Jacy są "Seryjni"? Film dokumentalny o fanach seriali dostępny za darmo w sieci

Zlot fanów serialu "Star Trek"
Zlot fanów serialu "Star Trek" Fot. screen z filmu "Seryjni"
Jacy są "Seryjni"? Na oglądanie swoich ukochanych seriali poświęcają każdą wolną chwilę. Robią to wszędzie, w komunikacji miejskiej, w kolejce do lekarza, stojąc w korku, gotując obiad. Oglądają na tablecie, na komputerze i na telefonie. Nie dla wszystkich liczy się doskonała jakość - ważne jest poznanie losów swoich ulubionych bohaterów. O ludziach, którzy pasjami oglądają seriale dostępne w sieci rozmawiamy z realizatorką filmu dokumentalnego "Seryjni" - Kają Szafrańską.


Jaki jest pani ulubiony serial? Ogląda je pani tak często jak bohaterowie „Seryjnych”?

Kaja Szafrańska: To jest bardzo obszerne pytanie, ponieważ oglądam bardzo dużo seriali. Zawodowo zajmuję się ich krytyką. Ale takich dla przyjemności śledzę mało, bo nie mam na to czasu. Ostatnio oglądam „Gomorrę”, „Most nad Sundem”, „Mr.Robot”. Tego jest sporo, jakbym miała wymieniać całą listę, to zawsze pominę jakiś serial, który lubię.
Wiele osób miałoby z tym problem. Czy właśnie to zmotywowało panią do zrealizowania „Seryjnych”?


Nie, myślę, że wiele innych okoliczności złożyło się na to, że ten film powstał. Przede wszystkim to, że z racji zawodu od paru lat obcuję ze społecznością serialową. Około sześć lat temu miałam okazję obserwować, jak się tworzyła. Od tamtej pory seriale zaczęły się bardzo dynamicznie rozwijać i zmieniać. Ta społeczność też się zmienia, ponieważ internet daje nam narzędzia do tego, żeby się w to aktywnie angażować - oprócz samego oglądania seriali.


Tak się złożyło, że Narodowy Instytut Audiowizualny organizuje w tym roku "Festiwal NInA Wersja Beta. Nowa fala seriali", który trwa jeszcze do 22 maja. Dzięki temu, że te wszystkie czynniki zaistniały, udało nam się zrobić krótki dokument, który przybliża portret przeciętnego polskiego widza seriali.


To jest takie hasło, które w zasadzie nic nie mówi. Albo do tej pory nic nie mówiło, bo twarde statystyki narażone są na pewien błąd. Albo bada się społeczność, która ogląda tylko telewizję albo się bada tylko tych ludzi, którzy korzystają z internetu. Te wyniki zawsze są w jakiś sposób wypaczone, więc nie za bardzo wiemy, o kim mówimy, kiedy rozmawiamy o widzu współczesnych seriali.
Zaskoczyło mnie to, że w Polsce organizowane są tak duże zjazdy dla ludzi, którzy są fanami konkretnych seriali. W „Seryjnych” widzimy zjazd miłośników „Doktora Who” i spotkanie fanów „Star Treka”. Znała pani to środowisko przedtem?

Kultura konwentowa nie jest niczym nowym. W Stanach Zjednoczonych kwitnie od dawna. W Polsce popkultura jest pojęciem raczkującym. Konwenty odbywały do tej pory raczej w kontekście fantastyki. Od pewnego czasu zaczęto organizować konwenty, które zawierają częściowo panele dotyczące seriali albo małe wydarzenia, które dotyczą konkretnych seriali. Realizując ten film byliśmy na dwóch konwentach, na małym Whomanikonie poświęconemu serialowi "Dr. Who" i na dużym - Pyrkonie.

Pyrkon w ciągu kilku dni przyjmuje około 50 tysięcy osób. To wydarzenie organizowane jest na terenie Targów Poznańskich. Dotyczy bardzo różnych gałęzi popkultury. Na panele serialowe czekają długie kolejki. Jest mnóstwo ludzi, którzy się tym interesują. Grupy fanowskie w Polsce są stosunkowo nowym zjawiskiem. W ich rozwoju bardzo pomógł internet. Z moich obserwacji wynika, że to jest charakterystyczne dla młodych widzów.

Oglądanie seriali jest czynnością bardzo samotną. Robimy to zazwyczaj w pojedynkę, chyba że są to komedie romantyczne albo sitcomy, które często oglądamy rodzinnie. Każdy ma jakiś serial, który śledzi sam, bardzo go lubi, angażuje się w niego, więc chce się tym dzielić. W realu niekoniecznie trafia na inne jednostki, które podzielają ten entuzjazm.
Internet zbliża takie społeczności. Jeśli pojawi się jakiś nowy tytuł, który zainteresuje młodych widzów, to zaraz pojawiają się fanpage, grupy zamknięte na Facebooku, a nierzadko odbywają się jakieś zjazdy, konwenty i spotkania.

Jak wyglądają takie wydarzenia?

Bardzo różnie. Zależy, czy mówimy o konwencie czy o zjeździe. Czasem są to panele, na których ludzie wygłaszają swoje referaty i prezentacje. Są też stoiska handlowe, na których można kupić gadżety związane z danym tytułem. Często odbywają się spotkania organizowane oddolnie przez fanów danych seriali.

Tak jak jeden z bohaterów naszego filmu, który trochę nie pasuje demograficznie do danych, bo ma 44 lata i od wielu lat jest fanem „Star Treka”. Spotyka w małym gronie znajomych, którzy również są fanami tego serialu. Rozmawiają o nim, ale również o innych zjawiskach popkultury, które są w jakiś sposób związane ze „Star Trekiem”, ale również o swoich prywatnych sprawach i o życiu. To jest po prostu grupa przyjaciół.
Okazuje się, że jest to rozrywka uniwersalna. Nawet nasze babcie pasjami oglądają telewizyjne „Wspaniałe stulecie”.

Zgadza się, seriale oglądamy wszyscy. Ale „serial” jest bardzo szerokim pojęciem. To może być telenowela, którą ogląda babcia i może być procedural, który jest ulubionym gatunkiem kryminalnym kobiet w wieku 50 plus - jak wynika z badań. Są też seriale nowej fali. W „Seryjnych” skupiamy się przede wszystkim na widzach, którzy oglądają te ambitniejsze, bardziej aspirujące. Badania często sugerują, że tylko młodzi oglądają online, a „młodzi” kończą się na 35 roku życia. To jest nieprawda.

Jest ogromna grupa osób, które są zainteresowane serialami. Niektórzy nastolatkowie opowiadali nam, że oglądają z rodzicami „Grę o Tron”. Poza tym musimy też pamiętać, że liczba seriali i ich różnorodność tematyczna jest tak duża, że każdy znajdzie coś dla siebie. Cytując bohaterkę naszego filmu, każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, ile ma lat, skąd pochodzi, czy zna angielski czy nie, czy bardziej lubi dramat obyczajowy czy serial o superbohaterach. I to jest w tym chyba najfajniejsze.
Czy da się wyodrębnić serial, który jest najpopularniejszy? Dużo emocji wzbudza nowy sezon „Gry o Tron”, ale ktoś może powiedzieć, że czeka cały rok na przykład na „Homeland”.

Wydaje mi się, że wyniki oglądalności albo tych najczęściej piratowanych seriali pokazują, że ten top 3 czy top 5 istnieje. „Gra o Tron” jest absolutnie na samej górze. Wiele osób ogląda ten serial, ale są również tacy, którzy tego nie robią, bo nie chcą oglądać tego, co wszyscy. W topie jest również „The Wlking Dead”, wysoko jest również „House of Cards”.

To są tytuły, które mają największą rozpoznawalność. Rzeczywiście to, co nam się podoba najbardziej ,to jest kwestia zupełnie indywidualna i trzeba o to pytać każdego z osobna. co mu się najbardziej podoba.

A czy często zdarza się tak, że ludzie oglądają w tajemnicy serial „wstydliwy”?

Oczywiście, to jest tak zwane guilty pleasure. To zazwyczaj są te seriale, które nie są zbyt ambitne. Jakieś obyczajówki albo jakieś seriale dla nastolatków, które nie są szczególnie wyrafinowane intelektualnie, ale pozwalają się odprężyć. Nie wymagają od widza zbyt dużej uwagi i zaangażowania, ale po prostu przyjemnie wypełniają czas.
Razem z Januszem Raczyńskim prowadzimy kanał o serialach na YouTube - „Jakbyniepaczeć”. Kiedyś zrobiliśmy małe badanie publiczności. Zadaliśmy widzom pytanie, „jakie mają guilty pleasure”. To się nazywało „Serialowa lista wstydu”. Każdy mógł się przyznać, a w grupie zawsze się to chętniej robi. Okazało się, że najczęściej są to takie tytuły jak „Plotkara” i ”Beowulf”, albo takie seriale, które nie mogą się skończyć. Mają już po dziesięć sezonów, fabuła jest bez sensu i do niczego to nie prowadzi, ale są kontynuowane.

Ludzie oglądają je z przyzwyczajenia, mimo że czasem mają wrażenie, że tracą czas. Nasi rozmówcy nie oglądają za bardzo telewizji. Od tradycyjnego nośnika, a już przede wszystkim od tak zwanej telewizji linearnej, która oferuje tradycyjną ramówkę, wolą media elektroniczne, czyli internet, komputer, tablet, telefon.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NEWSWEEK 0 0Dlaczego faceci w Polsce stracili ochotę na seks? Powodów jest mnóstwo, ale jeden najważniejszy
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Masz "powyborczego doła" po zwycięstwie PiS? Psycholożka radzi, co trzeba zrobić
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu
0 0Tysiące protestujących na ulicach Londynu. Johnson wściekły po głosowaniu ws. brexitu
Britax 0 0Ten fotelik to nowy wymiar bezpiecznych podróżny z dzieckiem. Dzieci i rodzice go pokochają!
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie obchodzą cię zmiany klimatu za 50 lat? Wiemy, jak będzie wyglądała pogoda w Polsce za dekadę
DADHERO.PL 0 0Mieliśmy polskiego Raya Charlesa. Genialny Dawid Ogrodnik w filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
0 0Joanna Przetakiewicz w nagiej sesji. "Zapisuję sobie pani zdjęcia w telefonie"

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy