Uważaj na gesty, gdy patrzy na ciebie Hiszpan! 7 randkowych zwyczajów obcokrajowców, które zdziwią każdą Polkę

Miłość na wakacjach? 7 randkowych obyczajów obcokrajowców, które zaskoczą każdą Polkę. Prawo autorskie: antonioguillem / 123RF Zdjęcie Seryjne
Co to znaczy, że Francuzi podrywają "na szklankę", dlaczego Kolumbijczycy do samego ślubu na randki umawiają się w hotelach i o czym świadczy wymuszanie deklaracji, że to ona płaci za drugą randkę z Hiszpanem? Oto, co na randce z obcokrajowcem może zaskoczyć każdą Polkę.

Zaangażowany od pierwszego wejrzenia, czyli randka z Włochem
Stereotyp Włocha to głośny, bezstresowy flirciarz o ognistym temperamencie. Jak się okazuje, nie są to teorie wyssane z palca. - We Włoszech mieszkałam dwa lata. Spotykałam się tam z chłopakiem, który bez uprzedzenia potrafił przyjechać po mnie skuterem w środku nocy i zaprosić na wycieczkę za miasto – opowiada 29-letnia Ania. - Marco dzwonił do mnie lub przyjeżdżał o każdej porze zupełnie bez skrępowania, gdy otwierałam mu zaspana w piżamie. Miał szalone pomysły. Romans z nim był jak wymarzone wakacje – mnóstwo emocji i przygód, których nie dało się przewidzieć – wspomina. Z jej obserwacji wynika, że tak samo zachowywali się wszyscy lub znakomita większość młodych Włochów. - To nie była kwestia tylko tego, że Marco miał „takich kolegów”. We Włoszech latem życie towarzyskie nawet w środku tygodnia toczy się co noc do 3-4 nad ranem. Myślę, że to stąd ten luz w podejściu do pory randkowania – tłumaczy Ania.



Włosi na przywitanie całują dwa razy w policzek zaczynając od prawej strony. Lubią inicjować i dominować, robią więc wszystko, by ich wybranka czuła się wyjątkowo - zapraszają, czarują, obejmują. Włosi nie stronią od kontaktu fizycznego nawet na pierwszym spotkaniu. Rachunek zawsze biorą na siebie. Czego chcą w zamian? Jeśli zaiskrzy to pełnego zaangażowania. - Obserwowałam wiele młodych włoskich par i wszystkie łączyła przeogromna aktywność razem. W ich wypadku między bajki można włożyć teorie, że by związek był udany, każdy musi walczyć o czas tylko dla siebie – tłumaczy Ania. - Ich jakby nakręcało to, że się kochają. Wszystkie sprawy, które mieli i aktywności, które podejmowali musiały ich łączyć i dotyczyć obojga.

W tej kwestii sypiania ze sobą przed ślubem kraj podzielony jest na dwie skrajnie różne części – konserwatywne południe i liberalną północ. Ania wspomina, że słyszała od znajomych o parach, które spotykały się nawet po 8-10 lat i nadal nie sypiały ze sobą bez ukrywania tego przed rodzicami.

Flirciarz w duchu YOLO, czyli randka z Francuzem
Marta mieszkała na przedmieściach Paryża kilka lat, tuż po studiach. - Szczerze mówiąc wyjechałam nie tylko z nadzieją na zdobycie zawodowego doświadczenia, ale również na poznanie kogoś z kim mogłabym tam założyć rodzinę. Dość mocno się rozczarowałam – wspomina. Z doświadczeń i obserwacji Marty wynika, że wszyscy Francuzi i Francuski bardzo chętnie chodzą na randki i niemal każdy jej znajomy korzystał z jakiejś aplikacji randkowej. - Na portalach randkowych można było wyszukiwać ludzi tak, jak u nas robi się to na Facebooku. Aplikacje dla szukających miłości były tam traktowane jak platformy komunikacyjne. Bez żadnego skrępowania i poczucia żenady opowiadali sobie kto kogo poznał, jak i z kim ten ktoś spotykał się wcześniej. Konta mieli wszyscy, a sama w każdym środowisku – czy to w pracy, czy wśród znajomych moich współlokatorów poznawałam parę, którą połączył internet – mówi Marta.

Na początku takie zachowanie Francuzów zrobiło na Marcie pozytywne wrażenie. - Myślałam: „w końcu naród, który nie robi afery z tego ile randkuje, z kim i co się na tych spotkaniach dzieje”. Cieszyłam się też, że w końcu technologia tak wyraźnie i namacalnie komuś pomaga w życiu prywatnym. Jednak po kilku miesiącach zorientowałam się, że większość wolnych Francuzów stawia na ilość, nie na jakość – opowiada Marta. Francuzi podrywają chętnie jak Włosi (również całują dwa razy od prawej), płacą na pierwszym spotkaniu, nie stronią od kontaktu fizycznego i szarmanckich zachowań. Jednak z każdą kolejną randką sytuacja staje się jasna – Francuzi po prostu lubią randkować dla randkowania, dla zabicia czasu, by tu i teraz było fajnie. - To zabawne, że u nas tylko gimnazjaliści wyznają zasadę YOLO, a tam niemal wszyscy single, którymi byłam zainteresowania skupiali się na pracy, i choć spotkania były miłe to faza niezobowiązującej znajomości zdawała się nie mieć końca – wspomina Marta. Znajomości zawarte na portalach randkowych, często są "zakrapiane" seksem i... alkoholem. To naród, który wyjątkowo na luzie podchodzi do kwestii zapraszania na drinka. Zdarza się, że Francuzi zamawiają dla swoich wybranek szklankę czegoś mocniejszego bez uprzedzenia. Tymczasem w Polsce, w badaniach IPSOS nt. naszych randkowych upodobań, jesteśmy wobec wspólnego picia alkoholu na pierwszej randce bardzo krytyczni, i to kobiety wypadają pod tym względem jako te bardziej liberalne.

Relacje Francuzów, które na pierwszy rzut oka mogłyby wydawać się zaangażowanym związkiem tak naprawdę często traktowane są z dużo większym dystansem niż u nas, często w duchu „łatwo przyszło, łatwo poszło”.

Konserwatywny uwodziciel, czyli randka z Hiszpanem
Hiszpanie to jeden z najbardziej specyficznych narodów pod względem sposobów na podryw. Otóż, wyławiają wzrokiem "ofiarę" i jeśli choć drobnym gestem wykaże ona choćby cień zainteresowania, już po niej. Hiszpanie są niezwykle czuli na każdy sygnał ze strony kobiety. - Dla mnie było zupełnie naturalne, że uśmiecham się do ludzi, którzy na mnie patrzą. Dla mojego obecnego męża, Hiszpana oczywiście, to nadal niezrozumiałe – śmieje się Weronika. Lucas i Wera poznali się pracując w restauracji, w Anglii. Dziś mieszkają w jego rodzinnej miejscowości. - Oboje przyjechaliśmy dorobić. Ja byłam kelnerką, Lucas pracował jako barman – wyjaśnia Weronika. Od początku próbował ściągnąć na siebie jej uwagę, a ona odwzajemniała uśmiechy i spojrzenia i... nic. Jak się okazuje, Hiszpanie jako odmowę (której nienawidzą i nie mogą znieść) uważają wyłącznie całkowity brak reakcji. Jeśli zaś na twarzy wybranki pojawi się choć cień uśmiechu, każdy jej kolejny gest zostanie wykorzystany, by w końcu stanęła u jego boku. Dla Hiszpanów bardzo ważne jest poszanowanie granic strefy dystansu – jeśli kobieta pozwoli złapać się za rękę, lub objąć, dla niego będzie to bardzo poważna sugestia. - Nawet w Polsce nie traktuje się aż tak serio randkowego savoir viver'u i z dużo większym luzem podchodzi się do kontaktów fizycznych. Zanim zakochałam się w Lucasie czułam się jak ofiara jakiegoś strasznego nieporozumienia. Dobrze, że z czasem nie musiałam się z tego wyplątywać – śmieje się Weronika.

Co ciekawe, Hiszpanie sami używają drobnych gestów, by zasugerować partnerce, czy ich zdaniem randka była udana. Jednym z nich jest wymuszanie deklaracji, że kolejny rachunek zapłaci ona - oznacza to, że następne spotkanie powinno być lepsze...

W związku z Hiszpanem nie wchodzi w grę odwracanie ról, to facet ma uwodzić, zaskakiwać, obsypywać podarunkami i zapraszać na randki. Jednak ma to swoją cenę. Ta, która decyduje się na związek z Hiszpanem musi się podporządkować i... zacząć dowodzić – Hiszpanie marzą o partnerkach delikatnych i dominujących zarazem.

Genialne pierwsze wrażenie, czyli randka z Turkiem
Historii miłosnych polsko-tureckich jest cała masa i nie da się ich wrzucić do jednego worka. Jednak to, co je łączy to bajkowy początek. Turcy o siebie dbają, a że mają wyjątkową urodę, wystarczy świeża wyprasowana koszula, dwudniowy dobrze przycięty zarost i regularne wizyty u fryzjera, by ledwo mówiący po angielsku młodszy o 15 lat kelner jawił nam się jako spełnienie marzeń o księciu na białym koniu. Fakt, jeśli poznajemy Turka na wakacjach działa magia pięknego miejsca i nasze poczucie wolności i szczęścia wywołane urlopem. To wrażenie podlane jest niezwykle romantycznym usposobieniem Turków. Komplementy, maślane spojrzenie, nienaganne maniery... Wszystko to buduje przekonanie, że jesteśmy dla niego jedyne i wyjątkowe. Być może, lecz prawdopodobnie tylko do końca turnusu.

Tak prezentuje się ogólny obraz podrywającego Polkę Turka, gdy sytuacja ma miejsce w kurorcie. Co innego, gdy do poznania dochodzi np. w Polsce lub w okolicznościach mniej wakacyjnych. - Mam męża Turka, mieszkamy razem w Polsce od 10 lat i choć już przywykłam do tego stereotypowego podejścia do związków polsko-tureckich – on amant-oszust, ona naiwna zakochana – wciąż zadziwia mnie, że mężczyźni jednej narodowości może tak wiele różnić – mówi 35-letnia Magda. Według niej rzeczywiście nie można zaprzeczyć, że regułą jest podrywanie kobiet z innych krajów w trybie turnusów. Jest to grupa mężczyzn, która wciąż szuka przygód. A że Polski ich zdaniem zakochują się szybko, padają ich łupem.

Jednak cała reszta mężczyzn to normalni faceci, którzy pod kątem obyczajowości są do Polaków zbliżeni. - Mój mąż jak i jego bracia czy przyjaciele są rodzinni i ponieważ nie są ortodoksyjnymi muzułmanami, wyznają dokładnie taki porządek praw i obowiązków w rodzinie jak wielu młodych Polaków, czyli partnerstwo z podziałem role, bo trudno żeby każda kobieta umiała naprawiać auto, a facet radził sobie w kuchni – mówi Magda. Co więcej, według Magdy patriarchalna spuścizna w polskich domach może nas do Turków zbliżać. - Wychowani zgodnie z tradycją mają dominować, a kobiety wychowane na uległe, mają się podporządkować. Znam kilka polsko-tureckich związków, u których ta zasada działa – mówi Magda.

To, co jeszcze nas od Turków odróżnia to podejście do podwójnych randek. U nas spotkania w dwie pary traktuje się w kategoriach wyjścia ze znajomymi. Tam często bywa, że jeden z mężczyzn zaprasza swoją partnerkę i znajomą parę na wspólną randkę, za którą sam płaci. Nigdy nie pada „potem się rozliczymy”. Po prostu jasne jest, że kolejna randka powinna zostać zainicjowana przez drugą parę.

Szybki, namiętny i oficjalny, czyli randka z Latynosem
Mężczyźni z krajów Ameryki Łacińskiej z wielu powodów mogą się Polkom podobać. Przede wszystkim, nadal lubimy gdy traktuje się nas serio. A w ten sposób do sprawy podchodzą m.in. Brazylijczycy. Na randkę zapraszają pierwsi, szacunek do wybranki okazują powściągliwością na pierwszym spotkaniu – namiętne pocałunki nie wchodzą w grę. Sami też z dystansem podchodzą do komplementowania i wyznań miłosnych – dopóki kobieta nie usłyszy oficjalnego „czy zostaniesz moją dziewczyną?”, niczego nie może być pewna. Jednak gdy już się to wydarzy, może zacząć myśleć co włożyć na obiad u jego rodziców. Brazylijczycy zapoznają swoje sympatie z rodziną już po miesiącu lub dwóch znajomości. - Kiedyś spotykałam się z Brazylijczykiem i bardzo podobało mi się w nim to niby frywolne, bo flirciarskie i odważne, a jednocześnie bardzo poważne podejście do kobiety. Ta kolejność rytuałów i zachowań zdawała się nie być przemyślaną strategią, lecz naturalną koleją rzeczy – opowiada 31-letnia Justyna.

Z tradycji i konwenansów wyzwoliła się za to Argentyna. Tam, dzięki popularności aplikacji randkowych, nawet wizerunek macho zaczyna tracić na znaczeniu, a kobiety chętnie same podejmują inicjatywę i przez żadną ze stron nie jest to źle widziane. Randki mogą mieć przeróżne scenariusze, łącznie z tak zwaną „kolacją ze śniadaniem”. Stosunkowo szybko zapadają też kluczowe decyzje – w Argentynie pary po pół roku regularnego spotykania się bardzo często zamieszkują razem.

Jeszcze mniej ograniczeń obyczajowych i więcej swobody w podrywaniu mężczyzn mają Meksykanki. Randki organizowane przez Meksykanów zazwyczaj mają rozmach i nie są byle wyjściem na kawę. Za to podczas spotkania obserwują wybrankę i na koniec często decydują się na wyraźną sugestię czy według niego zaiskrzyło. Jeśli tak, nie oszczędza namiętnych pocałunków, a z czasem tak jak Brazylijczyk, oficjalnie pyta, czy wybranka zostanie jego dziewczyną. Ten element tradycji nie jest w mentalności Meksykanów przypadkowy – w Meksyku mężczyźni nawet przez lata narzeczeństwa nie mieszkają ze swoimi wybrankami serca, lecz z rodzicami. W Kolumbii dochodzi do tego mało romantyczna praktyka spotykania się przed ślubem w hotelach i motelach. A wszystko przez lokalną religijność.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...