To dla niego Polki chodzą do kina. Grzegorz Damięcki "wypalił" po 27 latach w zawodzie. Jego wiek zaskoczy widzów

Grzegorz Damięcki na planie serialu "Belfer"
Grzegorz Damięcki na planie serialu "Belfer" Fot. materiały prasowe
To jest jego pięć minut, które wykorzystuje bardzo rozsądnie. Grzegorz Damięcki w krótkim czasie stał się jednym z najgorętszych polskich aktorów. Choć od 27 lat pracuje w zawodzie, dopiero po skończeniu pięćdziesiątki upomniało się o niego komercyjne kino. Aktualnie możemy oglądać go w dwóch polskich filmach: "Atak paniki " i "Podatek od miłości". Poznajcie bliżej aktora ze słynnego aktorskiego klanu Damięckich.

Choć nazwisko Damięckich od lat krąży w polskim aktorstwie i show-biznesie, o Grzegorzu Damięckim na przestrzeni lat mało się słyszało. I to pomimo faktu, że syn reżyserki Barbary-Borys Damięckiej i aktora Damiana Damięckiego pracuje w zawodzie aktora już 27 lat. Ról zarówno w filmach, serialach czy dubbingu ma na swoim koncie sporo, lecz nie są to wielkie, pierwszoplanowe kreacje. Choć mógł być znany szerszej publiczności dawno temu, gdyż to właśnie jemu pierwotnie TVN zaproponował rolę Jerzego w serialu "Przepis na życie”. Jednak propozycji odmówił. Podkreślał, że nie za wiele ma tam do zagrania. Fuchę ostatecznie przyjął Borys Szyc, a serial stał się hitem TVN.



Teatr jego drugim domem
Damięcki nie za bardzo zmartwił się tym, że taka rola przeszła mu koło nosa. Być może dlatego, iż przez lata walczył z nieśmiałością, a może po prostu nie chciał, żeby ludzie myśleli, że dostaje role dzięki rodzinnym koneksjom. 50-letni aktor przez lata wolał po cichu robić swoje. "Nigdzie się nie ukrywałem, zawsze byłem pod ręką, tylko widocznie czas był nieodpowiedni. Bo w tym zawodzie czas płata figle. Wcześnie rozpoczęta kariera potrafi się nagle załamać, albo sukces przychodzi na starość" – mówił w jednym z wywiadów. Jego drugim domem do tej pory jest również teatr. Z warszawskim teatrem Ateneum jest związany od początku swojej drogi zawodowej. Dołączył do niego zaraz po studiach, na początku lat 90. "Teatr to mój drugi dom, kocham to miejsce, zwłaszcza Ateneum jest mi bliskie” – tak komentuje swoją pracę w teatrze.
"Belfer" trampoliną do sukcesu
Ambitny repertuar teatralny postanowił jednak połączyć z serialową rozrywką, choć nie byle jaką. Serial "Belfer”, w którym Damięcki zagrał lokalnego biznesmena-cwaniaczka w pierwszym sezonie był hitem. On sam w roli czarnego charakteru sprawdził się doskonale. "Granie czarnych charakterów to dla mnie czysta przyjemność. Lubię ten moment, kiedy można być kimś, kim nigdy w życiu nie chciałoby się być” – mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia. Rola lokalnego przedsiębiorcy zwróciła uwagę nie tylko kobiet, które były wpatrzone w niego jak w obrazek, ale również innych reżyserów.


Ci wreszcie zobaczyli jego talent i wszechstronność. Damięcki zagościł w drugim sezonie serialu HBO "Wataha", gdzie zagrał oficera wywiadu - porucznika Halmana. "Nowa postać w serialu jest mi bardzo bliska, dlatego że mam taką filozofię jeśli chodzi o uprawianie tego zawodu, żeby robić rzeczy zaskakujące mnie, bo wtedy ten zawód jest przedłużeniem piaskownicy, czyli chodzi się do pracy, a człowiek ma poczucie, że ma wieczne wakacje. To była postać, która była zaskoczeniem dla mnie samego"– opowiadał aktor w rozmowie z serwisem telemagazyn.pl. Ta postać dużo namieszała w życiu serialowej prokurator Igi Dobosz – granej przez Aleksandrę Poławską, z którą w serialu "Wataha” miał romans.
Z kolei z drugą z sióstr Popławskich - Magdaleną, aktor spotkał się na planie "Ataku paniki”. Zagrali byłe małżeństwo, które musi uporać się z rozwodem. Zresztą film Pawła Maślony to nie jedyny obraz, w którym aktualnie możemy oglądać na dużym ekranie przystojnego aktoraOd kilku dni w polskich kinach gości film "Podatek od miłości". Damięcki obsadzony został w nim w roli pełnego uroku oszusta podatkowego i amanta Mariana. Film, jak na polską komedię romantyczną, zbiera całkiem dobre noty, natomiast Grzegorz Damięcki i partnerująca mu na ekranie Aleksandra Domańska otrzymują pozytywne recenzje krytyków za swoje role.

Damięcki wśród kolegów po fachu uchodzi za jednego z najzdolniejszych aktorów, więc nie dziwi ich to, że wokół niego jest teraz głośno. Maciej Stuhr zna Grzegorza Damięckiego od lat. I choć cieszy się z jego sukcesu i bardzo mu kibicuje, uważa, że sukces nie przewróci mu w głowie.

– Grzegorza znam od lat i uważam go za bardzo dobrego aktora, więc dla mnie niewiele się zmieniło. Bo ja rozumiem, że w jakimś tam oglądzie, szerszym, społecznym rzeczywiście teraz jest o nim głośniej. Dla całego naszego środowiska nie jest to żadnym zaskoczeniem. Zawsze wszyscy bardzo go szanowaliśmy i uważaliśmy za dobrego aktora. Cieszę się, ze Grześkowi udało przebić się do tej "jedynki" aktorów. To są bardzo delikatne sprawy. Jak się ma dwadzieścia lat, to wszyscy chcą zrobić tę karierę. Kiedy ma się czterdzieści czy pięćdziesiąt lat i się uprawia ten zawód, a nie dostało się tej największej szansy, to też już nie jest tak, jak na samym początku. Człowiek umie z tym żyć i szuka wartości gdzie indziej niż sława i popularność: czy w teatrze, czy w dubbingu i czerpie z tego wielką satysfakcję. I teraz nie jest tak, że kariera przewróci nagle to wszystko. Dojrzali artyści są bardzo poukładani i sukces im raczej nie zaszkodzi, tak jak to się może zdarzyć w przypadku bardzo młodego człowieka – zdradza nam Stuhr, który zagrał razem z Damięckim w "Belfrze".

Muzyka jest jego pasją
Aktorstwo to nie jedyna pasja Damięckiego. Jak opowiadał w wywiadach, szkoła teatralna pojawiła się u niego znienacka. Będąc w aktorskim klanie, Damięcki chciał robić coś zupełnie innego. Lubił rysować, dlatego też zdecydował się zdawać na ASP. Ponieważ egzaminy na Akademię Sztuk Pięknych były w tym samym czasie co na Warszawską PWST, wybrał tę drugą opcję. Teraz rzadziej już rysuje, jednak zdarza mu się muzykować. W zespole reggae Pan pozytyw pisze teksty. Jego miłość do muzyki objawia się również zbieraniem od lat płyt winylowych. Jego kolekcja liczy już kilka tysięcy egzemplarzy.

Grzegorz Damięcki jest nie tylko świetnym aktorem, ale też przystojnym mężczyzną. I mimo że liczy pięćdziesiąt wiosen, podoba się kobietom w różnym wieku (wszak daleko mu do stereotypowego polskiego pięćdziesięciolatka z piwnym brzuszkiem). Mimo powodzenia u kobiet, od lat jest wierny żonie – Dominice Laskowskiej. Razem wychowują trójkę dzieci: syna i dwie córki. Jak widać na przykładzie Damięckiego, kariera po 50. w aktorstwie jest możliwa. Jednak jak to w tym zawodzie bywa, popularność jest ulotna. Dojrzały aktor doskonale zdaje sobie z tego sprawę. "Wiem, że szał jest chwilowy i zaraz minie. To zamieszanie jest również związane z tym, że mnie w mediach bardzo długo nie było, co było moim świadomym wyborem. I za chwilę znowu mnie nie będzie" – opowiadał. Z kolei na pytania dziennikarzy o wyjście z cienia aktorskiego rodu Damięckich, odpowiada Nigdy nie pozostawałem w niczyim cieniu, sam też nigdy cienia nie rzucałem na nikogo w rodzinie”. No i jak tu go nie lubić?
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...