Zimą pijasz tylko gorącą herbatę z cytryną? To bardzo źle. Kiedy temperatury spadają potrzebujemy więcej wody niż latem!

O nawodnieniu organizmu wodą zimą powinni pamiętać nie tylko ci, którzy uprawiają sport. 123rf zdjęcie seryjne / Józef Polc
Co roku wraz z pierwszymi upałami portale i telewizje śniadaniowa, a czasem nawet władze miast nawołują do dbania o poziom nawodnienia organizm i doradzają nie wychodzić z domu bez butelki wody. O utracie płynów zimą mówi się natomiast niewiele. Chociaż nie przebiega to tak gwałtownie, jak latem, należy pamiętać, że już kilkuprocentowe obniżenie nawodnienia organizmu potrafi obniżyć sprawność psychofizyczną aż o jedną piątą. O samopoczuciu nie wspominając!

Latem głównym powodem utraty wody z organizmu jest pocenie się. Kiedy nastają mrozy pocimy się mniej zazwyczaj tylko w teorii – jeśli chodzimy po centrum handlowym w ciężkim, zimowym płaszczu czy jeździmy zapchaną komunikacją miejską bez możliwości choćby rozsupłania zwojów szalika pocimy się wcale nie mniej, niż przy gdyby na dworze było nie 2, a 32 stopnie. Oczywiście wszystko jest tu kwestią proporcji, ale do tego dochodzi też tendencja zmarzluchów do przesadnego dogrzewania się. W efekcie bywa, że sypiają w wyższych temperaturach niż w lipcu.



Kolejnym elementem jest zmiana diety, która w Polsce staje się nie tylko wysokokaloryczna, ale i ciężkostrawna. Pamiętacie uczucie, kiedy po zjedzeniu bardzo obfitego obiadu do samego wieczora chce wam się pić, jak na najgorszym kacu? Dzieje się tak, ponieważ do procesu trawienia naszemu organizmowi niezbędna jest woda. W zimniejszych miesiącach, kiedy smażone mięsa, zabielane zupy czy ziemniaki i kasze w zawiesistych sosach stają się w wielu domach codziennością, po jakimś czasie przyzwyczajamy się i nie czujemy pragnienia tak wyraźnie. A nawet jeśli, to zaspokajamy je herbatą, bo przecież „zimno na dworze”.

Tymczasem herbaty (i to nawet te ziołowe!) zawierają teinę, która przyspiesza wydalanie wody z organizmu, więc jeśli chodzi o płyny bilans nie jest dodatni. Podobnie działa kawa i oczywiście alkohol, który spożywamy często pod niewinnie wyglądającą postacią grzanego wina. Znam osoby, które zimą piją kubek takiego trunku do kolacji przeświadczone o jego dobroczynnych właściwościach (bo przecież miód i przyprawy korzenne i świeże pomarańcze i czerwone wino).
Często zapominamy, że przecież wodę z organizmu tracimy także wraz z wydychanym powietrzem. W tej kwestii trzeba zapamiętać jedną, podstawową zasadę – im powietrze jest wilgotniejsze, tym mniej wody tracimy oddychając. Nie trzeba być znawcą chemii, żeby zdawać sobie sprawę, że przesuszone kaloryferami powietrze to bolączka polskich mieszkań w bloku. Jeśli piecze was wnętrze nosa (i to bynajmniej nie od częstego dmuchania), a z niegolonych od września łydek skóra odchodzi w białych płatkach, możecie być pewni, że przebywacie w pomieszczeniach o przesuszonym powietrzu.

Utrata wody w wyniku oddychania potrafi być w takich miejscach wyższa nawet trzykrotnie. Przerażające, prawda? Można oczywiście zaopatrzyć się w profesjonalne nawilżacze powietrza (najtańsze dostaniemy już od około 80 zł), albo powiesić na kaloryferach odrobinę może przedpotopowe, ale też działające naczynia na wodę, nic jednak nie zastąpi regularnego uzupełniania płynów. Nawilżanie powietrza może jedynie przeciwdziałać wysuszaniu śluzówki, skóry i dalszej utracie wody.

Jak poznać czy pijemy wystarczająco dużo wody? Nic prostszego, wystarczy monitorować kolor moczu – powinien być rozwodniony. Żółtawy, ale nie żółty. Wiele, zwłaszcza młodych, odchudzających się osób, tak mocno wzięło sobie do serca rady o piciu dużej ilości wody, że wypijają jej za dużo. Półtoralitrowa butelka średnio mineralizowanej wody w zupełności wystarczy dorosłej osobie, która przyjmuje inne płyny wraz z zupami czy sokami.

Inną modą związaną z piciem wody jest spożywanie jej na czczo, zaraz po przebudzeniu. Na różnych stronach można przeczytać także rady, żeby pić ją z solą himalajską, pieprzem cayenne czy po prostu z cytryną, jednak zdania dietetyków są w tej kwestii podzielone. Cytryna może i pobudza trawienie, ale zawiera też sporo cukru, co sprawia, że szybko będziecie głodni, co rzecz jasna nie sprzyja odchudzaniu.

Zatem szklanki w dłoń i nie dajcie się odwodnić. Jeśli zaś potrzebujecie efektywnego, zdrowego pobudzenia przeczytajcie koniecznie nasz tekst o naturalnych napojach energetycznych, które przygotujecie w domu.




Źródło: ABC Zdrowie, Hello Zdrowie
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...