„Odruch wymiotny i smród” – po co młode kobiety decydują się codziennie pić tę obrzydliwą miksturę?

Drożdże to ponoć prawdziwe magiczne grzybki... 123rf zdjęcie seryjne / jirkaejc
Ten sposób świetnie znały nasze babcie, które z braku specjalistycznych kosmetyków i suplementów o swoją urodę zmuszone były dbać siłami natury. I chociaż bajki o zmianie struktury włosów z cienkich na grube można między trychologiczne bajki włożyć, niewątpliwie coś jest z tymi drożdżami na rzeczy.

Kilka dni temu spotkałam się z niewidzianą jakiś czas znajomą i szczerze powiedziawszy w pierwszym odruchu pomyślałam, że chyba odkąd się ostatnio widziałyśmy stała się stałą klientką gabinetów medycyny estetycznej. Martyna włosy miała zawsze raczej rzadkie, z konieczności ścięte na krótko, a do tego kiepską cerę – blizny potrądzikowe i, mimo 26 lat na karku, sporo wyprysków. Nie bardzo wiedziałam jak delikatnie zapytać o szczegóły przeszczepów, więc zaryzykowałam kilka czołobitnych komplementów.



Koleżanka złapała haczyk i powiedziała, że zmianę zawdzięcza kuracji polegającej na piciu drożdży zalanych wrzątkiem. Trochę brzmiało mi to jak casus Mai Sablewskiej i jej cudownej diety zmieniającej rysy twarzy, ale im dłużej przyglądałam się Martynie, tym bardziej prawdopodobne wydawało mi się, że nie skalpel czy strzykawka, ale natura to sprawiła. Oczywiście następnego dnia zaczęłam czytać o piciu drożdży, recenzje były jednoznacznie pozytywne. W najgorszym przypadku stosujące kurację kobiety widziały zmiany jedynie w stanie paznokci, ale nie włosów czy skóry.
Trudno przypuszczać, że to tajne lobby przemysłu drożdżarskiego opłaca armię trolli, którzy pod postami i artykułami dotyczącym spożywania rozpuszczonych grzybów rozpływają się nad ich wspaniałymi właściwościami.

Ale od początku. Drożdże to jednokomórkowe grzyby żywiące się cukrami. Przeprowadzane przez nie procesy fermentacyjne znalazły zastosowanie w produkcji wina, piwa i oczywiście przy pieczeniu ciast czy chleba. Są bogatym źródłem witamin z grupy B, m.in. B6 i B12, aminokwasów i minerałów (m.in. potasu, fosforu czy magnezu, ale pełna lista jest znacznie dłuższa). Drożdże były i są stosowane w medycynie naturalnej jako środek regulujący pracę trzustki, stosowany też na zaparcia, zajady. Jednak nie o trzustkę czy jakiś tam magnez chodzi pochłaniającym je mimo bezbrzeżnego obrzydzenia kobietom, ale o piękne włosy, skórę i paznokcie.

Drożdże w wersji idealnej przeciwdziałają bowiem wypadaniu włosów, zagęszczają je, a także sprawiają, że włosy rosną szybciej – rekordzistki chwalą się nawet porostem 2,5 cm na miesiąc (przyjmuje się, że włos rośnie miesięcznie około 1 cm). Jeśli chodzi o paznokcie to picie drożdży utwardza płytkę paznokcia i ma ograniczać łojotok, a co za tym idzie pozytywnie wpływać na skórę, w tym skórę głowy.

Różnice w dostrzegalnych efektach picia takiego drożdżowego koktajlu biorą się przede wszystkim z różnic w niedoborach organizmu. Niewiele osób udaje się regularnie na badania mające sprawdzać poziomy witamin i minerałów. Jeśli więc brakuje nam witaminy B (wypłukiwanej np. z alkoholem), całkiem możliwe, że kuracja drożdżami przyniesie w waszym przypadku spektakularne efekty. Może dać też niewiele, ale są małe szanse, że zaszkodzi. Podobne szczepy grzybów jednokomórkowych występują bowiem naturalnie, choćby na skórkach winogron czy śliwek (i to niezależnie od mycia). Problemy żołądkowe mogą czekać jedynie osoby, które mają problemy z trawieniem grzybów.

Oczywiście wszystko w nadmiarze potrafi zaszkodzić. Drożdże pić można najdłużej przez 3 miesiące – z miesięczną przerwą w środku, lub też trybie: trzy tygodnie z drożdżami, jeden bez (cykl powtarzany trzykrotnie). Żeby zauważyć jakiekolwiek efekty trzeba jednak przemęczyć się z grzybowym napojem minimum przez miesiąc. Ale czego się dla urody nie robi...

Nie do końca wiadomo czy najlepsze, ale z pewnością najczęściej przetestowane przez gremium kobiet w różnym wieku są świeże drożdże do pieczenia, które znajdziemy w większości sklepów spożywczych w lodówkach chłodniczych. Sto gramów kosztuje między 1-2 złote. Maksymalnie możemy spożywać połowę kostki, czyli 50 g (łatwo policzyć, że „miesiąc na drożdżach”) będzie kosztował wówczas maksymalnie około 30 zł. Minimalnie jej 1/6 (około 17 g).

Jeśli podjadałyście w dzieciństwie drożdże mamie piekącej ciasto i wydaje się wam, że to mało uciążliwa kuracja – nic bardziej mylnego. Drożdże rozpuszczone w wodzie są naprawdę obrzydliwe, zarówno w smaku, jak i w zapachu i to niestety niezależnie od tego czy zalejemy je wrzątkiem czy wodą mineralną. Niektóre dziewczyny polecają rozpuszczać grzyby w mleku i zabijać ich smak łyżką kakao. Można je oczywiście trochę dosłodzić, chociaż trudno orzec czy grzyby na słodko rzeczywiście smakują lepiej, niż grzyby saute…

Surowe drożdże można zastępować takimi w tabletkach, ale efekty nie są równie spektakularne. Podobną, ale o wiele przyjemniejszą smakowo kuracją jest picie połączonych naparów z pokrzywy i skrzypu (można przygotować je na bazie mieszanek suszu gotowanych w garnku, lub zwykłych herbat ziołowych dostępnych w dużych supermarketach).

Korzystałam z informacji zawartych na blogach: Alina Rose, Fair Hair Care i Fashion and Beauty

Jesteśmy też na Instagramie!
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...