Tych prezentów dziewczynie ani żonie na Święta nie dawaj. Chyba, że chcesz usłyszeć o nich przy okazji kolejnej awantury

Chcesz, żeby w Święta było cukierkowo jak na fotce jak ze stocka? Strzeż się nietrafionych prezentów! 123rf zdjęcie seryjne / Bernard Bodo
Anka po 15 latach małżeństwa dostała na Gwiazdkę złoty łańcuszek ze znakiem zodiaku (nigdy nie czytała horoskopów, nigdy nie nosiła złota). Z kolei Marysia pod choinką znalazła słonika produkcji chińskiej z podniesioną trąbą. Sama do poszukiwań prezentu dla narzeczonego zaangażowała jego najlepszego przyjaciela i matkę. Chciało się jej wyć. Żałosne? Powierzchowne? Nic z tych rzeczy. Dla lwiej części kobiet prezenty, które dostają od swoich partnerów są sygnałem, na ile są dla nich ważne i czy są w związku słuchane. Nie wierzycie? Zapytajcie znajome kobiety o najgorsze prezenty, jakie dostały od facetów i jak się z tym czuły. Zarzuciliśmy temat dziewczynom w redakcji, a historie ich i ich przyjaciółek zbieramy już od kilku dni. Omawiam te najmniej banalne i najbardziej symptomatyczne.

Pierścionek zaręczynowy

Czyli znak rozpoznawczy faceta praktycznego i/lub skąpego i/lub leniwego. I tak miałeś się Magdzie czy Kaśce oświadczyć, ale drażnią cię te wszystkie szopki. Pierścionek z brylantem jest? Jest! To i tak będzie się miała z czego cieszyć. Szukanie miejsca na romantyczną kolację czy weekend nie jest po prostu w „twoim stylu”, a przecież pokochała cię takim, jakim jesteś.

Jest jeszcze jedna zaleta – jeśli oświadczasz się w Święta nie będziesz musiał czytać tekstów takich jak ten i jeszcze oszczędzisz na prezencie („hehe” – myślisz). Przerwa świąteczna trwa co prawda w standardzie trzy dni, ale żebyś zanadto się nie nadwerężył tym całym planowaniem niespodzianek postaw na oświadczyny w Wigilię. Uroczysta kolacja na stole, ty w białej koszuli, w dodatku tyle osób, które uświetnią waszą szczególną chwilę – zwariowana babcia, wredna ciotka i wuj alkoholik. O tym właśnie marzą kobiety!

Wyjątki: 1) Romantyczne Święta we dwoje w górskiej chacie 2) Twoja dziewczyna uważa Boże Narodzenie za najwspanialszy czas w roku, zaczyna dekorować mieszkanie i kupować prezenty na początku grudnia (jeśli nie wcześniej), katuje cię świątecznymi romansidłami.


Zestaw kosmetyków z Rossmanna

Kobieta w wieku średnim, zarabiająca przynajmniej krajową średnią i choć w stopniu średnim zainteresowania pielęgnacją (a co za tym idzie i dermokosmetykami) naprawdę nie bierze z półki pierwszego lepszego kremu do twarzy z napisem „do każdego typu skóry”. Najczęściej ma sprawdzone co działa, co nie, a jej ewentualne testy nie będą raczej obejmowały najtańszej linii kremów Nivea, bo wypróbowała ją już 15 lat temu.

Kupowanie zestawów szampon + odżywka lub żel pod prysznic + dezodorant w czasach, w których drogeryjne sieciówki nie są w Polsce ekscytującą, zachodnią nowością jest po prostu niegrzeczne. Oczywiście te wszystkie byle jakie (ale w pudełku z gwiazdkami) mleczka i balsamy kiedyś zostaną zużyte, ale, hmm, co z tego? Prezent ma być przede wszystkim czymś, czego obdarowany sam w życiu by sobie nie kupił. Równie dobrze mógłbyś kupić jej roczny zapas mleka. Najlepiej pełnotłustego krowiego, zważywszy, że pije odtłuszczone bez laktozy.

Wyjątki: Twoja dziewczyna co roku kupuje ci piankę do golenia Gillette.

Czerwona bielizna

Świątecznie i seksownie? Tylko w teorii. Czerwona bielizna ma w sobie coś z tandety pojedynczej czerwonej róży w celofanie – to takie przechodzono-ograne wyobrażenie erotyzmu i przebój podmiejskich bazarów, zaraz obok stringów z brylancikami. Dodajmy do tego jeszcze, że czerwona bielizna jako uznawana za wyzywającą jest mało praktyczna – przebije spod jasnej bluzki czy sukienki, opadające czy wystające ramiączko po prostu razi.

Do tego dochodzi problem z dziesiątkami odcieni w jakich występuje czerwona bielizna – względnie trudno jest dobrać taki, który będzie pasował do tonu skóry kobiety (no, chyba, że chodzicie z latynoską/miłośniczką solarium lub marzy się wam polska kobieta roznegliżowana w barwach patriotycznych). – Z moich obserwacji wynika, że kobiety kupują czerwoną bieliznę przed pierwszą nocą z nowym chłopakiem, albo przed Walentynkami, żeby zrobić niespodziankę partnerowi, ale same nie bardzo za nią przepadają. Wystawialiśmy ją w witrynach ze względu na panów, których wzrok przyciągała. Czerwony stanik na wystawie przed świętami i od razu ogonek facetów – śmieje się Magda, która całe studia pracowała w jednej z bieliźniarskich sieciówek.

Wyjątki: Twoja żona/dziewczyna ma w szafie sporo czerwonej bielizny i masz pewność, że nie jest to niechciany prezent od poprzedniego faceta. Lepiej decydować się na odcienie, którym bliżej do koloru czerwonego wina, niż te najjaskrawsze i najbardziej nasycone. Mają więcej klasy i są względnie ponadczasowe.

Robot kuchenny / jakiś gar

Dobre prezenty powinny być czymś osobistym. To, że przyjęliście w związku klasyczny podział obowiązków i to ona zazwyczaj tłucze kotlety i doprawia zupy, nie zawsze oznacza, że to jej największa pasja. Oczywiście jest cała kasta kobiet gotujących i kulinariami wybitnie zainteresowanych, ale takim prezent kupić jest często o wiele trudniej, niż zwyczajnym karmicielkom. Zwłaszcza, jeśli jest się laikiem. Bo czy wiesz co to nożyk Julienne, albo wpadłbyś, że perfekcyjna bagietka wymaga dwustronnej ceramicznej maszyny do pieczenia?

Do tego może się okazać, że twoja gotująca połowica uwielbia pastwić się nad wykwintnymi mięsami, ale ma awersję do pieczenia ciast. Kolejnym błędem popełnianym przy kupowaniu akcesoriów kuchennych jest wybór jakiegoś pozornego „ułatwiacza życia”. Świetnym przykładem jest urządzenie służące do osuszania sałaty z wody czy oddzielania żółtka jajka od białka (sic!). Nic, tylko zawalać kuchenne szafki...

Wyjątki: Sugestia za sugestią w rodzaju: „Ach, jakież piękne byłoby moje życie, gdybym miała Thermomix” lub „Piękne te deski z litego marmuru, ale strasznie drogie”

Karnet na fitness

Niezależnie od tego czy, twoja dziewczyna jest szczupła czy raczej przy kości, prawdopodobnie uważa, że powinna schudnąć. Od kilku dobrych lat badania postrzegania własnych ciał przez kobiety pokazują niezmiennie, że choć większość akceptuje swój wygląd, to grubo ponad połowa uważa, że nie zaszkodziłoby zrzucić kilku kilogramów. Podarowanie karnetu na fitness komuś, kto gdzieś tam z tyłu głowy ma myśl, że może za dużo tych ciastek to stąpanie po naprawdę cienkim lodzie. Jeśli chcesz zostać anegdotą dla przyjaciółek po niechybnym rozstaniu kup jej karnet na „extreme fat burning” i legginsy wyszczuplające, żeby „nie wstydziła się chodzić na zajęcia”.

Wyjątki: 1) Twoja dziewczyna jest psychofanką Chodakowskiej, więc nie kupujesz jej karnetu na fitness, ale możność obcowania z bóstwem w Wielkiej Szkole Magii i Czarodziejstwa BeActive 2) Twoja dziewczyna trenuje taniec (lub inną dyscyplinę) i kupujesz jej wejście na warsztaty z instruktorem, którego podziwia 3) Od dwóch lat słuchasz, że „na pewno pokochałaby taniec brzucha / jogę kundalini” – karnety są wymarzone zajęcia zawsze są mile widziane (UWAGA:
z „chciałabym schudnąć” to tak nie działa)

Kubek

Czytaj: „mam cię w gdzieś, moja panno”. Nie ma chyba mniej wysiłkowego, a przy tym tańszego prezentu. To coś, co kupuje się nazbyt licznemu potomstwu widywanej raz na dwa lata kuzynki albo nielubianej koleżance na klasowe Mikołajki w liceum.

Wyjątki: Ona jest kolekcjonerką ceramiki, a kubek nie pochodzi z kolekcji świątecznej z Tesco czy Pepco.
Trwa ładowanie komentarzy...