Bitwa na "kulki mocy" rozstrzygnięta. Z ekspertem porównujemy batony Anny Lewandowskiej z batonami Ewy Chodakowskiej

Bitwa na "kulki mocy" rozstrzygnięta. Porównujemy batony Anny Lewandowskiej z batonami Ewy Chodakowskiej Fot. Tymon Markowski / AG / instagram
Kilka dni temu do oferty drogerii Rossmann weszły batony energetyczne sygnowane nazwiskiem Ewy Chodakowskiej. To produkt jednoznacznie konkurencyjny do popularnych batonów Food by Ann Anny Lewandowskiej, które kupić można w sieci. Nie zakładając z góry wyższości jednych nad drugimi, postanowiłyśmy zapytać ekspertów, które są lepsze.

Na początek, rozczarowanie dla poszukujących sensacji – nie ma gorszych i lepszych. To produkty identyczne zarówno ze względu na ich wpływ na zdrowie, jak i odchudzanie. Obie panie przepisy na swoje batony oparły na suszonych daktylach – to one występują w składzie pierwsze. - O batonach zarówno Ewy Chodakowskiej, jak i Anny Lewandowskiej nie można powiedzieć niczego złego. Są to produkty niemal identyczne – bazują na daktylach, nie zawierają cukru, nie ma w nich nic nienaturalnego. Pod względem jakości składu nie mam im nic do zarzucenia. Jednak należy pamiętać, że są to produkty słodkie – mówi Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyczka z Dietosfera.pl.



I rzeczywiście – w jednym batonie czy to Chodakowskiej czy Lewandowskiej jest ok. 3 łyżeczek cukru. - Są to cukry proste pochodzenia naturalnego, jednak wciąż cukry, zatem od zalecanej dawki wyznaczonej przez WHO te 3 łyżeczki po zjedzeniu batonika musimy sobie odjąć – wyjaśnia nasz ekspert. Dla jasności – WHO zaleca, by cukry w naszej diecie nie stanowiły więcej niż 10 proc. jej kaloryczności. Zatem, dla przykładu, jeśli w ciągu dnia zjadamy 2000 kcal, a 20 kcal to jedna łyżeczka cukru możemy sobie pozwolić na 10 łyżeczek, a więc 50 g cukru łącznie, przez cały dzień, pamiętając przy tym, że cukier jest w każdym produkcie, jaki spożywamy.
Tak, wiemy, to komplikuje sprawę "zdrowego odżywiania" – w końcu, by wiedzieć ile dokładnie co do grama zjadamy cukru trzeba byłoby ważyć każdy posiłek i sprawdzać, ile cukru zawiera każdy jego składnik. Zatem, skoro świadomość tego, co jemy ma małe szanse powodzenia, powinniśmy wybierać produkty świeże, surowe i nieprzetworzone (kiedy cukier idzie w parze z błonnikiem nie jest tak źle) oraz korzystać z tabel energetycznych, które są na wszystkich etykietach. Tam znajdziemy informacje "węglowodany w tym cukry" i tę wartość należy wziąć pod uwagę przy obliczeniach ile cukru zjadamy.

Wracając do batonów Chodakowskiej i Lewandowskiej – wartości te zależą od ich składu, ale uogólniając 35-40 gramowy batonik (Lewandowska oferuje te mniejsze oraz o wiele większe, bo 60-gramowe) ma ok. 3 łyżeczek cukru plus minus pół łyżeczki. Dlaczego więc Monika Stromkie-Złomaniec uznała skład za dobry? Bo jest naturalny i rzeczywiście obie panie stawiają na zdrowe składniki, czyli różnego rodzaju ziarna, kakao i tzw. superfoods. Dzięki temu każdy z tych batoników ma wartość dodaną w postaci magnezu, witamin czy błonnika. - Proszę się nie przerażać również obecnością masła orzechowego (jest składnikiem najsmaczniejszego batonika od Chodakowskiej "Healthy snack" – przyp. red.). Tłuste smarowidła mają złe konotacje, ale masło orzechowe zrobione wyłącznie z orzechów jest pełne kwasów omega 3 i ma dużo dobrych tłuszczów – dodaje nasz ekspert.

Produkt-pułapka?
Niestety, produkty rekomendowane nazwiskiem Anny Lewandowskiej czy Ewy Chodakowskiej, które są uosobieniem zdrowia i pięknego wyglądu, automatycznie kojarzą nam się z tym, co obie panie reprezentują. Zaczynamy myśleć, że to, co polecają możemy jeść bez liczenia kalorii, że możemy ślepo im zaufać. Tymczasem, nie tylko ze względu na cukier zawarty w tych batonikach należy uważać. - Te batony powinno się traktować jak typowe słodycze. I choć w kategorii słodkości to zdecydowanie dobry wybór, należy pamiętać, że nie powinniśmy traktować ich jako stałego elementu naszego codziennego menu. Nie są niezbędne i nie muszą być jedzone po każdym treningu. Tak jak wszystkie słodkości radziłaby jeść je okazjonalnie – mówi Monika Stromkie-Złomaniec.
Zresztą nawet wśród batoników z tej samej oferty, porównując jeden produkt Food by Ann do drugiego, okazuje się, że baton batonowi nierówny. Nie ma wyjścia – żeby wybrać zdrową i odpowiednią dla siebie wersję po prostu trzeba umieć czytać skład i rozumieć tabele energetyczne. Przykładem niech będzie baton Food by Ann Kokos i Kakao, czyli smakowo niebo w gębie. Z tabeli dowiadujemy się, że w jednym batonie jest 6,8 g tłuszczu (w porządku), ale aż 6,3 g to tłuszcze nasycone. Cukru mamy dwie i pół łyżeczki (w normie w porównaniu z innymi batonami Lewandowskiej) i całkiem sporo błonnika – ponad 6 g, więc biorąc pod uwagę, że dziennie wg WHO potrzebujemy go między 35 a 40 g to już coś. Ponadto, w ofercie Anny Lewandowskiej są batony ważące po 60 g, które zawierają ponad 4 łyżeczki cukru, wiec naprawdę warto czytać i przeliczać.

Z etykiety batonów Ewy Chodakowskiej nie dowiemy się ile jest w nich błonnika, ale zawartością cukru i różnych tłuszczów różnią się nieco mniej niż produkty Anny Lewandowskiej.

To, co myli jeszcze bardziej to przekaz samych producentek. Anna Lewandowska pisze, że batony "świetnie sprawdzą się jako przekąska oraz jako posiłek przed i po treningu", a na batoniku Ewy Chodakowskiej czytamy: "suszone daktyle to idealne źródło energii podczas intensywnego wysiłku". Tymczasem baton przed, w trakcie czy po treningu to nie obowiązek. - Najlepszy moment na przyjęcie węglowodanów to czas po treningu, kiedy nasz organizm traci glikogen mięśniowy. Po wysiłku organizm "wchodzi" w okno anaboliczne, co w praktyce oznacza, że potrzebujemy w dość krótkim czasie uzupełnić straty treningowe. Wtedy zjedzony baton "nie pójdzie" w tkankę tłuszczową, lecz w mięśnie, jako uzupełnienie wspomnianego glikogenu – mówi Anna Matusik, trenerka personalna i dietetyczka.

Okazuje się, że jeśli przed treningiem sięgniemy po batona, nie damy organizmowi szansy na zaczerpnięcie z zapasów w tkance tłuszczowej. Jeśli planujemy długi wyczerpujący trening, warto wspomagać się dobrym izotonikiem, a słodką przyjemność zostawić sobie na potem. Nie zapominając jednocześnie o odpowiedniej porcji białka. Najlepiej w formie obiadu bogatego we wszystkie makroskładniki pokarmowe - mięso lub ryba jako źródło białka, kasza, ryż, czy zapewnią odpowiedni udział węglowodanów, z kolei warzywa zawierają mnóstwo witamin i składników mineralnych, które są niezbędnymi kofaktorami do prawidłowego funkcjonowania organizmu. - Tym, którzy się odchudzają polecam odsunięcie się od słodkiego smaku. Bo przyczajeni, że możemy sięgnąć po batona po treningu, kiedy zabraknie akurat tego zdrowego od Chodakowskiej czy Lewandowskiej, jest większa szansa, że kupimy zwykły słodycz... A przecież baton po treningu to jedna z opcji uzupełnienia strat. Sprawdzi się również banan, kostka gorzkiej czekolady, czy dobry koktajl. Mamy to szczęście, że kubki smakowe odnawiają się co dziesięć dni, więc tylko dwa pierwsze tygodnie są trudne – wyjaśnia Anna Matusik.

Wniosek? Batoniki Chodakowskiej i Lewandowskiej to superpomysł jeśli kochacie słodycze – jako zmiennik sprawdzają się bezbłędnie. Jesteśmy łasuchami, a batoniki te zaspokajają nasz apetyt na słodkości w 120 proc. – jedna porcja okazuje się za duża "na raz". Jednak pamiętajcie – zmienników słodyczy należy jeść tyle, co słodyczy, czyli kiedy się odchudzacie, a nie trenujecie... najlepiej wcale.

Obserwuj Bliss na Instagramie.
Trwa ładowanie komentarzy...