Jak zamienić mieszkanie w perełkę w stylu lat 70.? Jest kilka prostych sposobów

Wnętrza w stylu lat 70. dobrze na nas działają, bo tonąc w ciepłej kolorystyce są jednocześnie wspomnieniem czasów dzieciństwa.
Wnętrza w stylu lat 70. dobrze na nas działają, bo tonąc w ciepłej kolorystyce są jednocześnie wspomnieniem czasów dzieciństwa. Fot. Pinterest
ABBA ogłosiła wielki come back, na Instagramie furorę robią zdjęcia udające stare i przepalone, a w modzie znowu królują dzwony i sukienki boho. Lata 70. wróciły. I to z przytupem.

Szalone lata 70. to nie tylko czas, który z sentymentem wspominają nasi rodzice. To także skarbnica motywów, do których coraz chętniej powraca moda. Styl boho, któremu początkowo nikt nie zwiastował dużej kariery, miewa się coraz lepiej. Już nie tylko wkroczył na salony i króluje w stylizacjach gwiazd, ale też fantastycznie poszerzył możliwości np. stylizacji ślubnych. Kobiety pokochały styl niczym nieskrępowanej nimfy. Gdy na wybiegach ponownie zaczęły pojawiać się dzwony, nie było już wątpliwości. Lata 70. mają się świetnie i będą przebijać się w codziennych stylizacjach, chociażby w dodatkach.

Nie inaczej jest w kwestii wnętrz. Po szaleństwie związanym ze skandynawskim minimalizmem przyszła pora na oddech i nieco koloru. Chłód północy przemycony w bielach i szarościach, mimo że powiększający optycznie pomieszczenia, na dłuższą metę okazał się męczący i monotonny. Polacy bardzo chętnie zaczęli wracać do rodzimych motywów. Dla wielu z nas to sentymentalna podróż w przeszłość, do dzieciństwa, do domu dziadków, z którym wiążą się dobre wspomnienia. I tak w mieszkaniach pojawiły się charakterystyczne fotele na cienkich nóżkach, niskie stoły, ciepłe dywany i wzorzyste tapety. Ponownie zakochaliśmy się również we wzornictwie. Prosta designerska forma wraca do łask i pięknie łączy się z zielenią roślin (które też nie pozostają obojętne na powrót pewnych trendów).

Na co zwrócić uwagę?
Grunt to nie ulec wrażeniu, że jeśli nie stać nas na dogłębną metamorfozę mieszkania, to wszystko stracone. Nic z tych rzeczy. Styl lat 70. we współczesnej wersji jest podatny na połączenia i pięknie komponuje się z prostymi formami. Wprawdzie w takim wariancie nabiera dość eklektycznego wyrazu, ale czym innym są współczesne "seventies" jeśli nie wariacją na ten temat? Agnieszka Pudlik z BBHome zwraca uwagę, że wręcz nie jest to styl dla każdego. Dlaczego? – Lata 70. to wyzwanie rzucone klasycznej estetyce, to prowokacja wobec zasad, reguł, poprawności i dyscypliny wszelkiej maści. To radosna i upojna wizja pod wpływem substancji uznanych za niebezpieczne dla zdrowia. Szalony eklektyzm zbliżający się niebezpiecznie do tandety to styl dla odważnych, świadomych, artystowskich konsumentów, którzy bawią się chwilą, nie planują wnętrz „na zawsze”, są w stanie zainwestować w wystrój "tymczasowo”, nie traktują swoich mieszkań wizerunkowo, lub taki właśnie wizerunek niepoważnego buntownika preferują. Jednym słowem, jest to coś fajnego, ale nie dla każdego – podsumowuje Agnieszka Pudlik.

Zacznij od prostych rzeczy, np. od krzeseł lub od foteli charakterystycznych dla lat 70. Na tegorocznych mediolańskich targach iSaloni, najważniejszym wydarzeniu w świecie designu i wyposażenia wnętrz, można było zobaczyć wiele mebli inspirowanych tymi z lat 70. Wyraźnie dostrzec można było nawiązania do klasyków i reedycje ikonicznych modeli. Trend zatem jest "na wznoszącej". W naszym salonie świetnie sprawdzą się fotele na cienkich nóżkach lub formy futurystyczne o bardziej skomplikowanej konstrukcji.

Jeśli w planach mamy większą metamorfozę mieszkania, warto wziąć pod uwagę serię wskazówek zaproponowanych przez Agnieszkę Pudlik z BBHome. – Czego nie może zabraknąć? Drewna w różnych odcieniach brązu, czyli mebli z mocno lakierowanego drewna w kolorze naturalnym, charakterystycznych twardych w linii regałów, bufetów i szafek z nieodłączną, niedbale porzuconą kolekcją winyli. Jeśli chodzi o fotele, to zdecydowanie pożądanym kierunkiem są te o kolorowej tapicerce, często z drewnianymi podłokietnikami przy prostokątnych stolikach kawowych na cienkich ustawionych pod kątem drewnianych nóżkach, tzw. „jamnikach” – wylicza Agnieszka Pudlik.


Wzory, kolory, detale
Klimat wnętrza czynią detale i kolory. Warto pomyśleć, jak osiągnąć barwny efekt lat 70. również tą drogą. Jakie elementy w tym pomogą? – Na blacie powinien pojawić się obowiązkowy kilimek lub makatka. Dywany i zasłony warto wybierać kolorowe i wzorzyste, często w odcieniach słonecznej żółci, czerwieni i pomarańczu, które wprowadzą nas w oniryczny nastrój, a bogactwo przeróżnych deseni i wzorów (od kwiatów do geometrii) przyprawi o kolorowy zawrót głowy – podpowiada Agnieszka Pudlik.

Jednym z orędowników i wielbicieli tego stylu jest Wes Anderson, który wiernie odtwarza barwny klimat tych czasów we wnętrzach w swoich filmach. Wnętrza w stylu filmów amerykańskiego reżysera podbijają Pinterest i są jednym z najpopularniejszych trendów wnętrzarskich 2018 roku. Jest kolorowo i geometrycznie, z dużą czułością na detal.

Detal odgrywa ogromne znaczenie. Wspomniane wcześniej niedbale ułożone vinyle to jeden z przykładów, jak można nadać charakter wnętrzu. Lata 70-te to złoty czas polskiego designu. Przedmioty codziennego użytku, elementy oświetleniowe czy ceramika z tamtego okresu charakteryzują się prostym wzorem i funkcjonalnością. Nieodłączną częścią budującą wspaniały klimat tamtych czasów jest zieleń i wcale nie trzeba zatrzymywać się na mocno w ostatnim czasie eksploatowanej monsterze. Zielone kwiaty, które stworzą odpowiedni klimat to również: pieniążek czyli pilea peperomioides, paprotka, starzec Rowleya czy filodendron pnący.


Reasumując: polegając na opinii eksperta, który sugeruje, że nie jest to styl dla każdego, warto sprawdzać małymi krokami, zaczynając od detali. Na tapetowanie całego mieszkania przyjdzie jeszcze czas. Choć przyznaję, że świat Wesa Andersona na prywatny użytek to kusząca perspektywa.
Trwa ładowanie komentarzy...