Perfumy, na punkcie których warto dostać bzika

Wiosna i jesień to czas premier nie tylko w modzie. Na półkach drogerii również pojawiają się nowości i czasem ciężko się oprzeć, by nie odwiedzić którejś z sieciówek, tylko po to by zaczarować swój nos i zapragnąć jednej z nich.

Duże marki perfumeryjne nie zawsze zaskakują. Większość z nich zapachy komponuje tak, by wpasować się w masowe gusty swoich klientek. Na szczęście mamy coraz większy wybór marek niszowych, które choć znane są na całym świecie, w Polsce wciąż są nowościami. Należy do nich Jo Malone. Na polskim rynku marka miała swoją premierę wiosną tego roku, a jej produkty można kupić między innymi w internetowych sklepach iperfumy.pl czy douglas.pl. Jednak te z nas, które dobre zapachy wytropią wszędzie, Jo Malone znają od wielu lat. Chociażby z lotniskowych stref bezcłowych.



Jo Malone London to brytyjska marka znana z eleganckich zapachów, luksusowych świec oraz wyszukanych produktów do kąpieli i pielęgnacji ciała. Jej filozofią jest łączenia zapachów, które daje pełna swobodę kreowania ich według indywidualnych potrzeb. Każde z perfum zostały zaprojektowane tak, by móc używać ich osobno lub łączyć je ze sobą. Tyle w teorii. W praktyce przetestowałyśmy, czy ta idea faktycznie robi tak spektakularne wrażenie, że na buteleczkę perfum warto jest wydać od 250 do 600 zł (w zależności od pojemności).
Marka oferuje 27 różnych zapachów, w tym 20 Cologne oraz 7 Cologne Intense (w czarnych flakonach). To całkiem spory wybór. Zaskoczył nas fakt, że wybrałybyśmy dla siebie co najmniej kilka różnych propozycji. Z jednej strony zapachy są unikalne, o bardzo ciekawych połączeniach. Z drugiej strony rzadko zdarza się, by mimo swojej nieoczywistości podobały się tylu osobom. Bo Jo Malone naprawdę zachwyca. Począwszy od świeżych Basil & Neroli Cologne (bazylia, neroli, białe piżmo), French Lime Blossom Cologne (kwiat lipy, estragon goździk), poprzez Earl Grey & Cucumber Cologne (herbata Earl Grey zrównoważona soczystością ogórka oraz słodkim aromatem wosku pszczelego, wanilii oraz piżma), kończąc na cudowanie zmysłowych Oud & Bergamot (bergamotka, drzewo cedrowe, oud) czy Pomegranate Noir Cologne, której synonimem jest kusząca zmysłowość czerwonej sukienki (nuty rubinowego soczystego granatu, maliny i śliwki ożywia różowy pieprz, który splata się z zapachem lilii Casablanka i korzennym drzewnym).
Niestety wybór zapachu to niejedyny 'problem'. Kolejnym wydaje się być ogromna pokusa dokupienia balsamu, suchego olejku do ciała, mydła, czy świecy zapachowej. Bo Jo Malone otula zapachem od stóp do głów. Dzięki dedykowanym produktom, zapach nanosi się na skórę i ciało warstwa po warstwie, nie tylko po to by stworzyć swoją unikalną kompozycję, ale również po to, by ten towarzyszył nam cały dzień. Testując produkty w perfumerii, miałyśmy okazję na własnej skórze poczuć, jak zapachy fantastycznie się ze sobą miksują. Nałożony na skórę gęsty balsam Pomegranate Noir uzupełniony zapachem Oud & Bergamot cudownie unosił się wokół przez cały dzień tak, że aż trudno było się powstrzymać od wąchania skóry. Suchy olejek można z powodzeniem stosować na włosy, a krem do rąk jest w torebce niezbędny tak samo jak tabletka od bólu głowy. Jedno i drugie mają działanie 'uzdrawiające' zmysły.
Dlatego jeśli szukacie dla siebie czegoś wyjątkowego, Jo Malone London, to marka, którą zdecydowanie warto sprawdzić. Kłopot jedynie w tym, że naprawdę można pójść z torbami...
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...