Poszłam do teatru, ale nie na spektakl. Tak jak 200 osób, chciałam być na plakacie sztuki Warlikowskiego

Dwieście osób pozowało do zdjęcia promującego najnowszy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego
Dwieście osób pozowało do zdjęcia promującego najnowszy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego Fot. Instagram/Nowy Teatr
Popołudnie spędzone z masą obcych ludzi może być ciekawe. Przekonałam się o tym w środowe popołudnie, biorąc udział w jednej wielkiej fotografii, która promować będzie nowy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego "Wyjeżdżamy". Zbiorowa integracja, prezent dla widzów na 10-lecie teatru, fajna zabawa, a może też próba odczarowania spektakli Warlikowskiego, które uchodzą za ciężkie?

"Chcecie być na plakacie do nowego spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego, "Wyjeżdżamy"? Jeżeli tak, przyjdźcie 16 maja o 18:00 do Nowego Teatru na sesję zdjęciową. Fotografować nas będzie artysta, Mikołaj Grospierre"– taką informację zobaczyłam na instagramowym profilu teatru. Pomyślałam: fajna akcja! Idę. Środowe popołudnie było mocno deszczowe i senne. Zastanawiałam się, czy ludziom będzie się chciało wyjść z domu. Ale chciało się, i to nie byle jakiej liczbie, bo 200 osobom.

Zbiorowa integracja
Na początku każdy uczestnik akcji podpisał się pod informacją, że zgadza się na użycie swojego wizerunku do zdjęcia. Potem musiał wylosować kartkę z numerkiem, potrzebną do loterii, w której rozlosowane zostały nagrody. Wchodzimy po kolei na dużą salę. – Osoby ubrane na ciemno, proszę na środek, osoby w jasnych kolorach na prawo – wykrzykuje młoda dziewczyna, która zajmuje się koordynacją tłumu.
Fotografuje nas Mikołaj Grospierre, a polecenia publiczności wydaje Grzegorz Laszuk, który w 2005 roku zaprojektował plakat do spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego "Krum". Po 13 latach wrócił do pomysłu na plakat, na którym chciał umieścić wiele ludzi.

Twórcy pomysłu założyli, że na fotografii promującej spektakl "Wyjeżdżamy" znajdzie się 500 osób, tymczasem przyszło 200. Wynik całkiem niezły, biorąc pod uwagę kiepską pogodę. Kto przyszedł? Ano wszyscy! Dzieci, rodzice, psy, gimnazjaliści, licealiści-hipsterzy, trzydziestolatkowie, czterdziestolatkowie oraz seniorzy. Fani teatru, fani Warlikowskiego i okoliczni mieszkańcy Mokotowa.

Pamiątkowe zdjęcie na 10-lecie teatru

Pozowanie do plakatu podzielone było na kilka etapów. Staliśmy, siedzieliśmy, leżeliśmy, obracaliśmy się. Niezła gimnastyka, przy której była kupa śmiechu i pozytywnej energii. Akcja, w której widzowie teatru będą na plakacie promującym najnowszy spektakl Warlikowskiego, to część obchodów 10-lecia Nowego Teatru. "Historia naszego teatru to także wy, nasi widzowie. Możemy to spotkanie potraktować jak okazję do pamiątkowego zdjęcia" – pisali organizatorzy w wydarzeniu na Facebooku.


Wśród pozujących do plakatu zauważyłam aktora Nowego Teatru – Piotra Polaka. Szerszej publiczności znany jest jako Orest Jakimow w serii filmów "Nad Rozlewiskiem". – Ta akcja to super pomysł, tym bardziej, że teatr otwiera się na Mokotów i w ogóle na świat. Takie zaproszenie jest fajnym krokiem w stronę dialogu między miejscem, gdzie się jakąś kulturę tworzy, gdzie zaprasza się artystów, ale nie tylko. Po prostu ludzi, którzy chcą tutaj być. Bardzo mi się podoba ta inicjatywa – mówi mi Piotr, którego już w czerwcu zobaczymy w najnowszej sztuce "Wyjeżdżamy”.

– Gram postać, która też wyjeżdża. Mój bohater nazywa się Ziggy i jest takim pogubionym chłopakiem, który właśnie w pewnym sensie zmienia się i decyduje się, żeby wyjechać. Cieszę się, bo w spektaklu będę grać z moją siostrą – zdradza aktor. Warto podkreślić, że reżyser Krzysztof Warlikowski po dwunastu latach od premiery "Kruma" powraca do twórczości Hanocha Levina. Dzieła izraelskiego dramaturga, pisarza i reżysera teatralnego cieszą się popularnością w Polsce, które biorą na warsztat rodzime teatry.

#nowyteatr #wyjezdzamy #posterinprogress #poster #plakatpowstaje

Post udostępniony przez Piotr B-k (@piotr_be666)

Dobry przykład dla innych teatrów
Możemy więc spodziewać się tłumów na "Wyjeżdżamy”, choć spektakle Warlikowskiego do najłatwiejszych i najkrótszych nie należą. Gdy mówię znajomym, że idę na sztukę, która trwa prawie pięć godzin, często słyszę… tutaj musiałabym napisać niecenzuralne słowa. Może więc akcja, w której widzowie znajdą się na plakacie promującym, była nie tylko zabawą i prezentem dla nich, ale też próbą odczarowania – że na kontrowersyjne spektakle Warlikowskiego chodzi nie tylko artystyczne, hermetyczne towarzystwo. I że nie warto bać się przedstawień, które trwają więcej niż dwie godziny.
Jeżeli dodać do tego losowanie nagród i możliwość wygrania biletów na spektakl czy próbę generalną, to sukces akcji murowany. Dobry przykład dla innych teatrów, które chcą wyciągnąć widzów z domu! No i podobnie jak 200 innych osób ja też nie mogę doczekać się, jak będzie wyglądać zdjęcie na plakacie, na którym się znajdziemy.
Trwa ładowanie komentarzy...