Internauci zestawiają "Iron Majdan" z "Hipnozą". Wynik porównania jest zaskakujący

W pierwszym odcinku "Iron Majdan" para mierzy się z wrestlingiem
W pierwszym odcinku "Iron Majdan" para mierzy się z wrestlingiem Fot. x-news/TVN
W czarnym tunelu zwanym wiosenną ramówką TVN-u pojawiło się wreszcie światełko. Tym światełkiem jest polska power couple, czyli Małgorzata i Radek Majdanowie w programie "Iron Majdan".

Oczekiwania nałożone na ten format były ogromne. W mediach pojawiła się informacja, że to drugi najdroższy program w historii TVN po "Azja Express" oraz że odcinek kosztował tutaj milion złotych. Wiadomo również, że program nie jest oparty na licencji, zatem wszystkie pomysły, scenariusz i sytuacje są autorskie. I choć para biorąca udział jest sprawdzona i podbiła serca widzów w "Azja Express", nikt nie miał gwarancji, że uda się powtórzyć sukces ich historii w tamtym programie. I że im samym uda się wypaść równie przekonująco.


Jest jednak coś takiego w tej parze, co ludzi jednocześnie urzeka i irytuje. Dla jednych są ucieleśnieniem "power couple", czyli pary, która dopiero będąc razem, nabiera odpowiedniej prędkości. Dla innych Majdanowie to zwykła para, której nie warto promować. W pierwszym odcinku "Iron Majdan" małżeństwo udowadnia, że kredyt zaufania, którym je obdarowano, nie był na wyrost. Jest zabawnie, lekko i z dystansem. Program formułą przypomina "Żony Hollywood", gdzie również z pewnym przymrużeniem oka obserwujemy poczynania bohaterów. W ocenie sytuacji pomaga nam lektor, który nie szczędzi kąśliwych uwag. Ale nie tylko on. Również bohaterowie, których spotykają na swojej drodze Majdanowie, na przykład mężczyzna, który przynosi im do hotelu specjalnie uszyte dla nich stroje do zawodów wrestlingowych. Zapytany przez Małgorzatę o to, czy wierzy, że wygrają, bez namysłu odpowiada "nie".
Nie brakuje cytatów, które mają szansę wejść do obiegu – podobnie jak "nie mów do mnie teraz". Na szczególną uwagę zasługuje moment, w którym Małgorzata Rozenek-Majdan zwraca się do swojego przeciwnika (Bugatti, jego partnerka to Maseratti) słowami: "Ty jesteś Ferrari?". Pojawiają się również żarty z samych z siebie – na temat wieku i... operacji plastycznych. Warto podkreślić, że większość rozmów po angielsku prowadzi właśnie Małgorzata i od czasów "Azja Express" zrobiła wyraźny postęp. Po "me is Victoria Beckham" nie ma śladu! Ale zdecydowanie znakiem rozpoznawczym tego programu będzie "pączusiowanie" do siebie nawet w najgorszych momentach.

Gdy Małgorzata i Radosław Majdanowie podczas wiosennej konferencji ramówkowej pojawili się na scenie w towarzystwie tajskiego zespołu muzycznego, wiele osób zastanawiało się, czy jest szansa, żeby wyszło z tego coś dobrego. Małgorzata pokazała wtedy, że nie ma talentu wokalnego i można było stwierdzić, że całość idzie w złym kierunku. Po pierwszym odcinku w mediach społecznościowych większość głosów na temat programu to pochwały:


Po sobotniej "Hipnozie" myślałem, że będzie podobnie... Czyli najprościej mówiąc źle. Jestem mega zaskoczony i można powiedzieć zadowolony. Małgorzata wygląda i jest zarą... (dzieci mogą czyt.). O Radku płeć piękna niech się wypowie, ale ogólnie dajecie radę i to jest miłe.

Dużo lepsze niż Hipnoza... lubię Małgosię Majdan za luz, jaki ma do siebie i innych. No i oczywiście za jej teksty. Gęba mi się uśmiecha.

Super. Paczka chipsów i litr coli. Jeszcze pierwszy odcinek trwa, a ja już nie mogę doczekać się drugiego.

Całkiem nieźle :) Humor i dystans do siebie, brawo. Na pewno lepiej niż Hipnoza.


Niedociągnięcia i pewna doza niezgrabności to tak naprawdę mocna strona tej pary i w nowym programie staje się ich kartą przetargową. A że mamy do czynienia z reality show, można się spodziewać, że zobaczymy trochę prawdziwych emocji. W pierwszym odcinku był ich obiecujący zalążek.
Trwa ładowanie komentarzy...