Pokaż mi swoje mieszkanie, a powiem ci kim jesteś, czyli wróżymy z tego, jak urządziłeś swoje M2

Typowe, acz oldschoolowe 123rf zdjęcie seryjne / Christopher Meder
Nie czarujmy się – wróżenie z mieszkań to kretynizm. Ale ile już razy zdarzyło ci się spędzić pół godziny na nameteście klikając w kolejne ikonki, żeby dowiedzieć się jakim smakiem chipsów jesteś, co chce ci przekazać ufo oraz którzy znajomi są twoimi siedmioma krasnoludkami. Któż nie lubi niezobowiązująco się odmóżdżyć?

Pożegnanie z Afryką

Jeśli byliście kiedyś na starym terminalu na Okęciu z pewnością widzieliście ją… Monumentalną nogę słonia ozdabiającą gablotkę z rzeczami zarekwirowanymi fanom stylu pożegnanie z Afryką. Taka noga - rzecz wbrew pozorom bardzo praktyczna. O ile nie zarekwirują jej celnicy, może być eleganckim stolikiem nocnym albo kawowym czy podstawką pod doniczkę.



Dom z gatunku pożegnanie z Afryką pełen jest trofeów podróżniczych – muszli z południowej Francji, róż pustyni z Jordanii, obowiązkowych afrykańskich masek z ciemnego drewna. Chęć, żeby z podróży przywieźć kawałek danej kultury czasem przybiera formy ekstremalne – ostatnio triumfy święcą wnętrza marokańskie. Przyjeżdżasz na parapetówę na Muranów, a tam wnętrze pałacu, który widziałeś kiedyś w Fezie. Tyle że w skali mikro.

CAŁA PRAWDA O TOBIE: Jesteś człowiekiem nieszablonowym. Globtroter, obieżyświat, podróżnik – taką triadę widziałbyś na swoim nagrobku. Oczywiście w kilku językach. Jako dzieciak nie miałeś większych sukcesów w sporcie, ani też w nauce i z zazdrością podziwiałeś plastikowe-ale-pozłacane medale z zawodów pływackich czy dyplom za wygranie wojewódzkiego konkursu plastycznego „Ja i mój pies”, który wisiał nad łóżkiem twojej siostry.

Teraz wreszcie masz swoje własne Hall of Fame. Pęczniejesz z dumy, gdy goście dotykają twojej imponującej katany czy zachwycają się komodą z norweskiego drewna. Nie masz żadnych wątpliwości co do tego, że podróże kształtują, jak żadne inne doświadczenie. Co z tego, że nigdy nie byłeś poza swoją jaskinią globtrotera dłużej niż dwa tygodnie – ktoś w końcu musi na te wszystkie ekstrawagancje zarobić… Kiedy przeciągasz się rano i patrzysz na swój imponujący dobytek czujesz się panem świata, a w głowie kołacze ci fraza symbolizująca polski podbój – „Tu byłem”.

Glamourous glamour

Czy to koń, czy to ryba? Ależ nie, toż to nowoczesny Pałac Branickich wzniesiony w Łomiankach. Tu porcelanowa głowa konia, tam sztuczne storczyki, ówdzie żyrandol kryształowy i ciężkie story przepasane grubo plecionym, połyskującym sznurem. Do tego parkiety, klinkiety, wszystkie odcienie kremowego i beżu, mosiężne krany i marmury (lub imitacje tychże). Miał być Wersal, wyszedł dom weselny z aspiracjami i ograniczonym metrażem.

CAŁA PRAWDA O TOBIE:
Zawsze myślałaś o sobie trochę jako o księżniczce, no, nie przesadzajmy, może raczej hrabinie. Nie wiadomo czy to zasługa bajek Disneya, czy bezgranicznej wiary rodziców w ich małą miss. Kiedy wieczorem sączysz kieliszek prosecco oglądając nowego Allena na swojej pluszowej, perłowej kanapie myślisz, że naprawdę nie masz się czego wstydzić przed Kim Kardashian, z której co prawda oficjalnie się śmiejesz, ale w sekrecie podziwiasz jej styl. Choć znajoma stylistka z TVN-u kręci chyba nosem na te wszystkie wspaniałości, pamiętaj, że koleżanki z liceum w Rybniku dałyby się pochlastać, żeby mieć tyle stylu, co ty. Czy nie o to w życiu chodzi?

Sielsko-anielsko

Typowe wnętrze z reklamy margaryny, mąki czy mleka. Na jego tle pojawia się uśmiechnięta matka oraz dzieci (oczywiście dziewczynka i chłopiec), czasem także nie mniej uśmiechnięty „tatko”. Oprócz standardu środkowoeuropejskiego po remoncie w domu sielsko-anielskim napotkać można takie bajery jak mnogość wiklinowych koszy i puzderek, obrusy/zasłony w kratę, gliniane słoje, a czasem i rzeźby (kaczki np.) i przeróżne „babciowe” akcenty, z tym, że ta babcia to raczej nie przedwojenna inteligentka czy dama, ale raczej poczciwa wiejska babuszka. Ważne są też drewniane meble z widocznymi słojami, kwiecie na oknach, dużo lnu. Taka ludowa agroturystyka z polotem.

CAŁA PRAWDA O TOBIE: Jesteś najprawdopodobniej po 40. Całe życie mieszkasz na Ursynowie, ale z rozrzewnieniem wspominasz wakacje u babci na wsi – spanie w stodole, kompot z porzeczek z ogrodu, kuchnię z zawsze starannie wykrochmalonymi firaneczkami i obrusikami. Być może po prostu naczytałaś się Rousseau i usiłujesz powrócić do natury odtwarzając wnętrze wiejskiej chaty na 11. piętrze w wielkiej płycie.

Nie lubisz też ekstrawagancji ani egzotyzmów – ani w ubiorze, ani na talerzu, a co dopiero w domu. Ulubiona książka – „Ja wam jeszcze pokażę”, największe marzenie – dom na prawdziwej wsi, najlepiej jeszcze z klepiskiem. Tymczasem uczysz się piec chleb, nie żebyś była szczególną maniaczką zdrowego odżywiania. Po prostu w porządnym domu powinno pachnieć chlebem.

Buduarek

Inspiracje czerpałaś z teledysku do „Lady Marmelade”. W głowie nazywasz styl swojego mieszkania „ultrakobiecym neobarokiem”. Ciężkie, często błyszczące materiały, dużo czerwieni, fioletów, purpur, domieszka czerni. Drewno – bardzo rzadko, a jeśli już, to tylko ciemne. Do tego gięty metal, puchate dywany, ozdobne chwosty, a czasem i baldachim. Et voila! Jesteśmy w pomieszczeniu przypominającym stylowy francuski burdelik lub perwersyjny pokoik w japońskim love hotelu. Szlachetnie wyglądające wydania tego stylu, gdzie nie przedawkowano mocnych kolorów i umiejętnie pobawiono się wzorami spotyka się niezwykle rzadko, znacznie częściej zamierzony efekt to „trochę burleska, trochę groteska”.

CAŁA PRAWDA O TOBIE: Powiedzieć o tobie, że jesteś kobietą, to jak nie powiedzieć nic. Kobiecość aż się z ciebie ulewa. Z tych odbijających światło malinowo wydętych usteczek i ściśniętej paskiem talii. Jako nastolatka odkryłaś styl pin-up i nic już nie było takie samo. W tych rejestrach poruszasz się i 20 lat później. Jesteś też seksowna. Takie też muszą być twoje komnaty. Nic tylko przechadzać się po nich w pończochach i gorsecie z koronki, opcjonalnie otworzyć sklep z bielizną erotyczną lub też salon masażu gorącą czekoladą.

Pokolenie Ikea

Wszystko masz z wiadomej sieciówki, a jeśli jakimś cudem w twoich czterech kątach zawieruszyło się coś z Black Red White czy Leroy Merlin, to i tak wygląda na Ikeę. Określmy ten styl roboczo basic scandinavian – nie masz nic z litego drewna, ani stylizowanych szpar w bejcowanej na mleczno podłodze, ale białych mebli i naturalnych tkanin nie brakuje. Do tego jakiś dodatek z targu staroci, żeby zachować resztki honoru i przeświadczenie, że nie jest to wcale masówka. Jeszcze tylko mała personalizacja w postaci zdjęcia prababki Gizeli i pozory, że nie jesteśmy wcale w mieszkaniu Airbnb zostają utrzymane. Czytałeś już kilka paszkwili obrażających świetny gust Polaków i choć złorzeczyłeś redaktorce-idiotce zakodowałeś sobie jedno – nie wiesza się na ścianie plakatów z Empiku, a tym bardziej zdjęć z twojego ulubionego sklepu meblarskiego. Ty masz więc kupione na Allegro grafiki z różnymi krojami wąsów na pastelowym tle w białe kropki. Klasa.

CAŁA PRAWDA O TOBIE: Wystrój jest jeden, a opcje są dwie.

1) Nigdy nie zastanawiałeś się szczególnie nad tym, jak wygląda to, czym się otaczasz. To znaczy, owszem, zastanawiałeś, ale tylko w optyce „podoba”/ „niepodoba”. Dlaczego się podoba, to wyższa szkoła jazdy i jak dla ciebie zbędny wysiłek. Chcesz, żeby było schludnie, chcesz, żeby wszystko było nowe i przyzwoite, większych aspiracji, co do organizowania przestrzeni wokół, nie ukrywajmy – nie masz. Co to może oznaczać? Wiele rzeczy, ale na podstawie wystroju twojego mieszkania ciężko powiedzieć jakich konkretnie.

2) Cecha, która cię definiuje to niepewność. Jesteś marzycielem, ale z tych zachowawczych. Uważasz na to, jak mogą odebrać cię inni od opowiadanych dowcipów aż po rzeczy, które kupujesz. Z jednej strony zwracasz uwagę na to jak wyglądasz ty i twoje mieszkanie, ale z drugiej nie ufasz do końca swojemu gustowi. Wydaje ci się, że mógłby być trochę bardziej oryginalny i wysublimowany. Kiedy kładziesz ręce na bardziej ekstrawaganckiej poduszce czy karafce, odrzucasz je z przerażeniem – a co, jeśli to bezguście, którego nie jesteś w stanie rozpoznać? A co, jeśli tylko ci się wydaje, że będzie pasowało do całej reszty? W stresie trzymasz się standardowego stylu, bo jesteś w nim wyszkolony. Jedno wiesz na pewno – biały pasuje do szarego, a szary do białego. Być może cierpisz po prostu na syndrom pierwszomieszkaniowy. Podobnie jak 12-latki, którym mamusie pozwalają wreszcie wybrać samodzielnie ciuchy nie bardzo jeszcze wiedzą, co im będzie pasować, ty też do końca tego nie wiesz. Głowa do góry, następnym razem urządzisz sobie buduarek jak się patrzy.

Muzeum rękodzieła

W sypialni – łóżko na paletach, w salonie – stoliczek z tychże. Wszystkie puzderka oklejone kwiatkami i aniołkami w technice decoupage, koc zrobiony na drutach. Do tego lampa ze starego słoika, makrama handmade i patchworkowa narzuta, na ścianach seria psychodelicznych pasteli w antyramach. Czy jest jakiś punkt wspólny tego eklektycznego wnętrza? Zaiste – wszystkie jego elementy zostały wykonane przez zamieszkującą je osobę. Oczywiście nowi goście niezwłocznie zostają poinformowani o proweniencji tych dzieł sztuki użytkowej.
CAŁA PRAWDA O TOBIE: Zawsze uważałaś się za artystkę. Pani od plastyki cię chwaliła, a twoja ostrzałka do ołówka robiona na zajęciach technicznych była najrówniejsza w całej VII b. Szyłaś sobie spódnice, robiłaś bransoletki z muliny. Próbowałaś też robienia zdjęć, malarstwa olejnego, pisania poezji i gry na gitarze. Po maturze zdecydowałaś się iść na Finanse i rachunkowość, jednak dusza prawdziwej artystki nigdy w tobie nie umarła. Manifestujesz ją całą sobą. A to robisz kolczyki z filcu, a to piłujesz kolejne palety.

Kolekcjonujesz też anioły, a włosy farbujesz na śliwkowo. Twoją drugą (oprócz sztuki) pasją jest ezoteryka. Stawiasz tarota, odblokowujesz czakramy, a łapacze snów (handmade) znacząco ułatwiły ci prowadzenie dzienniczka snów. Czujesz, że przepełnia cię twórcza, kosmiczna energia, a twoje mieszkanie to wyraża.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...