Słabo ci na myśl o wiosennym powrocie do golenia nóg? Czas na depilację alternatywną, porównujemy metody i ceny

Gładka, młoda, jędrna 123rf zdjęcie seryjne / Olha Shtepa
To mit, że kult gładkiego ciała jest znakiem naszych czasów. Z owłosieniem walczyły już starożytne Egipcjanki, a depilacja nie była obca kobietom z Bliskiego Wschodu. W filmie „Karmel” usuwanie owłosienia urasta do roli intymnego, kobiecego rytuału, gdzie słodki zapach używanego do depilacji karmelu łączy się z chwilami cierpienia w imię piękna. Jakich znaczeń by nie dopisywać banalnemu usuwaniu włosków, należy ono niewątpliwie do jednego z najbardziej znienawidzonych przez kobiety zabiegów.

Jeśli w skrytości serca marzysz o przyjaźni z panią z salonu kosmetycznego, wspólny język z nią pomoże ci złapać dyskretna sugestia, że niejeden włos z łydki usuwałaś i doskonale zdajesz sobie sprawę z różnicy między depilacją, a epilacją. Depilacja kojarząca się nam z gładkością i dokładnością, to w istocie termin oznaczający skrócenie zewnętrznej części włosa, w przeciwieństwie do epilacji, która usuwa także cebulki. Zatem depilacją będzie golenie nóg, a usunięcie włosków przy pomocy plastra z woskiem to epilacja. Skoro sympatię pani z salonu masz już w kieszeni, czas skrzętnie przeanalizować dane i podjąć słuszną decyzję w sprawie przyszłości bikini.



Metod takich jak golenie czy woskowanie żadnej kobiecie prezentować nie trzeba. Warto jednak wiedzieć, że nie jest prawdą, iż włosy po goleniu odrastają grubsze i ciemniejsze. Tak naprawdę końcówki ściętych włosów są ostre, dlatego włosy sprawiają wrażenie grubszych i bardziej szorstkich. Można też polemizować czy golenie jest metodą tanią i szybką, po podliczeniu czasu (w perspektywie np. 30 najbliższych lat) i kosztów sromotnie przegrywa z metodami permanentnymi. Nie wspominając już o stronie wizualnej. Wyobraź sobie, że twoja skóra wygląda jak gdyby nigdy nie wyrósł na niej ani jeden włosek. Takie są efekty zabiegów permanentnych. Zero czerwonych kropek, wrastających mieszków, podrażnień. Taką skórę o wiele łatwiej nawilżyć i utrzymać w dobrej kondycji.

IPL w salonie

IPL to skrót od Intense Pulsed Light. To metoda znana wielu kobietom, ponieważ wiązki światła bywają także używane w gabinetach kosmetycznych do zabiegów odmładzających czy do usuwania przebarwień. Podobnie jak epilacja laserowa, polega na niszczeniu struktur odżywiających włosy za pomocą rozproszonych promieni świetlnych o różnej długości. Światło jest pochłaniane przez jeden ze znajdujących się we włosie barwników, czyli melaninę. Energia świetlna zmienia się w energię cieplną, podgrzewając mieszek włosowy do nienaturalnej dla niego temperatury. Mieszek zostaje zniszczony, więc włosy już nie odrastają.

Wiązka światła działa jednak tylko na włos w jednej z trzech faz wzrostu (tzw. anagen), więc zabieg trzeba powtarzać, żeby objął włoski, które wcześniej znajdowały się w innej fazie. Niektóre salony dysponują także sprzętem IPL emitującym dodatkowo fale radiowe RF, które sprawiają, że epilacja jest mniej nieprzyjemna (choć i w podstawowej wersji nie powinna być bardziej bolesna niż użycie depilatora). Fale RF powodują też, że zabieg nie wymaga tylu powtórzeń dla zadowalającego efektu. Ze względu na interakcję z melaniną, depilacja IPL często okazuje się nieskutecznym rozwiązaniem dla kobiet z jasnym owłosieniem.

Cena IPL w salonie kosmetycznym: od około 180 do 500 zł za partię ciała (uda/łydki/ręce/pachy/bikini), zabieg należy powtarzać 3-7 razy

Domowe IPL

Od kilku lat na rynku dostępne są także domowe zestawy do depilacji IPL, które kosztują nawet kilka tysięcy. Dobra wiadomość jest taka, że z roku na rok ich ceny spadają. Być może do 2020 będą podstawowym ekwipunkiem każdej szafki w łazience. Tak było kiedyś z depilatorami mechanicznymi, które w 2000 stanowiły niemały wydatek. pomnijcie jakie drogie były kiedyś mechaniczne depilatory. Mimo że cena wskazuje na cuda-nie-widy, domowa depilacja światłem nie sprawi, że w weekend zyskasz gładkie przedramiona lalek Barbie. Zabieg domowy, podobnie jak ten w salonie działa tylko na włoski w określonej fazie wzrostu, a do tego promienie emitowane przez domowe urządzenie są słabsze, więc niektóre mieszki znikają dopiero po kilkukrotnym potraktowaniu światłem.

Perspektywa kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu sesyjek nie byłaby nawet taka odstraszająca (w końcu stawką jest kilkuletnia gładkość), gdyby nie fakt, że depilowana powierzchnia to zaledwie kilka centymetrów sześciennych, które „mieszczą się” pod emitującym światło okienkiem urządzenia. W takim układzie na efekt wow można czekać ładne kilka lat, wszak zawsze znajdzie się jakiś zapomniany centymetr skóry, a jeśli nie powtórzymy zabiegu w przeciągu dwóch tygodni mieszek, który nie został zniszczony odbuduje się. To zabieg, który jest mniej inwazyjny niż jego salonowy odpowiednik, a dodatkowo można go wykonywać oglądając telewizję na kanapie (chociaż wtedy niedoróbki macie jak w banku).

Urządzenie do domowej epilacji IPL: od około 800 do 2500 zł

Depilacja laserowa

Lasery do usuwania owłosienia zaczęto testować już w latach 60., jednak dopiero w latach 90. ta metoda zdobyła wszelkie atesty i stała się w pełni bezpieczna. Zabiegi, które jeszcze kilka lat temu uchodziły za luksus, za sprawą rosnącej konkurencji stają się coraz bardziej przystępne cenowo. Epilacja laserowa działa na podobnych zasadach, co opisana wyżej metoda IPL, tyle że wiązki światła (IPL emituje fale w zakresie ok. 420-1200 nm, a nie w konkretnej długości, jak w przypadku lasera) zostają zastąpione laserem (700-1000 nm, długość zostaje dobrana indywidualnie w gabinecie). Specjalista w salonie dobiera do skóry klienta trzy parametry w zależności od typu skóry i owłosienia – oprócz wspomnianej długości fali regulacji podlega gęstość energii i czas trwania impulsu).

Mimo że o laserach mówi się jako o permanentnej metodzie pozbywania się owłosienia, efekt serii zabiegów utrzymuje się średnio od roku do trzech lat. Przed zabiegiem przez około 2 miesiące nie powinno się mechanicznie usuwać włosów, a także nie należy się opalać, ponieważ zwiększona ilość melaniny w skórze sprawia, że część fal zostanie pochłonięta przez skórę, zanim dotrze do mieszka włosowego. Epilacja laserowa nóg trwa zwykle około 2-3 godzin, bikini to około godzina, a pachy 45 minut. Po zabiegu należy przez kilka tygodni unikać słońca i smarować się kremem z wysokim filtrem.

Koszt epilacji laserowej: 300-400 zł za pachy/bikini, około 500 za nogi, do całkowitego pozbycia się owłosienia potrzeba około 5-6 zabiegów, ale już po 2-3 widać zmniejszenie i osłabienie owłosienia

Elektroliza

Zabieg czasochłonny, a bywa, że także bolesny – polega na wprowadzeniu do cebulki włosa miniaturowej igły, przez którą przepływa prąd. Elektroliza może być wykonywana na trzy sposoby. Galwanizacja polega na przepuszczeniu przez cebulkę prądu przy jednoczesnym wytwarzaniu wodorotlenku sodu. Termoliza, podobnie jak zabiegi z użyciem światła rozgrzewa mieszek, natomiast trzecia metoda polega na połączeniu dwóch poprzednich.

Chociaż wymaga poświęcenia sporej ilości wolnych popołudni, elektroliza jest jak do tej pory jedynym zabiegiem pozwalającym na pozbycie się owłosienia na zawsze. Po zabiegach laserowych i IPL włosy zaczynają po pewnym czasie odrastać, jest ich oczywiście znacznie mniej i są znacznie słabsze. Po elektrolizie natomiast lądujemy na zawsze w panteonie kobiet gładkich. Elektroliza to też jedyna długo utrzymująca się metoda depilacji dla kobiet o jasnym owłosieniu, na które nie działa IPL ani laser.

Koszty elektrolizy: od 60 do około 150 zł za jedną partię ciała lub opłaty za czas pracy (około, 100 zł za pół godziny), zabieg należy powtarzać co 3-4 tygodnie przez 8 do 14 miesięcy

Nitkowanie

Jedna z tych szalonych, azjatyckich metod, które oglądamy ze zdziwieniem online, ale nie jesteśmy pewne czy to bezpieczne (i skuteczne!). W Polsce nitkowanie stosuje się głównie do depilacji twarzy np. górnej wargi czy brwi. Polega na wyrywaniu włosów za pomocą bawełnianej nici ułożonej między palcami w pętelkę, w którą chwyta się włoski. Jest to metoda bezbolesna i skuteczna – wyrywa włosy z cebulkami. Nie naraża skóry na podrażnienia, jednak wymaga dużej wprawy, nie jest dostępne w ofercie każdego salonu. To rozwiązanie dla kobiet bardzo wrażliwych na ból, dla których używanie pęseta to katorga.

Cena nitkowania: około 20 zł za wąsik/brwi, około 30-40 zł za całą twarz

Pasta cukrowa

Pasta cukrowa to godna zastępczyni wosku. Można ją przygotować samodzielnie w domu, kupić gotową lub wybrać się na zabieg do kosmetyczki. Różnica między pastą cukrową a woskiem tkwi w konsystencji – pasta jest gęstsza, dzięki czemu dociera głębiej do mieszków włosowych i w efekcie usuwa nawet najmniejsze włoski. Odrobinę różni się także sposób nakładania i zdejmowania plastrów – wosk nakłada się w kierunku wzrostu włosa i zdejmuje w przeciwnym, a pastę nakłada się i zdejmuje w kierunku wzrostu, co redukuje ilość złamanych włosków.

Pasta cukrowa polecana jest dla osób, które cierpią na choroby skóry. Jej skład jest całkowicie naturalny (cukier, woda, cytryna, miód), więc można ją stosować nawet przy żylakach, łuszczycy czy egzemie. Co więcej, duża zawartość węglowodanów działa jako ochrona antybakteryjna, przez co skóra nie jest taka wrażliwa jak po zwykłej depilacji.

Domowa pasta cukrowa

– 2 szklanki cukru

– 1/4 szklanki soku z cytryny

– 1/4 szklanki wody

Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać w małym garnku i podgrzewać na małym ogniu. Kiedy pasta zacznie ciemnieć trzeba co jakiś czas wyjmować odrobinę na talerz, żeby zobaczyć czy robi się plastyczna (jeśli tak, to znaczy, że jest już gotowa). Czas gotowania to zazwyczaj 6-10 minut. Po zdjęciu garnka z ognia masę należy ostudzić.

Domową pastą można depilować się zarówno na ciepło, jak i na zimno. Wersja zimna sprawdzi się u osób ze skórą naczynkową. Należy wziąć odrobinę pasty, podgrzać ją, np.za pomocą suszarki, a następnie ugniatać aż stanie się beżowa i plastyczna. Masę nakładamy cienką warstwą na partie, które chcemy wydepilować, mocno dociskamy, a następnie zrywamy zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Przy depilacji na ciepło pastę podgrzewamy w garnku, aż stanie się płynna i aplikujemy przy pomocy drewnianej szpatułki. Przyklejamy bawełniane paski, czekamy chwilę aż pasta stężeje i zrywamy tak „plaster” zgodnie z kierunkiem wzrostu włosków, podobnie jak w przypadku depilacji na zimno.


Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...