Starzy, ale jarzy reżyserzy nie idą na emeryturę. Woody Allen w wieku 80-ciu lat wyreżyserował swój pierwszy serial!

Woody Allen w swoim pierwszym serialu w życiu - "Crisis in Six Scenes".
Woody Allen w swoim pierwszym serialu w życiu - "Crisis in Six Scenes". Fot. screen z YouTube.com
Kiedy w Polsce trwa spór o przedłużenie wieku emerytalnego, oni nie osiadają na laurach. Mają od 70 do 90 lat i wciąż ciężko pracują. Bo praca reżysera jest bardzo stresująca, wymaga wielu wyrzeczeń i długich godzin spędzonych na planie filmowym. Mimo to dinozaury kinematografii mają zaplanowane premiery na kilka lat do przodu.


Wkrótce na małe ekrany wejdzie pierwszy serial w karierze Woody'ego Allena. Producentem "Crisis in Six Scenes” jest Amazon. Allen podkreśla w rozmowach, że nie jest pewny tego projektu, poza tym czuje, że praca nad nim wyssała z niego siły. Efekt poznamy 30 września, ale już teraz w sieci pojawił się pierwszy zwiastun sześcioodcinkowego miniserialu. I trzeba przyznać, że zapowiada się świetnie.


Na początku widzimy zdjęcia archiwalne, które przedstawiają antywojenne protesty w Stanach Zjednoczonych. Lata 60. Allen gra żydowskiego pisarza Sidneya Muntzingera, który jest markotny i uparty. W zwiastunie widzimy go siedzącego w tradycyjnym nowojorskim salonie fryzjerskim. Wyjmuje zdjęcie Jamesa Deana i żąda fryzury w stylu kultowego aktora. Następnie pisarz i fryzjer wdają się w dyskusję na temat ostatniej noweli bohatera - która nie bardzo przypadła mu do gustu.


W tym krótkim fragmencie widzimy Allena takiego, jakiego kochają widzowie na całym świecie. Neurotycznego, marudnego, gapowatego, do przytulenia. To obietnica, że "Crisis in Six Scenes” będzie nas bawił tak samo, jak jego najlepsze komedie. W produkcji wystąpi również od lat nie widziana na ekranie Miley Cyrus.
Serial dla Amazona nie jest jedyną produkcją Allena w ostatnim czasie. Do polskich kin wchodzi właśnie "Śmietanka towarzyska", a w zeszłym roku odbyła się premiera "Nieracjonalnego mężczyzny". Mogłoby się wydawać, że Woody jest wyjątkiem, bo komu innemu chciałoby się tak ciężko pracować w wieku 80 - ciu lat? Ale przecież nawet na naszym podwórku mamy takich twórców.


Andrzej Wajda ma 90 lat. W 2015 roku stworzył dokument "Zwięzła kronika czasu". W przyszłym roku do kin wejdzie jego film "Powidoki". Młodszy od Wajdy, ale starszy od Allena jest Roman Polański - 82 lata. Jego ostatni film sprzed trzech lat - "Wenus w futrze" zdobył uznanie krytyki i widzów. W 2017 do kin wejdzie jego dramat historyczny "The Dreyfus Affair".

69 - letni Steven Spielberg jest najmłodszym z dinozaurów i zapewne nazwanie go starym jest przesadą, jednak jest już w wieku emerytalnym. Mimo to zeszłoroczny "Most Szpiegów" był nominowany do Oscara, a tegoroczny "BFG: Bardzo Fajny Gigant" cieszy się dużym zainteresowaniem widzów. Za dwa lata w kinach zobaczymy film "Ready Player One", a w 2019 roku piątą część przygód Indiany Jonesa.

Zanany z filmu "Cienka czerwona linia" Terrence Malick ma 72 lata, a w przyszłym roku odbędą się premiery aż dwóch jego filmów - "Weightless" i "Voyage of Time". O rok starszy Martin Scorsese, który w przeciwieństwie do Allena jest doświadczonym twórcą seriali, w tym roku "wypuścił" godzinny odcinek "Vinylu", film "The Irishman" i "Milczenie Boga". W przyszłym odbędzie się premiera "Sinatry".

Jaki z tego wniosek? Pewnie taki, że praca, która jest pasją, nie jest męcząca i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wykonywać ją do końca życia. A wiekowi twórcy często są bardziej na bieżąco i na czasie niż ich młodsi koledzy.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu