Gdybym w liceum miała takiego nauczyciela, kochałabym filozofię. Uczniowie nazywają go Profesorem Snapem

Przemek Staroń to nauczyciel, którego kochają uczniowie. Filozofii i etyki uczy ich w nietypowy i interesujący sposób
Przemek Staroń to nauczyciel, którego kochają uczniowie. Filozofii i etyki uczy ich w nietypowy i interesujący sposób Fot. Archiwum prywatne (z lewej), Oliwia Łysień (z prawej)
Przemek Staroń to nauczyciel licealny i wykładowca Uniwersytetu SWPS. Mimo swojego zawodu Przemek w niczym nie przypomina typowego belfra. Jego innowacyjne podejście sprawia, że młodzi ludzie chcą się uczyć i na zajęcia przychodzą z zainteresowaniem, co jak wszyscy dobrze wiemy, jest dość rzadko spotykane. Niedawno Staroń przeprowadził w liceum eksperyment, którego rezultaty okazały się bardzo ciekawe.

Przemek Staroń - nauczyciel z misją
Lekcje Przemka Staronia na pewno nie należą do nudnych. To młody nauczyciel na miarę XXI wieku, który zamiast hejtować nowe technologie, kreatywnie wykorzystuje je do nauki. On nie zabiera uczniom telefonów na czas zajęć. Wręcz przeciwnie - każe im używać ich jako narzędzia służącego do zgłębiania wiedzy.

– Młodzież w liceum nazywa mnie "Profesor Snap". Wśród wielu używanych przeze mnie metod są bowiem także media społecznościowe: Facebook,  Instagram i... Snapchat. Uczniowie mówią, że jestem nauczycielem w chmurze; nawet jak mnie nie ma, to jednak jestem obecny. Dzięki social mediom jesteśmy w stałym kontakcie. Jeśli nie mogę być w szkole, a trzeba opowiedzieć np. o św. Augustynie, robię relację live na fejsie – opowiada naTemat Przemek Staroń i dodaje: – Jeżeli nauczyciel nie boi się social mediów i sprawdza mu się ich wykorzystanie, widzi, że to chwyta, nie ma co żałować. Warto wykorzystywać nowe technologie do komunikacji i edukacji, gdyż oferują wspaniałe możliwości. Nie są jednak oczywiście celem samym w sobie, a jedynie narzędziem.

Nauczyciel podkreśla, że warto zainteresować się filozofią, bo kiedy naprawdę się ją zrozumie - może okazać się bardzo przydatna w wielu dziedzinach – Filozofia kojarzy się z czymś nudnym, bo ludzie najczęściej kojarzą ją z nudami z okresu studiów. Prawie na każdym kierunku filozofia pojawiała się w jakiejś formie, trzeba było ją zaliczyć i tyle – mówi Przemek Staroń. – Jeżeli jednak zobaczymy, o co (w) filozofii dokładnie chodzi, otworzy się przed nami świat magii. Filozofia jest podstawą wszystkich nauk, to namysł nad rzeczywistością, który zresztą przydaje się w życiu i pomaga się rozwijać w wielu aspektach, co udowadniają liczne badania. 


Ciekawe eksperymenty ułatwiają naukę
Podczas lekcji etyki w jednym z sopockich liceów Przemek zaproponował uczniom przeprowadzenie ciekawego eksperymentu. Poprosił ich, aby wysłali wybrane sentencje filozoficzne do losowo wybranej osoby z listy kontaktów w swoim telefonie. Ich reakcje były najróżniejsze - od zdziwienia, przez zachwyt, po równie filozoficzne negacje przedstawionych tez.
Eksperymenty pobudzają kreatywność
Wyniki eksperymentu były ciekawe, a nastolatkom koncepcja bardzo się spodobała. To nie jedyny pomysł Przemka, który przez zabawę, próbuje zainteresować młodzież filozofią, która w naszych czasach wśród młodych nie cieszy się zbyt dużą popularnością. Jego pomysły inspirują ucznioów, którzy zaczynają wymyślać własne. W przerwie Olimpiady dzieciaki poszły do popularnej kawiarni. Nastolatki wpadły na pomysł, aby zamawiając kawę nie podawać swojego imienia, ale nazwisko jednego z filozofów. Pomysł zrobił furorę zarówno wśród gości, jak i obsługi. Nic dziwnego. Możemy tylko spróbować wyobrazić sobie jak komicznie brzmiałoby "Sojowe latte dla Heideggera". Czasami zadania proponowane przez nauczyciela są trudne i wymagają wiele skupienia. Czy każdy potrafi sobie z nimi radzić?

– Kreatywności można się nauczyć - staram się to robić, dając uczniom różnorakie zadania, ale także umiejętnie reagując w czasie rzeczywistym. Kiedyś na lekcji WOK-u poprosiłem uczniów, aby w pudełku po butach zmieścili symbole polskiej kultury i przynieśli na następne zajęcia. Jeden z nich zapomniał pudełka z domu, powiedziałem wtedy - "Masz 45 minut, rozwiąż ten problem”. Udało się - chłopak narysował to pudełko, a w jego środku rozrysował symbole. Rozwiązał problem i dostał najwyższą ocenę – opowiada Przemek.

– Inne zadanie polegało na tym, że młodzież dostała wydruki przedstawiające zarys galerii sztuki, a ich zadaniem było ją wypełnić i stworzyć własne muzeum. Jeden z uczniów przyniósł mi wydruk, na którym nic nie było. "O co tu chodzi, nie wykonałeś zadania?” zapytałem. "Wykonałem - powiedział uczeń - to, że czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. To galeria bakterii. One chodzą po wystawie i oglądają się nawzajem”. Proste i przełamujące schemat.
Czy filozofia może być zabawą?
– Zdarza się, że ludzie pytają mnie, czy nie boję się nauczać w taki niekonwencjonalny sposób, robiąc z liceum coś w rodzaju przedszkola. Szczerze mówiąc, gdyby szkoły stały się przedszkolami - nie tyle na poziomie treści, co formy - byłoby to czymś wspaniałym i w końcu szkoła zaczęłaby mieć sens. Szczególnie ważnym aspektem jest humor, który wcale nie ujmuje powadze nauki, na przykład filozofii, wręcz przeciwnie - tłumaczy Przemek Staroń. – Jest on bardzo ważny choćby dlatego, że jak mówi znany internetowy mem: IF I CAN'T ŚMIESZK IT'S NOT MY REVOLUTION. Humorystyczne widzenie świata pomaga w zdobywaniu dystansu i nawiązywaniu realnych relacji, oczywiście jeśli nie jest on sztuczny, realizowany na siłę i krzywdzący innych.
– Szkoła w obecnej postaci jest anachronizmem - to, jak wygląda, nie zmieniło się odkąd powstała, schemat jest wciąż ten sam: siedzimy w klasie, na krzesłach, przy ławkach. A my, ludzie, jesteśmy całkowicie inni – dodaje Staroń. Tymczasem nawet w biznesie odchodzi się od przestarzałych standardów, proponuje się pracownikom creative i crazy roomy, wyściela się je sztuczną trawą, wiesza huśtawki, wstawia wanny, wrzuca poduszki, rozdaje kredki, a szkolenia stają się interaktywne i są de facto formą nauki przez zabawę. Ludzie to uwielbiają i dzięki temu bardziej się angażują i więcej zapamiętują. Dlaczego nie wykorzystać tego w szkolnictwie? 

Takich nauczycieli potrzeba w każdej szkole
Pomysły Przemka Staronia, choć niektórym mogą wydać się kontrowersyjne, naprawdę działają. Młodym ludziom, którzy często nie mają nawet czasu na czytanie książek, a większość dnia spędzają z nosami w telefonach, filozofia i etyka wydają się nudą. Przemek łączy smartfony i nowe technologie z wiedzą i w ten sposób, mając platformę porozumienia, trafia do uczniów. Wiadomo, że łatwiej będzie zapamiętać sentencje wykorzystane przy ciekawym eksperymencie niż suche fakty z naukowych artykułów, których język nie zachęca do lektury.

Co więcej, warto zauważyć, że metody Przemka przynoszą rezultaty - w ciągu kilku lat jego uczniowie zdobyli niemal 30 tytułów olimpijskich. Na szczęście Przemka można spotkać również poza liceum - nauczyciel pracuje ze wszystkimi grupami wiekowymi.

– Pracuję z najróżniejszymi ludźmi - licealistami, studentami, seniorami, biznesmenami, a nawet więźniami. Kreatywne i krytyczne myślenie, bo to dwie strony tego samego medalu, oraz otwarty umysł są potrzebne wszystkim, a filozofia staje się tutaj doskonałym punktem zaczepienia, prowokującym ciekawe dyskusje między różnymi grupami wiekowymi. – tłumaczy Staroń. – Ludzie powinni filozofować, zwłaszcza dorośli, bo to przecież oni odpowiedzialni są za to, jak wygląda świat. Przede wszystkim trzeba myślenie rozpalać w młodych, bo to oni ten świat będą przejmować.

Nauczyciel podkreśla, że w tym wszystkim bardzo istotne jest przekazywanie wiedzy – Owszem, uczenie się faktów bez myślenia jest stratą czasu, ale myślenie bez uczenia się faktów jest niebezpieczne, gdyż sprzyja ignorancji. Jednakże step by step. Mam świadomość, że łatwiej trafić do człowieka poprzez prosty przekaz - mem z Schopenhaurem albo zachęcenie do picia wody i siusiania jednocześnie w celu poczucia jedności materii - niż od razu czytać "Krytykę czystego rozumu" Kanta. Ale na prostym przekazie lepiej nie poprzestawać. I stymulować, poznawać, myśleć, dziwić się, podważać oczywistości. Dlaczego? Bo, jak mówił Sokrates, bezmyślnym życiem żyć człowiekowi po prostu nie warto.
Trwa ładowanie komentarzy...