Był wziętym modelem z pięknym domem. Porzucił to, żeby... zamieszkać w vanie

Jeszcze kilka lat temu Kanadyjczyk Philippe Leblond  był zwykłym modelem. Wszystko zmieniło się, gdy na 30. urodziny postanowił kupić sobie vana.
Jeszcze kilka lat temu Kanadyjczyk Philippe Leblond był zwykłym modelem. Wszystko zmieniło się, gdy na 30. urodziny postanowił kupić sobie vana. Fot. Instagram.com/philippe_leblond
A gdyby tak… rzucić to wszystko i zamieszkać w vanie? O Bieszczadach nawet nie wspominam, to już przecież oklepany motyw. Są jednak tacy, co decydują się na ten szalony krok. Rezygnują z dotychczasowego poukładanego życia i opuszczają strefę komfortu na rzecz życia w zgodzie z naturą.

Nie trzeba być wykwalifikowanym socjologiem, żeby stwierdzić, że ludzi pociągają historie osób, które mają odwagę żyć w zgodzie ze sobą, podróżować, cieszyć się słońcem i - mówiąc ogólnie - odkrywać prawdziwą wolność. A jeśli te wszystkie parametry kumulują się w jednej osobie, sukces murowany. Trudno jednak nazwać sukcesem coś, co z założenia było ucieczką od sukcesu. A jednak.

I live in a van down by the river

Post udostępniony przez TheVanMan (@philippe_leblond)

Philippe Leblond jeszcze trzy lata temu był modelem, który wiódł typowe dla tego zawodu życie. Niby miał piękny dom w Beverly Hills, ale sporo podróżował po świecie, realizując kolejne kampanie. Żył na walizkach. Weekendy upływały mu na imprezach i życiu towarzyskim. I tak tydzień za tygodniem. Przed 30. urodzinami Leblond stwierdził, że nie czuje się szczęśliwy i chciałby coś zmienić. Tym, co go zawsze fascynowało i pociągało, była natura i piękno przyrody. Dlatego kupił vana i ruszył w podróż z Los Angeles do Vancouver, odwiedzając po drodze wszystkie parki krajobrazowe. W ten sposób złapał bakcyla i - jak wyznaje w wywiadach - wrócił do Los Angeles uzależniony od życia w vanie. To był początek nowego etapu.

On my way to heaven ( @vanilla_picture

Post udostępniony przez TheVanMan (@philippe_leblond)

Model wybrał minimalistyczny styl życia. Zamieszkał w vanie, w którym spędza obecnie 365 dni w roku, podróżując po Ameryce. W vanie znajduje się miejsce do spania, półki na ubrania (które nie są niczym osłonięte, co uczy go spokojnej jazdy samochodem, jak sam żartuje w wywiadach) oraz deski do surfingu i snowboardu. Gotuje sobie sam. – Nigdy żaden nauczyciel nie mówił mi, jak mam żyć. Jedyne, co słyszysz w młodości, to ”żyj zgodnie z zasadami”. Życie w vanie i kontakt z przyrodą to najlepsza szkoła życia. Wiele się dowiedziałem o sobie: czego naprawdę chcę, dokąd chcę się udać i co chcę robić. Wówczas wszystko staje się wyjątkowe. Mieszkałem w wielkim domu w Beverly Hills, ale nie byłem szczęśliwy. Zamieniłem to na życie w vanie i… jestem teraz tysiąc razy bardziej spełniony. To trochę tak jakbyś zapytał Dalaj Lamę lub Boba Marleya czy byli bogaci. Nie jestem bogaty, ale życie w vanie uczyniło mnie milionerem – mówi w wywiadzie przeprowadzonym przez Dylana Magastera na YouTube.
Mimo że karierę w modelingu dawno zamknął, wszystko wskazuje na to, że nadal żyje z sesji. Agencję zamienił jednak na Instagram - to właśnie tutaj jego życie i przygody śledzi prawie 300 tys. osób. Leblond chętnie dzieli się ze swoimi obserwatorami nietypową codziennością i zachęca do realizowania swoich pasji oraz do podróżowania. ”Lepiej zobaczyć coś raz niż słuchać o tym tysiąc razy” – pisze pod jednym ze zdjęć. Tym, co wyróżnia jego Instagram na tle innych profili o podróżach, jest - poza życiem w vanie - poczucie humoru. Trudno również przemilczeć urodę Leblond, na którą nie pozostają obojętne również fanki obserwujące jego profil. Przez grzeczność jednak motyw ten podkreślam w ostatnim zdaniu.
Trwa ładowanie komentarzy...