Z chirurgiczną precyzją przecinał ciała na pół, wysyłał listy do prasy. Po latach policjant wyznał "zabijał mój tata"

Policyjne zdjęcia Elizabeth Short z 1943 roku. Dzięki niemu szybko udało się ustalić tożsamość ofiary. Short była zatrzymana za picie alkoholu w miejscu publicznym, nie miała jeszcze 21 lat wikipedia.org
Ciało Elizabeth Short leżało w trawie przy chodniku. Było idealnie czyste, przecięte na pół w okolicach jamy brzusznej i całkowicie pozbawione krwi. Kobieta miała rozcięte usta od ucha do ucha, co nazywane jest „Glasgow smile” oraz wycięte fragmenty skóry. Jej nadgarstki i okolice kostek wskazywały, że była krzyżowana i krępowana, genitalia były pocięte i wypchane kępkami trawy, a przed śmiercią ktoś zmuszał ją do jedzenia fekaliów. Musiała być torturowana. Nie była ofiarą gwałtu. Ktoś kilka dni przetrzymywał ją w zamknięciu i brutalnie krzywdził. Ostatni raz widziano ją 9 stycznia, a dopiero 15 stycznia 1947 roku matka spacerująca z 3-letnią córką po zachodniej dzielnicy Los Angeles dokonała straszliwego odkrycia.

Czarna Dalia
W przypadku Elizabeth Short, wskazanie możliwego sprawcy było znacznie trudniejsze niż mogłoby się wydawać po znakach, które zostawił morderca. Kobieta była bardzo aktywna towarzysko, marzyła o karierze. Chodziła na niezliczone castingi, wierząc, że przebije się do brutalnego świata gwiazd Hollywood. Obiady często jadała w coraz to nowym męskim towarzystwie, dlatego wielu przypuszczało, że utrzymywała się z luksusowej prostytucji i prowadziła rozwiązły styl życia. W innych źródłach wspomina się jednak o przypadłości Elizabeth – prawdopodobnie miała wrodzony brak lub niedorozwój macicy i pochwy. Policja o tym nie wspominała, by prasa nie podawała takowych informacji publicznie. Nie mogła współżyć. Było to o tyle ważne, że codziennie zgłaszały się osoby, twierdzące, że to one dokonały zbrodni. Niektórzy wspominali na przykład o gwałcie. Było to wyznanie eliminujące oszustów, chcących zdobyć sławę na tragedii.



Można się zastanowić, kim trzeba być, by chcieć osiągnąć rozgłos w taki właśnie sposób. Sprawa morderstwa Elizabeth stała się głośna za sprawą mediów, które szybko dostrzegły jak bardzo nośny jest to temat. Kobieta była młoda, piękna, obracała się w bogatym, gwiazdorskim środowisku. Tajemnica jej śmierci wydawała się szalenie intrygująca. I najwyraźniej o to też chodziło mordercy. Gdy tylko sprawa zaczynała przygasać, ten odzywał się do redakcji i podsuwał nowe wątki. Pragnął rozgłosu. Sam zaproponował wydawcy "Los Angeles Examiner" kilka drobiazgów należących do kobiety. Następnego dnia dziennikarze dostali fotografie, wizytówki i notes z adresami. Później dochodziły do nich listy podpisane „Black Dahlia Avenger”.
Dziennikarze dopuszczali się jednak nadużyć. Zmylali tropy, prowadzili amatorskie, prywatne dochodzenia, zadeptywali ślady, przetrzymywali informacje i nie przekazywali dowodów policji. To również oni wpłynęli na to, że obecnie sprawa jest znana jako morderstwo Czarnej Dalii – Elizabeth krótko przed śmiercią chodziła w czarnej garsonce, więc jej strój połączono z popularnym wówczas filmem kryminalnym „The Blue Dhalia”.

Liczba podejrzanych (jednym z nich był reżyser Orson Welles), brak dowodów i ciągłe uderzanie głową w mur doprowadziło do zamknięcia śledztwa w 1949 roku.

Zabójca ze szminką
W połowie lat 40. blady strach padł na Chicago. W mieście zaczął grasować „Zabójca ze szminką”. Najpierw odnaleziono zwłoki 43-letniej Josephine, a pół roku później drugą kobietę, która zabita została w podobny sposób. Obie miały idealnie umyte ciała i poderżnięte gardła. Rany pierwszej zaklejone zostały taśmą, drugiej nałożono na głowę majtki. Morderca szminką napisał na lustrze: „Na litość boską, złapcie mnie zanim znowu zabiję, nie panuję nad sobą”. Policja nie spełniła prośby, zabił ponownie.

Jego trzecią ofiarą była 6-letnia dziewczynka. Ciało, poćwiartowane z chirurgiczną precyzją, odnaleziono w studzienkach kanalizacyjnych nieopodal jej miejsca zamieszkania. Wszyscy wpadli w panikę, zbrodnia była wyjątkowo ohydna i dotyczyła dziecka. Policja czuła nacisk społeczny i wiedziała, że jej obowiązkiem jest schwytać zbrodniarza. Zatrzymano i ostatecznie oskarżono o potrójne morderstwo 17-letniego Billa Heirensa.

Nastolatek przyznał się do winy, więc wszystkim zdawało się, że sprawa jest zamknięta. Jak się jednak okazało chłopak chciał uniknąć krzesła elektrycznego. Utrzymywał, że jest niewinny, a władza, obawiając się wybuchu paniki, wykorzystała jego drobne złodziejskie wyskoki. Chłopak wskazywał na brutalne przesłuchania, brak procesu, zmuszanie do zeznań i brak dowodów, jakoby on dokonał zbrodni.
Wiem, kto zabił
Steve Hodel rozpoczął pracę w policji w 1963 roku. Jako młody chłopak wiele słyszał o sprawie Czarnej Dalii. Dlatego, gdy w 1999 roku, po śmierci ojca zaczął porządkować jego rzeczy osobiste, czuł, że zna kobietę z jednej fotografii wykonanej przez jego tatę. Przypadek Elizabeth nadal rozbudzał wyobraźnię, ale Hodel nie spodziewał się, że może mieć związek ze sprawą.

Jest tylko jeden sposób na perfekcyjne przecięcie ciała na pół, tak, by nie ciąć i nie łamać kości – trzeba tego dokonać pomiędzy 2 a 3 kręgiem lędźwiowym. Aby tego dokonać bez wątpienia potrzebne są niebywałe umiejętności chirurgiczne. Właśnie tak przecięta była Elizabeth Short i 6-letnia dziewczynka z Chicago. A tata Steve’a, George Hodel, był wybitnym chirurgiem.
George Hodel był cudownym dzieckiem. Studia rozpoczął mając 14 lat, a jego iloraz inteligencji o punkt przewyższał Alberta Einsteina. Gdy miał 19 lat został reporterem kryminalnym lokalnej gazety. Był wyniosły, charyzmatyczny i oczekiwał traktowania jak król. Później postanowił zakończyć karierę dziennikarską i założył prywatną klinikę. Zajmował się głównie chorobami wenerycznymi. I chociaż zabrzmieć to może dziwnie, przy tej właśnie okazji poznał największe tajemnice gwiazd Hollywood.

Zaczął obracać się w bogatym, hermetycznym środowisku, chodził na bankiety i wielkie bale. Fascynował go surrealizm, a jego przyjacielem był jeden z najpopularniejszych amerykańskich surrealistów i dadaistów, Man Ray. Wśród prac artysty można znaleźć wiele zdjęć i obrazów, na których widać rozczłonkowane kobiece ciała. Jedno jest wyjątkowo sugestywne: przedstawia przeciętą na pół kobietę, z dłońmi ułożonymi na kształt rogów byka. Podobnie jak ciało Elizabeth.
Te wszystkie, z pozoru nic nie znaczące, szczegóły z życia Georga syn nazwał „odciskami umysłu”, które dostrzec można na miejscach zbrodni. Tak, miejscach, bo Steve Hodel uważa, że to jego ojciec brutalnie zamordował Elizabeth, z którą jak się okazało miał romans. Miał być również odpowiedzialny za straszne zbrodnie z Chicago.

Nadinterpretacja czy twarde dowody?
Pozycja Georga Hodela w Hollywood niewątpliwie była wysoka. Odpowiadał nie tylko za piękny wygląd, ale i dotrzymywanie tajemnic. Ze śledztwa Steve’a wynika, że nie tylko gwiazdy doceniały chirurga, ale również służby, policja i biznesmeni. Miał znajomości i poparcie w każdym środowisku. Jak bardzo był ceniony może świadczyć chociażby fakt, że pomimo tego, że policja założyła podsłuch w jego mieszkaniu, na którym słychać było kobiece krzyki i rozmowy o zabójstwach, nie zdecydowano się go zatrzymać. Najpewniej uprzedzono go, że pojawiają się coraz twardsze dowody przeczące jego niewinności, więc wyjechał z kraju. Kilka lat później okazało się natomiast, że w policyjnych archiwach nie ma śladu po ówczesnych raportach i dowodach rzeczowych z miejsca zbrodni.

Steve dotarł jednak do zachowanych akt prokuratorskich. Na ich podstawie doszedł do wniosku, że Elizabeth najprawdopodobniej nie była jedyną ofiarą jego ojca. Ten w 1946 roku przebywał w Chicago. Dokładnie w tym samym czasie, gdy zamordowano 6-letnią dziewczynkę, a zbrodnię przypisano „Zabójcy ze szminką”. Mała Suzanne również rozczłonkowana została precyzyjnym cięciem pomiędzy 2 a 3 kręgiem. Zwłoki Czarnej Dalii leżały w Hollywood niedaleko skrzyżowania Degnan Boulevard – morderca najpewniej chciał ułożyć je przy tej właśnie ulicy, pomylił się jednak i przeciągnął je kawałek za daleko. Leżały na Norton Street i tym sposobem nie odczytano jego przesłania. Nazwisko Degnan nosiła dziewczynka z Chicago. W obu przypadkach sprawca kontaktował się również z prasą za pomocą listów. Steve podkreśla, że widać w nich warsztat kogoś, kto potrafił pisać, był biegły w sztuce dziennikarskiej. Nie były to pobieżne, durne treści, a dokładnie przemyślane komunikaty. W obu przypadkach, osobnik ewidentnie potrzebował uznania i rozgłosu.

Bill Heirens znany jako „Zabójca ze szminką” zmarł w więzieniu w 2012 roku. Do końca utrzymywał, że jest niewinny. Podobnie twierdzi Michael Stone, profiler, który badał sprawy morderstw w Chicago i Czarnej Dalii. George'a Hodela wiązano z kilkunastoma morderstwami, zarzucano mu, że zabił wszystkie trzy kobiety w Chicago i Elizabeth Short. Wielu podejrzewa, że był słynnym Zodiakiem i „Rzeźnikiem z Cleveland”. Zmarł w 1999 roku, nigdy nie spotkał go proces i kara.

Korzystałam z akt upublicznionych na stronie fbi.gov, artykułu na stronie theguardian.com i filmu dokumentalnego Discovery World

Polub BLISS na Instagramie
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...