W warszawskim lokalu Cafe Kryzys sprzedają pączki w nietypowym celu. Zbierają pieniądze na... pigułki "dzień po"

Sprzedaż z pączków przeznaczony zostanie na kupno "tabletki po"
Sprzedaż z pączków przeznaczony zostanie na kupno "tabletki po" Fot. Instagram/ Hello morning blog
Tłusty czwartek trwa w najlepsze. W wielu polskich cukierniach miłośnicy pączków stoją w kolejkach, aby dostać to pyszne, kaloryczne ciastko. Tak też jest w warszawskim lokalu Cafe Kryzys. Tam tłustemu czwartkowi towarzyszy nietypowa akcja. – Słyszałem, że robicie pączki w szczytnym celu – zagaduje przy barze starszy pan pracowników lokalu. Tak właśnie jest, a dochód ze sprzedaży pączków przeznaczony zostanie na zakup tabletek "dzień po".

Tłusty czwartek można zorganizować w słusznej sprawie, a miłą atmosferą przy pączku i kawie sprowokować do dyskusji, która w Polsce toczy się od miesięcy. Chodzi dokładnie o wycofanie ze sprzedaży antykoncepcji awaryjnej, czyli pigułki „dzień po”, która latem ubiegłego roku dostępna jest tylko i wyłącznie na receptę. Jednak nie każdy lekarz może chcieć ją wypisać potrzebującej kobiecie. Dlatego dziewczyński kolektyw "Dzień po" wpadł na pomysł, aby zorganizować w tłusty czwartek akcję, której dochód ze sprzedaży wegańskich pączków (3 złote za sztukę) przeznaczony zostanie na zakup tak potrzebnej kobietom antykoncepcji awaryjnej.

– Jesteśmy grupą dziewczyn, które w reakcji na wycofanie antykoncepcji awaryjnej z ogólnodostępnej sprzedaży latem ubiegłego roku, postanowiła zorganizować się i wziąć sprawy we własne ręce. Korzystając z międzynarodowej współpracy i solidarności, jako kolektyw Dzień Po zajmujemy się darmową dystrybucją antykoncepcji awaryjnej wśród wszystkich, którym może być ona potrzebna – tłumaczą organizatorki akcji.

#cafekryzys #reprywatyzacja #siemka #gadamyse

Post udostępniony przez Beata Siemieniako (@lila_chaouen)

Akcja przyciągnęła tłumy
W warszawskim lokalu Cafe Kryzys tłumy waliły dziś drzwiami i oknami. Wegańskie pączki z marmoladą rozchodziły się dosłownie w mgnieniu oka. Osobiście smażyły i doglądały pyszności na zapleczu w kuchni pomysłodawczynie projektu Kolektyw Po. – Każdy sposób jest dobry, my akurat działamy tak jak możemy i tak jak potrafimy. Staramy się wykorzystać tę okazję, że jest tłusty czwartek, smażymy dużo pączków, sprzedajemy kawę i herbatę, żeby wspierać osoby potrzebujące. Dlatego sprzedaż z pączków przeznaczony będzie na pomoc dziewczynom, kobietom, które jej potrzebują - tłumaczy nam Zuza z kolektywu Dzień Po.

Dziewczyny podkreślają, że tabletki na które zbierane są pieniądze są jak najbardziej legalne i pochodzą z Polski oraz Europy Zachodniej. – Wszystkie dziewczyny i kobiety potrzebujące pigułki mogą napisać do nas na specjalny adres mailowy, znajdujący się na naszej stronie.


Cena tabletki działa na zasadzie "co łaska”. – To jest tak zwana wolna cena - mówi Zuza. Choć na pączki trzeba było dziś dość długo czekać, chętnych na nie nie brakowało. Zdanie 'czy są już pączki' było najpopularniejszym, które dziś usłyszeli pracownicy lokalu. – Wezmę pączki na wynos, ale skoro ich jeszcze nie ma, to przyjdę później. Zależy mi, żeby wesprzeć tę sprawę - podkreślał jeden z klientów Cafe Kryzys. Bo sprawą pigułki "dzień po" zainteresowani są również mężczyźni, których dziś w lokalu było wielu. – Wsparłem tę inicjatywę mimo różnicy ideologicznej, ale uważam, że wolność polega na wyborze. Jeżeli para, bo to nie tylko kobieta jest w trudnej sytuacji, ale też mężczyzna, potrzebują tej tabletki, to powinni mieć do niej dostęp.

#coffee #cafe #cafekryzys

Post udostępniony przez @ cukier_zlo

Również słowo "granda" było podkreślane dziś dość często przez ludzi odwiedzających warszawski lokal, który słynie ze swojego społecznego zaangażowania. Ich reakcja na wycofanie przez rząd dostępności tabletki była ostra. – Narracja, że tabletka jest formą aborcji jest po prostu śmieszna i wynika z jakiejś totalnej ignorancji, jeśli wręcz nie manipulacji momentami. Z pełnym przekonaniem wydaję pieniądze na pączka. uważam, że akcja jest super. Myślałam, że pączki będą droższe, a tu miłe zaskoczenie. Dużo więcej bym ich wzięła, gdyby nie to, że one tak szybko schodzą. Akcja jest pyszna i pożyteczna. Trzymam kciuki - powiedziała nam Monika.

Wspierają akcję sercem i resztkami portfela
Z kolei Jacek dodał: – Ta akcja jest po prostu ważna. Jeżeli nie ma wolnego dostępu do tabletek 72 godziny po, można po prostu zebrać pieniądze. To jest rzecz absurdalna, że istnieje coś takiego jak klauzula sumienia albo całkowity zakaz sprzedaży produktów, które są powszechnie dostępne we wszystkich cywilizowanych krajach. Akcję wspieram całym swoim sercem i resztkami portfela. Pączkami zajadali się i wspierali akcję osoby w różnym wieku: siedemdziesięciolatkowie, czterdziestolatkowie, trzydziestolatkowie, a także bardzo młode dziewczyny, takie jak Maria.

– Uważam, że tyle ile jestem w stanie zrobić, czyli symbolicznie zjeść pączka, żeby wesprzeć taką inicjatywę to jest minimum z mojej strony i konieczność. Wydaje mi się, że taka akcja jest najmniej agresywnym sposobem dotarcia do szerszej grupy ludzi. Sama miałam styczność z tą pigułką i to nie jest tabletka, na którą stać szesnastolatkę.
Akcja potrwa do 22:00, natomiast dziewczyny z kolektywu pracują w pocie czoła i cały czas smażą nowe pączki.
Trwa ładowanie komentarzy...