Kochała zwierzęta, ukrywała Żydów. Kim była Antonina Żabińska, o której w Hollywood zrobili film?

W Hollywood powstał film o odważnej Polce ratującej Żydów.
W Hollywood powstał film o odważnej Polce ratującej Żydów. Fot. Materiały promocyjne
Świat poznał nazwisko Żabińska w 2007 r. Historię kobiety, która zmarła 30 lat wcześniej, odkryła – choć niektórzy twierdzą, że splagiatowała – Amerykanka Diane Ackerman. Powstało literackie dzieło "The Zookepeer's wife", które właśnie zekranizowano. Główna rola trafiła do hollywoodzkiej aktorki Jessicy Chastain.

Historia do sfilmowania
– Nigdy nie wiesz, kto jest twoim wrogiem, a komu możesz ufać. Może właśnie dlatego tak bardzo kocham zwierzęta - patrzysz im w oczy i wiesz dokładnie, co mają w sercu – słyszymy w zwiastunie "Azylu. Opowieści o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo". I ciarki chodzą po plecach. Autorką tego zabiegu jest Niki Caro oddająca dawne wydarzenia pod znakiem Fabryki Snów. Warszawę gra czeska Praga, zaś naszych rodaków - Amerykanka i Belg, mówiący z akcentem.
Dzięki reżyserce i obsadzie wracamy do polskiej stolicy lat 30., gdzie ogród zoologiczny ma status miejsca absolutnie wyjątkowego. To rodzinny biznes Antoniny i Jana Żabińskich, którym wręcz oddychają. Tacy przedwojenni Gucwińscy. Ich sielanka trwa jednak do czasu. W pierwszym bombardowaniu Warszawy tracą część swoich podopiecznych. Niektóre zwierzęta giną, inne uciekają, pewne – te najgroźniejsze – trzeba rozstrzelać. Potem okupacyjne władze decydują o likwidacji ogrodu, co ciekawsze okazy wysyłając do Niemiec. Resztę spotyka śmierć.



I w tym momencie filmowa opowieść tak naprawdę się zaczyna. Jan, żołnierz Armii Krajowej, zaangażowany w działalność konspiracyjną, wpada na szalony pomysł. Dzięki znajomości z szefem Biura Pracy w gettcie, wyciąga stamtąd kilkadziesiąt osób. Pieczę nad nimi przejmuje Antonina. Lokuje ich w pustych szopach, stajniach, budkach, w dyrektorskiej willi - pokojach, skrytkach i schowkach. Na terenie zoo działa tuczarnia świń, jest co jeść. Gospodyni robi też weki z gawronów, hoduje króliki i ma uprawę warzyw.

Heroizm codzienny
Willa przypomina jednak bombę z opóźnionym zapłonem. Żabińska wymyśla system ostrzegawczy. "Mieliśmy sygnał, fragment z operetki Offenbacha "Piękna" Helena. Kiedy ktoś zaczynał grać na pianinie, nucić albo pogwizdywać "Jedź, jedź, jedź na Kretę...", wszyscy musieli się natychmiast chować" – wspomina w jednym z wywiadów. W tym udzielonym ostatnio opowiada, że matka nadawała przybyszom imiona od nazw zwierząt. I tak, Magdalena Gross, żydowska rzeźbiarka, stała się Szpakiem, inni byli na przykład bażantami (od miejsca pobytu - bażanciarni).
Goście Żabińskich dzielą się na stałych i przechodzących. Jedni kryją się tylko na noc, inni żyją w zoo miesiącami, a nawet latami. Znajomi i znajomi znajomych: wspomniana Gross, Maurycy Fraenkel, rodzina Samuela Kenigsweina, Irena Mayzel, Lonia Tenenbaum czy Róża Anzelówna, a także żołnierze AK. Poczucie, że trzeba to robić jest silniejsze niż strach o najbliższych, a ma przecież dwójkę małych dzieci. "Każdemu człowiekowi, który znajdzie się w takiej sytuacji, należy pomóc" – uważa. Podczas powstania działa na własną rękę, Jan walczy.
Agata Borucka ze stołecznego ZOO dla wp.pl

Niemniej jednak willa funkcjonowała i przewinęło się przez nią ponad 300 osób. Oczywiście nie jednocześnie, ale na przestrzeni lat. (...)Żabińscy dawali Żydom  nie tylko przejściowe schronienie, ale organizowali dla nich dokumenty, miejsca przyszłego pobytu oraz formę przerzucenia ich w bezpieczne lokalizacje.

Po wojnie Antonina przyznała, że wielokrotnie ogarniało ją "piekące poczucie wstydu" biorące się z bezsilności i lęku. – Może i wiele razy w czasie wojny umierała ze strachu, ale nie okazywała tego. Nigdy nie oceniała, że ktoś był okropny, zły. Nie budowała sztucznej grozy. Ta jej ufność sprawiała, że mnóstwo rzeczy jej wychodziło– mówiła Teresa "Wyborczej" w 2010 roku. Potrzeba opiekowania się, czy to zwierzętami czy ludźmi, nie wzięła się u Antoniny znikąd.
Nie tylko żona
Jako dziecko straciła oboje rodziców. Matka urodzonej w Petersburgu dziewczynki zmarła na suchoty, ojciec z drugą żoną został rozstrzelany przez rewolucjonistów.
Teresa Żabińska, "Gazeta Wyborcza"

Nadal chodziła do szkoły, uczyła swoich kolegów w konserwatorium, ktoś pewnie musiał też jej jakoś pomagać.

Dorastała, kochała się w chłopakach. Była piękną, wysoką blondynką, podobno nawet ktoś się jej oświadczył, proponując za nią owce i wielbłądy. Po latach mój ojciec śmiał się z tej anegdoty, żartując, że tak marnie skończyła.

W Polsce zaczynała jako prywatna nauczycielka na Podolu, stamtąd trafiła do Warszawy. Nie było jej łatwo, musiała mieszkać u kogoś kątem, nie miała pieniędzy i perspektyw, ale przy sile woli i charakteru to tylko przeszkody do pokonania. Została asystentką ciotki-sekretarki w SGGW, marzyła by rysować. Ale to w zoo odnalazła siebie. – Złamała się, gdy rodzice w 1953 r. wyprowadzili się z ogrodu na Kazimierzowską. Nagle skończyło się jej całe aktywne życie. Ojciec miał jednak radio [nagrywał audycje do PR - red.], dużo pracował. A mama? Matka straciła sens, motywację. Ona była od zwierząt - od hodowania, od opieki nad małymi – czytamy w wywiadzie z jej córką. – (...) Pisała książki, zaczęła wcześnie, bo już przed wojną, publikowała w pismach dla młodzieży. Ale to wszystko nie mogło wynagrodzić jej poprzedniego, tak czynnego życia.
Nieoczekiwany hołd
Antonina odeszła w 1971 roku. Ponad trzy dekady później staje się obsesją Diane Ackerman. Amerykańska pisarka czyta zapomniane w Polsce "Ludzie i zwierzęta". I... wydaje książkę o historii Żabińskiej, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. "The Zookeeper's Wife: A War Story" staje się bestsellerem
W sierpniu 2015 r. jej ekranizacji podjęła się Niki Caro, 50-letnia reżyserka z Nowej Zelandii, autorka nagradzanego "Jeźdźca wielorybów" czy "Dalekiej północy" z Charlize Theron. Za produkcję odpowiadają Scion Films, Czech Anglo Productions, LD Entertainment, Rowe / Miller Productions, a dystrybucją zajmują się m.in. Focus Features i Universal.
W Antoninę wcielić się ma nominowana do Oscara Jessica Chastain. W związku z przygotowaniami do roli odwiedza Warszawę. Zdjęciami z wizyty dzieli się na Facebooku i Instagramie. Parę miesięcy później jest już w Pradze, jest Żabińską.
Na planie Chastain spotyka się z Teresą. "Antonina była zdolna do radykalnych aktów współczucia" – czytamy pod wspólnym zdjęciem. Filmowego męża aktorki zagrał Johan Heldenbergh, nominowany do Europejskiej Nagrody Filmowej ("W kręgu miłości"). W obsadzie "Azylu..." znaleźli się jeszcze Daniel Brühl, Michael McElhatton, Iddo Goldberg, Efrat Dor czy Magdalena Lamparska.
– Cieszę się, że mama wychodzi wreszcie z cienia. Ojciec wyciągał ludzi z getta, (...) ale na co dzień za wszystko odpowiadała matka. To ona organizowała życie domu w czasie wojny, budowała poczucie normalności, zapewniała bezpieczeństwo – tak kilka miesięcy przed premierą filmu mówi "Urodzie życia" Teresa. I chociaż różnie bywa z hollywoodzkimi produkcjami, w wypadku "Azylu" może się udać. Do kin powinni iść ci, którzy o Antoninie dotychczas nie słyszeli, a na pewno ci, co wierzą, że siła jest kobietą.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...