Twoja garderoba jest jak otwarta księga - można z niej wyczytać, jakie miałeś dzieciństwo i czy układa ci się w związku

Kadr z filmu "Diabeł ubiera się u Prady" (2006)
Nakładasz na siebie wiele warstw? Najprawdopodobniej chcesz odgrodzić się od świata, ukryć swoje emocje. Lubisz długie ubrania do połowy bioder? Najpewniej mocno się kontrolujesz, obca jest ci spontaniczność. Wybierasz luźne kroje? Czyli boisz się ograniczeń, cenisz niezależność, myślisz nieszablonowo. A gdy jednocześnie trudno ci się otworzyć na innych, ale pragniesz prawdziwego uczucia to bardzo możliwe, że wybierzesz to, co obciska ciało, dokładnie do niego przylega. To, jaki obecnie mamy nastrój najwyraźniej manifestuje się na poziomie tułowia.

A teraz myślisz: głupota, nic się nie zgadza. Bardzo możliwe, bowiem ci, którzy zajmują się analizą osobowości na podstawie wyglądu podkreślają, że potrzeba jeszcze wielu badań, by w pełni stosować to narzędzie w psychologii. Nie zmienia to jednak faktu, że w głowie pojawia się od razu nieśmiertelne: jak cię widzą, tak cię piszą. I chyba każdy się zgodzi, że na podstawie ubrań możemy wiele dowiedzieć się o świeżo poznanym człowieku.

Od wczesnych lat życia wtłaczani jesteśmy w sztywne ramy norm społecznych, musimy się dostosować, by nie odstawać. Dotyczy to również tego, co wypada nosić. Powtarza się nam, że trzeba wyglądać schludnie i czysto. I co ciekawe, chociaż stojąc przed szafą nie analizujemy, dlaczego akurat ta bluzka, to podjęta decyzja sporo może zdradzić. Nie tylko o naszym guście, ale i dzieciństwie, konflikcie z rodzicami, ukrytych tajemnicach czy stanie emocjonalnym.

Ubranie jako manifestacja
Pierwszym okresem, w którym świadomie prezentujemy i manifestujemy siebie za pomocą ubrania jest wiek nastoletni. Wystarczy sięgnąć pamięcią do szkolnych lat, by przypomnieć sobie grupki podobnie ubranych nastolatków. Takie działanie z jednej strony pozwala na przynależność do wybranej paczki, a z drugiej daje poczucie podkreślenia indywidualności. Co ważne, młodzi często decydują się na skrajności – jedni wybierają szerokie bluzy, nakładają na siebie kilka warstw różnych materiałów, inni wolą skąpe i obcisłe stroje. I jeden, i w drugi przypadek świadczą o przejmowaniu kontroli nad własną seksualnością, która do tej pory hamowana była przez dziecięce kostiumy wybierane przez rodziców.


Zmieniające się dziecko czuje się zdradzone przez własne ciało, dlatego w tym okresie niejednokrotnie pojawia się dysmorfofobia, czyli skupianie się na wybranym defekcie, wyolbrzymianie i próba ukrycia go przed światem. Jest to czas, gdy zdanie rodzica nie ma większego znaczenia. Liczy się jednostka i podejmowane przez nią działania w celu samookreślenia, przejęcia władzy. Nastolatek zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie zapobiec zmianom, wstydzi się, że zmienia się fizycznie i stara się zakamuflować swoją intymność. Dlatego też tak istotna jest dla niego jakość i marka ubrań – to, co pożądane i drogie odciąga uwagę, a jednocześnie dodaje właścicielowi wartości. Młodzi ludzie w konstruowaniu tożsamości wspierają się również autorytetami ze świata filmów czy mody. Za pomocą garderoby próbują łączyć się z osobami, którymi nigdy nie będą, powielać wzory, kształtować i zmieniać elementy własnego ja.

Jest to ogromna zmiana w stosunku do wieku dziecięcego, w którym o fizyczności dziecka decydują rodzice, a elementy garderoby wybierają w oparciu o swoje gusta i upodobania. Które często nie są zgodne z przyjętymi zasadami. To, co w domu wydaje się piękne i pożądane, chwalone przez bliskich w konfrontacji z grupą rówieśniczą okazuje się stygmatem. Catherine Joubert i Sarah Stern w książce „Rozbierz mnie. Psychoanaliza garderoby” nazywają to „psychozą” matki, która za wszelką cenę chce na potomku zrealizować swoje fantazje i wyobrażenia. Tak wystrojone dziecko zwraca uwagę kolegów, ale już nie w tym pozytywnym kontekście, a raczej jawi się jako dziwak skazany na wykluczenie. Dla młodego człowieka jest to sygnał dwojaki, który wywołuje wewnętrzny konflikt. Z jednej strony chce być lojalny wobec matki, z drugiej pozostać w grupie. Budzi to również poczucie, że pochwały rodziców mają znaczenie tylko w domu, nie sprawdzają się w społeczeństwie. Już na tym etapie ubiór staje się narzędziem do szukania i budowania tożsamości, pomimo tego, że nie został wybrany samodzielnie.

Ładni ludzie ubierają się na czarno
Symbolika kolorów towarzyszyła ludziom od zawsze. Do dzisiaj ma duże znaczenie, chociaż obecnie pamiętamy o niej raczej w kontekście analizy filmu czy spektaklu. Na co dzień nie zawracamy sobie głowy myśleniem o tym, jaki kolor bluzki ubieramy do pracy i co to oznacza. Klasyczny podział, który każdy wskazałby zapytany o barwy symboliczne, to biała suknia panny młodej jako oznaka czystości, czarne stroje żałobników czy niebieskie/różowe ubranka dla dzieci definiujące ich płeć.

Psycholog Dariusz Tarczyński, autor Nieinwazyjnej Analizy Osobowości idzie o krok dalej i zwraca uwagę, że wiedzę o czyimś wnętrzu uzyskać możemy nie tylko na podstawie kolorów, ale i poziomu na ciele, na którym się znajdują. Odwołuje się przy tym do freudowskiego podziału na świadomość, podświadomość i nadświadomość, dzieląc ciało kolejno na sferę tułowia (to jak działamy), sferę dolną (za jej pomocą wyrażamy dzieciństwo, naszą przeszłość, instynkty) i głowę (myśli, marzenia).
Dariusz Tarczyński "Zrozumieć człowieka z wyglądu"

W zależności od tego, na jakiej wysokości został użyty kolor, na jakiej głębokości, czyli w której warstwie ubioru i oczywiście w zależności od samej barwy, kolor będzie nas informował każdorazowo o czymś innym.

Okazuje się zatem, że już sama kolorystyka naszego stroju może wiele powiedzieć innym o naszej przeszłości, planach i problemach. Przykład może stanowić kolor czerwony, symbolizujący aktywność emocjonalną i fizyczną. Założenie spodni czy spódnicy w tym kolorze wskazuje na potrzeby w sferze seksualnej, ale również może oznaczać miłosny zawód czy zarzut do rodziców. U tych ruchliwych i dynamicznych znajdziemy go w sferze głowy, ale w formie czapki może towarzyszyć tym, którzy cenią walkę intelektualną i są złośliwi.

Problemy z wewnętrzną równowagą symbolizowane są przez kolor zielony: na poziomie głowy oznaczać będzie brak zdecydowania, chęć wysłuchania argumentów, a na tułowiu jest sygnałem, że ktoś ma trudną sytuację w pracy lub rodzinie. Zielone buty zdradzają natomiast brak przekonania o własnej wartości seksualnej czy kompleksy związane z ciałem. Ubrania fioletowe wskazują na zainteresowanie sferą duchową, złote są wołaniem o pochwałę, żółte oznaczają lęk przed samotnością (ale mogą też oznaczać problemy na tle nerwowym), srebrne utożsamiają romantyków spragnionych uczuć, brązowymi manifestujemy, że dobrze sobie radzimy, ale jednak brak nam wiary w siebie, biały należy natomiast dla wolnych strzelców, którzy potrzebują dużo przestrzeni.

Jednak kolorem, który chyba najbardziej pobudza wyobraźnię jest czarny. Od razu kojarzy się z żałobą, jest symbolem smutku i dystansu, odmową w uczestniczeniu w pozytywnych aspektach życia. Odkrywa i zakrywa jednocześnie, skupia uwagę innych na jakimś aspekcie, przez co odwraca uwagę od całej reszty, dlatego staje się płaszczem ochronnym dla noszącego. Może oznaczać chęć trzymania się z dala od grupy, dlatego też kocha go buntownicza młodzież. Kolor ten w kontekście żałoby czy ubioru duchownego maskuje seksualny wymiar ciała, wyraża wolę nad nim panowania, odnosi się do życia duchowego, które jest ważniejsze niż doczesność, podkreśla nieobecność. Nie bez powodu czarny jest również tradycyjny czador – ukryta pod nim kobieta nie ma przyciągać wzroku, wzbudzać pożądania.

Nie bądź taka, pożycz bluzkę
Jednak nie tylko kolor czy krój ubrań, uchylają o nas rąbka tajemnicy, ale również sposób w jaki się do nich odnosimy: czy kupujemy bluzkę na pocieszenie, czy pożyczymy siostrze ulubioną sukienkę, czy na dnie naszej szafy zalega sweter po dawnym partnerze.
Ta z pań, której nigdy nie zdarzyło się wejść do pierwszego lepszego sklepu i kupienie chociaż drobnostki, najtańszej koszulki, niech pierwsza rzuci kamieniem. Jest to motyw popularny w filmach, memach, internetowych historyjkach i jak się okazuje, powszechny sposób na odreagowanie. Smutna kobieta idzie na zakupy. To z pozoru błahe wydarzenie ujawnia szereg informacji o stosunku owej kobiety do samej siebie i otaczających ją ludzi. Bowiem ani cena, ani fakt, że wcale nie potrzebuje kolejnej sztuki nie są w stanie powstrzymać impulsu, logiki podświadomości, która dyktuje: zrób sobie przyjemność. Gdy mamy zły humor przenosimy go na ubranie. To na nim odciska się to, co nas gnębi. To co rano wisiało na wieszaku i wydawało nam się atrakcyjne, w ciągu dnia, po nieprzyjemnych przeżyciach uwiera nasze ciało i denerwuje. Jednak zmiana stroju nie jest celem samym w sobie. Jest nim spojrzenie, pożądanie, zainteresowanie innych.

Kolejnym stanem, chyba znanym każdej kobiecie jest pożyczanie – ubranie siostry czy koleżanki podoba nam się tak bardzo, że marzymy, by wystąpić akurat w tej sukience. Żadnej innej. Źródeł tego pragnienia szukać można w dzieciństwie, gdy nawet, jeżeli ciuch siostry zupełnie nie pasował do naszej sylwetki, chciałyśmy ją mieć, bo nie należała do nas. Wzajemne pożyczanie ubrań ma ogromne znaczenie z perspektywy psychoanalitycznej. Wpisuje się w proces poszukiwania tożsamości, pozwala upodabniać się, wcielać w role. Jest również silnie związane z kobiecością, którą panie często dostrzegają u innych przedstawicielek płci pięknej, w sobie jednak nie. Przekazanie ubrania symbolizuje zatem zawłaszczanie sekretu, magicznej aury, której osoba pożyczająca czuje się pozbawiona. Przykładem takiej sytuacji mogą być dwie siostry. Starsza jest dla młodszej wzorem, przewodniczką, która wprowadzi ją w tajemny świat dorosłych, dlatego tej drugiej tak zależy by fizycznie jak najbardziej przypominać swój autorytet. Gdy natomiast ta, która jest wzorem, poczuje, że siostra staje się zbyt podobna, zacznie wycofywać się z takiego układu. Odzież stanie się nośnikiem rywalizacji, próbą podkreślania indywidualności, punktem zapalającym agresję. Walka na tym polu z przyjaciółką czy rodzeństwem może również imitować konflikt z matką.

Ubranie ożywia również wspomnienia o osobach, których z nami już nie ma. Zmarłym krewnym czy partnerze, który odszedł. Zatem sweter czy zwykła koszulka mogą stać się zmaterializowanym wyobrażeniem z przeszłości. Obraz tego, którego już z nami nie ma z upływem lat zaciera się coraz bardziej. Zaczyna ulegać modyfikacji przez co wybieramy, co chcemy pamiętać, a co pominąć. Najczęściej dotyczy to wybranej cechy, z którą się identyfikujemy, a której symbolem staje się część garderoby. Zakładając ją na siebie niejako przejmujemy wybraną cechę – czułość, elegancję czy zamiłowanie do samotniczego życia. Istnieje również przypadek odwrotny, kiedy po stracie przez długi czas nie dotykamy przedmiotów, należących do takiej osoby – to znak, że żałoba nadal się nie dopełniła.

Zdradliwe buty, zdradliwe spodnie
Jedna z koleżanek zdradziła mi kiedyś, że przy poznaniu faceta w pierwszej kolejności zwraca uwagę na buty. I chociaż wydaje się to całkiem naturalne, że patrzymy czy czyjejś obuwie jest zadbane i czyste, to chyba mało kto zwraca uwagę ich kształt. Są fajne, albo niefajne, podobają nam się lub nie. Tyle. Okazuje się jednak, że poza tym czy ktoś lubi czyścić swoje mokasyny, możemy z nich wyczytać, jakie miał stosunki w domu rodzinnym. Brak poczucia bezpieczeństwa i obecności ojca w dzieciństwie symbolizuje obuwie masywne. Ono wręcz krzyczy o samotności wewnętrznej. Twardą dyscyplinę, tłumioną spontaniczność wskazują buty sportowe, a dominację matki poznamy po tych lekkich z ostrymi czubami. Po nadmiernie ozdobionych rozszyfrujemy osobę pozbawioną beztroski w dzieciństwie.

Na to, co zakładamy w dorosłości ogromny wpływ ma wzór rodzica. Jeżeli dziewczynka, obserwując frywolnie ubierającą się, zalotną, kipiącą seksapilem matkę, za którą każdy na ulicy odwrócił głowę, czuła się zawstydzona, skrępowana, niepewna, to najprawdopodobniej te emocje ukrywać będzie pod szerokimi, szarymi ubraniami, czując, że nie może konkurować z kobiecością rodzicielki. Ubieranie się na cebulkę świadczy o braku akceptacji i chłodzie emocjonalnym w domu rodzinnym. U chłopca może objawiać się to nieumiejętnością dobrania sobie stroju w dorosłości – nauczony, że jest to sprawa kobieca, codziennie zakładając to, co wcześniej przygotowała matka, będzie miał problem, gdy w przyszłości trafi na partnerkę, która nie będzie chciała wraz z nim uzupełniać garderoby. Tajemnice naszej sfery seksualnej zdradzają zaś spodnie. Facet nieprzekonany o swojej męskości wybierze sztuki obcisłe, eksponujące narządy płciowe, natomiast kobieta z zaburzoną pewnością siebie przesadnie podkreśli nogi. Jeżeli jej podejście do partnera jest tylko nastawione na zysk wybierać będzie materiały wzorzyste lub kilka warstw cienkich tkanin. Sukienka z rozciętymi bokami może zaś symbolizować, że ma problemy w sferze erotycznej.

Analiza osobowości na podstawie stroju nadal jest szeroko dyskutowana, przez jednych traktowana jako niepotrzebna bzdura, dla drugich ciekawostka, którą warto obserwować. Może zagonieni, zagubieni w codziennych obowiązkach nie zwracamy uwagi na to, co narzucamy na zmęczone plecy, jednak te drobne poranne wybory dokonywane przed szafą sporo mogą powiedzieć o naszym wnętrzu. Warto jednak pamiętać, że wsunięte we włosy okulary czy odsłonięte czoło u kobiety nie zawsze muszą oznaczać, że chce ona wyeksponować swój intelekt, którego nie jest pewna. Moda w dużej mierze zależy od uwarunkowań społecznych i historycznych, dlatego ślepe diagnozowanie każdego napotkanego człowieka mija się z celem. Historycy zauważali na przykład zależność kobiecego stroju od stanu wojny czy niepokojów społecznych - w takich okresach panie ubierają się bardziej frywolnie i seksownie. Podobnie jest z dobieraniem garderoby do konkretnej sytuacji. Garnitury czy garsonki świadczą o konsekwencji, dyscyplinie i obowiązkowości, a wyeksponowane za pomocą ozdób czy kroju ramiona podkreślają siłę dążeń, marzeń i ambicji, które są ważne dla danej osoby. Dlatego na przykład panie, które w okresie międzywojennym chciały podkreślić swoją pozycje nosiły etole z lisów.

Trudno tylko na podstawie wybranych elementów garderoby ocenić czyjąś osobowość. Może być to oczywiście czynnik towarzyszący obserwacji gestów, mimiki czy mowy ciała, ale dogłębne psychoanalizy pozostawmy jednak specjalistom.

Korzystałam z książki "Rozbierz mnie. Psychoanaliza garderoby" C. Joubert i S. Stern oraz "Zrozumieć człowieka z wyglądu" Dariusza Tarczyńskiego

Polub BLISS na Instagramie
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KRAJOBRAZ PO WYBORACH

PIS WYGRYWA W SKALI KRAJU, HISTORYCZNA FREKWENCJA