Ciemna strona mocy opanowała redakcję. Ten gadżet sprawił, że rzuciliśmy wszystko i poszliśmy grać w grę

Star Wars: Jedi Challenges testowaliśmy w warunkach redakcyjnych. Tego dnia efektywność pracy była... niższa niż zwykle.
Star Wars: Jedi Challenges testowaliśmy w warunkach redakcyjnych. Tego dnia efektywność pracy była... niższa niż zwykle. Fot. naTemat
Rzeczywistość bardzo długo nie mogła dogonić wyobraźni George’a Lucasa. Do teraz. Zasługi na tym polu należy przypisać zespołom kreatywnym Disney’a i Lenovo oraz kurierowi, który dostarczył do naszej redakcji zestaw “Star Wars: Jedi Challenges”. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, czy miecz świetlny dobrze leży w ręce, oraz czy wywijanie piruetów w walce z Lordem Vaderem jest nie tylko efekciarskie, ale i efektywne - musicie wypróbować ten zestaw do AR-u.

Zestaw “Star Wars: Jedi Challenges” to kolejny poziom wtajemniczenia, jeśli chodzi o gadżety dzięki którym zagłębicie się w rzeczywistość gwiezdnego uniwersum - i w tym przypadku nie jest to tylko reklamowy slogan. Gogle AR Lenovo Mirage rzeczywiście sprawiają, że jedną nogą stoicie na newsroomowej wykładzinie, a drugą macie zawieszoną w galaktycznym niebycie. Na plus zasługuje fakt, że kontroler jest repliką miecza świetlnego Anakina, Luke’a i Rey, oddaną z naprawdę sporą dbałością o detale.
O tym, że musieliśmy zawiązać prowizoryczny komitet kolejkowy, aby testy przebiegały względnie spokojnie, będzie za chwilę. Najpierw jednak o wątpliwościach, jakie pewnie każdy z was będzie przed zakupem tego rodzaju gadżetu.

“Star Wars: Jedi Challenges” składa się z gogli do rozszerzonej rzeczywistości, miecza świetlnego czyli kontrolera, oraz lokalizatora w formie białej kuli, który określa nasze położenie względem wyświetlanego obrazu. Zaczniemy jednak grać w Jedi Challenges, trzeba przejść poziom prequelu pod tytułem: “A gdzie właściwie jest gra?”. Otóż gra ma formę aplikacji na telefon, którą każdy może bezpłatnie pobrać.
Biorąc pod uwagę producenta, nasuwa się jednak uzasadnione podejrzenie, że zestaw może być kompatybilny tylko ze smartfonami Motoroli - marki należącej do koncernu Lenovo. Tak na szczęście nie jest - do kasetki wewnątrz “hełmu” oprócz moto z² force można wsunąć większość iPhone’ów oraz niektóre modele marek Samsung, Google Pixel i LG.
Zestaw działa na zasadzie “prawie” plug-and-play, z tym że “plug” zastępuje tu słowo “charge”. Naładować należy zarówno gogle, jak i miecz, co oczywiście za pierwszym razem zajmuje kilka godzin. Kiedy jednak baterie o pojemności, odpowiednio: 2200 mAh i 550 mAh będą pełne, przed kosmicznymi najeźdzcami można się spokojnie bronić przez kilka godzin non-stop - pod warunkiem, że nie zapomnicie kupić baterii do lokalizatora, który działa na klasyczne “paluszki” typu AA.
Kolejna wątpliwość pojawia się, kiedy weźmiecie do ręki gogle. Choć wykonane są z lekkiego plastiku, to pojawia się pytanie, czy po włożeniu do środka smartfona nie będą ciążyć na głowie? Okazuje się, że inżynierowie Lenovo zrobili dość rozległy research w kwestii ergonomii mocowań: obwód opaski można swobodnie regulować, a wnętrze gogli jest wyściełane miękką gąbką, co sprawia, że nie tylko wygodnie trzymają się na czole, ale i nie zostawiają wokół oczu czerwonych śladów. Dodatkowy plus dla konstruktorów należy się również za sporą liczbę “wywietrzników” - to detal, który wagi nabiera z każdym kolejnym kwadransem energicznego wymachiwania świetlnym mieczem.

Po włączeniu gry, sparowaniu miecza z telefonem (przez Bluetooth), zainstalowaniu go wewnątrz gogli i założeniu tych ostatnich na głowę, naszym oczom momentalnie ukazuje się inna rzeczywistość. Warto zwrócić uwagę na dobór środków wyrazu w poprzednim zdaniu: pisanie, że “przenosimy się” do innej rzeczywistości, choć może brzmiałoby bardziej poetycko, byłoby niezgodne z prawdą.
Lenovo Mirage to urządzenie typu AR, co oznacza, że wirtualny obraz nakładany jest na to, co widzimy przed sobą, dzięki czemu cały czas zachowujemy “łączność” z Ziemią. Opinie, co do tego, czy takie rozwiązanie jest jedynie namiastką VR-u czy też bije wspomniane rozwiązanie na głowę, są różne. Testując zestaw w warunkach redakcyjnych, obiema rękami podpisujemy się pod stwierdzeniem nr. 2 - możliwość dostrzeżenia kątem oka zbliżającego się naczelnego, którego w przeciwnym wypadku moglibyśmy nieopatrznie zdzielić mieczem świetlnym po głowie, była nieoceniona. Inna sprawa, że ci, którzy podjęli “wyzwanie Jedi” momentalnie przestawali się przejmować nie tylko karcącym wzrokiem kierownictwa, ale i zbliżającymi się deadline’ami.
“Star Wars: Jedi Challenges” to tak naprawdę trzy rodzaje gier - pojedynki z najczarniejszymi charakterami sagi, takimi jak Darth Maul czy Kylo Ren to tylko jedna trzecia zabawy, choć nie da się ukryć, że chyba najbardziej spektakularna. Od pierwszego “bzzzt”, jakie towarzyszy pojawieniu się świetlnego ostrza, po ostatnie sparowanie mieczy z wrogiem Republiki rozgrywka ma wszystkie możliwe znamiona realności, na jakie pozwala najnowsza technika, stosowana w urządzeniach typu VR.
Wspinanie się po drabinie kolejnych rang - od padawana do mistrza - wymaga udziału w dwóch innych aktywnościach: rozgrywkach taktycznych i Holoszachach. Te pierwsze to nic innego, jak kierowanie wojskami na froncie wirtualnej mapy, która lewituje kilkanaście centymetrów nad podłogą. Odpieranie ataku sił Imperium to zadanie odrobinę trudniejsze, niż walki wręcz, bo trzeba wykazać się nie tylko refleksem, ale i zmysłem taktycznym. Strategiczne planowanie zdecydowanie się jednak opłaci, bo z każdą wygraną bitwą rośnie liczba odblokowanych umiejętności i broni, które możemy wykorzystywać w późniejszych rozgrywkach.
Na widok Holszachów okrzyk radości wydali z kolei ci, którzy największym sentymentem darzą pierwszą, a właściwie - środkową, trylogię i pamiętają, jak niepozorny R2D2 właśnie podczas tej rozgrywki sprawił manto Chewbace.
“Star Wars: Jedi Challenges” to wysoko zawieszona AR-owa poprzeczka. Nie tylko dlatego, że tworzy naprawdę wiarygodną - w kwestii wirtualnych projekcji, i wygodną - w kwestii “hardware’u”, “nakładkę” na rzeczywistość. Twórcy obiecują, że “ Jedi Challenges” to dopiero początek - gier kompatybilnych z Lenovo Mirage ma być więcej, w planach jest również wprowadzenie opcji “multiplayer”. My już układamy tabelę pojedynków.

Artykuł powstał we współpracy z Lenovo.

Trwa ładowanie komentarzy...