Mają setki tysięcy fanów i zaczynają zarabiać spore pieniądze. Te dzieciaki podbijają internet. I nie chodzi o YouTube

Od lewej: Martyna Zbirańska, Kinga Sawczuk, Lena Kociszewska
Od lewej: Martyna Zbirańska, Kinga Sawczuk, Lena Kociszewska fot. youtube.com/instagram
Ich nazwiska nic wam nie powiedzą. Ale zapytajcie o nich swoje dzieci lub młodsze rodzeństwo, a przekonacie się, że tego tematu nie można ignorować. Kim są gwiazdy Musical.ly i na czym polega ich fenomen?

Podwarszawskie Marki, sobota, godzina dwunasta. Mimo zniechęcającej do wychodzenia z domu pogody, parking przed galerią handlową zastawiony jest autami po brzegi. Po rejestracjach widać, że niektórzy pokonali nawet kilkaset kilometrów. Atmosfera w środku jak przed dobrym koncertem: tłum podekscytowanych nastolatków przestępuje z nogi na nogę w oczekiwaniu na gwiazdy. Atmosferę podkręca youtuber, Wiktor Mrozik, który dzisiaj występuje w roli prowadzącego event.

Wreszcie pojawiają się. W eskorcie ochroniarzy (wymóg organizatora, na imprezie są już 4 tys. osób) na scenę wchodzi kilka młodych osób. To muserzy. Dla fanów czas zwalnia i wszystko dzieje się jak w slow motion - wreszcie mogą zobaczyć na żywo swoich idoli. Jest wrzask, są wypieki na twarzy, jest ogromna radość i lekka histeria. Największe gwiazdy dzisiaj to Lena Kociszewska (czyli lena_moonlight, na Musical.ly ma w tej chwili 620 tys. fanów), Martyna Zbirańska (czyli Pysia67, 550 tys. fanów), Kamil Owczarek (221 tys. fanów), Oliver Kamiński (237 tys. fanów). Pojawia się też „bóg Musical.ly” - Dominik Rupiński (994 tys. fanów), sympatyczny blondyn o rozbrajającym uśmiechu. Przez najbliższych kilka godzin będą wyłącznie do dyspozycji swoich fanów, którzy dla świętego spokoju odsyłają rodziców na długie tournee po sklepach, a sami odpalają aparaty w telefonach i cierpliwie czekają w kolejce. Tak, te dzieci właśnie poznają smak kolejek.
Mały muzyczny biznes
Musical.ly to aplikacja, za pomocą której użytkownicy mogą nagrywać krótkie klipy do wybranej muzyki. Aplikacja ma sporo różnych możliwości, które uatrakcyjniają przekaz, a w efekcie końcowym filmik wygląda tak jakby użytkownik sam śpiewał utwór. Jak wszystkie społecznościówki, tak i Musical.ly doczekał się swoich influencerów. Aktualną królową jest Kinga Sawczuk, która ma 1,76 mln fanów, gdy zaczynam pisać artykuł, a gdy kończę - 1,78 mln. W marcu skończy 17 lat.
Jak gwiazdy Musical.ly zarabiają? Na razie powoli i nieśmiało. Po pierwsze, możliwość zarobku stwarzają twórcy Musical.ly - udostępniając siostrzaną aplikację streamową, Live.ly. – Są tzw. wypłaty z live’a - tłumaczy mi Martyna Zbirańska (w kwietniu skończy 14 lat). – Pokazujesz siebie na żywo, możesz zrobić Q&A (odpowiedzi na pytania od fanów), generalnie taki meet and greet. Ważne, żeby to trochę potrwało, live na 5 minut po prostu się nie opłaca. Godzinne spotkanie ma więcej sensu. Dlaczego? Podczas live’a fani mogą sprezentować swojemu idolowi gift, czyli rodzaj wyróżnienia. Każdy gift ma określoną wartość punktową, a punkty… mają określoną cenę w złotówkach. Jeśli łączna liczba punktów z jednego live’a przekroczy 20 tys., muser otrzymuje wypłatę: 350 zł. Oczywiście takie live’y robi się kilka razy w tygodniu.
Kolejną formą zarobku jest lokowanie produktu, czyli współpraca z markami. Mama Leny Kociszewskiej zdradza mi, że na początku do jej córki zgłaszały się wyłącznie firmy amerykańskie. Pojawiło się jednak światełko w tunelu i polskie firmy zaczynają powoli dostrzegać potencjał drzemiący w tym środowisku. W temacie zarobków mama Leny jest tajemnicza, ale potwierdza, że są to stawki takie jak w przypadku youtuberów, a wszystko uzależnione jest od zasięgów.

Młodzi celebryci
Od paru miesięcy królować zaczynają spotkania na żywo, które przeważnie organizowane są w galeriach handlowych. – W każdy weekend mamy jedną lub dwie takie imprezy, czasem w różnych miastach – mówi Emil Kokoszka z agencji We Share organizującej eventy z muserami. – Za każdym razem przychodzi kilka tysięcy osób. Szczerze mówiąc, zainteresowanie przerosło nasze przypuszczenia, a to, co się dzieje na spotkaniach pokazuje, że mamy do czynienia z nowym pokoleniem gwiazd. Do współpracy zaprosiliśmy duże marki. To kwestia tygodni lub miesięcy, jak zobaczymy ich tańczących z butelką Coca-Coli. Mam nadzieję, że pojawienie się klientów wpłynie na wzrost zarobków muserów - dodaje.
Biznes biznesem, ale warto pamiętać, że większość muserów nie ukończyła jeszcze 20 lat, znaczna część nie ma nawet 18, a niektórzy chodzą jeszcze do podstawówki. Organizatorzy imprez często zwracają uwagę na jakość kontaktu i ustaleń z młodymi twórcami - zdarza się, że nie do końca poważnie traktują zobowiązania albo nie odbierają telefonów. Z takimi jednak nie kontynuuje się współpracy. Koniec końców liczy się przecież profesjonalizm i jakość. Jak w najlepszych kawałkach na Musical.ly.
Trwa ładowanie komentarzy...