Za wizytę u niego ludzie płacą nawet 300 złotych. Kim jest astrocoach?

Astrocoaching wzbudza mieszane uczucia
Astrocoaching wzbudza mieszane uczucia Fot. 123rf.com
Nie od dziś wiadomo, że coaching wywołuje drwiący śmiech. Jeszcze większy budzi astrocoaching, czyli doradztwo i wykorzystanie potencjału, jaki tkwi w horoskopie. Jedni szydzą z tego zjawiska, drudzy głęboko wierzą w moc astrologii. Jak wygląda spotkanie w gabinecie astrocoacha i ile kosztuje?

"Ściema", "gadka szmatka", "puste slogany za milion monet" - takie określenia najczęściej słyszy się o coachingu. Z kolei ze zjawisko astrocoachingu ludzie drwią jeszcze bardziej. Bo niby astrologia i horoskop powiedzą nam, jak żyć?

Horoskop to zapis potencjału człowieka
Astrocoaching jednak istnieje, a usługi z tego zakresu oferuje wiele astrologów. Najprościej mówiąc astrocoaching wykracza poza tradycyjnie rozumianą analizę horoskopu, natomiast jest punktem wyjścia do skutecznej i efektywnej zmiany i poprawy jakości życia.

– Jeżeli wyjdziemy z założenia, że coaching jest pewną formą kierowania czy pomagania ludziom w osiąganiu określonych celów, to można powiedzieć, że tym się odróżniam od klasycznego coachingu, że posiadam dodatkowe narzędzie, jakim jest horoskop klienta. To zapis i mapa jego potencjału i możliwości – tłumaczy w rozmowie naTemat astrolog Piotr Gibaszewski i dodaje:
– Używając horoskopu klienta oraz astrologicznego instrumentarium różnych technik, mogę wesprzeć rozwój człowieka, potrzeby czy wyzwania, które stoją na drodze. W astrologii jest taki ciekawy model 12 domów horoskopu. To 12 potencjałów, w których są ukryte poszczególne elementy.

Tajemnicze potencjały, o których mówi astrolog to sfera finansów, relacji międzyludzkich lub też przyszłości. – Jeżeli my w odpowiedni sposób dotrzemy do tych zasobów, które tkwią w tym horoskopie, to możemy przez rozmowę, inspiracje, ćwiczenia, wsparcie obudzić potencjał u klienta, żeby lepiej mógł sobie radzić w tym szybko zmieniającym się świecie – opowiada Piotr Gibaszewski.


Godzinna sesja za 300 złotych
Sesja w gabinecie astrocoacha dla każdego jest inna. Wszystko zależy od tego, z jakimi problemami przychodzą klienci. Wspólnym mianownikiem jest interpretacja horoskopu, a następnie omówienie danego problemu. Jedni chcą coś zmienić w sferze zawodowej, jeszcze inni poprawić relacje z bliskimi.

Każde spotkanie u coacha trwa godzinę i trzeba za nie zapłacić aż 300 złotych. – Spotykamy się na takich sesjach, które trwają około godziny. Umawiam się z klientem na sześć spotkań. Jeżeli bierzemy odpowiedzialność za jakiś proces, to chodzi o to, żeby doprowadzić go do jakiegoś etapu – zdradza Gibaszewski.

Sesja u astrocoacha to rozmowa obu stron. – To nie tylko mój monolog. Docieram do klienta, zadaję mu dużo pytań, poruszam pewne aspekty, które go dręczą – wyjaśnia. Jednocześnie dodaje, że jego celem nie jest wchodzenie w rolę autorytetu. – Bardziej mnie interesuje rola kogoś, kto jest przyjacielskim, wspierającym doradcą życiowym. Mogę pokazać tej osobie pewnego rodzaju ścieżkę. To, czy ta osoba wybierze tę ścieżkę, czy nie, nie mam na to już wpływu – zdradza coach.

Kto przychodzi do astrocoacha?
Można się zastanawiać, kto najczęściej przychodzi do gabinetu astrocoacha. Zazwyczaj są
to osoby zainteresowane astrologią, chcące poznać swój horoskop, ale też przypadkowi ludzie, których przyciągnęła nazwa astrocoaching. Zerowa sesja jest bezpłatna.

Zjawisko astrocoachingu przyciągnęło Magdę, która odwiedziła jednego z warszawskich coachów. – Byłam raz u wróżki, ale chciałam też zobaczyć, z czym się je astrocoaching. Rozmawialiśmy z coachem o moich celach zawodowych. Dyskutowaliśmy o motywacji i o tym, co bym chciała w życiu robić. Rozmowa faktycznie coś mi dała do myślenia, ale nie powiem, żeby była jakaś odkrywcza. Wizytę u astrocoacha potraktowałam jako ciekawostkę, ale więcej raczej nie pójdę.
Zapytałam znajomych, czy wybraliby się do gabinetu astrocoacha. Zdania są podzielone.
– Poszłabym chociażby z ciekawości, żeby zobaczyć, czy spotkanie z kimś takim ma sens. Próbowałam różnych form terapii, a nuż ta okazałaby się skuteczna – mówi Kasia.

Dominika z kolei jest bardzo sceptycznie nastawiona do usług wszelkiej maści wróżek i astrocoachów. – Dla mnie coaching to puste słowa o niczym. Wolę pójść do psychoterapeuty i opowiedzieć mu o tym, co mnie dręczy i co chciałabym w sobie zmienić – mówi.

Puste słowa za milion monet?
Temat astocoachingu dla wielu osób jest pustymi frazesami i wyciąganiem pieniędzy. Rzeczywiście, godzinna sesja u Gibaszewskiego kosztuje 300 złotych, czyli dość sporo, w porównaniu na przykład do sesji terapeutycznej u psychologa. Jednak nie wszyscy, którzy oferują usługi z tego zakresu mają aż tak wygórowane cenniki. W jednym z gabinetów za 90-minutową sesję astrocoachingu trzeba zapłacić 90 złotych, w innym z kolei 150 złotych za 60-minutową sesję.

Piotr Gibaszewski zdaje sobie sprawę z tego, że temat astrocoachingu jest wyśmiewany przez ludzi, jednak do krytykujących podchodzi z szacunkiem. – Jestem ostatnią osobą, która będzie chciała przekonywać kogokolwiek do astrocoachingu. Wiem, że temat coachingu jest kontrowersyjny i dyskusyjny. Mam świadomość, co się pisze o tej tematyce na portalach społecznościowych. Dlatego przekonywanie kogoś do moich sesji nie ma sensu, bo to jest kwestia bardzo subiektywna.
Trwa ładowanie komentarzy...