W każdym wieku i na każdą okazję. Kolorowe skarpetki to symbol stylu czy obciach?

Kolorowe skarpetki to element, który wykorzystuje wielu mężczyzn - zarówno tych, którzy noszą się elegancko, jak i tych, którzy cenią luz i nonszalancję
Kolorowe skarpetki to element, który wykorzystuje wielu mężczyzn - zarówno tych, którzy noszą się elegancko, jak i tych, którzy cenią luz i nonszalancję Fot. Instagram/ that.socks, Pinchesocks
Skarpetki to mały, niepozorny dodatek, który tak naprawdę potrafi "zrobić" całą stylizację. Teraz znowu wracają do łask i na ulicach nie sposób nie zauważyć szalonej skarpetki nieśmiało wyglądającej z wielu par męskich butów. Czy to fajny dodatek, dodający strojowi charakteru czy raczej lekki obciach poziomem dorównujący koszulkom ze śmiesznymi napisami? Okazuje się, że ten mały dodatek ma sporą historię

Kolorowe skarpetki to wcale nie wymysł współczesnej mody
Historia noszenia kolorowych skarpetek, choć brzmi to dość zabawnie, sięga aż XVI wieku. – Już wtedy tzw. funkcjonowanie koloru na nogach było modne, a męskie pończochy pojawiły się wraz z zaistnieniem krótszych spodni – tłumaczy Zuzanna Żubka-Chmielewska, historyk mody, związany ze szkołą Via Moda. – Łydki musiały być zakryte, ponieważ gołe nogi były uważane za nieeleganckie. Pojawiały się pończochy czerwone, niebieskie, czy żółte, o czym w "Kolacji trzech króli" wspominał sam Szekspir. Druga połowa XVIII wieku to czas uspokojenia się, wytonowania, natomiast w XIX wieku moda odrobinę się ujednoliciła, ale inne kolorowe dodatki zyskały popularność - choćby słynne żółte rękawiczki Słowackiego. Lata 20-ste i 30-ste XX wieku to natomiast moment łączenia skarpet ze spodniami typu pumpy.
Beatnicy i bikiniarze
Lata 50-te XX wieku to wielki renesans kolorowych skarpetek. Wszystko zaczęło się oczywiście w USA, w których właśnie wtedy narodziła się kultura beatników, będących przedstawicielami ruchu literacko-kulturowego głoszącego m.in. idee swobody twórczej i indywidualizmu. Ich ubiór stawał w opozycji do elegancji i panującego wszędzie konsumpcjonizmu - beatnicy stawiali na luz, a jednym z elementów ich awangardowych stylizacji były właśnie kolorowe skarpetki.

Kultura szybko znalazła swoich naśladowców w Polsce - któż z nas nie słyszał o bikiniarzach - kultowych buntownikach przełomu lat 50-tych i 60-tych, którzy gdzieś mieli ogólnie przyjęte normy, a ponad wszystko kochali jazz. Wąskie spodnie, szerokie marynary, buty na "słoninie" i obowiązkowe kolorowe skarpety, zwane również piratkami, które obok barwnych krawatów, były znakiem rozpoznawczym prawdziwego bikiniarza.
Leopold Tyrmand
Dziennik 1954

Właśnie młodzież jest najżarliwiej "ciuchowa", skarpetki w kolorowe paski są wśród niej manifestem i uniformem. O takie skarpetki toczą się heroiczne boje z komunistyczną szkołą, z komunistycznymi organizacjami młodzieżowymi, z systemem. Już przed paru laty skarpetki stały się zarzewiem świętej wojny o prawo do własnego smaku, jaką młodzież polska stoczyła z reżymem i którą wygrała. Były to zmagania o sylwetkę znaną na Zachodzie jako jitterbug albo zazou – wąziutkie spodnie, spiętrzona fryzura, tzw.plereza, buty na fantastycznie grubej gumie, tzw. słoninie, kolorowe, bardzo widoczne spod krótkich nogawek skarpety, straszliwie wysoki kołnierzyk koszuli. W Warszawie nazywano chłopców tak ustylizowanych "bikiniarzami", w Krakowie "dżollerami". "Bikiniarz" pochodził od krawatów, na których wyobrażony był wybuch bomby atomowej na atolu Bikini w 1946 roku.

Kolorowe skarpetki dziś
W przeszłości do kolorowych skarpet można było dodać niemałą filozofię. Czy dziś też można nadać im "głębszy sens"? Aktualnie trudno jest przypisać ten barwny dodatek do konkretnej subkultury - wzorzyste skarpety noszą zarówno ludzie, którzy na co dzień nie przykładają wielkiej wagi do ubioru, jak i hipsterzy czy nawet biznesmeni. Oczywiście nie mówimy o skarpetach w sandałach, które od dawna są uważane za obciach, ale o kolorowych i wzorzystych skarpetkach, które wystają np. spod modnych, podwiniętych do kostki spodni lub garnituru.

Wojtek Zając, CEO Happy Socks Polska - marki, która niejako zapoczątkowała szał na kolorowe skarpetki podkreśla, że początki wcale nie były takie proste. – Happy Socksy do Polski sprowadziliśmy w 2013 roku i przez pierwsze 3 lata przekonywaliśmy ludzi, że kolorowe skarpetki wcale nie muszą łączyć się z ekstrawagancją i mogą stać się elementem codziennego stylu. Wydaje się, że ludzie to zrozumieli - mamy klientów w wieku od kilkunastu do nawet 60 lat. Sporo osób decyduje się na skarpetki z oryginalnymi wzorami, ale najczęściej wybierane są kropki, paski i romby. Chyba w żadnej grupie wiekowej kolorowe skarpetki nie są uważane za obciach. To dla ludzi fajny, stylowy element. Wystarczy zresztą sięgnąć do historii, żeby zauważyć, że ten dodatek pojawia się w trendach nie pierwszy raz i już pod koniec lat 50 tych był symbolem indywidualizmu.

– Myślę, że kolorowe skarpetki są już w modzie męskiej popularne od dłuższego czasu i wybierane są nawet przez mężczyzn o bardzo konserwatywnym stylu ubierania się – mówi naTemat Kamil Pawelski, autor bloga Ekskluzywny Menel. – Jeżeli chodzi o stroje z kolorowymi skarpetami to najważniejszy jest umiar. Gdy stylizacja jest krzykliwa, lepiej nie dodawać do niej barwnych, wzorzystych skarpet. Jeżeli góra ubrania jest spokojna - jak najbardziej. Skarpetki mogą być tu fajnym kontrapunktem. Czasem im wzór jest dziwniejszy, tym ciekawszy.
Kamil Pawelski podkreśla, że choć kolorowe skarpetki są stylowym dodatkiem czasem trzeba z nich zrezygnować. – Jeżeli uroczystość, na którą się wybieramy ma bardzo elegancki, uroczysty charakter i dress code "black tie" czy "white tie" to kolorowych skarpet włożyć raczej nie wypada. Jeśli natomiast wydarzenie ma mniej oficjalny wydźwięk możemy sobie na to pozwolić i jak najbardziej takie połączenie widzę - może wyglądać bardzo stylowo.
Trwa ładowanie komentarzy...