Na tej diecie schudł 15 kg, nigdy nie czuje się głodny i ma mnóstwo energii. Teraz obala mity na jej temat

Na tej diecie schudł 15 kg. Nigdy nie był głodny i ma mnóstwo energii, by trenować biegi. fot. facebook.com/Wegenerat/
"Ponoszę porażki mieszając w garze i stawiając kroki na ścieżce biegowej, zbierając garściami wiedzę, która leży na ziemi i wisi w powietrzu (...) Moim dyplomem jest certyfikat wystawiany przez życie", pisze na swoim blogu Vegenerat Biegowy, a wspomniany "dokument" jest naprawdę imponujący – 5 lat i 50 kg mniej. I nie jest to efekt trudnej do przetrwania diety, lecz połączenia biegania z... weganizmem. A raczej diety roślinnej, bo jak sam zauważa, nie myśli o sobie jako o weganinie. - Po prostu nie jem tego, co mi niepotrzebne, nie dopisuję do tego ideologii – mówi w rozmowie z nami Przemysław Ignaszewski, i przy okazji obala cztery mity o jedzeniu roślin, w które wszyscy wierzymy.

"Gdyby ktoś potrzebował posłuchać zwierzeń szaleńca, który przeszedł drogę od grubasa do ultrasa, chętnie opowiem. Jeśli ktoś szuka inspiracji biegowej i kulinarnej, chętnie się podzielę", w ten sposób Przemysław Ignaszewski zachęca do czytania swojego bloga, a na facebookowym profilu dodaje: "Pewnego pięknego dnia obudziłem się ze snu oblanego tłuszczem na poduszce z hamburgera. Postanowiłem znaleźć złoty środek (...)". I jak się okazuje – znalazł. Choć samo trenowanie biegów spowodowało, że Przemek nie jest już grubasem, jak sam o sobie pisał, to dieta pozbawiona produktów pochodzenia zwierzęcego pomogła mu poczuć się jeszcze lepiej. - Kiedy przerzuciłem się na jedzenie roślin biegałem już kilka lat. Nawet maratony, potrafiłem być w biegu 24 godziny. Wtedy postanowiłem dołożyć sobie kolejne wyzwanie i sprawdzić, co by było gdybym jadł tylko "zielone" – mówi.



Ta decyzja szybko okazała się strzałem w dziesiątkę. - Biegając, nigdy nie będąc głodnym, jedząc dużo tylko bez serów, jajek i mięsa schudłem jeszcze dodatkowych 10-15 kilogramów, i co chyba najważniejsze, w końcu poczułem się lekko. Nie dlatego, że byłem szczuplejszy. Mam na myśli dodatkową energię. Nigdy, nawet po dużym posiłku nie miałem poczucia "dźwigania" swojego ciała. Poznałem uczucie najedzenia w odróżnieniu od obżarstwa i przejedzenia – rekomenduje Przemek.

Jednak myśląc o wegańskiej diecie w kategoriach uzupełnienia treningu, większość z nas uzna, że to szaleństwo. - Zawsze podkreślam, że nie jestem zawodowym dietetykiem, nie mam dyplomów, nie ukończyłem szkół. Jedyne, co wiem, to jak reaguje moje ciało, to opisuję, tym się dzielę i na tej podstawie stwierdzam, co jest dla mnie dobre – mówi Przemek. Tak czy inaczej, efekty Vegenerata dają do myślenia. Oto 4 mity o diecie roślinnej, w które wierzymy, a które przykład sukcesów Przemka skutecznie obala.

Mit 1: z samych roślin trudno gotować

Jak mówi Przemek, kiedyś jego ulubionymi słodyczami była golonka, kaszanka i stek. Był jedną z tych osób, którym niejedzenie mięsa nie mieściło się w głowie. Jednak zdrowy tryb życia – trenowanie biegów – "wymusiło" na nim porzucenie kolejnych porcji mięsa. - Zmieniając tryb z siedzącego na sportowy siłą rzeczy w końcu musiałem pochylić się nad swoją dietą. Zaczęło się od koktajli, a później przyszedł pomysł na eksperyment "30 dni samych roślin". Również bez serów, mleka i jajek. Z dużym zdziwieniem po tym czasie uznałem, że niczego mi nie brakuje. Co więcej, poznałem mnóstwo nowych smaków, które bardzo pobudziły moją kulinarną wyobraźnię – opowiada.

Dziś nie ma czasu, by myśleć o przyrządzaniu mięsa. - Kiedy stoję przy garach otwiera się przede mną tak szeroka perspektywa cudownych potraw, że nie widzę powodu, by ją jeszcze poszerzać – stwierdza Vegenerat. Gotuje, bazując na prostych patentach i połączeniach. Lubi szybkie i proste rozwiązania. - Ludzie wyobrażają sobie, że przygotowanie dania wyłącznie z roślin i produktów pochodzenia roślinnego wymaga niewyobrażalnej wiedzy o gotowaniu, skomplikowanych technik.... To mit. Chodzi wyłącznie o to, że ludzie mają schemat myślenia: obiad, czyli kawał mięsa, węglowodany plus trochę warzyw. Tymczasem możemy zamiast mięsa możemy kupić soczewicę, i już. Warzywa gotowane można łączyć z surowymi, i tak dalej. Naprawdę uważam, że bez mięsa jest łatwiej – przekonuje Vegenerat.

Mit 2: dieta roślinna jest kosztowna

- Mając w kieszeni 20 czy 30 zł kiedy idę na targ, wracam obładowany jak turecki handlarz – śmieje się Przemek. Jego zdaniem ten mit to również wynik przyzwyczajenia do myślenia o tym, że bez mięsa się nie najemy. - Mamy w głowie zapisane, że na mięso wydamy kilkanaście złotych, na resztę drugie tyle i żeby się najeść samymi tymi dodatkami do kotleta musielibyśmy wydać fortunę. To nieprawda. Po prostu trzeba skierować wzrok dalej niż na ziemniaki...

Ponadto, Vegenerat poleca na sto procent wykorzystywać okres kiedy mamy świeże warzywa oraz produkty sezonowe, przetwarzać je i robić zapasy. To ogromna oszczędność.

Mit 3: rośliny nie zastąpią mięsa

W szukaniu zastępców mięsa chodzi o dwie rzeczy – białko i smak. Jak się okazuje, dość łatwo jest znaleźć wśród roślin zarówno źródło białka, jaki "mięsnego" smaku. - Soja, soczewica, ciecierzyca, fasola, wszystkie warzywa strączkowe to bardzo dobrze, zupełnie wystarczające dla mojego organizmu źródła białka – rekomenduje Przemek, i dodaje: - Z kolei złudzenie jedzenia mięsa dają przyprawy, takie jak czubryca czy papryka wędzona. Moim zdaniem wszystko jest do zastąpienia bez żadnych strat.

Mit 4: weganie nie mają siły, by trenować

Na koniec, chyba najbardziej szkodliwy i najbardziej zakorzeniony mit na temat diety roślinnej, czyli przekonanie, że bez mięsa nie będziemy mieli siły przesunąć krzesła. - Moim głównym narzędziem kontrolnym jest głód i profilaktyka badań. Plus oczywiście dbam by moje posiłki zawierały w sobie wszystkie konieczne składniki. W ten sposób pilnując diety nie czuję się głodny, osłabiony, nie mam spadków energii. Nawet biegając maratony – stwierdza Przemek.

Jego zdaniem przekonanie, że weganie nie mają siły trenować wzięło się stąd, że ludzie nie mają wyobrażenia o tym, jak wiele fantastycznych rzeczy można ugotować z samych roślin. - Jeśli ktoś na myśl o odstawieniu produktów odzwierzęcych widzi wyłącznie makaron, pieczywo, ziemniaki i surówkę to nie dziwię się, że z miejsca czuje się osłabiony – mówi z uśmiechem Vegenerat, a w odstawieniu mięsa widzi jeszcze jeden plus: - Skrócił się czas po posiłku, po którym mogę wyjść na trening. Już godzinę, półtorej po jedzeniu mogę biegać i czuję się lekko.

Jeśli jesteście ciekawi, co konkretnie je facet, który świetnie wygląda, tak samo dobrze się czuje i ma mnóstwo siły na treningi, odwiedzajcie jego bloga. Tam znajdziecie przepisy pełne inspiracji. Przemek wydał również książkę "Vegenerata sposób na zdrowie", która tej wiosny trafiła do księgarni.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...