Nie rapuje o dziewczynach, samochodach i imprezach. Kamil Pivot w swoich tekstach stawia na dzieci i codzienność

Kamil Pivot z dziećmi
Kamil Pivot z dziećmi Fot. Facebook/ Kamil Pivot/bax.fotolog.pl
W czasach, gdy raperzy mówią w swoich tekstach o podrywaniu dziewczyn, imprezach i beztroskim życiu, on skupia się na normalności, rodzinie i dzieciach. Kamil Pivot, bo o nim mowa nagrał debiutancką płytę "Tato Hemingway”, która rozczuliła jego fanów i krytyków muzycznych. – Od dawna żyłem w przekonaniu, że gdybym w końcu wziął się za nagrywanie kawałków, to mogłoby z tego wyjść coś ciekawego, a kiedy w końcu postanowiłem coś nagrać, to nie chciałem wymyślać tematów od czapy - najłatwiej było mi pisać o tym, czym żyję na co dzień – powiedział w rozmowie z naTemat Kamil Pivot.

"Rok temu, 1 kwietnia, wrzuciłem tu wpis, że wydaję płytę, nazywać się będzie Tato Hemingway i że premiera w czerwcu. Chyba nikt nie uznał tego żartu za zabawny, bo nie dostałem ani jednego lajka, i po kilku godzinach z miną smutnej żaby usunąłem wpis. Trochę beka ze mnie, że wierzyłem, że da się to wydać na Dzień Ojca, bo czas pokazał, że ledwo ledwo załapałem się na grudzień. - napisał kilka dni temu Kamil Pivot na swoim fan page'u. Kamil Pivot, czyli Kamil Sosnowski, bo tak nazywa się naprawdę płytę wydał i trzeba przyznać, że spotkała się z pozytywnym odzewem ze strony fanów i krytyków muzycznych.

Pogodzić codzienne obowiązki z nagrywaniem albumu
Choć jak wiadomo codzienne obowiązki przy trójce dzieci,a do tego nagrywanie płyty to nie lada wyzwanie. – Nie jest to łatwe, dlatego płyta powstawała tak długo, mimo że składa się tylko z 8 utworów. Jeśli dobrze pamiętam, to na pomysł nagrania takiego materiału wpadłem w marcu 2016 roku. Płytę wydałem w grudniu 2017 roku. Teksty wymyślałem głównie podczas nocnych wyjść na bieganie lub w drodze do pracy. Potem, kiedy przyszedł czas, aby je nagrywać, udało mi się znaleźć studio na drodze między pracą a domem, aby nie musieć tracić czasu na dojazdy gdzieś w odległe rejony Warszawy. Niestety, nie jestem mistrzem organizowania pracy i czasu, stąd wciąż trochę nie wierzę, że udało mi się zamknąć ten projekt – powiedział nam muzyk.
Okładkę albumu "Tato Hemingway" zdobią rysunki jego syna Tadzia, a teksty na płycie dotyczą trójki jego dzieci: Jadzi, Helenki i Tadka oraz codzienności: "Czasu na seriale szukamy ze świecą/ więc kręcimy sami, Pivotowie siódmy sezon" - rapuje Kamil w jednej z piosenek.

Jak podkreśla raper, najłatwiej było mu napisać teksty o tym, czym żyje na co dzień. – Temat rodziny i dzieci pojawia się coraz częściej i poruszało go wielu raperów przede mną. Nikt jednak nie zebrał tego na jednej płycie, stąd pewnie można odnieść wrażenie, że mówię w końcu o czymś, o czym wszyscy milczeli. Decyzja o nagraniu płyty o ojcostwie nie była poprzedzona jakąś dogłębną analizą rynku. Od dawna żyłem w przekonaniu, że gdybym w końcu wziął się za nagrywanie kawałków, to mogłoby z tego wyjść coś ciekawego, a kiedy w końcu postanowiłem coś nagrać, to nie chciałem wymyślać tematów od czapy - najłatwiej było mi pisać o tym, czym żyję na co dzień.
Żyje muzyką
Mimo że to jego debiutancka płyta, on aż takim debiutantem nie jest. Popis swoich umiejętności dał kilka lat temu na "Materiale producenckim” Quiza. Muzyka to też bohaterka jego audycji w radiu Kampus. W piątkowe wieczory Kamil prowadzi autorską audycję "Pozykiwka”, w której prezentuje słuchaczom muzykę gatunków takich jak m.in. garage, UK bass czy drum ‚n’bass.


Można by się zastanawiać, czy "Tato Hemingway" ma coś wspólnego z raperem, który ostatnio jest na fali - Taco Hemingwayem. Jednak to tylko podobne do siebie nazwy. – To wspólne ponad 90 proc. liter. Na tym jednak podobieństwa raczej się kończą. Tytuł płyty wymyślił producent wszystkich bitów na albumie - Urb. Kiedy powiedziałem mu, o czym chcę nagrywać i w jakim klimacie, on powiedział tylko: "aha, czyli taki Tato Hemingway". Wydała mi się to fajna gra słów i tak już zostało. Samego Taco bardzo szanuję i pozdrawiam – powiedział Kamil.

Wspiera program "Pajacyk"
Dzieci to nie jedyny temat w życiu artysty i na jego płycie. Każdy sprzedany egzemplarz albumu zasila program dożywiania dzieci w szkołach "Pajacyk". – Pomysł zaczerpnąłem od Michała Szafrańskiego, który zdecydował się na takie rozwiązanie przy wydawaniu swojej książki pt. "Finansowy Ninja". Pomyślałem, że wydawanie płyty o tematyce ojcostwa może być dobrą okazją, aby przenieść taką praktykę do polskiego hip-hopu. Dodatkowo przy trójce dzieci zawsze jest tyle wydatków, że trudno znaleźć w budżecie wolne środki na pomaganie innym. Deklarując publicznie, że każda sprzedana płyta to przekazane przeze mnie 4 zł na konto Polskiej Akcji Humanitarnej, zabrałem sobie możliwość kombinowania i znajdowania wymówek. Sprzedałem 700 płyt, co oznacza, że moi słuchacze zafundowali 700 ciepłych posiłków dzieciom będącym pod opieką programu Pajacyk. Super sprawa – zdradził.
Choć Kamil planuje nagrać kolejny album, na razie skupia się na promocji wokół "Tato Hemingwaya". –Kiedyś pewnie coś jeszcze nagram. Nie będzie to raczej płyta o dzieciach, bo co za dużo, to nie zdrowo. Teraz jednak nie myślę o nowych rzeczach, skupiam się cały czas na promowaniu "Tato Hemingwaya", bo myślę, że jest tutaj jeszcze sporo do zrobienia. W 4 miesiące zrobiłem wynik, jaki spora grupa raperów osiąga zwykle w kilka godzin. Wydając tę płytę, miałem nadzieję, że sprzedam 300 sztuk i uda mi się wyjść na zero, a tymczasem sprzedał się cały pierwszy nakład i połowa drugiego, czyli razem jakieś 700 płyt. Jak na gościa, który nagrał w życiu z 20 utworów jest to pewnie jakiś sukces, ale znowu - jeśli odniesie się to do tego, co się teraz dzieje na scenie hip-hopowej, to naprawdę nie ma o czym mówić – mówi skromnie.
Trwa ładowanie komentarzy...