W tym kontekście rzadko mówi się o smartfonach. Wielu z nas postrzega je bardzo jednowymiarowo

Dyskusja o wpływie nowych technologii na rzeczywistość często skupia się na aspektach negatywnych. Socjolog Tomasz Sobierajski przekonuje, że tylko od nas zależy, w jakim stopniu smartfony zdominują nasze życie
Dyskusja o wpływie nowych technologii na rzeczywistość często skupia się na aspektach negatywnych. Socjolog Tomasz Sobierajski przekonuje, że tylko od nas zależy, w jakim stopniu smartfony zdominują nasze życie Fot. mat. prasowe
Rzeczywistość, w której z domu można było swobodnie wybiec mając w kieszeni tylko klucze i portfel, pamięta wielu z nas. Nikt jednak specjalnie nie protestował, kiedy do tego niezbędnika dołączyła najpierw komórka, a później smartfon. Tym bardziej zastanawiający jest fakt, że choć zalet mobilnych technologii potrafilibyśmy wymienić zapewne mnóstwo, kiedy dochodzi do dyskusji o ich wpływie na codzienność w kontekście relacji międzyludzkich, doszukujemy się głównie wad. Dlaczego demonizujemy smartfony?

– Większość ludzi nie rozumie nowych technologii, stąd wynika strach – tłumaczy w rozmowie z naTemat dr Tomasz Sobierajski. Socjolog dodaje, że ze smartfonów można korzystać na dwa sposoby: mądrze i głupio, a narzekania na powodowany nieustannym wpatrywaniem się w szybkę ekranu zanik więzi międzyludzkich są wypadkową tego drugiego podejścia.



Nowe technologie w starciu z codziennością często opisujemy w kategoriach zagrożeń. Czy to nie jest pewien paradoks? Nie da się ukryć, że smartfony, mimo wszystko, życie nam ułatwiają, a nie utrudniają. Dlaczego tak usilnie szukamy dziury w całym?

Problem z nowymi technologiami polega nie na tym, że są, ale na tym, że większość ludzi ich nie rozumie i z tego powodu się ich boi oraz je demonizuje. Dlatego też jestem zdania, że socjologowie stoją przed wielkim wyzwaniem. Razem z innymi humanistami jesteśmy zobowiązani do tego, żeby wyjaśniać ludziom mechanizmy społeczne, które powstają wskutek pojawienia się nowych technologii.

Specjaliści inżynierowie tworzą przydatne dla nas sprzęty, ale to do humanistów należy zadanie, nauczenia ludzi z tych sprzętów mądrze korzystać. Smartfony nie są demonami, które pochłaniają nasz czas i wykradają nasze myśli. Są narzędziami, z których możemy korzystać mądrze lub głupio. Zawsze lepiej mądrze.

W sondażu Smart(fonowe) relacje, wykonanym przez Ipsos dla Huawei w ramach kampanii #AddictedToYou, prawie trzy czwarte respondentów (74 proc.) stwierdziło, że przed snem kładzie swój smartfon w pobliżu łóżka. 11 proc. zabiera go do łóżka i przechowuje do rana na przykład pod poduszką. Zaledwie 5 proc. ankietowanych zostawia wieczorem smartfon w pokoju innym niż sypialnia. Takie odpowiedzi to powód do zmartwień czy znak czasów?

Przede wszystkim bardzo się cieszę, że badania mające na celu opisanie tego typu „gorących” zjawisk są realizowane. Dzięki temu my – naukowcy, wiemy, o czym mówimy i do czego możemy odnieść poszczególne kategorie pojęciowe.

Smartfony to jedne z najfajniejszych narzędzi, jakie wymyśliła ludzkość. Do tego są nierzadko ładne, wygodne, poręczne. Towarzyszą nam przez cały dzień, dla ponad połowy Polaków nawet 13 godzin dziennie. Bo to nie są już tylko urządzenia do dzwonienia. To komputery, które pomagają nam w codziennym życiu. A to, że znajdują się często koło łóżka wynika zapewne z kilku rzeczy.

Przede wszystkim z tego, co najprostsze: smartfony są budzikami. Ale też moment przed snem dla wielu osób, szczególnie tych pracujących i mających dzieci, to niemalże jedyny spokojny czas na to, żeby sprawdzić co dzieje się na świecie, w kraju lub u znajomych. Choć ja postulowałbym, żeby przed snem wykorzystywać smartfony głównie do czytania miłych rzeczy lub słuchania relaksującej muzyki.

Czy z punktu widzenia socjologii można wskazać pozytywne skutki tego, że smartfony stały się dziś przedmiotami “pierwszej potrzeby”? 88 proc badanych deklaruje, że telefonu używa przede wszystkim do wysyłania wiadomości przez różne komunikatory - czyli teoretycznie do podtrzymywania więzi międzyludzkich.

Dyskusja na temat tego czy nowe technologie, a szczególnie smartfony, mają wpływ na polepszenie lub pogorszenie relacji międzyludzkich będzie trwała jeszcze długo. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, żeby to jednoznacznie stwierdzić – smartfony są obecne w naszym życiu od około 10 lat. Niemniej, narzekanie na to, że ludzie używają smartfonów uważamy za gnuśne i wtórne.

Należałoby się zastanowić, co sprawiło, że smartfony tak szybko, w tak szerokim zasięgu przyjęły się pod niemalże każdą szerokością geograficzną? Moim zdaniem wynika to z tego, że są stworzone przez ludzi dla ludzi po to, żeby ułatwić im życie, pracę, wesprzeć relacje.

To, co jest do zrobienia, to edukowanie ludzi na temat tego, jak mądrze i kulturalnie korzystać z technologii, tak żeby nie krzywdzić nikogo oraz nie zaburzać naturalnych procesów społecznych i komunikacyjnych.
Ciągle żywy jest dzisiaj pogląd, że znajomi z facebooka to bardziej “nieznajomi”, bo na dobrą sprawę nie jesteśmy w stanie utrzymywać więzi z tak ogromną liczbą osób. A może właśnie nadszedł czas na zmianę definicji “znajomych” i “przyjaciół”? Może kontakty internetowe nie są gorsze, tylko po prostu inne?

W rozmowie z Hanią Rydlewską w książce „Po prostu przyjaźń” poświęciliśmy cały rozdział na temat fejsbukowych znajomych i przyjaciół. Oczywiście nikt z nas nie ma fizycznych możliwości, żeby być w stałym kontakcie z tysiącami znajomych. Niemniej, dzięki social mediom dajemy szansę naszym znajomym na to, że jeśli chcą, mogą się dowiedzieć co u nas słychać albo raczej dowiedzieć się tego, co my chcemy, żeby wiedzieli, co u nas słychać.

Myślę, że powinniśmy już odejść od archaicznego pojęcia „kontakty realne” i „kontakty internetowe”. Takie rozróżnienie zakłada, że te drugie, są mniej ważne, a nawet nieprawdziwe.

Jeśli rozmawiam z moim chrześniakiem Edwardem, który mieszka na stałe w Australii przy pomocy smartfona, pokazując mu na żywo to, co robię w danej chwili i co dzieje się w moim życiu, to czy oznacza to, że ten kontakt jest gorszy, nieważny? Dla Edwarda nie jestem wirtualny. Jestem jak najbardziej prawdziwym, ulubionym wujkiem, z którym uwielbia rozmawiać, śmiać się i bawić przez telefon. On jest tym pokoleniem, które nie segreguje relacji ze względu na narzędzie komunikacji. Co więcej, dzięki technologii wiem, że kiedy się spotkamy fizycznie, to ten sam zestaw tajemnych znaków i gestów, który sobie wytworzyliśmy podczas rozmów przy pomocy smartfona, będzie obowiązywał dalej.

Jak korzystać ze smartfona w sposób społecznie efektywny? Czy da się sprawić, żeby relacje utrzymywane na odległość czy w strefie “wirtualnej” nie były tylko substytutami prawdziwych relacji czy związków?

Jak już powiedziałem, relacje przez smartfona są tak samo prawdziwe, a często dużo głębsze niż z ludźmi, z którymi spotykamy się fizycznie, więc to nie jest problem.

Dużo ważniejsze dla mnie, z punktu widzenia człowieka, który zajmuje się także kulturą i dobrymi manierami jest to, żebyśmy zadbali o komfort ludzi, którzy są w naszym otoczeniu, kiedy korzystamy ze smartfona. Zatem nie prowadźmy głośnych rozmów, kiedy znajdujemy się w miejscach publicznych, nie korzystajmy ze smartfona w kinie lub teatrze, zwracajmy uwagę na ludzi na ulicy i w komunikacji miejskiej, nie kładźmy telefonów na stole przy posiłku i wyciszajmy je wtedy, kiedy jest taka potrzeba.

Artykuł powstał we współpracy z Huawei.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...