7 ciekawostek naukowych, które do niczego się wam nie przydadzą, ale i tak pomyślicie „wow!” i powtórzycie je znajomym

Przekrój łodygi pod mikroskopem 123rf zdjęcie seryjne / Artem Povarov
Ciekawostka to idealne towarzyskie koło ratunkowe. Nie ryzykujemy, jak w przypadku dowcipu, że zamiast salwy śmiechu odpowie nam nerwowe pochrząkiwanie. Mało prawdopodobne, że otrzemy się o banał, jak w przypadku klasycznego small talku. No chyba, że ciekawostka będzie po prostu zapisem z księgi rekordów Guinnessa („Najstarszy pies na świecie ma 27 lat i mieszka w Poznaniu”)

Ciekawostka idealna objaśnia element rzeczywistości nad którym nigdy się dotychczas nie zastanawialiśmy. Zainteresuje seksualnością delfinów nawet kogoś, kto z obrzydzeniem patrzy na wisiorki z morskimi ssakami i nie włączyłby filmu „Flipper” nawet niańczonej kuzynce.

Futra ubi sunt?

Około 200 tysięcy lat temu pierwsi przedstawiciele naszego gatunku pojawili się na afrykańskiej sawannie. Zejście z drzew wymusiło na nich między innymi zmianę diety. Z roślinożerców stali się mięsożercami (gwoli ścisłości padlinożercami, ponieważ początkowo nie byli wprawnymi myśliwymi).



Sawanna, w przeciwieństwie do lasu, nie dawała szybkiego i bezpiecznego schronienia przed drapieżnikami. Naszym przodkom nie pozostawało nic innego, jak zmienić plan dnia. Homo sapiens zauważył, że kiedy słońce grzeje najmocniej, sawanna pustoszeje i że to wtedy właśnie powinien przemierzać ją w poszukiwaniu pożywienia (wspomnianej padliny). Aby móc znieść gorąco zrzucił zbędne owłosienie i wytworzył gruczoły potowe, będące wszak niczym innym jak mechanizmem chłodzącym.

W ochronie przed promieniowaniem słonecznym niewątpliwie pomagała naszym przodkom dwunożna postawa. Sprawiała, że na działanie promieni słonecznych była wystawiona znacznie mniejsza powierzchnie ciała, niż u zwierząt czworonożnych. Ponieważ na słońce najbardziej wystawiona była głowa, pozostała owłosiona.

Co ciekawe, skóra nie zachowuje się w stanie kopalnym (no chyba, że w lodowcach czy bagnach, ale takie przypadki są odosobnione), a do wniosków na temat jej przemian doprowadziło naukowców prześledzenie ewolucji wszy. Pasożyty nie mogły już żerować na nieprzebytych połaciach ludzkiego ciała, więc ewoluowały. Można powiedzieć, że pod naszymi auspicjami.

Czego nie wiesz o swoim kocie

Gdyby na podstawie liczby obejrzanych na YouTubie filmików spróbować oszacować kto jest największą gwiazdą internetu, w pierwszej piątce obok Taylor Swift i Justina Biebera niechybnie znalazłyby się koty. Mimo że często podglądamy jak śpią czy śmiejemy się z ich panicznego strachu przed ogórkami, nie wiemy o nich za dużo.

Zauważyliście jak mało łapczywie w porównaniu do psów jedzą koty? Nie dajcie się zwieść, to żadna dystynkcja, a budowa układu kostnego. Kocia szczęka nie porusza się na boki, a co za tym idzie, nie można nią precyzyjnie i szybko przeżuć dużych kawałków pokarmu. Jeśli sąsiedzi sprawią sobie kota o podobnym umaszczeniu do waszej Śnieżynki, rozpoznacie ją niezawodnie po nosie. Nie ma dwóch kotów, które miałyby takie same nosy. Z kolei obserwując myjącego się kota można bez trudu określić jakiej jest płci. Samce są przeważnie lewo-, a samice prawołape.

Natomiast jeśli nie możecie mieć kota, ze względu na uczulenie, powinniście wiedzieć, że nie chodzi o sierść, ale o kocią ślinę lub naskórek. Zatem, jeśli planujecie przechytrzyć alergię zakupem kota sfinksa, nie jest to najlepszy pomysł. Nie wiadomo z kolei jak uczulenie na koci pot, szczęśliwie pojawia się on tylko na poduszeczkach łapek. Mimo że koty są typowymi dalekowidzami (widzą dobrze na około 40 metrów), mają problemy z dostrzeżeniem tego, co znajduje się bezpośrednio przed ich nosem. Stąd nie tyle częsty, co komiczny widok kotów węszących za kawałkiem mięsa znajdującym się kilka centymetrów od nich.

Ręce praczki

Przykro mi, że dowiadujecie się w ten sposób, ale pani od biologii kłamała. Przynajmniej kiedy podawała wam pomarszczone opuszki palców jako przykład osmozy. Przez wiele lat przyjmowano po prostu, że to woda wnikając w komórki skóry nadaje jej dziwną fakturę. Co stoi za rękami praczki dowiedziano się stosunkowo niedawno, dzięki osobom po operacjach ręki. Zauważyły one, że po zabiegach opuszki pod wpływem długiego kontaktu z wodą przestały się marszczyć. Naukowcy pochylili się nad marginalizowaną dotychczas kwestią i zauważyli, że charakterystyczna faktura jest w istocie efektem obkurczenia naczyń krwionośnych i odpływu krwi z czubków palców.

Pytaniem pozostawało po co natura miałaby nas wyposażać w tę, bądź co bądź, dziwną właściwość. Jedna z teorii zakłada, że chropowate powierzchnie palców ułatwiają chwytanie mokrych obiektów. Została ona uprawdopodobniona przez naukowców z Uniwersytetu w Newcastle, którzy sprawdzali jak radzą sobie z wyciąganiem przedmiotów z wody osoby z opuszkami zmienionymi od kontaktu z nią. Okazało się, że sprawniej i szybciej niż pozostali badani. Czyżby niepozorne opuszki miały nam służyć do chwytania grubych ryb?

Raki i flamingi

Jeśli widzieliście kiedyś jak gotuje się raki czy homara, z pewnością zdziwiło was jak to się dzieje, że ich ciemne skorupy pod wpływem wrzątku stają się czerwone. Nie chodzi bynajmniej o to, że rozgrzewają się do czerwoności. Wszystko zaczyna się znacznie wcześniej, kiedy raki, homary (ale także krewetki i kilka innych gatunków skorupiaków) wiodą jeszcze żywoty dostatnie i szczęśliwe. Ich sąsiadami z akwenów są między innymi algi zawierające karotenoidy, czyli pochodne karotenu.

Jako że karotenoidy są rozcieńczane w organizmie każdego kolejnego ogniwa łańcucha pokarmowego, nie mają wpływu na umaszczenie organizmów znajdujących się w nim daleko od źródła barwnika (alg). W dużym uproszczeniu karotenoidy łączą się w organizmach raków i homarów w kompleksy z łańcuchami białkowymi, które rozpadają się podczas gotowania. Dochodzi do uwolnienia pochodnych karotenu, które barwią skorupiaki na czerwono. Łososie hodowlane piękny kolor uzyskują nie dzięki właściwościom genetycznym, ale właśnie dzięki paszom z dodatkiem karotenoidów.

Tak jak homary nie przychodzą na świat czerwone (ale mogą być „lewoszczypcowe”), tak flamingi nie wykluwają się różowe. Za ich piękne upierzenie odpowiedzialna jest kantaksantyna. Znajdziemy ją między innymi w ciałach małych skorupiaków i glonów występujących w ciepłych, płytkich jeziorach. Te z kolei są żerowiskiem flamingów. Ptaki jedzą i pięknieją w oczach. Przez podobne dodatki w karmie można by wpłynąć również na upierzenie gołębi hodowlanych, z czego zresztą korzystają niektórzy hodowcy.

Rozczuleni

Ile razy zdarzyło ci się oglądając na YouTubie filmik z małym, słodkim króliczkiem marzyć o głaskaniu i ściskaniu go (mocno, mocno, ale tylko na chwilkę)? Pewnie nie raz i nie dwa. Zespół młodych naukowców pod przewodnictwem Rebeki Dyer z Yale University postanowił trzy lata temu zbadać to zjawisko. Grupie badanych zostały pokazane zdjęcia różnych zwierząt - począwszy od zwykłych fotografii dzikiej fauny aż po klasyczne ujęcia poruszające internautów. Badacze sprawdzali nie tylko reakcje werbalne, ale też to, ile bąbelków powietrza w folii do pakowania wręczonej im przed przystąpieniem do badania rozgnietli.

Okazało się, że po kontakcie ze zdjęciami wielkookich kotków i małych jeży badani wypowiadali się w bardzo emocjonalny sposób, ale też rozprawili się z większą ilością powietrznych bąbelków. Zespół Dyer zinterpretował takie zachowanie jako przejaw „słodkiej agresji”. Chęci kontaktu z obiektem i zajmowania się nim tak silnej, że nierealizowana przeradza się w rodzaj frustracji, a nawet na poły agresywnego pobudzenia. Badacze uważają, że jest to często spotykana w nadmiarze emocji odwrotna reakcja. Występuje ona też kiedy płaczemy ze szczęścia, nie potrafiąc nad sobą zapanować.

Dlaczego liście zmieniają kolor?

Nawet kiedy na zewnątrz można uświadczyć w październiku 20 stopni Celsjusza, większości drzew tak łatwo nie da się wykiwać. Doskonale zdają sobie sprawę, że słońce świeci coraz słabiej i coraz krócej. Monitorują sytuację przeliczając nieustannie koszty i zyski związane z ewentualną zmianą koloru.

Barwy, które dostrzegamy jesienią, cały czas znajdowały się w liściach, tyle, że nie były widoczne, gdyż wcześniej przeważał w nich chlorofil, służący do syntezowania energii ze światła. Produkcja tego zielonego barwnika pochłania sporo energii drzewa, jednak zwraca się z nawiązką w słoneczne dni. Jesienią drzewo musi zmierzyć się z wielkim wyzwaniem taktycznym, jakim jest wybranie momentu do zaprzestania produkcji chlorofilu. Niekiedy cofa obecny już w liściach barwnik do pnia, gdzie częściowo może zostać zmagazynowany na zimę. Jeśli pierwsze przymrozki przyjdą zanim to zrobi, liście opadną pełne chlorofilu, marnując zasoby energetyczne drzewa. A to, ze swojej natury, jest bardzo oszczędne.

Kaczki dziwaczki

Jeśli kiedykolwiek martwiliście się, że wróblom, sikorkom, a przede wszystkim kaczkom marzną w zimę nogi, czas wyzbyć się zbędnego współczucia. Matka natura doskonale przygotowała ptaki na zimę, uzbrajając ich rachityczne nogi w niezwykły system grzewczy. Temperatura przepływającej przez ptasie pazury krwi może po przebyciu całej drogi spaść nawet do 1 stopnia. Nie wychładza jednak organizmu po powrocie do tułowia, ponieważ żyła i tętnica znajdujące się w nodze przylegają do siebie tak ciasno, że temperatury się wyrównują.

To nie jedyna sztuczka. Organizmy ptaków mogą też regulować ilość krwi przepływającej przez obwód poprzez obkurczanie naczyń krwionośnych, czy nawet poprzez czasowe połączenie żył z tętnicami (tzw. anastomozę), co powoduje, że krew nie dociera do zewnętrznych naczyń włosowatych, a więc i ciężej ją wychłodzić. Jeśli jest naprawdę zimno i krążeniowe triki to za mało, ptaki mogą pomóc sobie nawzajem utrzymać ciepło zbierając się blisko siebie. Co ciekawe, niektóre gatunki ryb wykształciły specjalny mechanizm służący do ogrzewania oka.


Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...