"Hiperseksualni". Oto odpowiedź, dlaczego część 26-latków jeszcze nigdy nie uprawiała seksu

Według brytyjskich badań 1 na 8 millenialsów w wieku 26 lat jeszcze nigdy nie uprawiał seksu. Za jeden z powodów uważa się hiperseksualność
Według brytyjskich badań 1 na 8 millenialsów w wieku 26 lat jeszcze nigdy nie uprawiał seksu. Za jeden z powodów uważa się hiperseksualność Fot. Instagram/ lizaskoshy101, tserovska
Sieć obiegły wyniki brytyjskich badań, które podają, że co ósmy 26-latek urodzony w latach 1989-1990 jeszcze nigdy nie uprawiał seksu. Autor badań jako jeden z powodów podaje "hiperseksualność". Co to oznacza i z czego jeszcze wynikają problemy millenialsów w Polsce i na świecie? Odpowiedzi na te pytania pomaga nam znaleźć prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekolog i ekspert portalu "Zdrowa ONA".

Millenialsi nie uprawiają seksu. Winna hiperseksualność?
Kilka lat temu mało kto przyznałby się do tego, że w wieku 26 lat jeszcze nigdy nie uprawiał seksu. Dziewica i prawiczek niewiele przed trzydziestką kojarzyli się z obciachem i uważani byli, i pewnie często wciąż są, za dziwnych i nieprzystosowanych. Przecież, jeżeli w tym wieku nigdy tego nie robili, to chyba musi być z nimi coś nie tak. Jak się okazuje, współcześnie to coraz powszechniejsze zjawisko, które już niedługo może przestać dziwić kogokolwiek. I rzeczywiście coś jest tutaj nie tak, ale bynajmniej z millenialsami, a z ociekającą seksem rzeczywistością, w której przyszło wychowywać się ludziom urodzonym w latach 1989-1990.

Millenialsi dorastali w zupełnie innym świecie niż poprzedzające ich pokolenia. Świat wirtualny jest dla nich naturalnym środowiskiem, które znają od dziecka. Internet nas zmienia, a na tych, którzy dorastają w jego obecności, wpływa nieodwracalnie. Wraz z szerokim dostępem do internetu młodzi uzyskali szeroki dostęp do pornografii, co wpływa na ich zachowania seksualne. O tym już dość często mówimy, mniej mówi się o przesyceniu seksem, choć nie można powiedzieć, że temat ten w nauce jest zupełnie pomijany – tłumaczy w rozmowie z naTemat prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekolog i ekspert portalu "Zdrowa ONA".

– Coraz częściej zauważamy, nie tylko na przykładach młodych dorosłych, jak dostęp do treści seksualnych wpływa na przesyt tymi treściami, a w efekcie ograniczanie aktywności seksualnej w świecie rzeczywistym. Młody człowiek bardzo łatwo może ulec złudzeniu, że seks jest prosty, że otwiera się drzwi do domu partnerki/partnera, który rozgrzany do czerwoności czeka wyłącznie na penetrację (dodajmy – najwymyślniejszą), przy której bez żadnych problemów i w dość krótkim czasie osiąga orgazm – dodaje.
Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, co czasem może okazać się zaskoczeniem i spowodować wiele problemów. Jak podkreśla ekspert, trudnością mogą stać się same randki i fakt, że do sytuacji intymnej prowadzi dużo bardziej kręta ścieżka niż ta, którą widzimy na filmie pornograficznym. –  Do tego dochodzą dodatkowe kwestie: obawa przed ciążą, lęki, np. te dotyczące wyglądu własnego ciała, tego, jak oceni nas druga strona. Sprawa okazuje się być skomplikowana, młodzi nie są na to przygotowani – te elementy nie występują w filmach pornograficznych.


Popularność portali i aplikacji randkowych wciąż rośnie
Wspomniane obawy przed tym, jak oceni nas druga strona, mają swoje odbicie w niesłabnącej popularności portali i aplikacji randkowych. Wirtualne poznanie drugiej osoby, potencjalnego partnera, zajmuje kilka minut i zależy od jednego kliknięcia czy przesunięcia kciukiem po ekranie telefonu. Nie wymaga też od użytkowników większego wysiłku - wymiana kilku krótkich wiadomości nie zajmuje dużo czasu, nie wymaga większego przygotowania i niweluje stres, który u większości osób pojawia się przy pierwszych spotkaniach "na żywo". Ginekolog zastanawia się, czy koniec końców tego typu aplikacje naprawdę są pomocą czy może wręcz przeciwnie.

– Na Tinderze, obecnie najpopularniejszej aplikacji randkowej, aby stworzyć swój profil należy wrzucić zdjęcie lub kilka i dodać krótki opis, w ten sposób zyskujemy dostęp do nieprzebranej ilości potencjalnych partnerów z naszej okolicy. Wydawałoby się, że poznanie drugiej osoby nie stanowi już żadnego problemu, ale przyjrzyjmy się głębiej, wpływa to na podejście do relacji – tłumaczy.

Ogromna ilość potencjalnych partnerów powoduje, że użytkownicy aplikacji i portali nie budują głębszych relacji. Wychodzą z założenia, że jeśli "nie ten, to inny" w końcu dostępnych jest tyle osób i co chwilę do naszego "koszyka" wpadają kolejne trafienia. Wybór partnera w oparciu o wygląd i krótki opis może wytworzyć wyobrażenie o osobie, która w rzeczywistości okaże się zupełnie inna. Łatwo o rozczarowanie
"Sex sells" - aktualnie seks jest obcecny niemal wszędzie
Internet to nie jedyne miejsce, w którym pełno jest treści seksualnych. Tak naprawdę otaczają nas z każdej strony i nie sposób od nich uciec. Seks stał się integralną częścią wielu aspektów rzeczywistości - jego obecność nie bulwersuje, jest oczywista, przez co powszednieje.

– Nie należy się więc dziwić, że młodzi ludzie, bombardowani takimi treściami od wczesnego dzieciństwa, przesycają się nimi i swoją aktywność seksualną ograniczają do masturbacji przy filmie pornograficznym czy przy pokazie na tzw. sex kamerkach. – mówi Profesor Skrzypulec-Plinta. – Z drugiej strony ta wszechobecna seksualizacja kształtuje młodych ludzi w określony sposób - coraz częściej poczucie własnej wartości budują na swojej atrakcyjności seksualnej. Coraz młodsze osoby, wręcz dzieci, starają się być seksowe – seksownie wyglądać, ubierać się, poruszać, tańczyć. Swoje zachowania seksualne upodabniają do tych widzianych w pornografii, pozbywają się dziewictwa jak piętna i chcą zdobywać doświadczenia seksualne z kolejnymi partnerami, żeby nabrać wprawy. Tak naprawdę nie znamy dokładnie rozmiarów obydwu tych zjawisk, badawczo mamy na tym polu jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

O seksie powinno się rozmawiać już z nastolatkami
Rzeczywistości nie zmienimy, ale warto zwrócić uwagę na problem, który staje się coraz powszechniejszy. Jeszcze kilka lat temu podobne badania wskazywały na to, że jedynie 5 proc. ludzi przed ukończeniem 26. roku życia seks miało jeszcze przed sobą. Teraz ich liczba znacznie wzrosła. Choć, na podstawie badań profesora Steve’a Mckaya, mówi się, że aktualnie jest to 1 na 8 osób, to jednak biorąc pod uwagę tych uczestników, którzy odmówili odpowiedzenia na pytanie, może być to nawet 1 osoba na 6.

Mówiąc o przyczynach nie można zrzucać wszystkiego tylko i wyłącznie na telewizję, reklamy i internet. Warto przyjrzeć się również problemowi od innej strony. Młodzi ludzie po prostu nie mają z kim rozmawiać i skąd czerpać wiedzy na temat seksu takiego, jakim jest, a nie takiego, jakim kreuje go tabloidowa rzeczywistość. Młodzi albo uprawiają seks z dużą liczbą partnerów, nie traktując go jako szczególnego przeżycia, albo zwlekają z pierwszym razem, obawiając się reakcji partnera i rozczarowania.
Profesor Violetta Skrzypulec-Plinta właśnie brak rozmowy uważa za poważny, jeśli nie najpoważniejszy problem, którego kolejnym aspektem jest brak odpowiedniej edukacji seksualnej.

– Większość młodych ludzi nie ma z kim na ten temat porozmawiać, dowiedzieć się, że to, co kreują media to tylko wycinek seksualności człowieka. Temu powinna służyć edukacja seksualna, do której w naszym kraju dostęp jest znacznie ograniczony. Szczęśliwi ci, których rodzice otwarcie rozmawiają o seksualności i tłumaczą aktualne zjawiska, takich jednak jest niewielu. W Polsce widzimy tego smutne efekty, młodzi ludzie podejmują aktywność seksualną, najczęściej jednak niezabezpieczoną - nie tylko przed ciążą, o chorobach przenoszonych drogą płciową mówimy znacznie mniej - i mało satysfakcjonującą. Wśród polskich aktywnych seksualnie 15-latków tylko ok. 25% zabezpiecza się prezerwatywą przy stosunku, a co z resztą?

Na polskim rynku można znaleźć wiele rodzajów antykoncepcji, w tym taką, która jest odpowiednia dla nastolatek. Tutaj pojawia się jednak kolejny problem - środki antykoncepcyjne dostępne są na receptę dla osób, które są pełnoletnie. Przed ukończeniem 18 roku życia, niezbędna jest zgoda rodzica, a żeby tę zgodę uzyskać potrzebna jest szczera rozmowa, do której często nie ma chęci i otwartości z żadnej ze stron.
Trwa ładowanie komentarzy...