W takiej roli go nie widzieliście. Orlando Bloom zagrał w bardzo mocnym i ważnym filmie

"Gniew" opowiada o tym, z jakimi problemami zmagają się molestowani w dzieciństwie dorośli.
"Gniew" opowiada o tym, z jakimi problemami zmagają się molestowani w dzieciństwie dorośli. Fot. materiały prasowe
Opinie na temat polskich tłumaczeń tytułów filmowych bywają skrajne. “Gniew” teoretycznie również ma potencjał, aby językowych purystów podburzyć. Z drugiej strony, po obejrzeniu filmu ma się wrażenie, że tłumacz, całkiem słusznie, określił po prostu uczucie, które towarzyszyło mu przez cały seans.

Oryginalny tytuł produkcji z Orlando Bloomem w roli głównej nosi tytuł “Romans” i odnosi się do biblijnego Listu do Rzymian, a konkretnie fragmentu, w którym opisana jest “miłość do nieprzyjaciół”. Biorąc pod uwagę, że w filmie wyreżyserowanym przez Ludwiga i Paula Shammasianów “nieprzyjacielem” jest ksiądz molestujący seksualnie małego chłopca, polski tytuł przestaje brzmieć obco.
“Gniew” opowiada historię Malky’ego (Orlando Bloom) - przeciętnego 40-stolatka z sennej, brytyjskiej prowincji, który popołudnia spędza w okolicznym pubie, wieczory - z najładniejszą dziewczyną w okolicy, a poranki - z ukochaną matką, której troskliwie pomaga załatwiać codzienne sprawunki. Jeśli dodać do tego informację, że pracuje fizycznie przy rozbiórce, otrzymamy stereotypowy portret chłopaka z sąsiedztwa. Pierwsze wrażenie nie będzie nas jednak zwodzić długo.

Budynkiem, który podlega rozbiórce jest stary kościół. Widząc, jak zwzięcie Malky uderza młotem w kolejne ściany, nietrudno domyślić się, że ma z byłym właścicielem posesji rachunki do wyrównania.Domysły przeradzają się w pewność, kiedy Malky dowiaduje się, że do miasteczka wraca były proboszcz - ten sam, dla którego w charakterze gospodyni pracowała jego matka i ten sam, który go skrzywdził.
Malky przez całe dzieciństwo był ze swoim problemem sam i to wcale nie dlatego, że nie szukał pomocy. Oglądając “Gniew” częściowo poznamy odpowiedź, dlaczego jej nie otrzymał. Dowiemy się również, że wstyd, bezsilność i smutek, wywołany naruszeniem granic dziecięcej cielesności nie znika magicznie kiedy wchodzimy w dorosłość, jest jedynie maskowany. W przypadku Malky’ego - gniewem i przemocą, skierowaną zarówno wobec najbliższych, jak i nieznajomych, ale przede wszystkim: przeciwko samemu sobie.
“Gniew” nie jest filmem łatwym w odbiorze. Fakt, że problem pedofilii w kościele katolickim nadal jest często zamiatany pod dywan, w związku z czym tak otwarte podejście do tematu nadal wielu widzów zszokuje - to jedno. Inny aspekt, który sprawia, że niemal każda scena “Gniewu” jest ciężka od skrajnych emocji, to zasługa twórcy scenariusza - Geoff Thompson w dzieciństwie sam jako dziecko doświadczył horroru molestowania.
Dla Orlando Blooma, którego aktorską karierę kształtowały do tej pory wielomilionowe produkcje, udział w kameralnym dramacie był wyzwaniem. Jak jednak przyznawał w wywiadach, udział w produkcji potraktował jako swego rodzaju misję: - Chciałbym, aby wszyscy mężczyźni, którzy kiedykolwiek byli molestowani seksualnie, mogli utożsamiać się z moim bohaterem. Wydaje mi się, że ludzie z takimi doświadczeniami są niezwykle samotni - stwierdził Bloom podczas konferencji prasowej w Rzymie, gdzie film pokazano w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. W polskich kinach “Gniew” będzie można oglądać od 12 stycznia 2018 roku.

Artykuł powstał we współpracy z Best Film.

Trwa ładowanie komentarzy...