Ostatni pomysł Komisji Zdrowia w Senacie dotyczy ograniczenia możliwości wykonywania zabiegów medycyny estetycznej przez inne osoby niż wykwalifikowani ku temu lekarze. Aktualnie część zabiegów wykonywanych jest przez kosmetyczki albo inne osoby bez odpowiedniego przeszkolenia i wykształcenia medycznego. Często zdarza się, że za naszą twarz odpowiedzialni stają się ludzie, którzy ukończyli zaledwie kilkudniowy kurs, co może mieć bardzo poważne konsekwencje zdrowotne.Medycyna estetyczna w rękach lekarzy?
Z pomysłem Komisji zgadza się specjalista medycyny estetycznej, dr n. med. Krzysztof Gojdź, lekarz a zarazem wykładowca Amerykańskiej Akademii Medycyny Estetycznej, założyciel Holistic Clinic. – Zawsze popierałem takie pomysły i zawsze powtarzałem też, że zabiegi medycyny estetycznej powinni wykonywać jedynie lekarze, ewentualnie stomatolodzy. Nawet najprostsze zabiegi, polegające na wstrzyknięciu botoksu czy wypełniaczy, powinny być wykonywane przez lekarzy, którzy są w tym celu specjalnie przeszkoleni.
Dr Gojdź podkreśla również, że występowanie skutków ubocznych po zabiegach wykonanych przez nieprzekwalifikowane ku temu osoby jest nagminne. – Wstrzyknięcie kwasu hialuronowego w twarz może spowodować powikłania, które mogą skutkować nawet martwicą. W razie pojawienia się symptomów wskazujących na poważne powikłanie lekarz zawsze będzie wiedział jak zareagować, kosmetyczka - nie – przekonuje dr Gojdź.Nieprawidłowo wykonane zabiegi mogą nieść za sobą poważne konsekwencje
Ograniczenia, które chce wprowadzić Komisja, mogą okazać się bardzo przydatne, zwłaszcza w czasach, gdy coraz większą popularność zyskują zabiegi inspirowane fikcyjnymi postaciami i selfie ze zmodyfikowanymi przez filtry twarzami.
– Nasza Klinika bardzo popiera ten pomysł. Często trafiają do nas osoby, które chcą odwrócić skutki nieudanych zabiegów, dokonanych przez niekompetentne osoby – mówi Piotr Gałązka odpowiedzialny za wizerunek Skin Clinic i ostrzega, że zabiegi wykonane przez osoby nie posiadające kwalifikacji mogą mieć poważne i ciężkie do odwrócenia konsekwencje. – Opadające kąciki ust czy paraliż mięśni twarzy to tylko część ze skutków ubocznych zabiegów, które naprawić można tylko dzięki fachowej pomocy.
Coraz częściej inspiracją do przeprowadzenia zabiegów medycyny estetycznej stają się zdjęcia z nałożonymi filtrami, dzięki którym oczy staja się większe, nosy węższe a skóra jest idealnie gładka. Wystarczy spojrzeć na influencerki takie jak Kim Kardashian, Jessica Mercedes czy Honorata Skarbek, które wielokrotnie prowadziły Instagramowe relacje z filtrem nałożonym na buzię.Zabiegi medycyny estetycznej inspirowane Instagramem i Snapchatem
Dr Krzysztof Gojdź potwierdza, że często w Klinice pojawiają się młode dziewczyny zainspirowane wyretuszowanymi zdjęciami gwiazd lub wskazujące, na podstawie zdjęć z nałożonym filtrem, w jaki sposób chciałyby wpłynąć na kształt ust czy kości jarzmowe. – Wśród młodych osób, spędzających mnóstwo czasu w świecie wirtualnym, to prawdziwa plaga, której lekarze powinni powiedzieć stop. Nie żyjemy w internecie i nie wszystkie trendy z sieci mają rację bytu w rzeczywistości. Lekarz powinien doradzać pacjentkom w bardzo młodym wieku, że tego typu zabiegi są im, w większości przypadków, jeszcze niepotrzebne.
W zasadzie nie powinno dziwić, że ludzie chcą wyglądać w rzeczywistości tak dobrze jak na retuszowanych zdjęciach, jednak przynoszenie takich zdjęć jako inspiracji do lekarza medycyny estetycznej czy chirurga plastycznego jest pewną przesadą i specjalista powinien do takich zdarzeń odnosić się w rzeczowy i merytoryczny sposób. Jak zauważa dr Krzysztof Gojdź praktyka często pokazuje co innego – Czy lekarz powinien zgadzać się na wykonywanie tego typu zabiegów? Absolutnie nie. Czy się zgadza? Niestety - bardzo często tak. To duże pieniądze a na rynku panuje ogromna konkurencja. Każdy wstrzyknięty mililitr wypełniaczy to kasa, której część lekarzy – traktujących pacjentów jak maszynki do zarabiania pieniędzy – nie umie sobie odmówić.
