Ludzie pokochali kaligrafię. W czasach rozmawiania za pomocą emotikonów to fenomen

Kaligrafia może być wykorzystywana w najróżniejszy sposób. Coraz więcej ludzi chce się uczuć sztuki pięknego pisania
Kaligrafia może być wykorzystywana w najróżniejszy sposób. Coraz więcej ludzi chce się uczuć sztuki pięknego pisania Fot. Magdalena Piechota (z lewej), Bajkowe śluby (z prawej)
Kiedy jeszcze 2 lata temu szukałam kursów kaligrafii, wcale nie było łatwo znaleźć zajęć, które spełniałyby oczekiwania. Szczerze mówiąc ciężko było znaleźć jakiekolwiek warsztaty z tej dziedziny, przynajmniej w Warszawie. Teraz wiele się w tej kwestii zmieniło, a sama kaligrafia zyskuje coraz większą popularność. Z czego to wynika?

Z dzieciństwa pamiętam, że zawsze podziwiałam piękne pismo mojego dziadka, który kaligrafii uczył się jeszcze w szkole, ale sama niestety nigdy nie miałam cierpliwości do nauczenia się wymyślnych krojów pisma. Dojście do perfekcji wymaga bowiem godzin spędzonych na ćwiczeniach, co wówczas po prostu mnie przerażało. Muszę jednak przyznać, że kiedy - już jako dorosła osoba - wybrałam się na pierwsze warsztaty, 5 godzin z nosem w kartce minęło mi bardzo szybko. Chociaż w ogóle się tego nie spodziewałam, pozornie żmudne ćwiczenie pisania literka po literce, okazało się bardzo relaksujące, a zobaczenie pierwszych efektów wychodzących spod pióra niezwykle satysfakcjonujące.
To chyba nie tylko moje zdanie, bo na wszystkie zajęcia, w których brałam udział (a było ich kilkanaście) miejsca trzeba było rezerwować odpowiednio wcześnie, bo grupy, po ogłoszeniu terminów zajęć, zapełniały się bardzo szybko. Na samych warsztatach spotykali się ludzie w różnym wieku - od nastolatków po 50-latków. Co ciekawe wcale nie były to same kobiety, choć to zajęcie może z początku kojarzyć się z damskim hobby. Wielokrotnie spotkałam tam również chłopaków, którzy z kaligrafowaniem radzili sobie bardzo sprawnie.

– Moje zajęcia, czyli kaligrafia współczesna, są zdecydowanie częściej oblegane przez panie. Panowie chętniej angażują się w tzw. czarne litery (ang. black letter) potocznie znane jako pismo gotyckie. Dla dzieci z kolei zwykle organizuję osobne spotkania mocno urozmaicone artystycznie – opowiada Małgosia Małecka, tworząca Hello Calligraphy.

Powrót do tradycji
Fenomen kaligrafii jest absolutnie fascynujący, biorąc pod uwagę fakt, że w dzisiejszych czasach ludzie coraz częściej porozumiewają się za pomocą smsów, emotikonów albo kilkuliterowych skrótów. W zdigitalizowanym świecie moda na odręczne pisanie z jednej strony wydaje się niezrozumiała, a z drugiej łączy się jednak z popularnym nurtem życia w duchu slow.


– Rzeczywiście ostatnio nagle ludzie zaczynają sobie przypominać, że pisać można też ręcznie. Przytłoczeni cyfrowym światem, w którym wszystko już zaczyna wydawać nam się nieprawdziwe, szukamy oddechu w zwykłych zajęciach, szukając normalności – mówi nam Małgosia Małecka. – Idziemy na spacer zamiast siedzieć przed telewizorem czy komputerem, kupujemy dobre jedzenie od lokalnych producentów zamiast długiej listy "E" w czymś, co jedynie kształtem przypomina chleb i szukamy porządnego rzemiosła zamiast plastikowej chińszczyzny. Te same poszukiwania prowadzą do odkrywania na nowo, zapomnianych na lata umiejętności. Kaligrafia to bardzo efektowna sztuka, a równocześnie niezwykle przystępna, bo przecież każdy potrafi pisać - bardzo łatwo więc zacząć. Wystarczy tylko odrobina zachęty i cierpliwości, by szybko robić postępy. No i wciąga błyskawicznie – dodaje.
Małgosia Małecka prowadzi warsztaty kaligraficzne, które przyciągają tłumy, a wykonywane przez nią misterne liternictwo potrafi zapewnić każdemu ślubowi i innym ważnym uroczystościom piękną oprawę, która zachwyca niejednego gościa.
Pisanie może być sposobem na życie
Dawniej zawodowe zajmowanie się piśmiennictwem było częściej spotykane, ale we współczesnym świecie mało kto zdawał sobie sprawę, że z tego rzeczywiście można żyć. "Kaligraf", "skryba" i "iluminator", którego z tych pojęć powinniśmy używać i czym w dzisiejszym świecie, o ile w ogóle, różnią się między sobą wytłumaczyła mi Małgosia.

– W tej chwili granice takich różnic już dawno się pozacierały. Dawniej skryba to był ktoś, kto po prostu posiadał określone umiejętności - co było wyjątkowe i zaliczało go do wąskiego grona "fachowców". "Nieco" później skrybami nazywano mnichów, którzy kopiowali księgi. Jeszcze trochę później, określenie "skryba" stało się wręcz lekceważące. Iluminator zaś zajmował się zdobieniem ksiąg – opowiada Małecka. – Kaligraf z kolei zajmuje się pisaniem, rozwijając tę umiejętność do rangi sztuki. We współczesnym świecie artyści i pasjonaci sięgają do tych profesji stawiając sobie zupełnie nowe cele niż choćby przed stu laty. Nie ma potrzeby dzielenia tych profesji i ich definiowania. Zmieniło się wszystko. Każde narzędzie może zostać wykorzystane w tradycyjny sposób i na 100 kolejnych, nie definiując granic.
Każdy może spróbować
Choć z początku może się wydawać, że do kaligrafii nadają się tylko osoby obdarzone wyjątkową cierpliwością i talentem plastycznym, okazuje się, że to nieprawda. Według Małgosi Małeckiej absolutnie każdy może spróbować swoich sił, a uczyć można się również z tutoriali, książek i portali społecznościowych. Małecka twierdzi jednak, że nic nie zastąpi kontaktu i nauki z żywym człowiekiem.

– Bazę do kaligrafii zna każdy. Poza tym to taki rodzaj zajęcia, który już po pierwszych próbach daje satysfakcję. Każda kolejna litera wydaje się piękniejsza od poprzedniej, a nawet kleksy i zgrzytnięcia zachwycają. Pewne predyspozycje niewątpliwie są ułatwieniem, ale przecież nie każdy musi być zaraz wirtuozem – opowiada Małgosia Małecka. – Wszystko zależy od tego jaki mamy cel - pisząc możemy się po prostu relaksować, powtarzając niczym mantrę "a, a, a, a, b, b, b, b, b, c, c, c, c, …". Mózg też się gimnastykuje - samo dobro! Ważny jest jednak kontakt z drugim człowiekiem, z którym można dzielić zainteresowania. Prawdziwa pasja jest bez tego jak komponowanie zapachu przez telefon.
Trwa ładowanie komentarzy...