Zgubił pamiątkowy aparat, którego używał 57 lat. Ogłoszenie pana Eryka wzruszyło internautów

W poszukiwania aparatu pana Eryka zaangażowały się już media. Mężczyzna fotografował nim przez 57 lat
W poszukiwania aparatu pana Eryka zaangażowały się już media. Mężczyzna fotografował nim przez 57 lat Fot. Facebook/tvp3gdansk, Instagram/ filip_chajzer
Filip Chajzer słynie z udostępniania na Instagramie interesujących postów i ciekawych historii. Tym razem podzielił się z obserwatorami ogłoszeniem pana Eryka Kowalskiego, który pragnie odnaleźć zgubiony przypadkiem aparat, który służył mu przez ostatnie 57 lat.

Ogłoszenie udostępnione przez Filipa Chajzera zwraca uwagę już samym wyglądem - napisane starannym, technicznym pismem, które wielu z nas mogło obserwować u rodziców czy dziadków, którzy uczyli się go jeszcze w czasach szkolnych. Później wczytujemy się w treść i trudno jest powstrzymać się od emocji, ponieważ słowa naprawdę wzruszają. Pan Eryk pisze, że zgubił aparat, którym posługiwał się od niemal 60 lat i pragnie go jeszcze zobaczyć.

Ogłoszenie poruszyło internautów
W ogłoszeniu czytamy: "Znalazcy tej mojej najstarszej pamiątki od czasu podjęcia pierwszej pracy zawodowej wynagrodzę a nawet podaruję, by cieszyć się, że istnieje i jest w dobrych rękach".

– To dla mnie pamiątka, tyle lat go używałem, był ze mną w tylu miejscach. Wykonałem nim tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy zdjęć – mówi nam pan Eryk Kowalski. – Jestem przywiązany do rzeczy, które tak długo mi służą. Taki sentyment mnie dopadł – dodaje.
Mężczyzna lubił robić zdjęcia niemal od zawsze, a historii z nimi związanych jest tyle, że ciężko mu wskazać najciekawszą. – Ja po prostu zawsze lubiłem robić zdjęcia, to była w pierwszym okresie posiadania aparatu taka moja pasja. Potem robiłem dużo zdjęć ludziom, rozdawałem je i po prostu cieszyłem się, że im się podobają.

Pan Eryk Kowalski zgubił aparat analogowy, ale wcale nie ucieka od nowych rozwiązań i fotografuje również cyfrowo. Pech chciał, że to właśnie chęć użycia cyfrówki była powodem zgubienia pamiątkowego sprzętu. – Na ulicy Sandomierskiej, przy której mieszkałem w 1962 roku, zrobiłem ostatnie zdjęcie pamiątkowym aparatem. Odłożyłem go obok roweru i wyjąłem drugi, cyfrowy, żeby również nim zrobić zdjęcie. To chyba wtedy musiałem zgubić swoją pamiątkę. Nie wiem, może to trochę kwestia wieku może nie, ale tak się po prostu stało.


Social media pomogą w poszukiwaniach
Post Filipa Chajzera na Facebooku udostępniło już ponad 8 tysięcy ludzi,a post na Instagramie polubiło 12, 5 tysięcy obserwujących dziennikarza osób. Sprawą zainteresowały się też lokalne media, które również postanowiły pomóc w poszukiwaniach.

– Przez ogłoszenie dużo osób telefonuje teraz do mnie z życzeniami, żeby aparat się znalazł. Niestety nie zadzwonił jeszcze nikt, kto by na moją zgubę rzeczywiście trafił – mówi pan Eryk Kowalski. Media społecznościowe wielokrotnie pokazały swoja moc i okazały się pomocne w podobnych sytuacjach. Miejmy nadzieje, że i teraz się uda i pamiątkowy aparat powróci do rąk właściciela.
Trwa ładowanie komentarzy...