatyk, zauważył, że strój jest rodzajem kodu i nie każdy jest w stanie go skonstruować). Szczerze powiedziawszy obstawiałam zgoła przeciwne odpowiedzi, wskazujące stereotypowo, że kobieta zwracająca uwagę na modę jest powierzchowna i nieciekawa. Zapytałam 6 facetów między 25, a 35 rokiem życia, co pomyśleliby o kobietach ze zdjęć, gdyby spotkali je na swojej drodze. Oceniać mieli nie urodę, czy figurę, a samą stylizację. Chociaż nie łudzę się, że pozostali w tej kwestii całkowicie bezstronni.
Kolorowo i z przepychem
Kiedy byłam nastolatką mój dziadek powtarzał mi, że powinnam wybierać kolorowe stroje, bo to poprawia humor (noszącym oraz patrzącym) i dodawał, że w szarym się jeszcze nachodzę. Nie posłuchałam, ale ubrania w soczystych barwach stały się dla mnie symbolem tego, co podoba się płci przeciwnej. Być może dlatego, że była to bodajże pierwsza męska opinia na temat ubrań, jaką usłyszałam w życiu. Tymczasem co do jaskrawych kolorów panowie mają mieszane uczucia. Jedni uznają je za oznakę otwartości, inni za sygnał ostrzegawczy wskazujący na dominującą osobowość i przesadną gadatliwość. O dziwo, kolory kojarzą im się także z wegetarianizmem. Trzech z sześciu panów założyło, że dziewczyna na zdjęciu nie je mięsa i zaznaczyli, że chodzi nie o wiotką sylwetkę, a właśnie o strój. Bajecznie kolorowe, kobiece stylizacje spodobały się w pierwszej kolejności mężczyznom związanym z branżą finansową.



– Nie pomyślałbym może „wow, co za styl”, ale na pewno chciałbym do niej zagadać. Chyba dlatego, że patrzenie na soczyste barwy poprawia mi humor, podobnie urządziłem mieszkanie... Lubię kobiety, które potrafią odkrywać ciało tak, że wyglądają sensualnie, ale nie wulgarnie. Bardzo podoba mi się wakacyjny styl, niezależnie od pory roku – komentuje 32-letni Karol, bankowiec. Co ciekawe, barwny strój najbardziej przypadł do gustu jedynemu obcokrajowcowi pośród pytanych. Zdaniem Kevina, mieszkającego w Oslo informatyka, kolory to idealny środek do zwrócenia na siebie uwagi bez popadania w przesadę. W zestawieniu z kobiecymi krojami kojarzą mu się z luzem i elegancją, wskazują na przyjacielski charakter noszącej je dziewczyny. Jednoznacznie negatywnie zestaw ocenił tylko jeden z chłopaków, analityk przed trzydziestką. – Szczerze? Parsknąłem się na jej widok, taka ilość ozdób wygląda zawsze tandetne, niezależnie od tego czy do siebie pasują i z czego są wykonane. Całość sprawia wrażenie jak gdybym przeniósł się do 2009 roku, chyba wtedy takie okulary były fajne – komentuje.

Nie mam jednego stylu, który by mi odpowiadał, kobiecy strój musi być za to schludny. Nie trawię obdrapanych paznokci, brudnych butów, porwanych rajstop. Jasne, odwrócę się na ulicy za kobietą, ubrana w obcisłą sukienkę i 12-centymetrowe szpilki, ale moją uwagę może przykuć równie dobrze dziewczyna w jeansowych ogrodniczkach i trampkach.
– Kevin, 26 lat

Minimalistycznie i oversize'owo
Ten zestaw wywołał największe emocje i był jedyną stylizacją, co do której wszyscy byli zgodni – wszystko, tylko nie oversize. W wyszukiwaniu porównań przepytywani wykazali się kreatywnością, o którą ich nie podejrzewałam. Czarna sukienka kojarzyła im się z(cytuję): szatą pokutną Juranda ze Spychowa, z pokrowcem na katafalk i z kimonem dla wojowników sumo. – Gdybym zobaczył tak ubraną dziewczynę pomyślałbym, że jest strasznie zakompleksiona, skoro aż tak się zakrywa. Rozumiem, że to może być bardzo wygodne ubranie, a umówmy się, dziewczyny nie mają ich za dużo do wyboru, ale to strój na który chyba żaden heteroseksualny facet nie spojrzy przychylnym okiem – komentuje Kevin.

Mimo początkowej dezaprobaty dwaj panowie na swój sposób docenili stylizację, jak gdyby dopatrując się w niej jakiegoś niejasnego dla nich kontekstu. –Nie jestem fanem tej stylizacji w sensie estetycznym, ale mam wrażenie, że kryje się za nią jakiś pomysł. Jest w tym coś interesującego, myślę, że gdybym spotkał tak ubraną kobietę, zapytałbym dlaczego "to sobie zrobiła", a szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło – podsumowuje marketingowiec Jacek.

Dla Piotrka, (tego, któremu nie przypadła do gustu kolorowa stylizacja) bardziej rażące niż sukienka są sandały – Pierwsze skojarzenie? Zamożna emerytka na wakacjach z wnuczkiem. Może nie pomyślałbym, że dziewczyna jest atrakcyjna, ale czasem te dziwne okazują się najbardziej fascynujące – peroruje. Kiedy mówię Piotrkowi, że jest w mniejszości i że to, co on uznaje za potencjalnie ciekawe, dla innych było oznaką kompleksów jest nieco zbity z tropu, a może nawet i zawstydzony, ale po chwili komentuje – To trochę taka chłopska psychologia skojarzeń, na zasadzie – kwiatowe wzory noszą romantyczki, a obcisłe ciuchy są dla pewnych siebie dziewczyn. Czasem jak patrzę na zamiłowanie kobiet do opinania się, to zastanawiam się, czy mają w domu lustra i skąd ta moda na obściskiwanie się niezależnie od gabarytów. Naprawdę wolę okrąglejsze dziewczyny oglądać w luźniejszych ciuchach, niż liczyć im fałdki na plecach, albo patrzeć jak biedne muszą pamiętać, żeby wciągać brzuchy kiedy siadają.

Ubiór kobiety często zdradza jej charakter. Wiadomo, że dziewczyna zatrudniona w korpo ubiera się inaczej, niż osoba pracująca w studiu graficznym, ale uważam, że to gdzie dana osoba pracuje często świadczy o jej podejściu do życia.
– Kuba, 36 lat


Luksusowo i seksownie
Natalia Siwiec, mimo że nie jest jedyną znaną kobietą, która znalazła się na wybranych przeze mnie zdjęciach jest jedyną, która została rozpoznana. Być może to wpłynęło na opinie. Wybijający się oryginalnym podejściem na tle kolegów Piotrek powiedział, że mimo że stylizacja jest pozornie stonowana, to przebija z niej wulgarność i zamiłowanie do zwracania uwagi na swoją seksualność, które zawsze kojarzy mu się z przedmiotowym traktowaniem facetów. Łukasz, manager warszawskiej kawiarni, który pozostałe stylizacje kwitował jednozdaniowo, głównie na zasadzie „podoba mi się, zwłaszcza buty i fryzura” na zdjęcie Natalii ożywia się i mówi, że kobiety wybierające zestawy „krótko na dole, zakryta góra” zawsze bardzo mu się podobały. Jednocześnie prowokują i zostawiają pole dla wyobraźni. Po chwili dodaje, że odwrotna wersja (sukienka do ziemi i dekolt) ma w sumie podobną siłę rażenia.

Połowa „ankietowanych” ma problem ze zdefiniowaniem, co nie odpowiada im w powyższym zestawie, dwaj po zastanowieniu dochodzą do podobnych wniosków. Przesadnie ekskluzywny styl odstrasza, bo facet odnosi wrażenie, że jeśli nie ma nieprzyzwoicie drogiego auta i nie zabierze takiej dziewczyny na pierwszej randce do najdroższej knajpy w mieście, to ona nawet na niego nie spojrzy. - Serio, rozumiem, że niektórzy mają chęć zwracania na siebie uwagi, ale kiedy widzę, że ta uwaga musi być męska i zwracana nie na dziewczynę, ale na jej ciało, to mnie to odrzuca. No chyba, że jestem na imprezie po 3 drinkach, kiedy nie jestem zainteresowany zgłębianiem charakterów nowopoznanych kobiet. A mogę cofnąć ocenę? Jak tak na nią patrzę, to naprawdę doceniam bardziej tę panią na kolorowo – mówi Kuba.

Lubię skromnie ubrane kobiety, które potrafią ukryć swoje mankamenty i podkreślić atuty. Wszystko jedno jakie one są. Ładne kobiece ubranie to opakowanie na ciało, a nie jakaś manifestacja. Nie podobają mi się jakieś dziwaczne eksperymenty czy luźne kroje.
– Łukasz, 25 lat

Młodzieżowo i nonszalancko
Wydawać by się mogło, że młodzieżowy styl nie będzie tym, co podoba się facetom, których od skończenia liceum dzieli już minimum pół dekady, a jednak... – Lubię chłopczyce, nie podobają mi się może same ciuchy, ale to, że takie dziewczyny robią wrażenie jakby nie obchodzili ich faceci. Dla mnie to komunikat, że to ja mam zabiegać, jej strój mówi jak dla mnie „Nie muszę mieć mini i dopracowanej stylizacji gdzie paznokieć lewej ręki pasuje do bransoletki na prawej, żebyś się obejrzał”. To rodzaj nonszalancji, która mnie przekonuje. Nie wyobrażam sobie zabrania podobnie wyglądającej dziewczyny na firmową imprezę, ale zainteresowałaby mnie bardziej niż miss perfekcji i seksapilu – komentuje Kuba, 35-latek pracujący w agencji reklamowej.

Piotrek, którego zaczęłam traktować już trochę jako kontrkomentatora, sądzi, że taki styl sugeruje po prostu, że to dziewczyna, która lepiej rozumie stereotypowy męski świat niż miłośniczka wyrazistej biżuterii i zwiewnych sukienek. Budzi pozytywne skojarzenia u młodych facetów, bo jest „bezpieczną opcją”, która nie wymieni nad nowopoznanym męskim ramieniem porozumiewawczego spojrzenia z nieodłączną koleżanką i nie prychnie na propozycję wypicia piwa na schodkach nad Wisłą. – To trochę taki negatyw dziewczyny wyglądającej matczynie, która też jest typem względnie lubianym, bo bezpiecznym. Rzadko kiedy dla takich kobiet naprawdę traci się głowę – dodaje z uśmiechem znawcy. Kevin zauważa, że jedno odsłanianie nóg nierówne drugiemu i że dziewczyna, która jest zgrabna, ale nie tworzy wokół siebie aury tajemniczej kobiecości przestaje być seksowna. – Czasem kobiety, zwłaszcza te młodsze wydają mi się przebrane w superkobiecych ciuchach, ona wydaje się paradoksalnie seksowna, bo wygląda na świadomą siebie i swojego ciała, a nie ubraną, żeby się komuś spodobać.

Zwracamy uwagę na osoby, które wydają się nam podobne do nas, a strój to taki pierwszy sygnał. Jak słuchałem hard rocka w liceum, to oczywiście najbardziej podobały mi się dziewczyny całe na czarno. Teraz można powiedzieć, że jestem krawaciarzem, więc moją uwagę bardziej przykuwają eleganckie kobiety w koszulach i obcisłych spódnicach do kolan.
– Jacek, 30 lat

Zwykło się mówić, że mężczyźni nie zwracają uwagi na szczegóły, nie dostrzegają tych wszystkich bransoletek, odcieni i kopertówek. Nic bardziej mylnego. Zupełnie nie zainteresowani ubraniami faceci nie tylko patrzą z dużą świadomością na kobiecą garderobę, ale też postrzegają strój jako drogowskaz mówiący o cechach charakteru noszącej. Jedyne przykazanie, jakie wyciągnęłam z tych rozmów brzmi „nie będziesz ukrywała kształtów swych za workami". Jako posiadaczka kilku (worków, nie kształtów) dodałabym do niego, że jeśli już koniecznie musisz, to czasem możesz.


Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...