Zapomnij o siłowni. W tym roku będziesz latać, nie wychodząc z sali. Bungee fitness podbija fitness kluby

Bungee fitness to trening siłowy, ale również dobra zabawa
Bungee fitness to trening siłowy, ale również dobra zabawa Fot. Facebook/ Just Jump Fitness
Nowy Rok, nowa ja! Lubimy tak mówić i planować noworoczne postanowienia. Często obiecujemy sobie, że będziemy więcej się ruszać i wreszcie schudniemy. Fitness, siłownia, a może bieżnia? To wszystko już było. Teraz treningowe sale podbija bungee fitness. Możesz latać, nie wychodząc z sali, dobrze się bawić, a przy tym ćwiczyć i spalać kalorie.

Zwykły fitness jest passe. Fitness na trampolinach ma się bardzo dobrze, natomiast największą furorę robi ostatnio bungee fitness, czyli trening siłowy i zabawa w jednym z wykorzystaniem lin do bungee. To sport, który ma zaledwie dwa lata. Zapoczątkowany został w Azji, później trafił do Stanów Zjednoczonych oraz do Europy. W Polsce modę na bungee fitness rozkręciły dwie dziewczyny, na co dzień instruktorki fitnessu: Natalia Jakuła oraz Paulina Suduł. Założyły pierwszą w Polsce szkołę bungee fitness, w której prowadzą szkolenia dla instruktorów. Azjatycki trend szybko się u nas przyjął, co zaoowocowało wprowadzeniem zajęć z użyciem lin do wielu klubów fitness.

Ten sport wymaga odpowiedniego przygotowania sali. Jej wysokość powinna mieć od 2,6 do około 4 m wysokości, natomiast liny muszą być zamocowane do specjalnych uchwytów lub haków, które się nie odkręcą. Wytrzymają niemal każde obciążenie, maksymalnie 2300 kg.
Salę do ćwiczenia bungee fitness znajdziemy w m.in. warszawskim Just Jump Fitness na warszawskiej Sadybie. Jak wyjaśnia nam Agnieszka Szaniawska, instruktorka bungee fitness, na zajęcia może przyjść każdy, niezależnie od wieku. Wystarczy tylko mieć ze sobą odpowiedni ubiór. Najlepiej zabrać przylegającą do ciała koszulkę, legginsy oraz buty treningowe. Resztę, czyli spodenki neopronowe, uprząż oraz liny zapewniają organizatorzy zajęć.


– Uczestnik po przebraniu się w szatni dostaje od nas spodenki neopronowe, które ochraniają przed obtarciami oraz pomagają spalić więcej tkanki tłuszczowej z ud, brzucha i pośladków. Następnie zapinamy uprząż, potem wpinamy się w linę przyczepioną do sufitu. Jedna lina to 15 kilogramów. Liny dokłada się w zależności od wzrostu i wagi osoby uczestniczącej w zajęciach - zdradza Szaniawska i dodaje: – Zaczynamy trening taki jak przy normalnym fitnessie. Jest rozciąganie każdej części ciała, są przysiady, wykroki, rozgwiazdy.



Choć z zewnątrz trening wygląda lekko, na sali trzeba nieźle się napocić i namęczyć . Ale warto, bo jak mówi Szaniawska, bungee fitness angażuje wszystkie partie ciała. Wzmacnia kręgosłup, mięśnie ud, pleców, pośladków, ale również barków i rąk. Ten sport mogą uprawiać zarówno osoby szczupłe oraz mające nadwagę. – Na nasze zajęcia przychodzą panie, które ważą 100 kilogramów - zdradza Agnieszka Szaniawska. Dzięki linie mogą czuć się lekko, a zrobienie pompki czy przysiadu nie stanowi dla nich żadnego problemu.


Trening polecany jest również młodym mamom, ale nie od razu. Bungee fitness najlepiej uprawiać po dwóch miesiącach od porodu, natomiast po cesarskim cięciu trzeba odczekać pół roku. Warto pamiętać, iż bungee fitness to nie tylko trening siłowy, ale również świetna zabawa, odprężenie i oderwanie się (dosłownie) od rzeczywistości. – To namiastka takiego marzenia z dzieciństwa, którym jest latanie. Na zaawansowanym poziomie naszych treningów wykonujemy prawdziwe akrobacje. Tańczymy, a nawet stajemy na rękach. - mówi Szaniawska.

Zajęcia bungee fitness pokochała jedna z uczestniczek - Ola, która była na nich sześc razy i nie zamierza poprzestać na tej liczbie. – Pierwsze zajęcia były ekstremalne i nie spodziewałam się, że tak się zmęczę. Czułam się, jak w scenie jak z „Dirty Dancing”, gdy latałam na linie. Wyzwoliło to we mnie super pozytywną energią. Jak dodaje, przyszli uczestnicy bungee fitness muszą przygotować się po pierwszym treningu na porcję siniaków.
– Po pierwszym treningu są siniaki w bardzo dziwnych miejscach, gdyż uprząż cały czas musi być zapięta. Warto pamiętać, żeby mieć ze sobą wodę, którą należy położyć blisko naszej przestrzeni, w przeciwnym razie musimy się odpinać i ponownie zakładać uprząż i liny. Ja się zakochałam w tym sporcie i polecam go absolutnie każdemu. - mówi podekscytowana.

My też polecamy, zwłaszcza, gdy za oknem szaro, buro i zimno. Ćwicząc bungee fitness spalisz kalorie, ale też polatasz sobie bez wychodzenia na zewnątrz. Za godzinny trening w Just Jump zapłacisz 35 zł .
Trwa ładowanie komentarzy...