Zamiast mocnych haseł rozdają komplementy i uśmiechy. Lole Rozbójniczki to feministki z jajami

Lole Rozbójniczki podczas jednej z akcji namawiały ludzi do prawienia sobie komplementów. Mała, ale jak ważna rzecz, o której często zapominamy
Lole Rozbójniczki podczas jednej z akcji namawiały ludzi do prawienia sobie komplementów. Mała, ale jak ważna rzecz, o której często zapominamy Fot. Facebook/lolerozbojniczki
Lole Rozbójniczki to nazwa brzmiąca trochę jak dziewczęcy gang z komiksu dla nastolatek, trochę jak rodzima wersja Atomówek, a trochę jak tajemnicze stowarzyszenie, niosące dobro. W rzeczywistości dotyczy wyjątkowej inicjatywy grupy kobiet z Olsztyna, które - w humorystyczny i pozytywny sposób - chcą zwrócić uwagę ludzi na istotne kwestie. Jak powstały i co sprawia, że są wyjątkowe?

Od czego to wszystko się zaczęło
2015 rok, dzień kobiet, Olsztyn. Nie zostaje zorganizowane żadne wydarzenie, spotkanie czy manifa. Agnieszka Kacprzyk, na co dzień pisarka i copywriterka, dochodzi do wniosku, że tak nie może być i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Spontanicznie wychodzi ze znajomym fotografem w miasto i robi sondę dotyczącą feminizmu.

– W Olsztynie była taka potrzeba, jeśli chodzi o tego typu projekty to biała plama na mapie Polski. Nawet Manuela Gretkowska zakładając swoją Partię Kobiet wspominała o braku feministycznych inicjatyw w tym mieście i o panującym tu, swoistym marazmie – opowiada naTemat Agnieszka Kacprzyk, inicjatorka grupy Lole Rozbójniczki. – W tym mieście brak jest liderów, którzy zainicjowaliby feministyczny ruch, sama manifa, która odbywa się w całej Polsce, tutaj miała miejsce zaledwie kilka razy.

Podczas tego wydarzenia Agnieszka poznała Anię Góralską, której inicjatywa tak się spodobała, że chciała do niej dołączyć. Tak, aby razem mogły zdziałać więcej, bo jak same mówią kobietom mieszkającym Olsztynie brakuje aktywności, sztuki ulicznej, którą można spotkać w wielu innych polskich miastach.
– Kiedy usiadłyśmy przy kawie szybko okazało się, że myślimy podobnie, że chcemy ożywić trochę miasto, które poza sezonem jest puste, brak w nim interesujących i angażujących inicjatyw – wspomina Agnieszka Kacprzyk. – Wtedy wymyśliłyśmy też nazwę. Dlaczego "Lole Rozbójniczki"? Wszystkiego zdradzić nie mogę, ale chodziło o połączenie zabawy, zawadiactwa i kobiecości. W kolejnych miesiącach dołączyły do nas następne "Lole" i zaczęłyśmy intensywnie działać.


Nieformalna grupa feministyczna, jak sama nazywa ją jej założycielka, dorobiła się już nawet własnego logo, które z początku wzbudzało kontrowersje. Znajdujący się w nim but na obcasie dla niektórych jest symbolem zniewolenia kobiety, ale "Lole" myślą inaczej - jeśli kobieta ma ochotę je nosić stają się symbolem siły.

Lole Rozbójniczki ciągle rosną w siłę
Z miesiąca na miesiąc działalność grupy nabiera tempa i wciąż się rozwija. – Do tej pory zorganizowałyśmy kilka akcji i happeningów, ale również akcji charytatywnych i warsztatów dotyczących przełamywania lęków czy budowania pewności siebie – opowiada Agnieszka Kacprzyk. – Zbierałyśmy kosmetyki dla kobiet w Domach Samotnej Matki i zorganizowałyśmy wymianę ciuchów. Za uzbieraną kwotę planujemy zorganizować kolację dla starszych kobiet. Chcemy je trochę aktywizować i socjalizować, żeby nie czuły się wykluczone - zarówno przez społeczeństwo, jak i nowe technologie.

Agnieszka wspomina również akcję organizowaną w dzień kobiet, kiedy Lole namawiały kobiety do podzielenia się tym, co w nich wyjątkowe – Opowiadały o tym, że mają wyjątkowe dzieci, męża czy matkę. Nie potrafiły mówić o sobie, mało z nich czuło, że to one mogą być naprawdę wyjątkowe. To też problem, na który warto zwrócić uwagę.
Agnieszka Kacprzyk mówi, że mają wiele planów na przyszłość, myślą o sformalizowaniu grupy i kolejnych akcjach. Kobieta nie chce za dużo zdradzić, ale uchyla rąbka tajemnicy – Myślimy o zrobieniu czegoś dla matek, spędzających dnie i noce w szpitalach dziecięcych. Nie dostają żadnych udogodnień, żadnej pomocy, zapomina się o nich. Sama to przeżyłam i wiem, że trzeba to zmienić.

Teraz Lole Rozbójniczki liczą 6 osób i poza Agnieszką należą do niej: Ania - właścicielka firmy odzieżowej, Marta - trenerka biznesowa, Monika - prawniczka i działaczka w organizacjach pozarządowych, druga Monika - projektantka wnętrz oraz Gośka - menedżerka budowlana.

Kobiety chcą o ważnych zagadnieniach mówić z humorem, nie angażować się w politykę, wykluczyć agresję. Namawiają ludzi do nauczenia się empatii, mówienia sobie komplementów, przytulania i wspierania. Akcje organizowane przez dziewczyny rozbrajają naturalnością i szczerością, dlatego ludzie chętnie biorą w nich udział i reagują na nie bardzo pozytywnie.
– Nasze akcje mają nieść ważny przekaz i pozytywną energię. Nie chcemy nikogo obrażać ani atakować, to nie jest ani nasz cel ani nasz styl – mówi Agnieszka. – Opieramy się na 3 filarach: wsadzamy kij w mrowisko, zwracając uwagę na rzeczy istotne, uświadamiamy ludzi, pod kątem zagadnień i problemów społecznych i zajmujemy się działalnością charytatywną, pomagając tym kobietom, które tego potrzebują. Na razie nam się udaje i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
Trwa ładowanie komentarzy...