Botoks, lifting i laminowanie... rzęs?! To hitowe zabiegi tego lata. Sprawdziłam osobiście

Botoks, lifting i laminowanie rzęs to zabiegi, które poprawiają wygląd oka i są wygodne, zwłaszcza latem
Botoks, lifting i laminowanie rzęs to zabiegi, które poprawiają wygląd oka i są wygodne, zwłaszcza latem Fot. Instagram/ lightlashes, emilyelizabethmay
Jeszcze do niedawna absolutnym hitem numer jeden w stylizacji rzęs było doczepianie i zagęszczanie. Robiła to niemal każda gwiazda i aspirująca celebrytka, a salony, w których zabieg można było wykonać pękały w szwach. Teraz przyszedł czas botoks, lifting i laminowanie. Brzmi tajemniczo, ale naprawdę działa. Na czym to polega?

Te zabiegi odżywiają rzęsy
Botoks i lifting rzęs brzmią co najmniej dziwnie, ponieważ te nazwy przywodzą na myśl raczej zabiegi medycyny estetycznej niż usługi, które możemy wykonać u kosmetyczki. Laminowanie już niekoniecznie, ale tutaj również pierwszym skojarzeniem, przynajmniej u większości osób, raczej nie są rzęsy. O co więc chodzi?

Lifting i laminowanie rzęs to w zasadzie dwa niemal identyczne zabiegi. Można powiedzieć, że laminowanie to nowocześniejsza wersja liftingu, który wykonywany był już od wielu lat. Jak sama nazwa wskazuje, ma on za zadanie podniesienie i podkręcenie rzęs, a co za tym idzie optyczne wydłużenie. To świetny pomysł dla dziewczyn, które nie przepadają za mocnym make-upem – podczas zabiegu rzęsy są bowiem delikatnie przyciemniane, przez co można zrezygnować z ciężkiego tuszu do rzęs, co jest bardzo wygodne, szczególnie w letnie miesiące.
Botoks + rzęsy. Jak to działa?
Botoks na rzęsy to zabieg, który może być wykonywany sam albo jako uzupełnienie liftingu rzęs. To odżywka pełna witamin, dzięki którym rzęsy zyskują sprężystość, blask i natychmiastowe odżywienie. Jeżeli botoks na rzęsy nakładany jest po uprzednim zabiegu nadania im koloru, ma on również działanie utrwalające – pozwala zatrzymać pigment w środku włosa, dzięki czemu nie traci on na intensywności przez dłuższy czas.

– Botoks używany w pielęgnacji rzęs to przede wszystkim naturalne olejki – z dzikiej róży, jojoba czy rycynowy, a także hydrolizowana keratyna, kolagen, witaminy z grupy A czy C. Dokładny skład zależy od używanego produktu, jednak zawsze są dość podobne – opowiada nam właścicielka salonu Natural Lashes. – Składniki produktu mają odżywiać włosek i wpłynąć na jego kondycję. Przede wszystkim chodzi tutaj o wygląd zewnętrzny, ponieważ na strukturę wewnętrzną w zasadzie nie możemy mieć wpływu. Botoksu możemy używać zarówno w pielęgnacji rzęs, jak i brwi. W obu przypadkach włoski po zabiegu będą w dużo lepszej kondycji – wyjaśnia.
Cena keratynowego liftingu rzęs waha się, w zależności od salonu, od około 150 do 250 zł, natomiast sam botoks zrobić można już za około 40 zł. Laminowanie wykonujemy raz na dwa miesiące, a efekt ma utrzymywać się od sześciu do ośmiu tygodni. Co istotne - w międzyczasie włoski nie są obciążane, tak jak często bywa w przypadku doczepianych rzęs, a nawet wręcz przeciwnie. Odżywki nakładane podczas zabiegów wzmacniają je i sprawiają, że lepiej rosną. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, nie możemy jednak porównywać laminowania czy botoksu do doczepiania rzęs. W dwóch pierwszych przypadkach działamy bowiem tylko na naturalnych rzęsach tworząc i utrwalając nowy skręt.
Plusy i minusy zabiegu
Kiedy sama około miesiąca temu pierwszy raz spróbowałam laminowania, stylistka z jednego z warszawskich salonów zapewniała mnie, że z początku efekt nie jest może spektakularny (rzeczywiście nie był), jednak po serii trzech zabiegów laminowania mogę oczekiwać wzrostu objętości rzęs o kilkadziesiąt procent. Tego jeszcze potwierdzić nie mogę, ale rzeczywiście zgodzę się ze stwierdzeniem, że jeżeli na co dzień malujemy się delikatnie, ten zabieg pozwala całkowicie zrezygnować z mascary, co samo w sobie jest bardzo wygodne, a w połączeniu z naturalną opalenizną wygląda naprawdę dobrze. Nie miałam też żadnej reakcji alergicznej, mimo że często mam problem z kosmetykami, które podrażniają mi oczy. Minusy? Wysoka cena i długi czas wykonywania usługi, który – przynajmniej w moim przypadku – trwał ponad półtorej godziny, które bez możliwości otworzenia oczu ciągnęło się w nieskończoność.


– Tak naprawdę efekt powinien być widoczny po pierwszym zabiegu. Jedynym wyjątkiem są osoby, których rzęsy w naturalny sposób rosną do dołu i trudno jest je podkręcić i skierować ku górze – wyjaśnia nasza rozmówczyni. – Objętość rzęs rzeczywiście może się zwiększyć, choć zależy to w dużej mierze od jakości użytych produktów i tego czy klientka w domu również odpowiednio pielęgnuje rzęsy, używając olejków natłuszczających – dodaje.
Stylistka rzęs zwraca również uwagę na to u kogo wykonujemy zabiegi, ponieważ czasem może się zdarzyć, że specjalistka zamiast poprawić wygląd naszych rzęs, po prostu je zniszczy – Często pojawiają się u nas panie, które chcą uratować zniszczone rzęsy. Niestety, zanim wykonamy zabieg, musimy poczekać na regenerację zniszczonych włosków. Na szczęście nie jest to trwała szkoda, bo rzęsy odrastają i się regenerują, jednak przed wizytą w salonie zawsze warto wcześniej przyjrzeć się pracom działających w nim kosmetyczek – radzi.
Trwa ładowanie komentarzy...