Dieta nieznana w Polsce uznana za najlepszą. Oto 3 najlepsze i 3 najgorsze diety według ekspertów

Ranking najlepszych i najgorszych diet 2017. Prawo autorskie: sonyakamoz / 123RF Zdjęcie Seryjne
38 diet, grono najlepszych ekspertów w dziedzinie żywienia i dietetyki, siedem kategorii ocen, w tym bezpieczeństwo stosowania. Tak powstał ranking najlepszych i najgorszych diet. Jego wyniki zaskoczą niejednego fana zdrowej żywności.

Ranking diet opublikowany został na platformie internetowej U.S. News & World Report jako odpowiedź na wyraźne potrzeby czytelników. Stworzyli go specjaliści zajmujący się dietetyką, otyłością, cukrzycą i chorobami układu krążenia, pracujący m.in. w Harvard Medical School, New York University, University of Utah, Johns Hopkins Weight Management Center, University of Chicago Medical Center, New York-Presbyterian Hospital czy Albert Einstein College of Medicine.



Analiza najpopularniejszych diet polegała na ocenie każdej z nich ze względu na kilka ważnych czynników. Te najlepsze okazały się nie tylko bezpieczne, ale również charakteryzują się wysoką wartością odżywczą, są łatwe do stosowania oraz skuteczne – przede wszystkim pod względem redukcji masy ciała oraz prewencji cukrzycy typu 2 i chorób układu krążenia. Oto 3 najlepsze i 3 najgorsze wśród najpopularniejszych diet w 2017 roku. Ocenia je dla nas specjalistka ds. żywienia, Magdalena Czyrynda-Koleda z Dietosfera.pl.

Przegrani

Dla wielu ten werdykt może być kontrowersyjny. Najniżej uplasowały się diety, które powszechnie uznawane są nie tylko za skutecznie odchudzające, ale też obiektywnie dobre dla organizmu. Ostatnie miejsce zajęła dieta Whole30. To 30-dniowy jadłospis złożony wyłącznie z warzyw, owoców, mięsa, ryb, jaj i olejów roślinnych. Brzmi w porządku? - Tylko w pierwszej chwili. Każdy, kto choć trochę zna się na żywieniu zauważy, że jest to dieta całkowicie pozbawiona węglowodanów, które są niezbędne do prawidłowej pracy mózgu – wyjaśnia nasz ekspert. - To dieta niedoborowa, zwłaszcza, że zakazane są w niej również rośliny strączkowe, nabiał i wszelkie zboża. Co najgorsze, twórcy diety twierdzą, że najmniejsze odstępstwo od zasad jadłospisu w ciągu 30 dni, choćby był to jeden kęs razowego pieczywa, „zeruje nam licznik” i 30-dniową kurację musimy zaczynać od początku – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda.

Rezultaty? Przewlekłe zaparcia, skoki cholesterolu, niedobory żywieniowe, w tym wapnia. Nie warto.

Druga od końca w rankingu diet jest słynna dieta Dukana. Podzielona na cztery etapy jest prosta, wygodna i przejrzysta. Przez pierwsze dziesięć dni można jeść tylko produkty wysokobiałkowe. Zatem wykluczone są warzywa, owoce, produkty zbożowe. Jadłospis składa się wyłącznie z mięsa, ryb, jajek i nabiału. W drugim etapie, który trwa tyle, ile chcemy – celem jet utrata masy ciała, więc jesteśmy w drugim etapie dopóki nie schudniemy tyle, ile założyliśmy – jemy to samo, lecz co jakiś czas możemy sięgać po warzywa bez dodatku tłuszczów roślinnych. - Z moich doświadczeń wynika, że ci, którzy decydują się na tą dietę zatrzymują się głównie na drugim etapie. Po tym jak uzyskają wymarzoną masę ciała, wracają do starych nawyków i efekt jo-jo jest nieunikniony – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda.

Jednak gdyby trzymali się kolejnych zaleceń diety z ich zdrowiem nie byłoby lepiej. Dieta Dukana do samego końca zakłada „głodówki proteinowe”, czyli dni, w które będziemy żywić się wyłącznie produktami wysokobiałkowymi. - Dieta Dukana bardzo obciąża nerki i nie jest to obciążenie bez konsekwencji. Stosowana długotrwałe może doprowadzić do kamicy nerkowej, a w niektórych przypadkach nawet do niewydolności nerek. Podobnie obciążona jest wątroba. Co więcej, taki jadłospis bardzo źle wpływa na mózg, ponieważ pozbawiony jest głównego paliwa, czyli glukozy. Na diecie Dukana jesteśmy ospali, mamy kłopoty z koncentracją. Gorzej funkcjonujemy również emocjonalnie – tłumaczy nasz ekspert.

Na deser modny termin – zakwaszenie organizmu. - Wiele osób, które stosowały dietę Dukana narzekały na nieprzyjemny zapach z ust – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda. Pozostałymi objawami zakwaszenia są wypryski na skórze, bóle mięśni oraz głowy. Nie są to co prawda nieodwracalne skutki diety, ale dla kilku straconych kilogramów z pewnością nie warto.

Ostatnią dietą „wyklętą” jest przesiąknięte ideologią paleo, czyli dieta, która ma być elementem holistycznego podejścia do życia zakładającego, że powinniśmy zbliżyć nasz styl życia do życia... jaskiniowców. - Stąd wszystko na surowo (w najbardziej skrajnych odmianach tej diety) stąd zalecenia, by każdy produkt, który stosujemy w diecie był ekologiczny. Pomijając fakt, że dla większości osób są to wymagania zupełnie abstrakcyjne, to tak naprawdę zupełnie niepotrzebne. Jasne, że ekologiczna żywność jest lepsza, ale to nie jej pochodzenie decyduje o zdrowiu, lecz to, co w ogóle jemy – komentuje dietetyczka. W diecie paleo, jak w pozostałych najgorszych dietach rankingu króluje mięso, jaja, trochę roślin: owoce leśne, bulwy i rośliny liściaste. Czyli zero orzechów, nabiału, roślin strączkowych oraz zbóż. Skutek będzie więc ten sam, co w przypadku wyżej opisanych diet. - A co ciekawe, kiedy ktoś, kto przestrzegał restrykcji paleo uskarżał się na złe samopoczucie i pogorszone wyniki badań (nic dziwnego!) mógł usłyszeć od wyznawców diety, że „za mało holistycznie podszedł do zmiany”. Bo w paleo nie chodzi tylko o to by jeść inaczej, ale i żyć jak człowiek pierwotny, czyli bez stresu i bez pośpiechu – tłumaczy Magdalena Czyrynda-Koleda.

Zwycięzcy

Podium zajmują diety, które są do siebie bardzo podobne – jak mówi Magdalena Czyrynda-Koleda, różnią się niuansami. Nic skomplikowanego – każda z nich oparta jest na nowej piramidzie żywienia oraz zasadach, które znamy wszyscy od dawna.

Pierwsza z nich, to według naszego eksperta dieta bez wad – DASH, której celem jest zmniejszenie ciśnienia tętniczego lub ryzyka wystąpienia nadciśnienia. - To zbilansowany bardzo bogaty jadłospis, którego podstawą są ryby, produkty zbożowe z pełnego przemiału, jak również warzywa, owoce, chude mięso, chudy nabiał, jajka, rośliny strączkowe oraz orzechy i nasiona – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda. Główne zasady diety to: pięć posiłków dziennie, alkohol okazjonalnie, jak najmniej kawy i czarnej herbaty oraz produktów przetworzonych, 2,5 litra płynów, posiłki oparte na złożonych węglowodanach, warzywach, owocach, białym mięsie i rybach. Między głównymi posiłkami możemy pozwolić sobie na orzechy. Kluczem do sukcesu powyższej diety jest częstsza zamiana mięsa na korzyść ryb oraz roślin strączkowych. Nie chodzi o zupełne wyeliminowanie mięsa na rzecz warzyw. Jednak jest to dieta, której celem jest poprawienie wyników badań, a warzywa strączkowe wpływają na organizm lepiej niż tłuste czerwone mięso – dodaje nasz ekspert.

Dieta DASH nie jest jednak wyborem wyłącznie dla ludzi z problemem nadciśnienia. Może być również traktowana jako dieta wspomagająca odchudzanie, jeśli zwrócimy uwagę na ilość spożywanych produktów. - Jedząc wyłącznie zdrowe produkty też można przytyć, jeśli nie kontroluje się ich ilości. To, że w diecie DASH możemy sobie pozwolić na trzy kostki czekolady dwa razy w tygodniu nie oznacza, że musimy po nie sięgać, a dodając do sałatki orzechy powinny wystarczyć nam 1-2 łyżki. Zresztą każdy kto chce korzystać z dobrodziejstw diety DASH powinien również przestrzegać zalecanej przez WHO dziennej podaży cukrów prostych – wynosi ona 10 proc. całkowitej kaloryczności jadłospisu – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda. Wieloletnie badania pokazują również, że restrykcyjne przestrzeganie diety DASH poprawia wrażliwość na insulinę, obniża stężenie glukozy i cholesterolu całkowitego na czczo oraz zmniejsza stres oksydacyjny i stan zapalny w organizmie.

Druga zwycięska dieta to dieta śródziemnomorska, choć jak podkreśla nasz ekspert, jest taka głównie z nazwy. - Jednym z najważniejszych elementów diety śródziemnomorskiej są produkty wielozbożowe, które we współczesnej włoskiej czy greckiej są raczej rzadkością. Niemniej jednak dieta śródziemnomorska to przede wszystkim warzywa, owoce, ziarna, mięso (najlepiej chude), orzechy, oliwa oraz olej z pestek winogron, która stanowi tutaj główne źródło tłuszczu i dużo ryb oraz owoców morza. Właśnie obecność ostatnich dwóch składników jest dla diety śródziemnomorskiej charakterystyczna – komentuje Magdalena Czyrynda-Koleda. - Poza tym to dieta DASH z nieco mniejszymi restrykcjami w kwestii picia alkoholu. 2-3 lampki wina czerwonego w tygodniu są jak najbardziej dozwolone – dodaje dietetyczka.

Jako pierwszy termin „diety śródziemnomorskiej” użył amerykański epidemiolog Ancel Keys, który zauważył, że wśród populacji żyjących nad Morzem Śródziemnomorskim jest bardzo niski wskaźnik występowania choroby niedokrwiennej serca. Desery to w tej diecie po prostu owoce bez dodatków, jeśli mięso i nabiał to chude.

Trzecia dieta na podium to dieta MIND, której celem jest odmłodzenie mózgu. - Jej twórczyni rekomenduje, że po 5 latach przestrzegania diety MIND nasz mózg będzie młodszy aż o 8 lat, a ryzyko zachorowania na Alzheimera zmniejszy się o ponad 50 proc.! I co najlepsze, nie są to wyniki osób, które bardzo restrykcyjnie podeszły do swego jadłospisu. Dieta MIND pozytywnie wpływa też na układ krążenia - mówi Magdalena Czyrynda-Koleda. Dieta MIND znów jest bardzo podobna do wyżej opisanych stylów żywienia. - To właściwie połączenie DASH i śródziemnomorskiej. Jej bazą jest „dobra dziesiątka” i „zła piątka”, czyli produkty podzielone ze względu na to, jak wpływają na kognitywne funkcje mózgu – wyjaśnia dietetyczka.

Do „dobrej dziesiątki” zaliczają się przede wszystkim warzywa z akcentem na zielone liściaste (szpinak, jarmuż, roszponka), rośliny strączkowe, owoce, głównie jagodowe, produkty zbożowe z pełnego ziarna, dobrej jakości drób, ryby, orzechy oraz oliwa z oliwek. Dopuszczalne jest czerwone wino – i to w sporej ilości - nawet 0,5 lampki dziennie. Z kolei ”zła piątka” to: czerwone mięso, ser żółty, masło i margaryna, słodycze, produkty smażone i fast food'y. - Ponieważ dieta „dla mózgu” wyklucza to, co najtłustsze i najsłodsze można ją również potraktować jako dietę „dla dobrej sylwetki”. Zresztą każda z wygranych się w tym kontekście sprawdzi. Wystarczy, że nie będziemy przesadzać z ilością jedzenia i połączymy dietę z treningami – podsumowuje Magdalena Czyrynda-Koleda.

Na podstawie informacji Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej oraz rozmowy z dietetyczką Magdaleną Czyryndą-Koledą.

Obserwuj Bliss na Instagramie.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...