Prysznic bez chemicznych kosmetyków jest skuteczny i zdrowy. Wszystkie żele, szampony i dezodoranty wyrzuć do kosza

Nie ma kosmetyku, którego nie można zastąpić.
Nie ma kosmetyku, którego nie można zastąpić. Fot. niloo138 / 123RF
Bohaterka „Piaskowej Góry” Joanny Bator do higieny intymnej używała octu. Jadzię nauczyła tego matka, a specyficzny zapach wrył się w świadomość członków jadzinej rodziny. Octem można również umyć włosy, dobrze o tym wiedzą zwolenniczki higieny bez detergentów - tak szkodliwych dla ciała i dla środowiska. Dużą popularnością cieszy się ostatnio ruch No Poo - czyli bez szamponu. Okazuje się, że to konsumpcjonizm skłania nas do korzystania pięknie pachnących specyfików. Bez kolorowych, chemicznych substancji substancji da się żyć.


Dobry tłuszcz
Tłuszcz i sebum nie są wrogami człowieka, ale sprzymierzeńcami. Skóra regularnie pozbawiana natłuszczenia, czyli bariery ochronnej, podatna jest na choroby, zapalenia, przedwczesne starzenie. Co więcej, taka skóra natychmiast próbuje się natłuścić. Tworzy się zamknięte koło, może dojść do sytuacji, że ktoś, kto używa pachnącego cytrusami szamponu codziennie, musi to robić, bo już wieczorem jego włosy wyglądają, jak po olejowaniu. A są ludzie, którzy twierdzą, że konserwanty zawarte w chemicznych szamponach mogą powodować różne, ciężkie choroby układu nerwowego.


Kiedy ktoś zdecyduje się na zaprzestanie używania szamponów dostępnych w drogeriach, może poczuć zawód. Pierwsze dni "detoksu" są dość przykre, bo włosy potrzebują czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego trybu. Kiedy już to się stanie, można zacząć cieszyć się zdrową i ładną czupryną. Ale trzeba wiedzieć, jakie substancje są odpowiednimi zamiennikami. W sieci znajdują się przepisy na naturalne szampony domowej roboty - z tego, co dostępne jest w osiedlowym sklepie.

Jadzia z powieści Bator ucieszyłaby się, gdyby usłyszała, że nie tylko ona stosuje jest fanką octu. Są kobiety, które twierdzą, że odrobina octu jabłkowego z wodą przywraca włosom blask. Przepisów na domowe cuda należy szukać w sieci, albo u naszych babć. Z pewnością wiedzą, jak przyrządzić szampon z jaj, pokrzywy czy wody różanej. Jednak przedtem warto skonsultować się z dermatologiem i upewnić się, że nie zrobimy naszej skórze krzywdy.

Sylikony, parabeny, wstrętne SLS
Skąd to nasilenie zwolenniczek ruchu antyszamponowego? Coraz częściej mówi się o szkodliwości sylikonów, parafin i parabenów (które ponoć oddziałują na gospodarkę hormonalną) w kosmetykach. Jednym z głównych wrogów jest drażniące sodium lauryl sulfate. Zaburza wzrost włosów, powoduje zaczerwienienie skóry, nasila infekcje. Te składniki mogą osaczać włosy warstwą trudną do zmycia i dawać nam złudzenie, że są miękkie i lśniące. Jednak faktycznie nie poprawiają jego stanu.


Na ten trend odpowiedziało wiele marek kosmetycznych, które na swoich produktach zamieszczają informacje o tym, czego dany kosmetyk nie posiada. Chyba największym hitem wśród kosmetyków anty paraben są szampony, odżywki, żele pod prysznic i balsamy rossmannowej marki Alterra.

Jak sama nazwa wskazuje, kosmetyki te opierają się na naturalnych produktach. Jednak ich cena jest zaskakująco niska, więc nie możemy oczekiwać, że nie znajdziemy w nich konserwantów i innych składników, które maniacy zdrowia nazwaliby szkodliwymi. Jednak ważne jest to, że Rossmann przyczynia się do zwiększenia świadomości klientów.
Dezodorant na raka
Odstawienie antyperspirantów również jest podstawą u zwolenników zdrowego stylu życia. Zamiast szkodliwych kosmetyków na bazie alkoholu, który podrażnia i wysusza skórę, talku, który blokuje pory i aluminium, które oskarżane jest o rozwój raka piersi, wybierają naturalną i ekonomiczną metodę. Mianowicie ałun - kryształ, który wystarczy zwilżyć wodą i potrzeć nim skórę pod pachami.

Pierwsze użycie może być zniechęcające, bo można spocić się „z aromatem”, ale z biegiem dni jest coraz lepiej. Już po trzech dniach pachy pocą się mniej - a w warunkach, w których nie ma innej możliwości i człowiek po prostu musi się spocić - próżno doszukiwać się jakiegokolwiek zapachu. To przydatne, jeśli zależy nam na tym, żeby antyperspirant nie dominował nad innymi zapachami - na przykład perfum.

Tych, których kryształ nie przekonuje, z pewnością zaciekawi fakt, że przecieranie pach plasterkami cytryny również może być skuteczne. Można również wykonać dezodorant na bazie oleju kokosowego, wosku pszczelego (można też zastąpić innym tłuszczem, na przykład masłem kakaowym) i sody oczyszczonej.

No właśnie, przecież perfumy też często mają nieciekawy skład, też są na bazie alkoholu. Warto więc wypróbować metodę kobiet i mężczyzn z Bliskiego Wschodu, którzy łączą olejki o różnych aromatach i cieszą się mocnymi, zmysłowymi i trwałymi pachnidłami. Na bazie olejów powstają arabskie oudy, ale rynek perfumiarski od kilku lat położył na nich łapy i znalezienie naturalnego oudu może być trudne. Poza tym nie każdemu odpowiada mocny, orientalny zapach. Na YouTube można za to znaleźć tutoriale o tym, jak sporządzić swoje własne zapachy, choć wymaga to zachodu.
Produkt cud
Olej kokosowy, który dostępny jest już w prawie każdym sklepie, nawet na bazarach, jest podstawą wielu naturalnych kosmetyków. Może być odżywką do włosów, kremem do twarzy, który zawiera w sobie filtr UV, nawilża, jest antybakteryjny, może być bazą do wspomnianych wcześniej dezodorantów, perfum, a nawet past do zębów (olej, soda oczyszczona, ksylitol albo stewia dla smaku, zioła).

Dezodorantu nie używa Julia Roberts, twierdzi, że kąpie się raz w tygodniu, tak samo jak Charlize Theron. Bakterie nie są dla nich wrogiem, ale pomocą w utrzymaniu zdrowia. – Zaczynamy powoli się przekonywać, że obecność niektórych bakterii na naszym ciele jest rzeczą bardzo pożądaną. Istnieją już dane sugerujące, że mydła bakteriobójcze niszczą bytujące na skórze pożyteczne bakterie saprofityczne utleniające amoniak (tzw. AOB). Z amoniaku znajdującego się w pocie produkują one tlenek azotu, a ten jest jedną z kluczowych cząsteczek o działaniu immunoregulacyjnym. Innymi słowy, silne mydła powodują brak tlenku azotu - i dalej - rozbuchany ponad miarę układ odpornościowy – mówił w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” doktor Wojciech Feleszka.
Zwolennicy mycia bez mydła przekonują, że prysznic z wykorzystaniem samej wody i miękkiej gąbki lub szmatki jest równie skuteczny, jak ten silnie pieniącym się żelem. Po dwóch tygodniach wzlotów i upadków organizm przyzwyczaja się do takiego trybu. Skóra jest zdrowa i ma naturalny, przyjemny zapach.

Dla tych, którzy są zdecydowani na porzucenie kosmetyków, firma Mother Dirt sprzedaje opracowane przez AOBiome produkty do higieny w oparciu o bakterie. AOBiome badało wpływ bakterii utleniających amoniak na mikrobom i zdrowie ludzkiej skóry. W efekcie powstało AO+ Mist. Zainteresowanie było tak duże, że firma nie nadążała z produkcją. Wystarczy spryskać skórę dwa razy dziennie i dać bakteriom umyć naszą skórę. To może być kosmetyk przyszłości.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kosmetyki nie były powszechnie znane. Obsesję niezdrowej czystości zawdzięczamy firmie Listerine. Dezynfekujący płyn do płukania ust miał pierwotnie służyć jako odkażenie podczas operacji. Więcej o historii współczesnych detergentów można przeczytać tutaj.

---
Już po opublikowaniu materiału otrzymaliśmy wiadomość od Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, który nie zgadza się tezą, że niektóre składniki zawarte w popularnych kosmetykach mogą szkodzić zdrowiu.
Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego

Substancje wymienione w artykule (konserwanty, silikony, parabeny, SLS, parafiny, alkohol, talk, aluminium) to składniki o dobrze poznanych właściwościach toksykologicznych. Nie jest prawdą, że produkty kosmetyczne zawierające ww. składniki działają szkodliwie na organizm człowieka. Substancje te są przedmiotem często publikowanych w internecie nierzetelnych doniesień, które przez wiele profesjonalnych organizacji medycznych zaliczane są już do „mitów medycznych” lub tzw. „urban legends”. Organ doradczy Komisji Europejskiej, Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) dokonuje regularnych przeglądów wszystkich dostępnych danych toksykologicznych dla składników, których bezpieczeństwo budzi wątpliwości lub jest przedmiotem debaty publicznej. Komitet przedstawia opinię dotyczącą bezpieczeństwa substancji, w której rekomenduje bezpieczny zakres stosowania danego składnika w produktach kosmetycznych.


Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
NATEMAT EXTRA 0 0“To jakby odbity człowiek”. Tutaj zachowały się ślady krwi powstańców
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Rządy PiS nazywała reżimem. Ta Czeszka może napsuć krwi Kaczyńskiemu bardziej niż Timmermans
0 0Ziemiec winę za stan mediów przerzuca na widzów. "Nie chcą wyważonego stylu"