Hipotezy śmierci Grace Kelly mówią o jej życiu więcej niż biografie. Kim była i jak zginęła najpiękniejsza księżna

Grace Kelly i Frank Sinatra fot. wikimedia commons
„Prócz niezwykłej urody miała maniery wielkiej damy i klasę, a seksowna Marilyn Monroe przy niej wydawała się agresywną kokotą”, pisali o niej recenzenci filmowi. Mimo że nie broniła wstępu do swej sypialni nawet żonatym mężczyznom, do Watykanu ponoć trafiła petycja, by włączyć ją do grona świętych Kościoła katolickiego. Alfred Hitchcock stracił dla niej głowę – nazywał ją „wulkanem pokrytym lodowcem”. Kochali ją Fred Zinnemann, Gary Cooper, a podobno nawet sam John Kennedy. Mimo to ona wciąż szukała szczęścia wśród znacznie starszych, zepsutych i nieosiągalnych mężczyzn. Takich jak jej ojciec. Czy to dlatego została księżną Monako? Oto kim była Grace Kelly.

Tuż pod wijącą się serpentynami drogą krajową D37, która prowadzi z Roc Angel, letniej rezydencji książęcego rodu Grimaldich, aż do stolicy Monako, na skalistych zboczach prowansalskich Alpes Maritimes mieszka Sestio Lequido. Ma wielkie szczęście – choć trasa biegnąca nad jego domem jest wyjątkowo niebezpieczna (droga gwałtownie skręca), to z jego działki rozpościera się obłędny widok na francuską Riwierę. Jest 13 września 1982 roku. Ani jednej chmury na niebie, lecz nie ma też dokuczliwego upału. Ten błogi poranek nie zwiastuje, że za chwilę w miejscu, w którym widok zapiera dech w piersiach, tragicznie zginie najbardziej uwielbiana kobieta na świecie.
W tym czasie w letniej rezydencji księcia Monako kończy się weekend. Jest 8.15. Książę wraca do stolicy. Jego żona, znana i uwielbiana Grace, pakuje do swego przerobionego na przewoźną szafę auta pudła z kapeluszami i torby z sukniami. Wszystkiemu przygląda się zaniepokojony szofer, który stwierdza, że po zapakowaniu wszystkiego w samochodzie nie wystarczy miejsca dla trzech osób – niego, księżnej oraz jej 17-letniej córki Stefanii. Prosi więc księżną, by transport sukien podzieliła na dwie raty. Grace odmawia, tym razem chce poprowadzić sama.

W drodze matka z córką prowadzą żywą dyskusję, zupełnie jakby się kłóciły. Takie wnioski wysnuwa kierowca ciężarówki jadący za nimi. W pewnej chwili samochód księżnej zamiast hamować jedzie rozpędzony i zamiast skręcać, pędzi prosto przed siebie. Grace i Stefania spadają w przepaść.

Pierwsze co pomyślał Sestio, gdy kątem oka zobaczył dachujący samochód księżnej, to, że spadł samolot. Nie wpada jednak w panikę. Rozpoznaje księżną i jej córkę, wyciąga kobiety z auta nim wybuchnie, układa na trawie i dzwoni po pogotowie. U Stefanii lekarze zdiagnozują wstrząs mózgu i kilka niegroźnych obrażeń. Za to stan księżnej jest na tyle poważny, że kolejnego dnia Grace Kelly będzie martwa. Tymczasem leży z nienaturalnie powyginanymi kończynami, jednak bez śladu krwi. U stóp góry morskie fale rozbijają się o skały.


Grace Kelly umiera 14 września 1982 roku po decyzji księcia, by odłączyć jego żonę od podtrzymującej życie aparatury. Tego wieczoru, gdy w kasynach gasną już światła, po Monako rozchodzi się tragiczna wiadomość: „Elle est morte”. Księżna nie żyje. Jednak to tylko jeden z wielu scenariuszy śmierci księżnej. Pozostałe mówią o księżnej i jej życiu u boku księcia o wiele więcej...

Trudne złego początki
Grace urodziła się 12 listopada 1929 roku w rodzinie bawidamka i dorobkiewicza, jednego z najważniejszych i najbogatszych ludzi w Filadelfii, Johna Kelly'ego, który był również trzykrotnym mistrzem olimpijskim w wioślarstwie. Była trzecim, lecz nie najmłodszym, dzieckiem w rodzinie Kelly. Jako mała dziewczynka uwielbiała zabawę w teatr – całe dnie potrafiła siedzieć w łóżku i bawić się lalkami, którym przydzielała role. Odgrywała je, zmieniając tembr głosu. Pragnęła zostać baletnicą, jednak jej wzrost zburzył jej plany – gdy urosła do 170 cm rzuciła taniec, skupiła się na aktorstwie i... poszukiwaniu tego, który wypełni lukę po ojcowskiej miłości. Ojciec Grace był bowiem zepsutym kobieciarzem, który za nic miał uczucia zarówno swojej żony, jak i córki. Kochanek miał na pęczki, a Katherine, jego żona, znosiła to ze stoickim spokojem. Jedna z biografii księżnej opisuje, że gdy Grace otrzymała Oscara za rolę w filmie „Dziewczyna z prowincji”, poproszony o komentarz ojciec odpowiedział: „no cóż, z czwórki moich dzieci, z nią wiązałem najmniejsze nadzieje, a zdaje się, że na starość to ona będzie mnie utrzymywać”. Podobno, gdy wypowiedź Johna dotarła do Grace, płakała wiele nocy. Od zawsze zabiegała o uwagę i dumę ojca, do końca na próżno.
O tym, że Grace została aktorką zadecydował... niezaliczony egzamin z matematyki (gdyby go zdała, rodzice nie pozwoliliby jej pójść na uczelnię artystyczną), a o wielkiej karierze – jej uroda. Ponieważ już jako nastolatka olśniewała pięknem, przyciągała mężczyzn jak magnes. Nieustannie otaczał ją wianuszek zakochanych adoratorów, których Grace wodziła za nos. Do flirtowania zachęcali ją nawet sami rodzice, co zaskakiwało o tyle, że i Grace, i jej rodzina uchodzili za bardzo religijnych. Księżna Monako po latach przyznała, że „nie cudzołóż” było jedynym z 10 przykazań, jakie łamała.

Pierwszym jej wybrankiem był żonaty właściciel knajpy w Atlantic City. Ten nie wyraził jednak nią zainteresowania, więc przeniosła uczucia na innego związanego z rodziną kolegę ojca. Jak okazuje się po latach, dziewictwo straciła z... mężem swojej przyjaciółki. Nigdy nie przyznała, że się tego wstydzi.

Producent jednego z broadwayowskich spektakli, w którym zagrała wybrał ją, ponieważ „nigdy wcześniej nie widział tak zjawiskowej piękności”. Sama Grace zdawała się też nie unikać wielkiej mocy swego wyglądu. Będąc na studiach, dorabiała pracując jako modelka i wdawała się w kolejne romanse z żonatymi mężczyznami. Choć nie była wyrachowana, bogaci mężczyźni wspierali rozwój jej kariery.

Miłość i kino
Na początku lat 50. wpadła w objęcia największego playboya Los Angeles, Alego Khana, późniejszego męża Rity Hayworth, a już w 1952 roku została obsadzona u boku niemal 30 lat starszego, wielkiego amanta kina Garry’ego Coopera, w głośnym westernie Freda Zinnemanna „W samo południe”. Film ten okazał się ogromnym sukcesem. Dziś uznawane jest za jeden z pięciu najwybitniejszych westernów w historii kina. Wówczas zrobił furorę, a mało popularna Grace zyskała światową sławę niemal z dnia na dzień. Jednak na sukcesie zawodowym się nie skończyło. Tam gdzie pojawiała się Grace – wybuchał wulkan pożądania. Aktorką oczarowany był zarówno reżyser, Fred Zinnemann, jak i Gary Cooper. Według głośnej biografii „True Grace” autorstwa Wendy Leigh, Grace romansowała z mężczyznami jednocześnie, czego byli świadomi i na co pozwalali.
Co ciekawe, podkochiwał się w niej nawet sam John Kennedy. Ojciec Kelly przyjaźnił się z ojcem przyszłego prezydenta Ameryki – mieli podobne zainteresowania, czyli kobiety i pieniądze oraz irlandzkie korzenie. Przyszły prezydent miał zakochać się w Grace podczas wspólnej podróży statkiem obu rodzin. Nie wiadomo jednak czy do czegokolwiek między tym dwojgiem doszło. Wiele lat później, patrząc na zdjęcie ze ślubu Grace z księciem Rainierem, JFK miał powiedzieć do żony, Jacqueline: „mogłem się z nią ożenić”.

Zresztą z Jackie wiele ją łączyło – też uwielbiała luksus i uchodziła za ikonę stylu. Grace była pierwszą aktorką w historii, której podobizna pojawiła się na znaczkach pocztowych. Jak pisze Joanna Muszyńska w Vumag, podczas publicznych wystąpień wybierała kreacje od amerykańskich projektantów, popularyzując je w ten sposób w Europie. W jej najbliższym otoczeniu znajdował się między innymi Oleg Cassini. Uwielbiała Yves Saint Laurent, Diora i Givenchy. O jej względy zabiegali najlepsi projektanci i tak zostało do końca. Gdy już jako księżna uzupełniła swój strój torebką z paryskiego domu mody Hermes, ten zmienił jej nazwę na Kelly Bag, mimo że model ten powstał w 1935 roku. Za to Gucci projektował dla Kelly specjalny kwiatowy wzór. Marka do tej pory współpracuje z rodziną Grimaldich – wnuczka księżnej jest między innymi muzą i gwiazdą kampanii reklamowych.
Drogę do sławy i dostęp do opisanego luksusu otworzyła jej właśnie rola w znanym westernie. Posypały się propozycje. Aktorka uznawana była za najpiękniejszą kobietę srebrnego ekranu. Recenzenci doceniali jej delikatność i wdzięk, porównywali z legendarną Marilyn i oceniali na plus. Niedługo potem zagrała w „Mogambo” u boku Clarka Gable'a i Avy Gardner, a rok później premierę miał pierwszy film Alfreda Hitchcocka, którego rozkochała w sobie do szaleństwa. Pierwszym ich wspólnym filmem był „M jak morderstwo”, drugim najsłynniejszy z udziałem Grace „Okno na podwórze”. W tym samym roku premierę miał film „Dziewczyna z prowincji”, za rolę kobiety ratującej męża przed nałogiem alkoholowym Grace Kelly dostała Oscara, lecz, jak w życiu Grace bywało, znów zdobyła nie tylko rzesze fanów i nagrody, ale również miłość. Tym razem to ona pokochała bardziej, a wybrankiem jej serca był wielki Bing Crosby, którego później Grace chciała pozwać za wycofanie się z oświadczyn.

Do roku 1956, w którym spotkała swojego przyszłego męża, zdążyła zagrać jeszcze w „Złodzieju w hotelu”, „Wyższych sferach” i „Łabędziu”. Jednak był to niespodziewany koniec jej wielkiej aktorskiej kariery.

Jedna z wielu, księżna
Grace i książę Rainier III Grimaldi poznali się na czerwonym dywanie w Cannes. Plotkuje się o tym, że była to intryga samego Arystotelesa Onasisa, jednego z najbogatszych ludzi świata, który miał większość udziałów w monakijskich kasynach i zależało mu (tak jak i Rainierowi) na przyciągnięciu jak największej rzeszy bogatych turystów spragnionych hazardu. Monako było wówczas księstwem podupadającym, a książę szukał sposobu jak szybko i bezboleśnie z tego wybrnąć. Kiedy Rainier poprosił o rękę Grace, dał jasno do zrozumienia jej ojcu, że to transakcja wiązana i zażądał posagu w wysokości 2 milionów dolarów. I podobno nieustraszony Jack Kelly posłusznie zapłacił za tytuł dla córki.
Sama Grace, której motywy dość trudno było zrozumieć, gdy postanowiła wyjść za księcia (od początku wiadomo było, że ślub równa się koniec aktorstwa) tłumaczyła w żartach, że chce uniknąć wielogodzinnych przygotowań do grania na planie – na początku kariery zaczynali ją malować o 8.00, a z każdym rokiem o pół godziny wcześniej, dlatego np. Katherine Hepburn zaczynała już o 4.00 rano. Jednak prawda jest taka, że zwyczajnie szukała szczęścia i marzyła, by Rainier okazał się księciem, a jego propozycja deklaracją miłości, która rozwijać się będzie w pałacowych wnętrzach.

Jej entuzjazm gasiły nie tylko zawistne koleżanki, ale również sama matka. Zsa Zsa Gabor, ośmiokrotnie zamężna aktorka znana bardziej z romansów niż kariery filmowej stwierdziła w jednym wywiadzie, że „Kelly miała więcej kochanków w ciągu miesiąca niż ja przez całe życie”, a jej matka na kilka dni przed ślubem z księciem Monako, udzieliła wywiadu, w którym opowiedziała o szczegółach romansów swojej córki. Wcześniej zaś nie była w stanie zapamiętać kim zostanie jej córka – w mediach opowiadała, że przyszły mąż Grace jest szejkiem, jeździ na wielbłądzie, a jego kraj to Maroko...
Jednak jak się z czasem okazało nie była to jedyna łyżka dziegciu jaką musiała przełknąć Grace. Małżeństwo z księciem szybko stało się dla niej złotą klatką. Bycie księżną wiązało się przede wszystkim z porzuceniem aktorstwa. I choć Grace zdecydowała się na to świadomie, po latach bardzo za tym tęskniła. Jej mąż nie lubił opery, a na wszelkich spektaklach zazwyczaj zasypiał. Ponadto, miał wybuchowy temperament, a ona była ugodowa. Szybko odkryła, że książę ma kochanki. W tym samym czasie lokalna prasa pisała o niej jako o córce biedaka, która znalazła sposób na zdobycie fortuny, natomiast milczała o tym, ile na ślubie zarobiło księstwo. Na dodatek służba pałacu udawała, że nie rozumie jej francuskiego. Grace była więc piekielnie samotna. Dlatego szukała pocieszenia, również w kieliszku. Ze swej słabości do alkoholu była powszechnie znana nie tylko w pałacu, ale i całym Monako. Jej koktajle przeszły do historii. „Po dwóch, trzech można być kompletnie pijanym”, potwierdził w jednym z wywiadów brytyjski pisarz Anthony Burgess, częsty gość na dworze w Monako.

Jednak jedynym prawdziwym kluczem do szczęścia było dla niej aktorstwo. Gdy Hitchcock w 1963 roku zaproponował jej rolę, była wniebowzięta. Reżyser za rolę zaproponował jej milion dolarów, jednak zagrać nie mogła: Rainier choć początkowo się zgodził, ostatecznie odmówił, gdyż w narodzie podniósł się protest. Nikt nie chciał, by księżna ich państwa grała w filmie rozbierane sceny z obcym mężczyzną. Księżna o tym wiedziała, dlatego nie stroniła również od romansów. Gdy w 1958 roku odwiedził Monako jej sławny partner z "Wyższych sfer" Frank Sinatra, wybuchł między nimi romans. I chociaż widywali się rzadko, przetrwał wiele lat, aż do kolejnego jego małżeństwa. Po Franku byli inni.

Małe wielkie Monako
Jednocześnie Monako, które pozbawiło księżną jej największych marzeń i zmusiło do życia skrywając swe nieszczęście, niejako z miłości, cieszyło się za jej sprawą ogromną popularnością. Grace Kelly brylowała wśród najważniejszych kobiet świata, takich jak Elizabeth Taylor, królowa brytyjska czy Jackie Kennedy. Podobno ludzie ciągnęli do maleńkiego państwa jak Arabowie do Mekki. Według jej biografki, Wendy Leigh, to dzięki niej Monako stało się kierunkiem modnym i odwiedzanym przez rzesze turystów.
Jednak Grace nie pozostawała obojętna na losy swojego kraju. Wręcz przeciwnie. Pokochała go i pomagała monakijczykom, za co oni ubóstwiali ją tak samo jak kilka dekad później Brytyjczycy pokochali Dianę. Kelly założyła i prowadziła organizację na rzecz dzieci, fundację wspierającą młodych artystów. Dzięki temu Monako stało się miejscem spotkań elit z całego świata. Co roku organizowała wielki bal Czerwonego Krzyża. Gdy Josephine Baker straciła zamek, w którym mieszkała z grupą adoptowanych dzieci, kupiła go dla niej. Kochała Monako, choć nie lubiła go. Pragnęła być księżną, choć marzyła o rozwodzie. Jednak w konstytucji jest zapisane jasno, że gdyby zdecydowała się na rozwód, to nigdy nie zobaczyłaby swoich dzieci.

„Będzie tylko gorzej”
18 września 1982 roku kondukt żałobny wychodzi z pałacu Grimaldich i przemierza monakijskie uliczki, by o godzinie 10.30 wkroczyć do katedry św. Stefana. Przy ołtarzu stoją przedstawiciele państw kilkudziesięciu krajów, w tym Nancy Reagan, żona prezydenta USA oraz Danielle Mitterrand, żona prezydenta Francji. Ponadto w pogrzebie uczestniczą wszystkie panujące europejskie rody, między innymi księżna Diana. Księżne poznały się rok wcześniej, podczas turnieju tenisowego w Wimbledonie. Podobno na jednym z przyjęć w Londynie w 1981 roku, jeszcze przed ślubem Lady D. młoda Diana była przerażona zainteresowaniem mediów, błyskami fleszy i wszechobecnymi paparazzi. Wyżaliła się wówczas Grace, a ta spojrzała na nią serdecznie i powiedziała: „Nie przejmuj się, moja droga, będzie tylko gorzej”. Wiedziała, co mówi...
Bo choć oficjalnie przyczyny śmierci księżnej Monako są wyjaśnione – Grace miała za kierownicą dostać wylewu, to istnieje sporo przesłanek, że wydarzenia z 13 września 1982 roku to nie był nieszczęśliwy wypadek. Książę Monako miał już wiele miesięcy wcześniej dostawać pogróżki, że jeśli nie zezwoli jednej z włoskich firm na prowadzenie w Monako interesów związanych z obrotem nieruchomościami, życie jego i jego najbliższych zawiśnie na włosku. Samochód Grace miał zepchnąć w najbardziej niebezpiecznym miejscu na trasie motocykl z dwiema zamaskowanymi osobami. Kierowca ciężarówki – jedyny świadek wypadku – nie potwierdził tej wersji wydarzeń, jednak według wielu, równie dobrze mógł być w sprawę zamieszany.

Oliwy do ognia dolał sam książę, który w śledztwie ten wątek zignorował i zbagatelizował. Jak pisze Arkadiusz Stempin w Gazecie Wyborczej, do dziś uważa się, że włoska mafia trzyma w kieszeni całą śmietankę towarzyską bawiącą się w Monako i mającą w porcie swoje wielkie jachty, dlatego możliwe, że Rainier bał się utraty znaczących wpływów. Co jeszcze dziwniejsze, francuska policja nigdy nie przesłuchała księżniczki Stefanii, która była głównym świadkiem zdarzenia i na to również naciskała rodzina księcia Monako. Dopiero po 20 latach córka Grace przerwała milczenie, jednak jej wersja znacząco różni się od oficjalnej ekspertyzy – według Stefanii zawiodły hamulce, a z ekspertyzy wynika, że nie zostały użyte. Co więcej, córka księżnej nie potwierdziła wylewu, ani jej zasłabnięcia. Za to przytoczyła ostatnie słowa Grace, które brzmiały „nic nie widzę”. Biorąc pod uwagę teorię zamachu – mordercy mogli działać tak jak ci, którzy oślepili na drodze księżną Dianę.

Jedno jest pewne: przepiękną Grace kochał cały świat, poza jej najbliższym otoczeniem. Mimo że jej śmierć wstrząsnęła światem bardziej niż zgon Marylin Monroe, jej nagrobek opatrzono napisem „żona księcia” zamiast „księżna”.

Korzystałam z artykułów w Polska Times, tvn24.pl, wyborcza.pl, vumag.pl, ewawojciechowska.pl.

Obserwuj Bliss na Instagramie.
Trwa ładowanie komentarzy...