Powiedz mi, jakie porno oglądasz, a powiem ci, kim jesteś – seksuolog o tym, co mówią o nas fantazje

Co mówi o tobie gatunek porno, który oglądasz? Prawo autorskie: sakkmesterke / 123RF Zdjęcie Seryjne
Chcesz poznać własne najskrytsze sekrety, o których nie miałeś pojęcia? Zajrzyj w świat swoich erotycznych fantazji. Za chęć bycia upokarzanym, pragnieniem dominowania czy fascynacją dojrzałymi kobietami stoją potrzeby emocjonalne, na które dotąd nigdy nie zwróciłeś uwagi.

Z rozmowy z Andrzejem Gryżewskim, seksuologiem, psychologiem i psychoterapeutą, dowiadujemy się, że z fantazji seksualnych możemy czytać niczym ze snów, dlaczego nie powinniśmy się ich wstydzić oraz. Warto traktować je bardzo serio.



"Pokaż mi swój ulubiony gatunek porno, a powiem ci kim jesteś" – jest w tym odrobina prawdy?

Choć to pewna nadinterpretacja to tak, nawet więcej niż można byłoby się spodziewać.

Naprawdę? To, co w takim razie mówi o mężczyznach moda na MILF-y?

Wbrew pozorom, mężczyźni, którzy lubią oglądać filmy z MILF-ami w roli głównej nie są geriatriofilami (śmiech). To, że podniecają ich kobiety w wieku ich matek nie znaczy, że kręcą ich zmarszczki, siwe włosy i ciało wyraźnie naznaczone upływem czasu. Fascynacje kobietami dojrzałymi świadczą o pragnieniu kobiet otwartych, wyzwolonych, podejmujących inicjatywę i świadomych swoich potrzeb. MILF-y są wyuzdane, same domagają się realizacji swoich fantazji seksualnych, a to z kolei powoduje, że są podobne w seksie do mężczyzn, którzy kipią od testosteronu. Z kobietą, która nie boi się sięgać "po swoje" można zrobić o wiele więcej niż z kimś, kto tylko wykonuje nasze polecenia. A MILF-y właśnie takie są.

I nie ma to nic wspólnego z kompleksem Edypa?

Kompleks Edypa i Elektry (kobieta szuka do seksu starszego od siebie mężczyzny, często w wieku swojego ojca) to już pieśń przeszłości. Wiele teorii Freuda nie potwierdziło się w populacji.

Czy naprawdę tylko MILF-y spełniają wymagania "chętna, wyuzdana, pewna swoich potrzeb"? Zdaje się, że młode kobiety w filmach erotycznych też nie należą do powściągliwych.

Wizerunek młodych kobiet w filmach pornograficznych jest dwojaki: są to albo lolitki, które na początku kuszą, a potem dają się prowadzić przez mężczyznę i wszystko robią na jego życzenie albo to stereotypowe gwiazdy porno, czyli młode kobiety, ze sztucznym biustem i wypełnionymi ustami, bardzo szczupłą talią i wyrazistą opalenizną, które stwarzają pozory wyuzdania.

Dlaczego "pozory"?

Ponieważ same nie wnoszą elementu wyuzdania do aktu. Za to ekspresyjnie jęczą i są wykorzystywane do wszelkich męskich fantazji.

O czym może świadczyć podniecenie pod wpływem tego gatunku filmów pornograficznych?

Najczęściej o niskiej samoocenie. Mężczyźni, którzy lubią ten typ pornografii chcą w łóżku błyszczeć, dominować. Fantazjują o tym, że są lepsi niż czują, że są naprawdę. Podobnie mają ci, którzy wybierają filmy lesbijskie. Mężczyzna, który fantazjuje o tym, że jego moc erotyczna potrafi przebić się nawet przez ograniczenia orientacji ma bardzo dużą potrzebę kompensacji – ma spore kompleksy na tym tle i czuje, że w łóżku nie jest wystarczająco dobry. W seksuologii nazywamy to syndromem Pigmaliona [według mitologii greckiej, król Cypru. Ożenił się z ożywionym posągiem idealnej kobiety, który sam wyrzeźbił – przyp. red.]. Oznacza to pożądanie kobiety, która jest jak czysta kartka – można ją ukształtować po swojemu, "zapisać" swoją treścią. Choć brzmi bardzo egoistycznie, to takie pragnienie wiąże się z ogromną samotnością. Pigmalion chciał dla siebie stworzyć towarzyszkę życia, a okazało się, że brak jakichkolwiek doświadczeń ożywionego posągu, brak własnych fantazji i pragnień tylko wzmogła poczucie samotności. Doświadczenia klientów, którzy przychodzą do mojego gabinetu można porównać właśnie do treści płynącej z tego mitu – ktoś, kto pożąda kobiety uległej, która nic do aktu seksualnego nie wnosi po pewnym czasie doświadcza poczucia pustki i samotności. Jakby kochał się wyłącznie ze swoimi wyobrażeniami. Mężczyzna, który czuje się pełnowartościowy będzie czuł się dobrze u boku każdej kobiety, nie tylko cnotliwej i skromnej. Przy kobiecie, która nie ma żadnych oczekiwań byle tchórz może czuć się bohaterem. I właśnie o tę kompensację chodzi u mężczyzn, którzy oglądają filmy z lolitkami lub lesbijkami.

Kompensacja to stała zasada kształtowania się fantazji erotycznych?

Tak, ale nie jedyna. Wszystkie fantazje mają służyć temu, by emocjonalnie odbić sobie to, co nas boli lub czego mamy za dużo. Znam bardzo wiele osób, które na co dzień pracują w kadrze zarządzającej – są managerami, dyrektorami i kierownikami – a wieczorami oglądają filmy pornograficzne o charakterze sado-maso. Nie muszę dodawać, że identyfikują się ze stroną poniżaną przez dominę. Osobę bitą, opluwaną, wyzywaną, upokarzaną.

Czy to oznacza, że nie spełniają się na swoich stanowiskach?

Niekoniecznie. Osoby, o których wspomniałem dążą w naturalny sposób do równowagi. Ale są też tacy, którzy postępują w życiu tak samo jak w łóżku oraz ci, którzy nadali swoim przykrym doświadczeniom erotyczny charakter. Mam pacjenta, który fantazjuje, że kobiety z agencji towarzyskich defekują na niego. Fantazja ta była dla niego przez długi czas zupełnie niezrozumiała. W trakcie terapii okazało się, że kiedy mężczyzna ten był dzieckiem, był bity i gnębiony przez ojca. Za wszystko – oceny poniżej czwórki, nieodpowiedni ton odzywania się, niedokończony posiłek. Ojciec bił go pasem, także po twarzy. I kiedy mój pacjent jako chłopiec wracał do swojego pokoju pobity, w poczuciu upokorzenia i wielkiej krzywdy emocjonalnej, próbował jakoś zaopiekować się sobą, więc się masturbował. W ten sposób akt przemocy związał się w jego psychice z podnieceniem. Dziś jest czterdziestoparoletnim mężczyzną, prezesem dużej firmy, poważanym człowiekiem, a kiedy chce kochać się z kobietą, z którą aktualnie ma romans, ona najpierw musi np. solidnie obrazić go słownie lub dokonać na nim pissingu [potoczne określenie urofilii – przyp. red.]. W pierwszej kolejności musi poczuć się upokorzony, by mieć ochotę na seks.

Niektórzy ludzie mają tendencję do seksualizowania emocji pozaseksualnych, czyli lęku smutku, gniewu, żalu i wtedy na nich nadpisuje się podniecenie. Wynika to z tego, że ośrodki seksu w mózgu, znajdują się blisko ośrodków stresu i niektóre osoby mogą mylić, np. złość i żal z podnieceniem. Na dłuższą metę, więcej to przynosi strat niż korzyści. Fantazje seksualne zawsze nadbudowują się nad naszą osobowością. Jeśli ktoś wykształcił w sobie przekonanie, że ludziom i światu należy się podporządkowywać i w ten sposób będzie układał swoje relacje z otoczeniem, może zarówno pragnąć spełniać zachcianki partnera w łóżku, ale może też chcieć się sprzeciwić swojej uległości i fantazjować o dominowaniu. Wszystko zależy od naszych erotycznych doświadczeń gromadzonych przez lata.

W takim razie jak interpretować podniecenie kobiet, których ulubionym gatunkiem porno są gwałty?

Być może to panią zaskoczy, ale to nic skomplikowanego. Kobieta, która identyfikuje się z gwałconą na ekranie aktorką porno najprawdopodobniej przeżywa w sypialni wstyd. Ma wyrzuty sumienia, kiedy przychodzą jej do głowy "brudne" myśli, źle o sobie myśli, gdy czuje podniecenie. Takie stany emocjonalne często dotyczą kobiet religijnych, wychowanych w przekonaniu, że kobieta powinna być bierna, a okazywanie pożądania jej nie przystoi. Gwałt to sytuacja, w której całą odpowiedzialność za seks, również moralną, ponosi gwałciciel. Wówczas ona odciążona jest z emocji, które nie pozwalają jej uwolnić swoich seksualnych żądzy i w akcie gwałtu znajduje spełnienie.

Ale chyba nie byłoby to możliwe w rzeczywistości...?

Oczywiście, że nie. Mówię o świecie fantazji, które od realizacji dzielą lata świetlne. Nawiązując do fantazji o MILF-ach – wielu mężczyzn w wieku 20, 30 lat, choć fantazjuje o kochance otwartej, odważnej, takiej, która podejmuje inicjatywę i tak będzie sypiało z rówieśniczkami. Fantazja to baśń z morałem, którym jest głębsza potrzeba emocjonalna i aby ją zaspokoić nie trzeba baśni wcielać w życie. Kuguarzyce [ang. cougar – przyp. red.] w filmach pornograficznych są MILF-ami do kwadratu, tajfunami seksualnymi, które swoją energią erotyczną przebijają nawet młodych mężczyzn. Mężczyźni, którzy marzą o seksie z nimi w życiu najprawdopodobniej odnajdą spełnienie z partnerką otwartą, która podejmie inicjatywę i będzie miała swoje wymagania. Zarówno fascynacje MILF-ami jak i kuguarzycami świadczą o tęsknocie za dynamicznym spełnieniem i dialogiem w seksie, to wszystko.

Brzmi wyjątkowo dojrzale. Czy to oznacza, że mężczyźni dojrzeli do potrzeby relacji w łóżku z kobietą i wraz z nimi dojrzało porno, a stereotyp kobiety wykorzystywanej z jakim często spotykały się filmy pornograficzne odchodzi do lamusa?

Co do relacji w seksie, to i owszem. Część mężczyzn podjęło rękawicę. I tak jak kobiety wyspecjalizowały się w dojrzałym seksie, w braniu odpowiedzialności za swój orgazm, w przejmowaniu inicjatywy, tak mężczyźni wyspecjalizowali się w seksie relacyjnym. To nowoczesny typ męskości, którą nazywamy męskością hybrydową. Mężczyźni łączą zastane wzorce macho i twardzieli, od swoich ojców ze współczesnymi wzorcami, bycia w kontakcie ze swoimi uczuciami, akceptowania u siebie wrażliwości i płaczu, budowania partnerskiej relacji w związku. To zupełnie nowa jakość, bo ta zmiana się dokonała w ostatnich latach. Kawał dobrej roboty panowie!

Do 25. roku życia mężczyźni są seksmaszynami, nie potrzebują bodźców od partnerki, żeby się podniecić, ale chcą też kooperacji, równości w seksie. Ten stan u kobiet pojawia się dopiero po 30. i trwa aż do menopauzy, zatem związki erotyczne młodych mężczyzn z dojrzałymi kobietami są naturalnym zjawiskiem z perspektywy seksuologii.

Ponadto, wiele badań wskazuje, że seksualność kobiet jest reaktywna, a to oznacza, że ochota na seks budzi się dopiero wtedy gdy dostaną wyraźny bodziec od partnera. Mówiąc wprost – żeby wieczorem w łóżku cokolwiek się działo, mężczyzna musi pokazać podniecenie i pożądanie. Musi uwodzić, dotykać... Niestety, zabieganie o seks i orgazm, mówienie o swoich fantazjach to nadal domena mężczyzn – robi to ponad 40 procent, u kobiet zdarza się to bardzo sporadycznie, w 2, 3 proc.

A tak wiele mówi się o tym, że otwieramy się na nowe doznania, że coraz wcześniej następuje pierwsza inicjatywa seksualna, że nastolatki o wiele łatwiej wchodzą w relacje erotyczne...

Obecnie średni wiek inicjacji seksualnej to 17 lat i dwa miesiące. 10 lat temu średni wiek inicjacji wynosił 17 lat i 9 miesięcy. Jak widzimy nie ma tu jakiś szczególnych zmian w seksualności młodzieży, które rozdmuchują media czy nauczyciele. Natomiast u dorosłych mężczyzn jest pewna zmiana. Mianowicie 10 lat temu tylko 3 proc. mężczyzn w stałych związkach nie uprawiało seksu, dziś to już 34 proc. Z moich obserwacji wynika, że kobiety nadal bardzo boją się potępienia. Badania neurologiczne mózgu dowiodły, że u kobiet przez setki ostatnich lat wykształcił się z mózgu ośrodek kontroli społeczne. Jego oddziaływanie powoduje, iż kobieta robi to, co jest pozytywnie oceniane przez społeczeństwo. Być może młodym kobietom wypada więcej niż kiedyś, ale matkom Polkom? Na pewno nie.

Czy tylko społeczne normy i kompleksy stoją za blokadą przed dzieleniem się fantazjami?

Rzeczywiście, nie tylko. Obawy przed dzieleniem się fantazjami z partnerem wynikają również z tego, że sami fantazje partnera bierzemy do siebie, przekładamy je bezpośrednio na to, jacy jesteśmy w łóżku. I kiedy mężczyzna słyszy, że jego kobiecie śnił się seks z czarnoskórym mężczyzną, który miał ogromnego penisa, od razu myśli, że sam ma za małego. Tymczasem zapewne chodzi po prostu o to, że tej kobiecie potrzeba różnorodności, nowych bodźców, innych niż dotąd doświadczeń, to wszystko.

Niekoniecznie kręci ją egzotyka?

Egzotykę w seksie należy rozumieć nie jak wachlarz różnych narodowości przy wyborze partnera. Można mieć tego samego, wystarczy wyjść z nim z sypialni i kochać się np. pod prysznicem, na wirującej pralce, w kuchni na blacie. Teraz mamy piękną pogodę, więc można po drodze na urlop zatrzymać się w lesie i urozmaicić sobie podróż jakąś aktywnością seksualną. Wśród par, które sypiają ze sobą od lat są ludzie, którzy znają scenariusz swojego seksu minuta po minucie. W ten sposób od lat wzajemnie się nie zaskakują do tego stopnia, że czytanie pierwszy raz jakiejś książki staje się większym przeżyciem, bo przynajmniej nie wiedzą, co będzie na następnej stronie.

Aby przekonać się do rozmawiania o tym, na co mamy ochotę i o czym fantazjujemy wystarczy porównać to z rozmowami o jedzeniu. W każdym domu co najmniej raz dziennie pada pytanie: "co byś zjadł na kolację/obiad?". Czemu nie mieliby w ten sposób tworzyć swojego seksualnego menu? Tak jak jadłospis, mogłoby się ono bardzo poszerzać i wzbogacać.

A co z filmami pornograficznymi, których treść jest poza prawem?

Lepiej ich nie oglądać. Orgazm jest jak pieczęć, która przybija stan aktualny tego, co nas podnieca. Jeśli do orgazmu raz, drugi, trzeci doprowadzi nas film, na którym np. mężczyzna uprawia seks ze zwierzęciem, to może się okazać, że już nigdy nie będziemy szczytować bez tego typu bodźców. Pedofile dzielą się na trzy grupy: osoby, które mają organiczne ubytki w mózgu; osoby, które emocjonalnie są na poziomie rozwoju dziecka oraz tych, którzy wkręcili się w pedofilię szukając w filmach pornograficznych coraz mocniejszych bodźców. Pedofili z trzeciej grupy jest zdecydowanie najwięcej – ponad 75 proc. I bardzo podobnie jest zoofilami, raptofilami, czyli nałogowymi gwałcicielami itd.

Czy to oznacza, że każdy, kto ogląda pornografię może stać się dewiantem?

Nie każdy, jednak jest spore ryzyko. Każdy, kto używa pornografii w niesłusznym celu jest narażony na uzależnienie. Jeśli zastępuje nam ona życie seksualne, jeśli stanowi jedyne źródło podniet, jeśli uczucia związane z seksem to wstyd i chęć ukrycia swoich fantazji, jesteśmy narażeni na to, że będziemy sięgać po coraz więcej pornograficznych treści, a z czasem również po coraz mocniejsze. W tym procesie występują wszystkie objawy kształtowania się uzależnienia, które można porównać choćby do rozwoju choroby alkoholowej – do uzyskania oczekiwanego stanu potrzebujemy coraz więcej i coraz mocniej. Alkoholik, który zaczyna od piwa, prawie na pewno w końcu zacznie sięgać po mocniejsze trunki. Oglądanie pornografii, tak jak picie alkoholu, jest bezpieczne tylko jeśli niczego nam w życiu nie ogranicza, nie okrada nas z ważnych dla nas sfer życia, takich jak relacji społecznych, snu, uprawiania pasji, sportu, korzystania z kultury. Moi klienci uzależnieni od seksu, większość tych sfer mają zminimalizowanych albo w ogóle od dłuższego czasu nie mają ich w swoim życiu. To bardzo przykre uzależnienie.

A jeśli pornografia nas w ogóle nie podnieca? To znaczy, że nie trafiliśmy dotąd na odpowiedni gatunek?

Niekoniecznie. Przyczyn może być wiele – dana osoba czuje się niewyspana (potrzebujemy 7 godzin snu jeśli mamy „lekkie” życie i 8-9, jeśli mamy życie stresujące), jadła w nieregularnych porach, jest rozzłoszczona, czuje żałobę po śmierci bliskiej osoby, dojmującą porażkę w pracy z tego tygodnia lub pornografia nie trafia w aktualne potrzeby i pragnienia tej osoby. To nic niezwyczajnego. Pornografia nie jest dla każdego, nie zawsze działa podniecająco i nie jest na każdy czas.
Andrzej Gryżewski – psycholog, seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Założyciel gabinetu CBTseksuolog.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...