W drodze na szczyt pokonali setki kilometrów, bariery psychiczne i językowe. Gwiazdy-imigranci

Anja Rubik w kampanii „W Magazine” zrzut ekranu z YouTube'a
Na rozdaniu Złotych Globów Meryl Streep przypomniała, że Hollywood funkcjonuje dzięki outsiderom i obcokrajowcom. „Jeśli ich wykopiemy, do oglądania zostanie tylko futbol i sztuki walki” – dodała. Półtora miesiąca później, podczas nowojorskiego tygodnia mody, powstało nagranie, w którym 81 znanych w branży osób, w tym Anja Rubik czy Diane von Fustenberg, z dumą przyznawało się do bycia imigrantami.

Powyższe wypowiedzi nie są incydentalne, stanowią raczej krople w morzu deklaracji poglądów różnych środowisk przeciwnych zaostrzeniu przez Donalda Trumpa polityki migracyjnej kraju. W latach 30. James Truslow Adams, historyk i laureat Pulitzera, następująco pisał o etosie amerykańskiego snu – „to marzenie o ziemi, gdzie życie jest lepsze, bogatsze i pełniejsze, gdzie każdy ma możliwości stosowne do swoich zdolności i osiągnięć (…), gdzie ludzie są oceniani przez innych za to jacy są, niezależnie od pozycji społecznej i tego, gdzie się urodzili”.
Zdaje się, że USA na naszych oczach traci swój mit założycielski, słynny american dream, na którym zostały zbudowane wartości tamtejszego społeczeństwa. Nic dziwnego, że znane osoby coraz częściej zabierają głos, starając się pokazać, że imigranci nie są bezimiennymi i niebezpiecznym obcymi, jak często przedstawiają ich populistyczni rządzący. Do dyskusji nieśmiało włączają się też wielkie koncerny – szef Apple’a powiedział, że bez imigrantów marka nigdy by nie powstała, a Reed Hastings zarządzający Netflixem uznał działania Trumpa za „antyamerykańskie”.



Dziewczynka z Czerniowców

„Wyobraź sobie, że masz siedem lat i nagle tracisz wzrok i słuch” – tak zaczyna się esej, który napisała Mila Kunis aplikując do jednego z kalifornijskich college’y. Nastoletnia wówczas aktorka za pomocą metafory starała się oddać to, jak czuła się, kiedy przyjechała z rodzicami do Stanów.

Przyszłość Ukrainy po upadku komunizmu na rysowała się w jasnych barwach, a do tego Kunisowie byli prześladowani ze względów religijnych (byli Żydami). W 1991 roku zapadła decyzja o wyjeździe. Siedmioletnia Milena Markiwna nie tylko nie rozumiała ani słowa po angielsku, ale też otaczającego ją świata, tak różnego od 200-tysięcznych ukraińskich Czerniowców. Aktorka wspomina, że już drugiego dnia po przeprowadzce musiała iść do szkoły, w której nikogo nie znała i nic nie zrozumiała, a każde popołudnie spędzała wypłakując się babci.

Po osiedleniu się w Los Angeles majątek rodzinny wynosił niespełna 250 dolarów, a rodzice, mimo wyższego wykształcenia nie mogli znaleźć pracy (matka Mili, Elwira, na Ukrainie uczyła fizyki, a ojciec był inżynierem). Sytuacja rodziny ustabilizowała się, gdy ojciec aktorki uzbierał pieniądze na samochód i zaczął zarabiać jako taksówkarz. Rodzice zapisali coraz lepiej radzącą sobie z angielskim Milenę na kółko teatralne, z którego w wieku 14 lat trafiła do obsady serialu „Różowe lata 70.”, gdzie poznała swojego przyszłego męża, Ashtona Kutchera. Żadne z rodziców Mili nie wróciło do pierwotnie wykonywanego zawodu, przez długie lata żyli w Stanach tylko nadzieją na lepszą przyszłość dla swoich dzieci, którą miało im zapewnić wykształcenie.

Pan Olimpia

Z amerykańskim obywatelstwem nie urodził się też bodajże najbardziej znany gubernator Kaliforni w historii i twarz męskiego kina akcji lat 80. i 90. – Arnold Schwarzenneger. Aktor przyszedł na świat w malowniczym miasteczku kilka kilometrów od Graz, drugiego co do wielkości miasta w Austrii. Jego ojciec, Gustaw, był szefem lokalnej policji, a w czasie wojny członkiem Partii Nazistowskiej. Mały Arnold nigdy się z nim nie dogadywał. Gustaw był bardzo surowy, a w dodatku wyraźnie faworyzował starszego brata chłopca, Meinharda, a z czasem nabrał też bezpodstawnego przekonania, że Arnold nie jest jego synem. Schwarzenneger jako dziecko był pupilkiem matki, o 15 lat młodszej od ojca Aurelii, z którą utrzymywał ożywiony kontakt do jej śmierci w 1998 roku.

Jako dziecko Arnold często chodził do kina, wspominał, że pierwszym seansem, który pamięta był film z Johnem Wayne’m, na który zabrał go ojciec. Jednak to filmy z Johnnym Weissmullerem i Steve’m Reevesem, jedynymi z pierwszych w historii aktorów znanych ze swoich imponujących muskulatur, zrobiły na nim największe wrażenie. To pod wpływem ról Samsona, Herkulesa i Tarzana kilkunastoletni Arnold porzucił lokalną drużynę piłki nożnej i zaczął trenować podnoszenie ciężarów.

Kiedy jeden z jego idoli zmarł w 2000 roku, Schwarzenneger powiedział: "Dorastałem ze Steve’m Reevesem, mimo że go nie znałem. Kiedy otaczający mnie ludzie nie rozumieli moich marzeń, jego osiągnięcia dawały mi wiarę we własne możliwości. Trochę Reevesa jest we wszystkim, co udało mi się osiągnąć w życiu”. W wieku 15 lat zaczął profesjonalnie trenować. Jego ambicje rosły proporcjonalnie do muskulatury, kiedy pobliska siłownia była zamknięta, włamywał się do niej, żeby ćwiczyć. Szybko z podnoszenia ciężarów przerzucił się na kulturystykę, w której dostrzegł swoją szansę na wyjazd do Stanów, o którym marzył od dziecka.
W 1966 roku pierwszy raz wystartował w Mr. Olympia, najbardziej prestiżowym konkursie kulturystycznym na świecie, w którym zajął drugie miejsce. Po dwóch latach ciężkich treningów dopiął swego, przeprowadził się do Stanów, by trenować pod okiem profesjonalistów w Los Angeles.

Miał 21 lat i znał zaledwie kilka słów po angielsku, jednak jego amerykański sen szybko zaczął się spełniać. W 1970, jako najmłodszy w historii uczestnik otrzymał tytuł Mr. Olympia, który łącznie zdobył siedem razy. Potem były lukratywne kontrakty reklamowe, kariera filmowa i polityczna.

Na kanwie jego przeżyć z powodzeniem można by napisać scenariusz w stylu przeboju lat 80., filmu "Rocky". Prosty chłopak, dla którego całkowite ujarzmienie swojego ciała staje się przepustką do lepszego świata. Najbardziej znane filmy, w których zagrał Schwarzenneger przypominają te, które tak lubił oglądać jako dziecko w kinie w Graz. Opowiadają o milczących mężczyznach, których cechuje niezwykła siła mięśni i charakteru.

Natalia, siostra Oksany

Niżny Nowogród w środkowej Rosja, koniec lat 90. 15-letnia Natalia awanturuje się od kilku dni ze swoim starszym o niemal dekadę chłopakiem. Mężczyzna, trudniący się ściąganiem długów i dorabiający sobie czasem jako model usiłuje ją przekonać, żeby poszła na odbywający się w mieście casting dla modelek. Natalia nie chce, wstydzi się, że nie ma wymaganej minispódniczki. W końcu ucina jedną z długich spódnic, w których pracuje z matką na targu owoców.

Ojca porzucił matkę Natalii, Larysę, kiedy ich córka miała zaledwie kilka miesięcy. Zamieszkały w domu dziadków, jednak musiała go opuścić, kiedy Larysa zaszła w kolejną ciążę. Matka i córka często nie miały nic do jedzenia, a na świat przyszła niebawem niepełnosprawna Oksana. Natalia musiała zacząć pracować na targu, żeby pomóc matce w utrzymaniu siostry. Z dzieciństwa pamięta głód i strach przed ojczymem. To ze względu na niego, wyprowadziła się od matki mając zaledwie 14 lat. Najpierw do koleżanki, a potem do chłopaka.

Miesiąc po castingu Natalia będzie już w Paryżu, gdzie podpisze swój pierwszy kontrakt. Mając zaledwie 17 lat pozna na kolacji swojego przyszłego męża i ojca swoich dzieci, brytyjskiego arystokratę Justina Portmana. Vodianova rodzi w wieku 19 lat, a kilka lat później zgarnia jedne z najbardziej lukratywnych kontraktów w branży – zostaje twarzą L’Oreal Paris, a Calvin Klein podpisze z nią kilkuletni kontakt na wyłączność, jak wcześniej zrobił to z Kate Moss. Kilka lat po międzynarodowym sukcesie Natalia, pamiętająca, że w latach 90. Niepełnosprawną siostrą musiały opiekować się z mamą same, założy w Rosji fundację Naked heart pomagającą w integracji niepełnosprawnych umysłowo dzieci ze społeczeństwem.

Manifestacja w brokatowych legginsach

Dobre kilkaset kilometrów od Stanów karierę zrobiła dziewczyna, która od samych początków medialnego szumu definiowała się w pierwszej kolejności jak imigrantkę, a brytyjskie media określiły ją nawet mianem „refugee icon”. Mowa o pochodzącej ze Sri Lanki Brytyjce, M.I.A., która imprezowe hity połączyła z politycznym zaangażowaniem.

M.I.A. nazywa się Mathangi Arulpragasam i jest córką tamilskiego działacza, biorącego udział w wojnie domowej trwającej na Sri Lance od lat 80. Po bombardowaniu szkoły, w której uczyła się 9-latka matka podjęła decyzję o przeprowadzce – najpierw do Indii, a potem do Londynu. Z tego okresu Mathangi zapamiętała biedę, zabawy w opuszczonych buddyjskich świątyniach i to, jak w szkole uczono ich chować się pod ławki, żeby uniknąć kul. Ojciec był obecny w życiu M.I.A. i jej młodszego brata sporadycznie. Kiedy jeszcze mieszkali w Indiach ze względów bezpieczeństwa był im przedstawiany jako krewny, a po przeprowadzce rodziny do Wielkiej Brytanii, pozostał na wyspie jako pokojowy mediator. Rodzina piosenkarki dostała status uchodźców i mieszkanie socjalne we wschodnim Londynie, a matka zaczęła dorabiać jako krawcowa.

Po liceum Mathangi niespodziewanie dostała się do jednej z bardziej prestiżowych uczelni artystycznych na świecie Central Saint Martins, gdzie uzyskała dyplom ze sztuk pięknych, filmu i video, część prac z jej pierwszej wystawy nabył Jude Law.
W 2005 wychodzi pierwsza płyta M.I.A., a dwa lata a później jej kawałek „Paper planes”, który pojawia się w filmie "Slumdog Milionaire", a następnie zgarnia nominacje do Grammy i Oscara dla najlepszej piosenki roku.

Piosenkarka w melodyjnej, popowej aranżacji obśmiewa gorzko stereotypy narosłe na Zachodzie wokół imigrantów z krajów Trzeciego Świata. „Ludzie wyobrażają sobie, że imigranci przyjdą i będą chcieli wysadzić w powietrze lokalny McDonald, tymczasem oni są zwykłymi młodymi ludźmi. Chcieliby po prostu poradzić sobie w życiu, mieć przyjaciół, pracę, którą by lubili, i kupić kilka ładnych ciuchów” - mówiła piosenkarka w jednym z wywiadów.

M.I.A. wystąpiła na Super Bowl, do współpracy zaprosiła ją sama Madonna, a jej teledysk „Bad Girls” obejrzało niemal sto milionów osób. Jednak za imprezowymi beatami, dziewczęcym wokalem, efektownymi klipami i wyprzedzającymi trendy stylizacjami zawsze kryją się poważne polityczne tematy. Klip do „Borders" został nakręcony na łodziach wyglądających jak te, których zdjęcia oglądamy w dziennikach telewizyjnych, a M.I.A. śpiewa w różowych ogrodniczkach na tle zasieków do złudzenia przypominających obozy dla uchodźców. Tu nie ma miejsca na epatowanie cierpieniem, wszystkie piosenki i teledyski są utrzymane w konwencji wysokobudżetowej muzyki rozrywkowej, którą zresztą przy okazji są.
W historii ludzkości Eldorado co kilkaset lat zmienia położenie na mapie świata, jednak niezmiennie przyciąga do siebie mieszkańców innych jego zakątków. Ciągną do niego ludzie uciekający przed śmiercią, głodem, biedą czy represjami politycznymi. Ale imigrantami bywają też idealiści, wizjonerzy i marzyciele, którym potrzeba szerszego horyzontu i innej perspektywy.

„Send these, the homeless, tempest-tost to me, I lift my lamp beside the golden door!” ("Przyślijcie ich, bezdomnych, poniewieranych przez burzę, podniosę swoją lampę ponad złotymi wrotami") – tak kończy się sonet Emmy Lazarus wygrawerowany na tablicy umieszczonej na cokole Staty Wolności. Zdaje się, że miała się w nim zawierać idea monumentu, który jeszcze sto lat temu witał przybywających do Eldorado.



Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...