6 życiowych problemów prawdziwych geniuszy. Sprawdź, czy się z nimi borykasz

Te problemy zrozumie tylko naprawdę bardzo inteligentny człowiek Prawo autorskie: kantver / 123RF Zdjęcie Seryjne
Właśnie wróciłeś z pracy, masz głowę pełną nowych wniosków i pytań. Zupełnie jak Adaś Miauczyński w "Dniu świra", czujesz, że MUSISZ odpocząć. Włączasz telewizor i przerzucasz kanały. "Ci to mają fajnie, niczym się nie przejmują" – myślisz, patrząc na bliżej nieokreślone morskie stworzenia, które dryfują w rytm oceanicznych fal na National Geographic. Po chwili fantazjujesz, by zamienić się w taką meduzę czy innego konika morskiego i snuć się beztrosko między rafą koralową... Nic nie myśleć, nic nie czuć...

Brzmi znajomo? Mamy pocieszenie. Jest spora szansa, że wszystkie twoje rozterki, emocjonalne bolączki, a nawet bezsenność nie wynikają z trudnego charakteru czy podłości otaczającego cię świata, lecz... wysokiego IQ! Sprawdź, czy twoje kłopoty nie świadczą przypadkiem o twoim geniuszu.



Nie czujesz się dobrze w grupie
Co prawda nie ma jednoznacznych dowodów na to, że większość osób z ponadprzeciętnym IQ to introwertycy, bo geniusze mogą być również ekstrawertykami, jednak wysokie IQ zdecydowanie wpływa na kontakt z innymi ludźmi. Psychologowie z Wielkiej Brytanii, Satoshia Kanazawa i Norma Li, opublikowali badania, według których osoby o wysokim razie ilorazie inteligencji są najbardziej szczęśliwe tylko w swoim towarzystwie. Powód jest banalny – jak tu być zadowolonym z relacji z innymi ludźmi, skoro czujesz, że odstajesz? Trudno jest znaleźć sobie grupę znajomych, jeśli samemu należy się do kilku procent ludzi na świecie z tak wysokim IQ.

Jednak poczucie alienacji czy inności można racjonalizować dopiero będąc dorosłym człowiekiem. Będąc dzieckiem, kiedy niewiele się rozumie, a wszystko odczuwa, "odstawanie" od grupy w naszym dziecięcym przekonaniu równa się bycie gorszym, a to z kolei rujnuje poczucie własnej wartości. Brak akceptacji samego siebie bywa częstym problemem emocjonalnym ludzi bardzo inteligentnych, który niestety zostaje z nami do zaawansowanej dorosłości.

Masz swoje dziwactwa, których nikt nie rozumie
Prof. Czesław Nosal z wrocławskiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, w setną rocznicę wprowadzenia terminu "iloraz inteligencji" w 2012 roku uznał, że każdy geniusz musi być trochę dziwny. Einstein nie nosił skarpet, a Picasso robił dziury w kieszeniach i wpuszczał nimi zegarek na sznurku. Skąd się to bierze? Otóż młodzi geniusze już jako dzieci poszukują rozwiązań problemów i zagadek, jakie napotykają na swojej drodze. Ponieważ drążenie, wnikanie i analizowanie leży w ich naturze, napotkane pytania są trudniejsze niż te, nad którymi głowią się mniej inteligentni rówieśnicy – to raz. A dwa – poszukiwanie odpowiedzi niestandardowymi metodami to dla nich raj, a zatem już jako dzieci zbaczają ze ścieżki myślenia i uczenia się "jak wszyscy". W konsekwencji wyrastają na mentalnych dziwaków, którzy rozumują, postępują i interpretują świat inaczej niż wszyscy.

Jesteś singlem
I nie chodzi o to, że czujesz się źle w grupie, więc nie masz szansy nikogo poznać. Poznajesz, spotykasz się, czasem nawet zakochujesz, jednak znalezienie kogoś z kim będzie ci naprawdę dobrze, również w łóżku, zdaje się być zadaniem niewykonalnym. Dlaczego? Być może na taki obrót wydarzeń i tym razem ma wpływ twoje ponadprzeciętne IQ.

Badania wspominanego już uczonego Kanazawy wykazują, że osoby z niskim IQ mają kłopoty z tym, co ewolucyjnie nowe. Według badacza istnieje coś takiego, jak inteligencja ogólna, której zadaniem jest radzenie sobie z nowymi wyzwaniami, czyli tym, co nie występowało w naszym środowisku adaptacyjnym. A zatem dla nas adaptacyjnie nowe jest np. używanie smartfona (musieliśmy się tego nauczyć i z każdym nowym modelem musimy swe kompetencje poszerzać używając inteligencji ogólnej), a dla naszych dzieci nie, bo choć sami nie używają telefonów mają okazję przyglądać się jak my to robimy. Dlatego nas o wiele więcej wysiłku kosztuje rozpoznanie np. w nowej aplikacji, niż za parę lat będzie kosztowało to dzisiejsze kilkulatki, które teraz przyglądają się temu procesowi z daleka. W przyszłości obsługa nowych technologii będzie dla nich o wiele bardziej intuicyjna, nie angażująca inteligencji ogólnej, więc poradzą sobie z nią nawet ci z niskim IQ. Smartfon stanie się ewolucyjnie stary, co paradoksalnie utrudni życie tym najinteligentniejszym. Najstarsze ewolucyjne mechanizmy, jak dobieranie partnera seksualnego dla osób z wysokim IQ okazują się największym wyzwaniem. Dlaczego?

Bo nie trzeba używać inteligencji ogólnej do podejmowania decyzji. Nie trzeba myśleć i analizować, nie trzeba szukać nowych, skomplikowanych rozwiązań, co jest najatrakcyjniejszym zajęciem dla osób z wysokim IQ. Wystarczy wsłuchać się w swój instynkt. To niełatwe, bo pierwotny głos to szept, a potrzeba "utrudniania sobie" jest u geniuszy bardzo silna.

Nie masz dzieci
Na wstępie wyjaśnienie – chodzi o sytuację, w której nie masz dzieci z wyboru. Nie istnieją badania, które udowadniałyby, że płodność ma cokolwiek wspólnego z ilorazem inteligencji, jednak badania Kanazawy potwierdzają, że również instynkt rodzicielski jest zjawiskiem prostszym dla osób z przeciętnym i niskim IQ. Dzieje się tak z tego samego powodu, dla którego bardzo inteligentni z trudem dobierają się w pary. Rodzicielstwo to ewolucyjnie rzecz stara jak nasz gatunek, zatem dla tych, którzy nie potrzebują uruchamiać inteligencji ogólnej, decyzja o posiadaniu dziecka to pryszcz. A co bardziej inteligentni zaczynają wątpić. Nie jest to oczywiście reguła, że tylko głupcy chcą mieć dzieci, jednak zdecydowanie mniej widzą w posiadaniu dziecka zagrożeń i towarzyszy im w związku z tym mniej lęków.

A do tego Kanazawa nie szczędzi nam złych wiadomości. 80 proc. inteligencji każdego z nas odziedziczyliśmy po matce. Geny odpowiedzialne za inteligencję ogólną zapisane są w chromosomie X, zatem mężczyźni w stu procentach odziedziczyli ją po matkach, a dziewczyny po matkach i po ojcach, przy czym ci ojcowie odziedziczyli ją po swoich matkach. Wniosek? Przyszłość świata od zawsze zależy od inteligencji kobiet i jeśli te bardziej inteligentne nadal będą wahać się w sprawie swojego rozmnożenia, grozi nam intelektualna zagłada.

Odczuwasz mniej satysfakcji z przyjaźni
Uzasadnienie tego naukowego odkrycia jest dość zaskakujące. Otóż, tym razem nie chodzi o to, czy wysokie IQ sprzyja alienacji i budowaniu barier komunikacyjnych z mniej inteligentnymi, lecz o... odróżnianie rzeczywistości od fikcji. A konkretnie seriali i filmów od tego, co dzieje się w naszym życiu naprawdę. Kanazawa przebadał co dzieje się z kobietami, które oglądają sitcomy i okazało się, że te mniej inteligentne "potrafią" przełożyć fikcyjne uczucia z ekranu na relacje z żywymi ludźmi i mieć z tych relacji więcej radości. Czyli w praktyce mogą po prostu naoglądać się romantycznych filmów i dzięki temu mieć lepszy związek lub "Przyjaciół" i w ten sposób zacieśniać więzy z paczką najbliższych znajomych. Dzieje się to oczywiście na poziomie nieświadomości.

Dla osób z wysokim IQ tego typu wpływy na relacje z ludźmi są poza zasięgiem, ponieważ automatycznie odróżniają rzeczywistość od fikcji. I na szczęście tylko w tym jednym wypadku umiejętność ta ujmuje im przyjemności. W znakomitej większości przypadków ratuje ich przed wpływem reklam i... bankructwem. Nie trzeba być Kanazawą, by wiedzieć, że mało inteligentni z trudnością radzą sobie pośród tzw. „systemów abstrakcyjnych”, czyli układów złożonych, takich jak giełda, polityka zagraniczna, rynek energetyczny czy ponadnarodowa bankowość inwestycyjna, i dlatego o wiele łatwiej jest ich nabrać na ekonomiczne gruszki na wierzbie w postaci np. inwestowania w sztabki złota. Ich reklama okłamuje mniej, bo z łatwością w nią wierzą. W ogóle z łatwością wierzą w metafizyczne byty, co u inteligentnych przekłada się na "problemy z bogiem", o których gorzko śpiewał (a może rapował?) Taco Hemingway. A to kolejna cegiełka składająca się na ciężkie życie geniusza...

Jesteś nocnym markiem
A co za tym idzie, masz skłonności do depresji oraz emocjonalnej niestabilności, a także zwiększa się również ryzyko chorób serca. Niestety, to wśród najinteligentniejszych jest najwięcej tzw. nocnych marków. Kanazawa wyjaśnia to pewnym rodzajem buntu przeciwko naturze. Według niego geniusze z definicji idą pod prąd – tak nakazuje im instynkt poszukiwacza. Z kolei rytm biologiczny człowieka wyznacza słońce, które wstaje wcześnie i w ten oto sposób nieświadomie osoby z wysokim IQ sprzeciwiają się swojemu organizmowi, fizycznie robiąc sobie krzywdę. Co ciekawe, bunt przeciwko naturalnemu cyklowi biologicznemu odnotowano już w czasach starożytnych. Kanazawa zwraca uwagę, że ludzie pierwotni, czyli najbardziej prymitywni, kładli się po zachodzie słońca i wstawali o świcie. Natomiast ci, którzy z grupy przeciętniaków wyróżniali się bystrością, zaczynali kombinować jak ten naturalny schemat oszukać, wypracowując w ten sposób "gen późnego wstawania" skorelowany z wysokim IQ.

Analizy zachowań ludzi pierwotnych potwierdziły badania na studentach w Stanach Zjednoczonych - ci, którzy z własnej woli kładli się później okazywali się inteligentniejsi od tych, którzy bez przymusu chodzili spać wcześniej. Jednak wniosków z obserwacji nie da się przełożyć w skali jednej do jednego na nasze codzienne funkcjonowanie. Studenci przez czas badania robili co chcieli, nie mieli na głowie żadnych obowiązków, zatem jeśli o 21 jesteś nieprzytomny, bo o 6 rano zrywasz się do pracy, nie ubolewaj nad swoim IQ. To zwykłe zmęczenie.

Napisz do autorki: ewa.bukowiecka-janik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...