Dziś światowy dzień czekolady. Oto argumenty, których potrzebujesz, aby nie zjeść całego pudełka czekoladek samemu

12 kwietnia to Światowy Dzień Czekolady. Najlepiej zjeść ją w dobrym towarzystwie - są na to dowody
12 kwietnia to Światowy Dzień Czekolady. Najlepiej zjeść ją w dobrym towarzystwie - są na to dowody Fot. naTemat
Dostajesz w prezencie pudełko czekoladek. Co robisz? Jeśli odpowiedź brzmi: otwieram i zjadam - musisz przeczytać ten tekst.

Z okazji Światowego Dnia Czekolady postanowiliśmy znaleźć argumenty, które ułatwią podjęcie jedynej słusznej w tym dniu decyzji: aby otworzyć pudełko czekoladek i podzielić się nimi z kimś w słodkiej potrzebie.

Jak widać na załączonych obrazkach. Już sam gest czyni cuda. Nie brakuje też brakuje też twardych argumentów przemawiających za tym, że czekoladek, od czasu do czasu, odmówić po prostu nie można.

Czekolada jest jak pocałunek - tylko bardziej
Podczas napadów chandry raczej nie zastanawiamy się, dlaczego czekolada tak dobrze poprawia nastrój. Instynktownie sięgamy do pudełka, wybieramy czekoladkę i cierpliwie czekamy na efekt. Chwilę później ogrania nas błogość..
Naukowcy mówią: nic w tym dziwnego. Czekolada zawiera fenyloetyloaminę - substancję, która pobudza produkcję endorfin. Sytuacją, w której hormon ten pojawia się w naszym krwiobiegu w dużych ilościach jest pocałunek.
W przeciwieństwie do pocałunku, zjedzenie czekolady powoduje bardziej intensywne doznania, a efekt błogości utrzymuje się zdecydowanie dłużej- tak donoszą naukowcy w brytyjskiego Uniwersytetu w Sussex. Chyba nie można się podzielić niczym lepszym.
Konsumpcja czekolady zwiększa szanse na nagrodę Nobla
Czekolada jest bogata we flawonoidy, które poprawiają funkcjonowanie mózgu oraz kofeinę. Być może więc dlatego pojawił się pomysł, aby sprawdzić, czy istnieje zależność pomiędzy ilością czekolady konsumowanej w danym kraju, a liczbą pochodzących z niego laureatów nagrody Nobla.
Do wniosku, że te dwa czynniki mogą być ze sobą powiązane doszli autorzy artykułu opublikowanego w The New England Journal of Medicine. I choć istnieje spore prawdopodobieństwo, że autor sformuował swoja hipotezę na fali czekoladowego przypływu dobrego humoru, to jeśli jest w niej choćby ziarno prawdy, warto wykorzystać tę szansę. Każda zjedzona czekoladka to większa szansa na Nobla z chemii. Dodatkowym powodem do dzielenia się czekoladą jest fakt, że statystyczny Polak zjada zaledwie 6,3 kg czekolady rocznie a wiemy, że można więcej!
Czekolada to właściwie… warzywo
Brzmi niewiarygodnie? No to posłuchajcie tego: czekoladę robi się z ziaren kakaowca - prawda? Prawda. Kakaowiec, a dokładniej “kakaowiec właściwy” czyli Theobroma cacao, należy do rodziny ślazowatych - Malvaceae, której członkami są również bawełna i, uprawiany w krajach tropikalnych, piżmian jadalny - warzywo znane też pod nazwą “okra”.

Podsumowując: główny składnik pralinek to, w pewnym sensie, warzywo. Dodajcie do tego wiśniowe nadzienie Cherrissimo (owoce!) i mamy argument nie do przebicia (a przynajmniej taki, który w Dniu Czekolady obroni się na pewno), że takiego połączenie nie wypada chować tylko dla siebie.
Dzieląc się czekoladkami warto napomknąć, że nazwę Theobroma Cacao tłumaczy się jako “pokarm bogów” i oczekiwać jeszcze większej, niż standardowa, dozy wdzięczności - przecież częstujecie niemal ambrozją.

Mieć deser i zjeść deser - da się
Argumentów potwierdzających dobroczynne właściwości czekolady nie brakuje. Trochę cięższe zadanie z racjonalizacją swojej miłości do słodkości mają ci, którzy uwielbiają nie tyle samą “gorzką” czy nawet “mleczną”, ale desery takie jak tiramisu, Crème Brûlée czy panna cotta.
Nie chodzi nawet o samą słodycz, ale jej rozmiary: kawałek tiramisu to około 500 kalorii. I choć ich liczenie w tak słodkim dniu zakrawa pewnie na okrucieństwo, my tylko wspomnimy, że pralinka Tiramisu od Mieszko to tylko 50 kalorii. A smak? Poczęstujcie kogoś i zapytajcie...
… lub, jak nakazuje dobry zwyczaj, najpierw samodzielnie skontrolujcie jakość.
Cenniejsza od złota?
Dzisiaj może już nie aż tak, ale wartość czekolady była kiedyś bardzo wysoka. Tak wysoka, że żołnierze walczący w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych w tej właśnie postaci przyjmowali żołd. Cofając się w czasie i przeskakując na sąsiedni kontynent dowiemy się, że Aztekowie i Majowie wszelkie transakcje regulowali w ziarnach kakaowca.
Wierzyli również w dobroczynne właściwości kakao. Jeden z azteckich władców, Montezuma, wypijał dziennie 50 kubków, a właściwie - złotych kielichów - tego napoju dziennie.
Dzisiaj w czekoladkach można rozliczać najwyżej dług wdzięczności - na poprawę humoru. Samo dzielenie się ma wiele plusów, ale bądźmy szczerzy: tytuł “dostarczyciela endorfin” wcale nie jest tym największym. W lekkim samolubstwie nie ma nic złego, podobnie jak w zaobserwowaniu prostej zależności: jedzenie czekoladek w towarzystwie może nie zmniejsza ilości kalorii, ale sprawia, że zupełnie się o nich zapomina.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Mieszko.