Dlaczego po 30. nie potrafimy "zarywać nocy", a 35+ to początek końca. Oto co zmienia się w ciele kobiety po 30. i 40.

Co zmienia się w ciele kobiety po 30. i po 40 urodzinach? Prawo autorskie: dubova / 123RF Zdjęcie Seryjne
Swego czasu, gdy w prasie zaczęły pojawiać się artykuły o wieku biologicznym ludzkiego ciała, z zainteresowaniem klikaliśmy w nagłówki typu "po 40. możemy mieć ciało 16-latka". Okazało się wówczas, że nasze poszczególne narządy mogą być znacznie młodsze od naszej metryki. Dzieje się tak za sprawą odnawialności tkanek. Wynik 16 lat uzyskiwało się po uśrednieniu wieku wszystkich poszczególnych narządów – kubki smakowe odnawiają się 10-14 dni, naskórek lub wierzchnie warstwy skóry co dwa-cztery tygodnie, komórki płuc nieco krócej, bo maksymalnie 21 dni. Bardzo wysoki wskaźnik odnowy mają jelita – mogą być wymieniane nawet co dwa, trzy dni. Serce mamy nowe raz na dwie dekady, szkielet raz na 10 lat. Dlaczego zatem w ogóle się starzejemy?

- Nasz organizm cały czas pracuje na to, by jak najlepiej poradzić sobie z przeciwnościami, jakie spotyka - mówi dr n. med. Grzegorz Południewski, ginekolog. - By jak najszybciej posprzątać bałagan, który mu fundujemy. Z wiekiem sprzątanie staje się wolniejsze, mniej dokładne, aż w końcu niemożliwe. Być może zabrzmi to dziwacznie, ale człowiek zużywa się od momentu urodzenia - dodaje. Również według Toma Kirkwooda, jednego z najwybitniejszych brytyjskich badaczy procesów starzenia się, mamy ciała jednorazowego użytku, a to, że wychodzimy z chorób, nawet bardzo ciężkich, wynika z zasobów, jakie są nam dane. Zasobów – należy dodać – wyczerpanych. Pytanie tylko, co przyspiesza wyczerpywanie się i które z poszczególnych funkcji naszego ciała "wysiadają" jako pierwsze. Oto jakich zmian w ciele powinnyśmy spodziewać się, jeśli mamy za sobą 30. i 40. urodziny.

30+ Miss Agent
Trzydziestka to moment, w którym wiele z nas po raz pierwszy czuje się dojrzałymi kobietami. Dla jednych pożegnanie z "dwójką z przodu" jest jak rozstanie z wakacyjną miłością sprzed 20 lat, gdy kolonie dobiegły końca. Dla innych to poczucie ulgi, że w końcu metryka zgadza się z mentalnością – czas między 25. a 30. rokiem życia to dogasająca faza pierwszej młodości, z którą nie zawsze wiadomo co zrobić... Po 30. urodzinach wszystko staje się jasne – studia to "stare dobre czasy", a nocne imprezowanie przestaje być ulubioną formą spędzania weekendu. Powód jest udowodniony naukowo – w tym okresie życia, aby nadrobić jedną zarwaną noc, potrzebujemy aż trzech dawek snu po 8 godzin w regularnych odstępach. Wcześniej szło znacznie szybciej. Te z nas, które nie dosypiają mogą mieć również kłopoty z hormonami i utrzymaniem odpowiedniej wagi ciała – naukowcy z Uniwersytetu w Chicago udowodnili, że po nieprzespanej nocy mamy o 20 proc. wyższe stężenie glukozy we krwi i aż o połowę wyższy poziom insuliny. Brak snu wpływają również na poziom kortyzolu, który odpowiedzialny jest za apetyt i wagę ciała. Dr Christian Benedict z Uniwersytetu w Uppsali twierdzi, że organizm, który źle i krótko spał, następnego dnia spali nawet o 20 proc. kalorii mniej.

dr Scott Isaacs
endokrynolog z Atlanty

Wyobraź sobie, że twój organizm to maszyna, a metabolizm to szybkość, z jaką pracuje silnik. Wystarczy wprowadzić korektę w trzech aspektach życia, żeby podkręcić obroty silnika.

Warto wiedzieć o jakie aspekty chodzi, bo metabolizm wyhamowuje właśnie po 30. urodzinach. Zatem jeśli do tej pory mogłaś bez konsekwencji widocznych na wadze jeść na co tylko miałaś ochotę, przygotuj się na zmiany w zakresie diety, aktywności i wspomnianego już snu. Regularne treningi i mniejsze, ale częste posiłki póki co wystarczą, by zmierzyć się z tym, co w tej chwili znaczy dla ciebie "starość".


Bo tak naprawdę jesteś w sile wieku i pozostaniesz w niej przez najbliższe 5 lat. Do 35. roku życia trwa faza stagnacji rozwojowej, co oznacza, że wydolność twojego organizmu jest optymalna. Choć momentami czujesz, że nie stać cię na regularny niebotyczny wysiłek, to gdy zachodzi potrzeba, stajesz na wysokości zadania i udowadniasz, że niemożliwe nadal jest możliwe. Jednak powinnaś na siebie uważać – po 30. złamanie kości regeneruje się nawet 10 lat. Gdy byłaś dzieckiem, po złamaniu nie było śladu już po 2 latach.

35+ Początek końca
Dla ludzi pierwotnych starość zaczynała się wtedy, gdy samodzielnie nie byli w stanie upolować drapieżnika. Cóż, trudno o tego typu wyznacznik starości dziś, jednak dla wielu kobiet momentem, który boleśnie uświadamia im upływ czasu jest niemożność zajścia w ciążę, jakby na to nie patrzeć, ze starości. Po 30. statystycznie do menopauzy zostaje nam tylko 12 proc. komórek jajowych z puli "na całe życie". Kłopoty z zapłodnieniem nasilają się po 35. roku życia, rośnie również ryzyko wystąpienia wad u płodu. Pocieszeniem jest, że po 30. urodzinach następuje złoty okres dla kobiecej seksualności. - To czas, w którym kobiety wiedzą, co lubią, wiedzą czego chcą, znają swoje ciała. Również w gospodarce hormonalnej zachodzą zmiany, które skutkują optymalnym libido - mówi dr n. med. Grzeogrz Południewski. Do 40. roku życia wahnięcia hormonalne związane z powolnym przekwitaniem nie są ani bardzo gwałtowne, ani mocno odczuwalne.

35+ to również czas pogorszenia się stanu skóry. Wiele z nas zaczyna cierpieć z powodu nadmiaru skóry powiek górnych, dostrzegamy też pierwsze poważne zmarszczki. Zwłaszcza w okolicy oczu. To czas, kiedy wyraźnie spada produkcja elastyny i kolagenu, więc skóra traci jędrność. Na profilaktykę za późno – pierwszy krem przeciwzmarszczkowy powinnyśmy zakupić jakąś dekadę temu. Choć gruczoły łojowe są mniej wydajne, dzięki czemu mamy mniejszy problem z trądzikiem niż w czasach licealnych, to zmiana ta ma również ciemną stronę – spada poziom nawilżenia i elastyczności skóry. Za sprawą hormonów, nie tylko na twarzy... Zdecydowanie zmniejsza się jędrność biustu – średnia wieku Amerykanek, które poddają się zabiegowi powiększania piersi to 33,2 lat. Trudniej też walczyć z pomarańczową skórką. A na to wszystko – kac morderca. Po 35. urodzinach zmniejsza się liczba nefronów w nerkach, które odpowiedzialne są za usuwanie toksyn z układu krwionośnego.

40+ Druga młodość? Tylko mentalnie
„Jeśli budzisz się rano i nic cię nie boli, a jesteś po czterdziestce, to znaczy, że nie żyjesz”. Ta mądrość ma w sobie mniej więcej tyle prawdy, co powiedzenie "gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała". Niby racja – podskoki mogą kończyć się tragicznie w każdym wieku, ale to nie aktywność jest przyczyną złamań, lecz brak rozwagi. Analogicznie – to nie przekroczenie 40. roku życia jest przyczyną gorszego samopoczucia, lecz zmiany zachodzące w organizmie, a te nie pojawiają się gwałtownie, jeśli zawczasu się o to postaramy. Fakt, po przekroczeniu 40. mamy prawo zacząć narzekać na bóle kości i stawów. Wspomniane podskoki również mogą skończyć się kontuzją częściej niż wtedy gdy byłyśmy młodsze – kości tracą gęstość, więzadła stają się bardziej podatne na urazy, krążki międzykręgowe odwadniają się, co sprzyja dyskopatii. Ale to nie powód, by zaniechać treningi. Wręcz przeciwnie. Im więcej dotąd ćwiczyłyśmy, tym silniejsze mamy mięśnie. A jak wiadomo, mięśnie odciążają stawy i kości. Jeśli stuknęła ci 40., a pierwszy trening nadal masz przed sobą, masz szansę nadrobić. Ciało 40-latki reaguje na wysiłek fizyczny niemal tak samo jak ciało 18-latka. Tylko masy nabiera wolniej. Ponadto osoby, które regularnie ćwiczą mają zupełnie inny metabolizm glukozy, a to pozwala utrzymać dobrą sylwetkę na dłużej.

Podobnie jest z nauką. Po 40. koncentracja, zapamiętywanie i przyswajanie wiedzy idzie z odczuwalnie większym oporem. W ciągu każdej dekady życia liczba neuronów zmniejsza się o 10 proc. - codziennie znika ich ok. 10 tysięcy. O ile do tej pory nie zauważałaś tych strat wcale lub prawie wcale (człowiek rodzi się z 86 miliardami komórek nerwowych w mózgu), o tyle po 40. te same zadania intelektualne, mogą okazać się wyzwaniem większym niż sądziłaś. Na szczęście mózg, tak jak mięśnie, działa według jednej prostej zasady: "use it or lose it", czyli używaj albo strać. Badania dowodzą, że niegimnastykowany umysł znacznie bardziej narażony jest na demencję, a jej objawy mogą dopaść nas o wiele wcześniej, niż tych, którzy czytają, rozwiązują krzyżówki, uczą się nowych rzeczy czy rozwiązują sudoku. Wszak nawet bardzo wysoki IQ można z powodzeniem wypracować!

Wszystkie życzyłybyśmy sobie, by podobne recepty na wieczną młodość dotyczyły naszego wyglądu. Niestety 40. to moment, w którym zaczynają zmieniać się nasze rysy twarzy. - Fałdy nosowo-wargowe są coraz wyraźniej zaznaczone, podobnie jak poprzeczne zmarszczki czoła i zmarszczki marsowe, czyli pionowe międzybrwiowe. Pogarsza się owal twarzy, a zmarszczki okrężne na szyi stają się bardziej widoczne – mówi dr Joanna Orlitz. Jak przyznaje dermatolog, procesu starzenia się skóry nie da się ani zatrzymać, ani cofnąć. Można go jedynie próbować spowolnić. Odpowiednia pielęgnacja na co dzień i zdrowy styl życia brzmią jak niewiele znaczący frazesy, jednak naprawdę to w nich zawarta jest mądrość w sprawie utrzymywania dobrego wyglądu. Według Joanny Jezierskiej, właścicielki gabinetu odnowy biologicznej Macadamia City Spa, podstawą pielęgnacji każdej cery każdej z nas powinna być witamina C. To ten składnik kosmetyków, który kompleksowo "załatwia" nam profilaktykę starzenia się skóry i widocznych na twarzy skutków życia w stresie. Wystarczy tylko wiedzieć, jak wybrać odpowiedni preparat z jej zawartością.

Są również sytuacje, w których życie po 40. stanie się trudniejsze i niewiele można z tym zrobić. Jeśli do tej pory nie miałaś problemów ze wzrokiem, nie odwiedzasz okulisty i nie nosisz okularów w ogóle, najprawdopodobniej niebawem się to zmieni. Drobny druk stanie się możliwy do odczytania tylko na odległość. To wynik zmniejszenia elastyczności mięśni akomodacyjnych oka oraz twardnienia soczewki, która źle załamuje promienie, skutkiem czego pojawia się nadwzroczność. Ponadto, nie jest już tak łatwo złapać odjeżdżający autobus czy wbiec na czwarte piętro. Z wiekiem stopniowo spada ilość krwi w organizmie, po 40. masz jej 10 proc. mniej niż 20 lat temu. Co więcej, pojemność płuc zmniejsza się o ok. 10 proc. Skutek? Niższe ciśnienie, płytsze oddechy, gorzej odżywione komórki, mniejsza wydolność organizmu. Nie będą to jednak najmniej bolesne zmiany.

To, co nieodwracalnie zmienia się w ciele kobiety z biegiem lat to płodność i właśnie po 40. większość kobiet odczuwa to najintensywniej. O ile przed 40. urodzinami szansa na zajście w ciążę jest znacznie mniejsza niż dekadę wcześniej, o tyle po 40. czas ku menopauzie znacznie przyspiesza. - Każda kobieta rodzi się z zapasem komórek jajowych, które "wykorzystywane" są w każdym cyklu. Jeden cykl "zużywa" ich ok. 300. Po 40. widocznie zwiększa się ilość cykli bezowulacyjnych, aż w końcu komórki jajowe wyczerpują się i zaczyna się menopauza - wyjaśnia dr. n. med. Grzegorz Południewski. W tym okresie życia mamy już tylko 5 proc. szans na zajście w ciążę. Jak wyjaśnia dr Południewski, ginekologia wobec upływającego czasu jest bezradna. - Nawet jeśli kobieta o siebie dba, wygląda i czuje się bardzo młodo, a wyczerpała limit swoich komórek jajowych, dla swej płodności nie jest w stanie zrobić nic. Nawet podanie odpowiednich hormonów nie odwraca procesów, które już zaszły w jej ciele. To samo dotyczy menopauzy – nie można jej opóźnić, to poza możliwościami medycyny - dodaje. Co nie oznacza oczywiście, że nie warto nic robić. Kontrolowana przez całe życie gospodarka hormonalna, utrzymywanie w zdrowiu narządów rodnych mogą zwiększyć nasze szanse na odsunięcie przekwitania w czasie, ponieważ zmiany w jajnikach, operacja usunięcia jajnika, torbiele czy endometrioza mogą powodować, że objawy menopauzy pojawią się szybciej.

- Młodym ludziom wydaje się, że to, co robią swemu organizmowi złego przechodzi bez konsekwencji. Że skoro nie czujemy zmęczenia i boleści po dwóch z rzędu zarwanych nocach to znaczy, że brak snu, wielki wysiłek, brak aktywności fizycznej, zła dieta i alkohol naszemu organizmowi nie szkodzą. Cóż, jedyne co mogę powiedzieć to, że życzę im by o konsekwencjach swojego intensywnego życia dowiedzieli się jak najpóźniej... Bo tego, że w końcu się dowiedzą, jestem pewien. Pytanie tylko kiedy - mówi dr. n. med. Grzegorz Południewski. Według naszego eksperta organizm ludzki zużywa się, ale nie ma on konkretnej daty ważności. Termin upłynie tym później, im bardziej będziemy o siebie dbać. Nawet wtedy gdy będziemy czuć się świetnie.

Artykuł oparty na rozmowach z dr Joanną Orlitz, dermatolog oraz drem n. med. Grzegorzem Południewskim, ginekologiem. Korzystałam również z artykułów opublikowanych na łamach hellozdrowie.pl oraz tekstu Olgi Woźniak "Młodsi od swojej metryki" opublikowanego w sierpniowym numerze "Wysokich obcasów extra".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...