Mucha i Cichopek stają w obronie produkcji
Co ciekawe, nie wszyscy podzielają opinię Frycz i Kuszewskiego. Do sprawy odniosły się dwie inne gwiazdy serialu "M jak Miłość" - Anna Mucha i Katarzyna Cichopek, które swoje doświadczenia opisują bardzo pozytywnie - zarówno w kwestii atmosfery pracy, jak i zachowania produkcji w czasie, gdy aktorki były w ciąży. Cichopek w najświeższym wywiadzie dla portalu party.pl twierdzi wręcz, że dopytywano o jej stan i dbano o jakość i warunki współpracy. Skąd mogą brać się tak różne opinie odnośnie tego samego planu? Swoją opinią podzieliła się z nami Olga Frycz.
– Sama gram od dziecka, mam doświadczenia z pracy przy wielu produkcjach poza serialem "M jak Miłość”, w związku z czym mam pewien punkt odniesienia. Wielu aktorów z serialu jest związanych tylko z nim i, być może, nie mając porównania, wydaje im się, że taki system pracy jest po prostu normalny - tłumaczy Olga Frycz. – Mam na myśli przede wszystkim warunki pracy na planie - zdarzały się sytuacje, że nie udostępniano ekipie pomieszczeń socjalnych, aktorzy przebierali się po kątach tam, gdzie akurat grali sceny albo w samochodach. Oczywiście przy innych produkcjach, przy których miałam okazję pracować również zdarzały się sytuacje hardcore'owe. To nie tak, że zawsze było idealnie, jednak sytuacja, w której przy - 20 stopniach aktorzy nie mają pomieszczenia, w którym mogą się przebrać czy nawet ogrzać, nie powinna mieć miejsca - dodaje.
Jak środowisko odbierze słowa aktorki?
Kilka lat temu aktorka Magdalena Schejbal również głośno mówiła o ogromie czasu spędzonym na pracy na planie serialu "Szpilki na Giewoncie" i o niekomfortowych warunkach. Artystka posunęła się wręcz do stwierdzenia, że mogły doprowadzić one do problemów zdrowotnych. Odważnie wypowiedzi nie skończyły się dla Schejbal zbyt korzystnie i aktorka przez dłuższy czas nie pojawiała się w większych produkcjach i na salonach. Olga Frycz nie boi się jednak podobnej sytuacji i wydaje się, że szczerość uważa za priorytet, choć jednocześnie podkreśla, że jej ostatnie wypowiedzi odnoszą się tylko i wyłącznie do serialu "M jak Miłość", a do współpracy przy innych produkcjach nie ma podobnych zastrzeżeń.
– Nie żałuje słów, które powiedziałam w wywiadzie, bo dokładnie takie jest moje zdanie o pracy na planie serialu. Warto podkreślić, że moja wypowiedź nie dotyczyła jedynie aktorów, ale również całej ekipy technicznej – mówi nam aktorka. – Nie obawiam się braku propozycji aktorskich po tej wypowiedzi, bo tak naprawdę to nie są wcale rzeczy nowe, o których nigdy wcześniej się nie mówiło - wręcz przeciwnie. Myślę też, że osoby, które stają teraz gorliwie w obronie warunków pracy na planie, same dobrze wiedzą, że to nie do końca jest prawdą. Kiedy odchodziłam z serialu również byłam proszona o poinformowania o tym w "cieplejszy sposób" niż zrobiłam to początkowo na Facebooku, ale ja nie chciałam nic zmieniać, bo wypowiedziałam się w zgodzie z własnym sumieniem - dodaje.
Olga Frycz wydaje się być jedną z niewielu polskich gwiazd, które nie obawiają się mówić tego, co myślą. Taka otwartość i szczerość to spory powiew w świeżości we współczesnym świecie, w którym każdy stara się ważyć słowa. Fani aktorki, którzy już tęsknią za oglądaniem jej na telewizyjnym ekranie, mogą odetchnąć z ulgą - artystka wcale nie wyklucza udziału w innych serialach, choć chce pozostać wierna swoim zasadom.
– Absolutnie nie zamykam się na pracę przy innych serialowych produkcjach, ale na razie chciałabym skupić się na macierzyństwie. Jeżeli pojawi się ciekawa propozycja chętnie z niej skorzystam, ale jeśli nie - na pewno nie odczuję tego jako "kary” za moje słowa - podsumowuje Olga Frycz.
