W końcu! Coraz więcej lokali oferuje darmową wodę z kranu! W Warszawie króluje Żoliborz

Darmowa woda z kranu nie jest wyrazem nadmiernej gościnności, ale powinna być normą.
Darmowa woda z kranu nie jest wyrazem nadmiernej gościnności, ale powinna być normą. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Niecały rok temu pisaliśmy o tym, że Polacy nie są gotowi na picie darmowej wody z kranu w restauracjach. To europejski standard, jednak my wciąż wolimy zapłacić kilka złotych za napój, który często jest gorszej jakości. W tym roku okazuje się, że kampanie społeczne, artykuły prasowe i działania stowarzyszeń przyniosły pierwsze, spore sukcesy. W Warszawie królem dzielnic, które otworzyły się na kranówkę, jest Żoliborz.


Brak zaufania
W październiku, tuż po sezonie urlopowym, sprawdziłam, dlaczego polskie restauracje tak niechętnie częstują swoich gości wodą z kranu. To przecież rozwiązanie ekologiczne, ekonomiczne i zdrowe, bowiem w Polsce woda jest smaczna i dobrej jakości. Okazało się, że nie to nie tylko wina samych restauratorów, ale też … klientów. Teorie spiskowe, brak zaufania - to wszystko powstrzymuje ludzi przez piciem wody, która nie pochodzi z butelki z etykietą znanego koncernu.


Być może winne są złe wspomnienia - kilkadziesiąt lat temu nie wszędzie funkcjonowały nowoczesne oczyszczalnie ścieków, a wody gruntowe były często zabrudzone. Ponadto przed piciem kranówki powstrzymywał zawarty w niej chlor. Teraz o jej złą jakość należy oskarżać tylko spółdzielnie mieszkaniowe, bo wodociągi miejskie dbają o najwyższą jakość wody.

Od zagranicznych znajomych nie raz słyszałam, że nasza woda jest smaczna. Oprócz tego bogata jest w minerały i biopierwiastki, których w butelkowanych wodach często jest mniej. Oprócz tego jej jakość podlega ciągłej kontroli, a w razie wątpliwości zawsze można zadzwonić do wodociągów albo Sanepidu i uzyskać szczegółowe informacje na ten temat.
Niewiedza
Podczas rozmów z restauratorami nasunęły mi się dwa wnioski (oprócz tego, że Polacy są nieufni). Woda z kranu nie opłaca się w biznesie gastronomicznym - półlitrowa butelka kosztuje zwykle około 5 złotych. Po drugie ludzie często nie wiedzą, że mogą poprosić o karafkę z kranówką.

– Uznajemy, że woda z kranu nie nadaje się do picia. Nasi goście mają obiekcje, nie chcą pić czegoś, co według nich jest niepewne. Wychodzą z założenia, że woda butelkowana jest bezpieczniejsza i po prostu lepsza – mówiła menadżerka warszawskiej restauracji z kuchnią polską.


Ponadto, jak wyznała, goście często są niezadowoleni z tego, że kelner przelewa wodę butelkowaną do karafki, żeby było ładniej i wygodniej. Wolą widzieć, że piją zaufany napój - najlepiej ten, który spożywają w domu. Bo woda w butelce to produkt wysokiego zaufania, mimo że czasami podlega mniej restrykcyjnym kontrolom.
W niektórych restauracjach kelnerzy nie pytają gości o to, czy życzą sobie wodę z kranu. – W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że taka woda nie jest czysta. Ja sama bym się nie zdecydowała na picie wody prosto z kranu. Znając gości wiem, że gdyby była taka potrzeba, to by o taką wodę prosili, ale tego nie robią. Chcą dostać wodę z butelki – wyjaśniała menedżerka eleganckiej restauracji. Jeszcze inna mówiła, że goście nie pytają o taką możliwość, ale też nikt im kranówki nie poleca, bo restauracja sprzedaje dużo butelek i na nich zarabia.

Zmiany, zmiany, zmiany
W tym roku miejscy działacze za tę sprawę zabrali się na serio. Miasto Jest Nasze rozpoczęło współpracę z fundacją „Czyściutko”, która od trzech lat nawołuje do picia kranówki. Przekonali właścicieli żoliborskich kawiarni, barów i restauracji do tego, aby przyłączyli się do akcji „Piję wodę z kranu”, o której pisaliśmy w zeszłym roku.

Tym samym charakterystyczna naklejka została przyklejona na drzwi najpopularniejszych lokali mieszczących się na terenie dzielnicy. Jak przekonują inicjatorzy, warszawska woda jest dobrej jakości - kilkadziesiąt razy dziennie jest kontrolowana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, a Sanepid kontroluje ją w lokalach.

Członkowie MJN #Żoliborz mają nadzieję, że akcja „rozleje” się na całą stolicę. W przyszłości, dzięki staraniom stowarzyszenia i fundacji „Czyściutko”, mieszkańcy miast będą pili bezpłatną, zdrową i zimną wodę w każdym urzędzie, lokalu gastronomicznym i w każdej szkole.
Lista żoliborskich lokali, które biorą udział w akcji (miejmy nadzieję, że darmowa kranówka wejdzie im w nawyk), jest długa. Ze spokojem można odwiedzić: Chimney Cake Cafe, Czeską Piviarnia, Domagoj, Eat & Meat, Fawory, Kontrast, Kumpir Kebab, Milion Bułek, Ósmą kolonię, Pana Sushi Na Mickiewicza, Po polsku, po prostu, Prochownię, Qlka Cafe, SAM, Secret Life Cafe, U dziewczyn, Ulicę Baśniowa, Wilson, Yellow Cab, Żywiciela, a jak przekonują organizatorzy akcji, każdego dnia dołączają kolejne miejsca!

Wciąż jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Kilka dzielnic i kilkadziesiąt restauracji w Polsce to tylko kropla w morzu. Nasz kraj zalewają zalegające plastikowe butelki, a koncerny spożywcze zarabiają na czymś, co powinno być darmowe. Jednak idziemy w dobrym kierunku!

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu