"Serial może otworzyć widzowi TVP oczy na pewne kwestie". Kasia Zawadzka o kobietach i nowej roli

Od września Kasię Zawadzką będziemy mogli oglądać w serialu "Drogi wolności". W produkcji wystąpi również Iza Kuna
Od września Kasię Zawadzką będziemy mogli oglądać w serialu "Drogi wolności". W produkcji wystąpi również Iza Kuna Fot. Instagram/ katarzyna__zawadzka
Do tej pory Kasia Zawadzka nie udzielała wielu wywiadów, bo jak sama twierdzi do rozmowy potrzebny jest odpowiedni powód. Najlepiej zawodowy, ponieważ prywatność aktorka woli zachować dla siebie. Na szczęście teraz powód się trafił i to całkiem istotny. Już tej jesieni na antenie TVP pojawi się nowy serial „Drogi wolności”, w którym Zawadzka zagra jedną z głównych ról.

Produkcja zapowiada się interesująco, a w głównych rolach, obok Kasi Zawadzkiej, zobaczymy dwie inne aktorki młodego pokolenia - Paulinę Gałązkę i Julię Rosnowską.

Choć "Drogi wolności" będziemy mogli oglądać regularnie od września, to pierwszy odcinek został przedpremierowo zaprezentowany widzom już w lipcu. Pilot został przyjęty bardzo ciepło, o czym świadczą pozytywne, pełne zaciekawienia opinie, które można znaleźć na kanałach społecznościowych serialu.
Już niedługo "Drogi wolności" zawitają na stałe do ramówki TVP. Co zobaczymy w serialu?

To saga rodzinna, osadzona w okresie historycznym, który jest dla Polski bardzo istotny. Przede wszystkim jest to jednak serial o kobietach, bo całą opowieść snują 3 siostry. Spotykamy je, gdy mają około 20 lat i podążamy z nimi w sezonie przez 10 lat ich życia.

Cały ten okres w historii był zresztą niezwykle ważny dla kobiet - walka o prawa wyborcze, ruch sufrażystek. Pokazujemy też jak kobiety radziły sobie z tym, że zostawały same - w czasie wojny mężczyźni wyjeżdżali przecież na front, co było trudne i bolesne, ale to również dzięki temu miały pole do tego, aby o siebie zadbać .

Dla nas bardzo ważne było to, żeby przez prezentowane historie pokazać też zmagania kobiet z rzeczywistością i walkę o swoje miejsce. Walkę, która zresztą trwa do dziś.

Czy w obecnych czasach i sytuacji ten serial będzie szczególnie ważny?

Bardzo się cieszę, że ten serial powstał właśnie dla TVP. Myślę, że to, że będzie w telewizji publicznej, m.in. ze względu na kobiece wątki, które zostały w nim poruszone, jest bardzo istotne.


Oczywiście to nie jedyny aspekt historii, jednak jest bardzo ważny i może pomóc widzowi TVP otworzyć głowę na te kwestie, pochylić się nad nimi, zastanowić. Może dzięki serialowi większa liczba osób spróbuje zrozumieć sens i powód walki, którą kobiety toczą również aktualnie.
Kim jest grana przez Panią bohaterka, Alina?

Działania i sposób myślenia Aliny zdecydowanie wyprzedzają epokę. Z założenia rezygnuje z tradycyjnego modelu rodziny - małżeństwa, dzieci. Woli skupić uwagę na rozwoju intelektualnym, ludzkim. Dąży do traktowania na równi z mężczyznami, a ich świat wydaje jej się ciekawszy, ważniejszy i chciałaby w tym świecie uczestniczyć.

Bardzo angażuje się w walkę o prawa kobiet, zostaje redaktor naczelną pisma, które siostry zakładają, po trosze zmuszone do tego sytuacją. Dzięki wydawnictwu mają platformę do mówienia o prawach kobiet i tym, co się dzieje w tej kwestii. Moja postać uczestniczy w wydarzeniach historycznych i krok po kroku wchodzi do męskiego świata, o którym marzyła.

Po czasie pojawia się przed nią również perspektywa spędzenia życia z kimś, zamiast w pojedynkę. Stworzenia prawdziwego związku, ale na zasadach partnerskich.

Łatwo było pani wcielić się w tę postać? W rzeczywistości również angażuje się pani w walce o prawa kobiet?

Oczywiście, popieram walkę o prawa kobiet, biorę też udział w czarnych marszach. Uważam, że to bardzo istotne, zwłaszcza biorąc pod uwagę to co dzieje się nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Powstaje nowa fala feminizmu, wychodzą na jaw pewne rzeczy, jak choćby wykorzystywanie kobiet w Hollywood. Dużo się o tym mówi i to ważne, że ten temat wreszcie przestaje być tabu. Pierwsza fala powstała na początku wieku i wtedy kobiety dużo zdziałały, wywalczyły choćby prawa wyborcze.

Przyczynił się do tego zresztą pierwszy marsz z parasolkami, mający miejsce już w 1918 roku, kiedy to sufrażystki protestowały pod domem Piłsudskiego. To stąd wzięła się cała idea czarnych parasolek, którą znamy dziś. Wszystko się łączy, to pewien proces. Wspieram takie ruchy w miarę swoich możliwości .

Istotne jest dążenie do osiągnięcia równości i partnerstwa. Nie możemy tracić czujności, bo gdy ona się wytraca dzieją się niepożądane rzeczy. Nie bez wpływu jest również władza, która ma teraz poglądy, z którymi absolutnie się nie zgadzam, ale to już zupełnie inna kwestia. Rola pozwoliła mi wiele zrozumieć, poznać niezwykłe historie i zdobyć ciekawe doświadczenia.
Ruch, o którym rozmawiamy i jego konsekwencje to ciągła sinusoida. Walczymy, coś się zmienia jest lepiej, a później dzieje się coś, co cofa nas niemal do punktu wyjścia. Przed oczami mam sceny z "Opowieści Podręcznej”. Tak abstrakcyjna, jakby się wydawało, wizja przyszłości może faktycznie nadejść?

No właśnie. Wydawałaby się abstrakcyjna, ale niestety jest całkiem prawdopodobna. Gdy popatrzymy wstecz to również przypomnimy sobie filmy, które wydawały się abstrakcyjne, a pewnie rzeczy, o których mówiły wydarzyły się naprawdę. Miejmy nadzieję, że wizja z "Opowieści podręcznej” nigdy w życie nie wejdzie, ale jedna powinna być przestrogą.

To świetnie zrobiony serial, który mówi o ważnych rzeczach i naświetla pewien kierunek, w którym zmierzają skrajne prawice.

Coraz więcej w filmach i serialach na całym świecie mówi się o kobietach. Coraz częściej na pierwszy plan wysuwają się role kobiece, a reżyserki są coraz bardziej doceniane. Ma to odzwierciedlenie również w Polsce?

Uważam, że jeśli chodzi o polską kinematografię pojawia się w niej coraz więcej cudownych kobiet, które pokazują wielki talent.

Można powiedzieć, że kobiety są przyszłością kina?

Na pewno zajmują w nim ważne miejsce. Mnóstwo jest cudownych kobiet reżyserek i interesujących postaci kobiecych w kinie. Na horyzoncie pojawiło się pewne światło, co daje nadzieję, że będzie powstawać coraz więcej ciekawych ról, w które wcielić się mogą aktorki.

Jeśli chodzi o reżyserię to wydaje mi się, że nikt nie przedstawi i wyeksponuje roli kobiecej tak, jak inna kobieta. Nie mówię, że u wszystkich, ale u mężczyzn często jest tak, że ta damska postać jest raczej wątkiem dodanym, trochę pobocznym.

Wszystko powoli się zmienia. Już teraz mamy fantastyczne reżyserki, a myślę, że będzie ich jeszcze więcej. Jeśli sytuacja pozwoli i będziemy mogli mówić i robić takie filmy, jakie będziemy chcieli, a nie musieli to sądzę, że wszystko będzie dobrze.
Trwa ładowanie komentarzy...